A Day In The Life



Pajdek - So gru 07, 2002 11:24 pm
Mark kupił za 169 dolarów rewolwer Charter Arms. Pięciostrzałowy. Nie poszedł już, jak to planował wcześniej, wykąpać się na plaży Waikiki (rzecz dzieje sięw Honolulu) tylko wsiadł w samolot i przyleciał do Nowego Yorku. Była to sobota szóstego grudnia 1980 roku.

Dwa dni później Mike kręcił się w Greenwich Village koło Dakota House.
Był tam również przed godziną jedenastą w nocy, kiedy to przy Dakota House zatrzymał się samochód. Wysiadła z niego kobieta, a zaraz za nią mężczyzna.

Kiedy mężczyzna przekraczał bramę, Mark - lekko zdenerwowany zawołał na niego. Mężczyzna odwrócił się. Mark klęczał i w obu dłoniach trzymał rewolwer Charter Arms. Pięciostrzałowy.

Mężczyzna dostał cztery kule w plecy i jedną w ramię. Zanim stracił przytomność krzyknął "I'm shot" (zastrzelono mnie). A później wyły syreny i wieziono go do szpitala, w którym po trzydziestu minutach bezowocnej, rozpaczliwej reanimacji zmarł nie odzyskując do końca przytomności.

Mark nawet nie próbował uciekać. Spokojnie oczekiwał na przyjazd policji.

Wszystko to działo się między godziną jedenastą, a jedenastą trzydzieści, w poniedziałkową noc.

Ósmy grudnia 1980 roku w Nowym Yorku.

Na pytanie policjantów "Człowieku, czy wiesz co zrobiłeś?!" - Mark Chapman odpowiedział krótko: "zastrzeliłem Johnna Lennona".

Andrzej Jóźwiak "The Beatles - polowanie na piosenkę" epilog zamiast prologu..."




Piotrek - N gru 08, 2002 2:57 pm
No więc, polecam stronę http://www.lennonmurdertruth.com/
Przeczytajcie, a stwierdzicie z pewnościa, że to nie żaden Chapman, tylko wielki pisarz horroów, niejaki King.
Swoją drogą, ci goście wyglądają identycznie!



Kasia - N gru 08, 2002 9:34 pm
Mieliśmy nie wymieniać nazwiska zabójcy Lennona...



PiGi - N gru 08, 2002 10:40 pm
Czesc

Mam na imie Piotrek

Jestem tu pierwszy raz.Żałuje ze dopiero teraz.
"Rzuczków" słucham od dawna , od bardzo dawna...

Dziś jak co roku wspominam Johna Lennona, chyba najwazniejszego muzyka w moim zyciu.Wspominam i pamietam o nim choć nie byłomnie nawet na świecie kiedy od z niego odchodził.

Myśle, że kazde z was czuje w tym dniu to samo co ja...
Nie ma co tego roztrzasac,najlepiej chyba puscic odpowiednią płyte i słuchac...

Ciesze sie ze tu trafiłem...