BECK [spojlery]
Filippiarz - N gru 30, 2007 10:37 pm
Przyszliśmy stąd: http://forum.azunime.net/viewtopic.php?p=10038#10038
Beck, o wlasnie ty jestes najblizej tego, koniecznie skomentuj potem ten realizm. Moze jednak moj entuzjazm przyslonil wady.(...)Mówimy w końcu o chłopaku, który w rok uczy się grać na gitarze, dołącza do zespołu, w którym grają już jacyś profesjonaliści. Potem występuje na dużym festiwalu rockowym, dostaje propozycja nagrania solowej płyty od dużej wytwórni, a na koniec jedzie w tournee po USA. Jakby tego było mało, nie jest to ani student ani nawet licealista, tylko 14-letni dzieciak. No, przepraszam!
Do tego ten wątek "gangsterski". Uganianie się z bronią za gitarą i japońskim chłopakiem (a może to pewnego rodzaju nobilitacja?), wyjątkowo mnie to rozśmieszyło.
Moim zdaniem seria nie wybija się jakoś zbytnio poza oklepaną konwencję shonen. Tylko realia świata przedstawionego sprawiają, że anime zostawia wrażenie oryginalności.
Ale poza tym przyjemnie się oglądało.
Xian - Pn gru 31, 2007 12:02 pm
Wobec takiej wiedzy muzycznej muszę zamilczeć. Jednak powiem jak to wygląda z punktu widzenia laika. Jest to stanowisko trochę polemiczne wobec tego co napisał Rael w recenzji.
Wbrew pozorom, „Beck” nie należy do seriali typu „zostań gwiazdą”, które tworzone są dla dziewczynek marzących o złudnej karierze gwiazdki pop.
Otóż moim zdaniem całkiem przypomina.
Historia Koyukiego nie wyrywa się ze schematów i jak dla mnie może przypominać historie nieudolnego chłopca ninja, który zostaje poważanym przywódcą swojej wioski
Filippiarz, szczegóły, które podałeś mogą potwierdzać realia świata (i chwałcia autorowi za to), jednak sam koncept fabuły wydał mi się nierealistyczny. Ten zespół robi niesamowitą karierę i to w dość krótkim czasie. Jak znajdujesz np. występ na tym dużym festiwalu? Albo tournee - piszesz, że byli supportem (i faktycznie jeździli po USA zatłoczonym vanem), ale w końcu propozycję wyjazdu wysunęła ta kobieta z wytwórni (afair). Ile młodych zespołów z Japonii (i nie tylko) miałoby taką szansę?
Tak więc szkoda, że zrobiono z tego anime takiego standardowego shonena o dążeniu do marzeń i ich osiągnięciu. Bo wszystko inne np. psychologia postaci (główny bohater, ale też trójkącik miłosny) czy szczegóły muzyczne, klimat koncertów, o których pisałeś, są wyjątkowo dobrze opracowane.
Ale summa summarum to dobre anime, wybijające się w zalewie tytułów kick'em (catch, kill) all.
Filippiarz - Pn gru 31, 2007 12:41 pm
Ten zespół robi niesamowitą karierę i to w dość krótkim czasie. Jak znajdujesz np. występ na tym dużym festiwalu? Albo tournee - piszesz, że byli supportem (i faktycznie jeździli po USA zatłoczonym vanem), ale w końcu propozycję wyjazdu wysunęła ta kobieta z wytwórni (afair). Ile młodych zespołów z Japonii (i nie tylko) miałoby taką szansę?
Nie kojarzę dokładnie, ale ten krótki czas to chyba coś koło 2 lat - serial zaczyna się jak dzieciak jest (chyba) w pierwszej gimnazjum a zespół wybija się pod jego koniec i jak był już w liceum - japońskie gimnazja trwają chyba 3 lata - tu nie zwróciłem zbytniej uwagi na szczegóły, więc coś mogę mieszać, może Rael dokładniej pamięta... 2 lata to raczej średni czas jak na zespół, ani szybko, ani długo. Jak zespół jest w miarę płodny, sprawny i ma trochę szczęścia to w rok może zrobić materiał, trochę pokoncertować i nagrać demo - to jest już w miarę szybko jak na poziom amatorski, ale i tak da się nawet dużo szybciej, tylko wtedy nie ma tej frajdy z dłubania kawałków na próbach w garażach i robi się kierat...
Z tą propozycją to było tak, że jakaś grupa z USA ich zaprosiła na support (nazwa tej grupy była trzyliterowa, coś w stylu RVC, LRV...) a obaasan przekazała tylko tę wiadomość. Prawdopodobnie i tak było zaklepane miejsce na jakiś support, a że to BECKowi się trafiło, to sprawa gwiazdy i jej wytwórni. Z mojego doświadczenia - też parę razy ciągnęliśmy znajome zespoły jako support i byliśmy zapraszani na wspólny występ (chodzi o pojedyncze występy, bo w Polsce mało kto może liczyć na jakąkolwiek trasę, poza tuzami). Kumple i wejścia to tutaj niestety ważna sprawa, choć z czasem po prostu naturalnie nawiązują się jakieś znajomości i więzy - my pomożemy komuś, oni nam i tak to jakoś w miarę leci.
Duży festiwal - tutaj w anime był obecny straszny spisek i średnio to wyszło z tymi machinacjami (szonen mode ;P). W Polsce to wygląda zazwyczaj po prostu tak, że lepsze zespoły są zapraszane przez organizatorów, a reszta przysyła przed festiwalem taśmy demo i organizatorzy mogą sobie wybrać kogo tylko chcą na dowolnych, uzgodnionych warunkach - zazwyczaj zwrot kosztów przejazdu, albo i tego nie ;( Jak się ma dobre demo to z marszu nawet można trafić na większą imprezę, szczególnie jeśli to w miarę niezależna impreza. W przypadku "Opola", czy innych takich to oczywiście ktoś z ulicy nie ma żadnych szans :]
Tak więc szkoda, że zrobiono z tego anime takiego standardowego shonena o dążeniu do marzeń i ich osiągnięciu. Bo wszystko inne np. psychologia postaci (główny bohater, ale też trójkącik miłosny) czy szczegóły muzyczne, klimat koncertów, o których pisałeś, są wyjątkowo dobrze opracowane.
Ale summa summarum to dobre anime, wybijające się w zalewie tytułów kick'em (catch, kill) all.
Może trochę szkoda, ale i tak mi się to świetnie oglądało - w swojej klasie jest to perełka a i ogólnie stoi na wysokim poziomie...
Cieszyć się trza, a nie marudzić!
h43m - Pn gru 31, 2007 12:54 pm
Jednak powiem jak to wygląda z punktu widzenia laika. Jest to stanowisko trochę polemiczne wobec tego co napisał Rael w recenzji.
Wbrew pozorom, „Beck” nie należy do seriali typu „zostań gwiazdą”, które tworzone są dla dziewczynek marzących o złudnej karierze gwiazdki pop.
Otóż moim zdaniem całkiem przypomina.
W tej sprawie zgodze się z Raelem, bo pamiętam jeszcze taką historyjkę (na przykładzie Full Moon wo Sagashite), którą można dopasować do tego opisu, gdzie trzynastoletnia dziewczyna wygrywa audycję, a po nagraniu pierwszego singla staje się znaną gwiazdą. W kontraście, Beck jest dla mnie taką przestrogą, że droga do bycia gwiazdą nie jest tak prosta jak niektórym może się wydawać.
Xian - Pn gru 31, 2007 1:07 pm
W tej sprawie zgodze się z Raelem, bo pamiętam jeszcze taką historyjkę (na przykładzie Full Moon wo Sagashite), którą można dopasować do tego opisu, gdzie trzynastoletnia dziewczyna wygrywa audycję, a po nagraniu pierwszego singla staje się znaną gwiazdą.
Być może, z góry sobie założyłem, że kojarzę serie dla dziewczynek "zostań gwiazdą", ale jednak nic takiego nie oglądałem.
Cieszyć się trza, a nie marudzić!
Mi się zdaje, że doszliśmy do porozumienia.
Może jeszcze inkryminowany autor recenzji coś napisze, żeby nie było, że go obgadujemy.
Dark Rael - Pn gru 31, 2007 2:53 pm
Ha, obgadujecie Becka. Nie no sledze z uwaga te dyskusje, ale Filippiarz odpowiada na zarzuty tak, jak ja bym to robil, wiec sie nie wcinam
Zgadzam sie, ze gdyby nie byl to shounen, to uniknieto by tej dziwnej intrygi i elementow koniecznych w shounenie. Ale recenzowalem shounena, gdzie to wszystko miesci sie w granicach normy, wiec nie bardzo moglem to krytykowac. 14latek musi miec to podane w ciekawszy sposób i to wlasnie uczyniono. I tak powinnismy sie cieszyc
Seriale o gwiazdkach pop. H43m napisal cos, co wtedy mialem na mysli, ale coz, taka jest specyfika gwiazdki pop, ona nie musi uczyc sie grac, moze nawet nie umiec komponowac i pisac tekstow, ani nawet spiewac . Po prostu, albo publika ja kupi od razu, albo nie. Wiec akurat nagrac singla mozna szybciutko, tu sie bardziej licza troche inne 'talenta'. Zespol rockowy musi wszystko sam, pomoga mu dopiero na koncu, albo i wcale.
Jesli chodzi o to, ze za latwo im poszlo, to zalozmy ze to byl zespol, ktory mial po prostu szczescie. Tak czesto bywa, jedni graja dobrze, ale 10 lat im sie nie wiedzie i sie rozchodza, inni nawet przypadkiem nagraja jeden utwor, ktory chwyci i juz sa w biznesie. Niestety najczesciej dziala wariant pierwszy.
Wiek bohaterow - no coz to jest shounen, 14 lat to wiek optymalny. W tym wieku na pewno wielu zaczyna nauke, ale powazne granie to okolice matury. Koyuki poszedl do liceum jak serial byl w polowie, a lider w takim razie, mial juz z 18 lat, wiec w sumie nawet sie miesci.
uniqeforumname - So sty 03, 2009 12:09 am
Jestem właśnie na hmm 19-20 odcinku Becka i chciałem wyrazić swój podziw nad niesamowitą umiejętnością oddania tego feelingu grania na instrumencie i w kapeli. Chodź nigdy nie nagrywałem żadnych demek poza takie o dla klasy czy na youtube, byłem w zespole rockowo/bluesowym i poczułem się w obowiązku wyrazić swoją opinie na temat tego tytułu. Zacznę od tego, że 2 lata temu sprzedałem wzmacniacz do basu, a gitarke (fender mb-4) pożyczyłem kumplowi. Niedawno mi ją zwrócił i tak sobie leżała.. do 10 odcinka, kiedy to poszedłem do miasta i kupiłem przejściówkę do kompa i odpaliłem go ponownie, grałem póki nie zaczęły mnie boleć opuszki (a że już kiedyś grałem i tak już mam je trochę stwardniałe) wiem już też, że na pewno kupie sobie nowy wzmacniacz, może odnowie kontakty z kumplami ze szkolnej kapeli.
Co do muzyki w Beck - Bass i gitara (Ryu oczywiście) są bardzo dobre, ale też bez przesady do pionierów im daleko. Reszta jest przeciętna, wokal to kwestia gustu - trudno, żeby w każdego trafiał tak samo, chłopak jak na amatora osiąga dość szeroką skale, ma świetną nośność, dynamikę i intonacje, a także "feeling" na którym bazują twórcy.
No właśnie ten "feeling" jest to świetny zabieg, przypomina mi trochę "dżem" (który każdy zespół po 2 latach intensywnego treningu zagra każdą piosenkę, ale piosenka może być zagrana dobrze technicznie, niby doskonale tak samo, a jednak brzmi inaczej).
W anime parokrotnie pojawiają się frazy typu "gitara jest narzędziem wyrażania swoje duszy" "jest świetnym gitarzystą, ale brakuje mu emocji" itp. Po pierwsze jest to w dużym stopniu prawda, a po drugie świetny zabieg mający na celu odwrócenie uwagi od prostych technicznie piosenek "Beck".
Gdy dowiedziałem się o czym jest to anime, ani przez chwile nie spodziewałem się wirtuozów muzyki rockowej użyczających swoich umiejętności na potrzeby anime - jakie studia zdołałoby ponieść tego koszta - tym bardziej jak na warunki anime jestem zadowolony.
Co do niezwykłego szczęścia kapeli, to przecież lider Ryuuske już kiedyś grał w sprzedającej sie w milionach albumów, otoczonym kultem zespole i ma tam swojego przyjaciela. Występ jednego z nich na koncercie na żywo nie mogł się odbić bez echa. Przecież jakby do nas wpadł na koncert powiedzmy Steve vai, Rage against the machine czy jakiś inny znany artysta/zespół i ktoś dałby dobry pokaz na ich scenie, to czy nie wylądowałby odrazu na youtube, gazetach tematycznych, ludzie by o nim nie gadali, a co z tego wynika - na pewno jakiś menadżer dałby mu szanse.
P.S. Sry, że odgrzewam taki stary temat, ale dawno żadne anime mnie tak nie wciągnęło ani nie skłoniło do tak poważnych decyzji i przemyśleń.
Shinto - Cz kwi 23, 2009 5:27 am
BECK to póki co najlepsze anime muzyczne, jakie oglądałem. Same piosenki były bardzo dobre, no i był niezły klimat. W przeciwieństwie do badziewnego K-ONa to anime w żadnym momencie nie nudziło mi się. Końcowa scena była naprawdę dobrze wykonana, chodzi mi o ten koncert na trzeciej scenie. Jeśli ktoś nie oglądał, to polecam.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL