Code Geass



Matrixen - N lis 25, 2007 1:16 pm
Kolejne anime które dorwałem i sobie obejrzałem.
Nie wywarło na mnie aż takie wrażenia. Code Geass to taka mieszanka Death Note z FMP. Główny bohater z który ma dwie tożsamości chce ( tak ja w DN Yagami raito - Kira a tu będzie leluch - Zero) no i ma duży intelekt strategiczny i oczywiscie nadludzka moc ktora podporzadkowuje sobie ludzi. Z FMP łączy klimat wojenny ktory głównie uwikłany jest nasz głowny bohater.

Anime jako tako jest dość ciekawe kreska ładna dość duza przemoc i takie tam...

Fanom DN i FMP Polecam

Uwaga: 1 seria tego anime nie zostala zakoncznona. Druga seria jest planowa na drugi kwartal 2008...




h43m - N lis 25, 2007 4:19 pm
Tu się mogę nie zgodzić, bo powodem dla którego ludzie podążali za Zerem była jego charyzma i umiejętnosć planowania strategicznego. Wiele spośród jego "pionków" nie podążyło by za nim, gdyby ne pojawił się w odpowiednim miejscu o odpowiedniej porze. Natomiast jeszcze było podobne u tych dwóch bohaterów, to ich zdolność przewidywania, niezwykli pomocnicy-obserwatorzy (znacznie bardziej wolę C.C.) i to, że chcieli poznać granicę swych mocy. Ale jednak zero był znacznie bardziej powściągliwy co do korzystania z niej.

Mi też sieseria bardzo podobała, chociaż nie potrafię sprecyzować czemu. Prawdopodobnie za całokształt i wątek głównego bohatera. No i jest jeszcze głos Fukuyamy, Koshimizu i Yukany.

Natomiast nie bardzo rozumiem co masz na myśli pod mówiąc, że seria nie została jeszcze zakonczona. Myślę, że koniec pierwszej części naznacza 25 odcinek, zaś druga seria zacznie się od momentu, w którym wszyscy w jakiś cudowny sposób przeżywają. Chociaż jakby wziąć pod uwagę, że trzeba było czekać 4 miesiące na dwa ostatnie odcinki, jest to całkiem możliwe, aczkolwiek chciałbym dokładniejsze dane na ten temat jeśli są ;]



Matrixen - N lis 25, 2007 4:47 pm
Może sie troche źle wyraziłem. Bo chodzilo mi ze raczej ta pierwsza seria niczego nie zakonczyla i z nieoficjalnych źródel ze kolejna seria albo konczance odcinki (nie wiem) bede w drugi kwartal 2008.

Bo jako tako zakończenia nie bylo



h43m - N lis 25, 2007 7:04 pm
No właśnie, ale sposób w jaki sięwyraziłeś sugerował nieco inaczej

A również z nieoficjalnych źródeł, mogę potwierdzić że będzie i że 2008, ale drugi kwartał to nie wiedziałem ;]




Endorama - Pn lis 26, 2007 7:02 pm
Code Geass to dla mnie anime genialne. Znakomita kreska, wartka akcja, wciagajaca i ciekawa fabuła - podczas oglądania nawet nie mrugałem i z zapartym tchem wyczekiwalem co stanie sie dalej Niestety po takim kinie ciężko mi znaleźć coś co jest warte obejrzenia



el doctore - Pn lis 26, 2007 7:35 pm

Niestety po takim kinie ciężko mi znaleźć coś co jest warte obejrzenia
Oj, nie przesadzajmy. Świat się na Code Geass nie zaczął ani zapewne nie skończy. Więcej wiary



Dark Rael - Pn lis 26, 2007 8:46 pm
O, doctore wrocil na forum? Wszyscy tak chwala tego geasa, nawet wybredniak Daldow Mam tylko nadzieje ze to jest lepsze od DN, bo jak nie to chyba podziekuje, choc sunrise, jak chce to umie zaskoczyc (pozytywnie). Ja nawet widzialem pierwszy epizod, dobrze ze zajawki nie pisalem, bo od razu stwierdzilem, ze to klon gundama i trafilo na czarna liste , ale skoro mowicie ze dobre, to trzeba obadac to zjawisko.



jcop - Cz lis 29, 2007 10:09 pm
Geass jest nawet bardzo dobry, no ale nie oczekujmy takich zwrotow akcji jak w Death Note... Choć nie powiem Zero mądra bestyja... sqbaniec nie raz mnie zdziwił



neverar - Pt lis 30, 2007 2:19 pm
że tak powiem zwroty akcji w DN to nic w porównaniu z Code Geass...



neverar - Cz gru 06, 2007 4:06 pm
http://www.animenewsnetwork.com/news/2007-12-06/new-code-geass-tv-series-confirmed-for-spring-2008
wreszcie:D



Matrixen - Cz gru 06, 2007 5:11 pm
jednak sie troche pomylilem to i dobrze bedzie juz na wiosne



Endorama - Cz gru 06, 2007 7:28 pm
Już nie mogę się doczekać, ostrzymy zęby na premierę



Filippiarz - Pt gru 21, 2007 7:12 pm
Mnie "Code Geass" rozczarował.
W sumie to nie jest złe anime - dowodem jest to, że je obejrzałem , ale drugi sezon sobie daruję.
Wymieszanie głównego bohatera, knującego okrutnie przeciwko całemu światu tak jak Raito w "Death Note" z papierowymi bohaterami rodem ze standardowego schematu animca dla młodzieży, trochę mnie odrzuca - tylko dwa ostatnie odcinki były naprawdę niezłe, reszta była raczej średnia... Zaletą, która mnie trzymała przy tej serii jest fabuła - się dzieje i jest ciekawie, chociaż oczywiście realizmu tu niedużo jest.

Co do reszty - zupełnie nie czułem klimatu scen dramatycznych na których ta seria przecież bazuje - były dla mnie sztuczne - to tak, jakby z "Zero no Tsukaima" próbować robić krwawy dramat psychologiczny - ni choroby mi tu nie współgrała fabuła z jej wizualizacją i bohaterami. Mimika i "body language" też zupełnie do mnie nie przemawiały w tym anime, przez co nie mogłem wczuć się w postacie.

Podkreślę jeszcze raz - to nie jest zła seria.
Ona mi się po prostu nie podobała



Endorama - Pt gru 21, 2007 8:56 pm

realizmu tu niedużo jest

Realizm? Mysle, ze realizm to ostatnia rzecz jakiej powinnismy szukac w anime, szczegolnie jesli jest to anime tego typu. Moze Ryuk z DN był realistyczny ?



Filippiarz - Pt gru 21, 2007 9:58 pm
Masz rację, realizm to zbyt szumne słowo - animce cholernie rzadko są realistyczne. Chodzi raczej o magię dającą życie narysowanym światom i istotom, magię sprawiającą, że jestem w stanie uwierzyć, że oglądam coś więcej niż linie i plamy koloru na ekranie - magię dającą im realne istnienie w naszych umysłach. Tu magia była skoncentrowana w naszym złym herosie i jego czynach, a reszta była papierowymi dekoracjami - dla mnie to za mało aby podźwignąć całą historię do dobrego poziomu, szczególnie że tej magii jednak nie było za wiele - Lelouch był zbyt stylizowany na złego, brakowało mi zadbania o realnego ducha tego zła, o ożywienie jego i innych postaci. Widziałem same kalki i schematy, a jak mówiłem mimika i ruchy postaci też utrudniały mi uwierzenia w realność tego co widzę na ekranie. Ot jakieś rysunkowe ludki łaziły po ekranie i udawały, że się kochają, zdradzają, zabijają, że mają jakieś uczucia...

Ale mimo tego obejrzałem to anime do końca, co w związku z tym, że nie waham się często i gęsto porzucać serii (nawet na 25 epie mi sie zdarzyło - przedostatnim), jest dowodem na obiektywną wartość tej serii. Po prostu ciekawiło mnie jak to się skończy, a w związku z tym, że moja ciekawość nie została nagrodzona, a klimat mi tu nie odpowiada - sajonara Lelouch-kun! ;P



rayu - Wt sty 15, 2008 5:44 pm
Nie będe wdawał się w dyskusje czy code geass jest super produkcją czy totalną klapą, moge za to powiedzieć, że jestem mile zaskoczony;] pierwszy raz oglądałem anime, w którym nie znienawidziłem "złego charakteru" jakim poniekąd jest Lulu. Fakt kilka jego pomysłów niezbyt przypadło mi do gustu.. jak chodzby nieoczekiwane zauroczenie Euphine
Ogólne czynnikiem trzymającym jest zawrotne tępo akcji, co chwila dzieje się coś nieoczekiwanego(pozytywnie lub nie)trzyma w napięci do końca fakt wycofania sie Lulu w ostatniej bitwie naprawde ma siłe oddziaływania,, oczywiście końcówka jest totalnie nie satysakcjonująca, lecz pociesza fakt, że squel jest w drodze ;]
Musze przyznać, że po obejżeniu code geass troudno mi jest znaleść coś równie ciekawego, mam tylko nadzieje, że ten stan szybko się zmieni.
Jesli ktoś ma zamiar to obejżeć to zostaje mi tylko pogratulować wyboru bo naprawde warto;]



Endorama - Wt sty 15, 2008 6:10 pm
Zgrzytaja mi zeby na mysl, ze premiera drugiego sezonu coraz blizej

Jezeli szukasz czegos ciekawe to przyjzyj się Black Lagoon, to anime przykulo mnie do ekranu prawie tak mocno jak CG



Matrixen - Wt sty 15, 2008 6:20 pm
taa Black Lagoon to jedno z moich anime w Top 5 ;P tylko troche poczekamy sobie na 3 serie... Geass coraz blizej Kurde Szybciej szybciej xD



sketch - Cz sty 17, 2008 1:18 am
Ehh, pierwszy mój wpis (dobry wieczór wszystkim zalogowanym i gościom!), a będę marudzić. ^_-

Przyznam szczerze, że po pierwszym odcinku miałam również skojarzenie z DN'em. Pomyślałam sobie, że to jedno z tych tworów, które powstało "na fali". Ale sukcesywnie Code Geass zaczął mnie od tego odwodzić.
Wbrew pozorom nie tylko dlatego, że ciachowaty Lu podobal mi się bardziej niż freak Yagami. Yagami chciał stworzyć nowe imperium, w którym byłby niepodważalnym władcą prawdy absolutnej, kreatorem nowej moralności i nie wiadomo czego jeszcze. Lelush działał inaczej. Tutaj historia i polityka okazały się być tłem, którego manipulacja miała posłużyć osobistym rozgrywkom, rozliczeniem z rodziną. Owszem, próbą również wymierzenia sobie tylko jasnej sprawiedliwości, ale nie w tym wymiarze w jakim czynil to Raito. W końcu dla niego rodzina okazała się zbędnym obciążeniem. Generalnia Raito wypada dla mnie malo wiarygodnie pod wieloma względami, gdzieś tam, w którymś momencie spłyca się straszliwie i pozostaje już tylko brodzić w trzymającej w napięciu fabule (no kurdę, w anime nawet Melo musieli ograniczyć do minimum!). Zapędzenie. Miało być o Geassie. ^^'
Na nową serię również ostrzę zęby. Zwłaszcza, że rok czasu minie od wydarzeń z ostatnich odcinków. (informacje w formie linek do:
http://gunota.info/?p=414 , http://animebanquet.wetpaint.com/page/Code+Geass?t=anon , jeśli źródła znane to proszę się nie klopotać z czytaniem. Cały czas oprócz krótkiego promo video nie mogę znaleźć trailera, no chyba, że promo to owy trailer, a jeśli tak to szkoda, bo dużo znaczków i ja nie wiem o co chodzi...)
Aha. I ja nie lubię Wyglądającego-Jak-Syaoram-Suzaku, wrr!

*edit*
http://jp.youtube.com/watch?v=ubUNXJOQbKg
(parodia CG i "emo Sensei" - nie moglam sobie podarować...)



Ekhi - Pn wrz 22, 2008 6:56 pm
A ja chcialbym zaznaczyc by nie pisac CG powstalo na fali fenomenu Death Nota. Bo DN jak i CG sa z tego samego rocznika, wiec mowienie ze Code jest "plagiatem" DN jest troszke nie na miejscu. ;]



Dark Rael - Pn wrz 22, 2008 7:18 pm
Manga była chyba wcześniej? Tak jest, DN jest z 2004.



Luik - Wt wrz 23, 2008 3:16 pm
No to teraz ja
Na początku zaznaczę, że oglądałem tylko pierwszą serię.
Code Geass Pokazał jak zrobić bohatera, którego znienawidzę. Większość dotychczas nielubianych przeze mnie postaci powodowała to uczucie głupotą, słabością, lub po prostu szeroko pojętym frajerstwem. Lelouch to inna historia. On sobie na niepozytywne uczucia zasłużył skrajnym egoizmem. Tylu ludzi zapłaciło życiem (choćby Japończycy na stadionie) i honorem (Kallen) za jego prywatną zemstę. W dodatku wykorzystał jak najlepsze intencje, oraz patriotyzm innych do własnych celów. Swoją drogą to w ogóle dziwna postać jest. Niby geniusz, ale jak popełnia już błąd to wręcz kretyński (przypadkowy rozkaz mordu Japończyków), a w dodatku trudno określić, czy jak Kira (jednak nie da się uniknąć porównania) pozbył się ludzkich emocji, czy też nie.

Ogólnie CG okaszał się dość ciekawym anime. Szkoda tylko, że nie postarano się o jakieś ciekawe postaci poza głównym bohaterem. Kallen nawet polubiłem, C.C też nie była zła, ale cała reszta nie była zachwycająca. Fabuła naprawdę dobra i przemyślana choć miło by było jakby na końcu była choćby imitacja zakończenia. Do kreski też ni mogę się przyczepić (chociaż wolę trochę inny styl). Muzyka jakoś nie zapada w pomięć, anie szczególnie na plus, ani na minus.
Po pierwszej serii jestem pewien, że drugą też obejrzę, ale się nie pali więc sobie spokojnie mogę poczekać, aż się skończy i dopiero wtedy po nią sięgnąć.



Dark Rael - Wt wrz 23, 2008 3:46 pm
No, ale ten blad nie wynikal z glupoty tylko z okolicznosci, ktore nagle zmienily zasady dzialania jego mocy. Nie wchodzac w szczegóły to byl po prostu normalny przypadek.
Osobiscie mnie tez wkurzal, ale nie dlatego ze byl takim draniem, tylko ze zrobiono z niego takiego goscia co to mu nikt nie podskoczy, ze jednym mrugnieciem oka potrafi rozwalic armie. Trzeba jednak przyznać, że aby wszystko mu wyszlo, musial sie naglowkowac. Duzo bardziej mnie denerwowal jego czysty jak lza przeciwnik. Po prostu idealny bohater, rzygać sie chce.
Pierwszy sezon jawi mi sie jako megaprzydlugi wstep do jakiegos solidnego anime. Pokazuja mozliwoci, opisuja bohaterow, daja pokazowki, a wlasciwej akcji nie ma, bo to co jest, jest chaotycznym zlepkiem pomyslow a nie fabula. Drugiemu sezonowi podzieuje, moze to anime nie jest zle, ja jednak jakos nie moge sie przekonac. DN tez bylo takie sobie, ale jednak lepsze.



Luik - Wt wrz 23, 2008 3:58 pm
Właściwie, to niewłaściwie się wyraziłem. Błędem było samo gadanie niepotrzebnych rzeczy. Za długi język, to chyba lepsze określenie niż głupota.

Co do przeciwnika, to koleś był po prostu nudny i przewidywalny. A że już z paroma takimi miałem do czynienia, w różnych produkcjach (niestety dość często się trafiają) to nawet mnie tak bardzo nie wkurzał. Ale o mdłości jednak mógł przyprawić.


to co jest, jest chaotycznym zlepkiem pomyslow a nie fabula Może i tak, ale pomysłów całkiem ciekawych i nawet ze sobą powiązanych dość zręcznie.



arashi - Cz paź 16, 2008 8:56 am
Uważam że anime nie tyle że jest bardzo dobre. Mogę nawet stwierdzić że jest jednym z najlepszych jakie powstało.
Kreska wysokiej jakości. Nieprzewidywalna i zagmatwana fabuła i wspaniała muzyka z OP i ED łącznie.
Ale największą zaletą są postacie. Jedynie szkoda że poświęcili taką najfajniejszą postać żeby wzruszyć widza co bez wątpienia się im udało.
Anime ani przez chwilę nie nudzi, nie ma żadnego przeciągania ani wypełniaczy. Po prostu anime idealne.
10/10

II sezon to ten sam najwyższy poziom. Anime jakby jeszcze ciekawsze. Nowe postacie. Niestety również jedna bardzo dramatyczna scena.
Zakończenie do kosza. Całkowita porażka, ale poza tym doskonałe.
Świetne OP i ED.
Nie podobało mi się to głupie ożywianie niektórych postaci w II sezonie. Bo już pokazywali że giną, a potem się okazywało że żyją.
Ale i tak 10/10. Istne cudo anime. W porównaniu do mnóstwa anime, które oglądałem to wydaje się najlepsze. Nie jest jałowe, nudne, marnie animowane, ani głupie. Idealne nic nie jest, ale temu anime brakuje niewiele.
PS:
Takie coś jak Death Note, FMP to prawdziwe gnioty w porównaniu z Code Geass.
FMP to jakaś beznadziejna komedia. DN nie lubiłem bo główny bohater był denerwujący i dobrze że tak skończył.



Ximinez - Cz paź 16, 2008 12:32 pm

Mogę nawet stwierdzić że jest jednym z najlepszych jakie powstało.
Uprzedzając innych: rzuciłeś tu baaardzo subiektywną opinią. CG sprawdza się doskonale w kategoriach rozrywkowych, ale do ścisłej czołówko anime to mu naprawdę sporo brakuje (zarówno pod względem postaci, jak i spójności, pomysłu, humoru i ogólnie pojętego 'miodu').

Nieprzewidywalna i zagmatwana fabuła
Może i tak... ale przy tym mamy do czynienia na każdym kroku z deus ex machina. Spójnością ta seria nie grzeszy. Spotkałem się na innym forum ze stwierdzeniem, że scenarzyści tworząc serię opierali się w znacznym stopniu na komentarzach fanów. Nie wiem ile w tym prawdy, ale przyglądając się bliżej Geasowi można się utwierdzić w takim przekonaniu.

Zakończenie do kosza. Całkowita porażka, ale poza tym doskonałe.
To skopane czy dobre? Ja sobie nie wyobrażam innej zamkniętej kompozycji niż 1. Śmierć Leloucha, jego moralne oczyszczenie w naszych (widzów) oczach i zamkniętą formułe (chociaż jakoś Nunnally nie przeszkadzało objęcie tronu po wymordowaniu sporej ilości ludzi), 2. Zagładę Świata (po zabawie FREIą można się było wszystkiego spodziewać), 3 .Zakładając, że Lelouch przeżyje, będzie władał jako tyran i na pewno spotka się kontratakami opozycjoinistów. Czyli pójdzie w ślady ojca i będziemy mogli czekać na 3 serię, gdzie on będzie tym złym.. Czyli skończyło się w odpowiedni sposób, zachowując przy tym pewną wiarygodność głównego bohatera.

Anime ani przez chwilę nie nudzi, nie ma żadnego przeciągania ani wypełniaczy.
Odcinki ze szkolnymi festiwalami burzące klimat. Zaorać!

Świetne OP i ED.
OP zobaczyłem raz w całości - dla zasady. Popowe plumkanie mnie dobijało. ED w 2 sezonie troche lepszy, ale to ze względu na rysunki. Ale to znów kwestia gustu.

Istne cudo anime. [...] Nie jest jałowe, nudne, marnie animowane, ani głupie. Idealne nic nie jest, ale temu anime brakuje niewiele.
Brakuje spójności dialogów w różnych scenach, zbalansowanego zachowania postaci (mamy plejade schizofreników), czy innego motoru napędowego dla fabuły niż ciągłe zwroty akcji. Tyle do spełnienia nadziei w potencjale jaki drzemał. Do ideału by się uzbierał worek dodatkowcyh cech.
W kategoriach rozrywkowych 8/10. Maks 8.5

Takie coś jak Death Note, FMP to prawdziwe gnioty w porównaniu z Code Geass.
Gdybym widział CG przed DN to skłaniałbym się w stronę tego pierwszego. Tak oczko wyżej stoi DN (przynajmniej odcinki z L). FMP bym nie porównywał bo to całkiem inna bajka. Chociaż i tak G00 ownuje wszystkie 3 powyższe



Luik - Cz paź 16, 2008 1:18 pm

Ale największą zaletą są postacie Jeśli przymkniemy oko na to, że w anime pojawia się cała masa postaci, ale większość z nich jest raczej słabo rozwinięta. Prawdą jest, że główni bohaterowie są dobrze nakreśleni, ale miejscami denerwuje całkowite pominięcie postaci pobocznych...


Po prostu anime idealne. Ktoś tu sobie ściąga na głowę burze z piorunami

Co do CG II moim zdaniem jest znacznie słabszy od I. Miejscami wydaje się, że scenariusz się wypalił i zaczyna zbliżać do dna... a wtedy by odwrócić uwagę jest zabijana któraś z ważniejszych postaci (co nie przeszkadza jej potem ożyć).

Zakończenie chyba jedyne możliwe. Największym pragnieniem głównego bohatera było stworzenie świata odpowiadającego jego siostrze. W tym świecie nie było miejsca dla kogoś takiego jak Lelouch. Jedynym wyjściem dla niego było odkupienie własnych win poprzez wzięcie na siebie całego zła i śmierć.


Odcinki ze szkolnymi festiwalami burzące klimat. Zaorać! One miły chyba za zadanie rozładować napięcie...



arashi - Cz paź 16, 2008 1:46 pm
CG rozrywkowe, ale głównie poważne i nawet dramatyczne. No ale to również przecież rozrywka jeśli powiedzieć że każde anime się ogląda dla rozrywki. No chyba że jakieś oglądasz dla celów wyższych np nauki, pracy
Jakby się scenarzyści opierali na komentarzach fanów to by nie było takiego zakończenia.
OP i ED to oczywiście masz swój gust, ale ja ich nigdy nie przewijałem, a to znaczy że były bardzo dobre. Szczególnie I ED II sezonu śliczny. Te obrazki Clampa...
Te odcinki ze szkolnymi festiwali to ile tego było ? Tyle co i nic. Nie podobał mi się ten odcinek gdzie było ponad 100 randek dla Lulu.
Mnie to nie śmieszyło bo było zbyt niedorzeczne jak na to anime.
Wiesz mogę się zgodzić że jakby tylko anime rozpatrywać w kategorii scenariuszu i fabuły to jedynie 9/10 lecz za całokształt 10/10. Po prostu był klimat taki jaki mi pasował lecz jak pisałem wcześniej zakończenie było bardzo nieudane.
Chciałbym żeby powstała III seria lub OAV.
Fani jak widzę też by chcieli. Nawet jest GIF na którym w tej ostatniej scenie tym który prowadzi ten wóz jest Lulu.
http://cdimg2.crunchyroll.com/i/spire4/ ... 0_full.gif



darkreven - Śr lut 11, 2009 12:41 pm
Obawiam się, że obok dyskusji o "Code Geass" nie mogę przejść obojętnie.

Jeśli mam być szczery - anime mnie przeraża, a raczej - przeraża mnie reakcja na nie. Nigdy nie widziałem w tym nic więcej niż kiepską mieszankę wszystkich możliwych gatunków, podaną w tanim patosie. Przyznaję, momentami pierwszy sezon nawet dawał radę, jednak nigdy nie wyciągnął nic więcej niż "średniaka". Natomiast część druga to już absolutne dno i tragedia. Tyle jeśli chodzi o moją opinię, bo nie ona ma stanowić istotę mojego postu.

Chodzi mi o to, czy ludziom już do reszty się w głowach poprzewracało?

Podczas emisji r2 bardzo uważnie przyglądałem się społeczności na wszelakich forach, portalach i innych - i to wyglądało tak, jakby ktoś kij włożył w mrowisko. Setki domysłów, teorii, koncepcji; panika, gdy działo się coś "tragicznego"; wielka radość, gdy działo się coś "wspaniałego" (pokroju niezwykle-przebiegłego-fortelu-w-wykonaniu-Zero czyli wystawienie nowego mecha...); wreszcie - smutek i łzy po zakończeniu (sam kilka łezek uroniłem, chociaż tylko ze szczęścia).

Pomijam oczywiście podniecenie dwunastolatków na widok wypiętej CC, czy jeszcze większe działo na nowym robocie... Chodzi raczej oto, że anime "aspiruje" (czy raczej udaje) do miana anime inteligentnego... I ludzie to kupują. Zero powie kilka słów o szachach, uśmiechnie się, i już mamy "The most brilliant anime ever". I co mnie przeraża, ludzie naprawdę w to wierzą. A jak można się domyślać, to dopiero początek tego typu produkcji.

W sumie tyle, musiałem wyrazić - jako prawdziwy fan anime, yntelygentny i obeznany - swoje oburzenie. Pozdrawiam.



Ximinez - Śr lut 11, 2009 1:12 pm
Ja myśle, że takie niezdrowe emocje wywołał fakt, iż pierwszy sezon był dość dobry co zachęciło ludzi do dalszego oglądania serii i co za tym idzie sporej aktywności internetowej. Pozatym dzięki wysokiemu poziomowi wykonania i miksowi konwencji oglądało go sporo osób nie mających ze sobą czasem wiele wspólnego. No i fakt, że sezon Geassowy nie był bardzo urozmaicony.



Luik - Śr lut 11, 2009 4:00 pm
No kiepską mieszanką to ja bym tego nie nazwał. Elementy były na tyle dobrze dobrane, że przyciągnęły znacznie więcej widzów niż gdyby zastosować jeden gatunek. A o to przecież w tym zabiegu chodziło. Twórcy osiągnęli swój cel.
A abstrahując całkiem od klasy samego anime należy przyznać, że autorzy wykazali się nie lada talentem opychając CG widzom z tak dobrym skutkiem. Zero mimo, że jest wkurzający stał się jedną z najpopularniejszych postaci, a CG pobiło kilka rekordów popularności. Niezależnie od tego czy anime jest czymś wartościowym, czy też nie z pewnością rezultat którego można pozazdrościć.



Sir_Ace - Śr lut 11, 2009 5:59 pm
W zasadzie zgadzam się, że Geass to taka papka gatunkowa, ale trzeba przyznać, że papka co najmniej smakowita. W końcu anime nie zawsze musi być przepełnione walorami edukacyjnymi, przesłaniami pacyfistycznymi i nieść prawdę o człowieku. Geass to pusta, ale i b. przyjemna rozrywka - nie mniej, ni więcej.

Chodzi mi o to, czy ludziom już do reszty się w głowach poprzewracało?



darkreven - Śr lut 11, 2009 6:28 pm

Bo mi się nie podobało, a jeśli komuś się podobało, to jest głupi jak but? Nie zabraniajmy ludziom samodzielnego doboru ulubionych tytułów. Są gusta i guściki.
Niewiele mnie obchodzi, szczerze mówiąc, czy komuś się Geass podobał - bo mi zwyczajnie nic do tego. Ale kiedy gdzie nie spojrzę widzę zachwalanie geniuszu Zero i całej reszty, to gusta przestają mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie.

Sam nie toleruję ecchi, ale nie piszę do zwolenników tego podgatunku "Wy płytcy i niewysublimowani zboczeńcy..."
A nie są zboczeńcami? Oo



Ximinez - Śr lut 11, 2009 7:22 pm
[OT] ja lubie czasem guro, co nie znaczy, że mam wytapetowany nim pokój, piwnice z resztkami 'zaginionych' z sąsiedztwa i wychodzę na nocne 'łowy'. Za to oglądanie romasów szkolnych to już skrzywienie [/OT]



Luik - Śr lut 11, 2009 9:02 pm
Zrobili ze mnie płytkiego zboka... A ja po prostu czasem muszę dać mózgowi wypocząć przy czymś co nie wymaga jego użytkowania

Fakt faktem, że zero takim geniuszem na jakiego jest kreowany nie był, a wiele jego ruchów było przewidywalnych lub głupich, ale chyba jednak przesadzasz. Postać sama w sobie zaprojektowana porządnie i poprowadzona z pomysłem, więc nic dziwnego, że się spodobał.



Sir_Ace - Cz lut 12, 2009 9:58 am

Postać sama w sobie zaprojektowana porządnie i poprowadzona z pomysłem, więc nic dziwnego, że się spodobał.

Ja bym napisał, że to zlepek kilku postaci z Sunrisowej Never Ending Story (Gundama, gdzie MECHy, intrygi dworskie i Newtype z mocami są na porządku dziennym) i jednej z najpopularniejszych person światka anime z ostatnich lat. Bo prawdę mówiąc prócz jego fikuśnego zestawu maskującego i rodzaju mocy nie dostrzegam nic nowego...



Tassadar - Cz lut 12, 2009 1:10 pm
Nikt nie każe odkrywać niczego nowego. Porównajcie Gundam 00 i CG. Oba dzieła Sunrise, oba ze zbliżonego okresu. CG ma przynajmniej charyzmatycznego (owszem, w drugim sezonie już mocna przerysowanego ale jednak) bohatera, liczne zwroty akcji i całkiem niezłą, choć lepszą realizatorsko niż pod względem pomysłu fabułę. Po prostu taki ruch był do przewidzenia. Z kolei w Gundamie próbowano zrobić to samo, tyle że bez Leloucha lub podobnej postaci efekt końcowy jest co najmniej rozczarowujący. Latają w mechach, piorą się non stop i wygłaszają odgrzewane dyrdymały i moralnie szlachetne lub wątpliwe ale wciąż stare stwierdzenia o wojnie.

Death Note rozpoczął modę na supregeniuszy, czasem nierealnie inteligentnych lub bezsensownie w swych knowaniach zagmatwanych, ale jednak lepszych niż masa dwuwymiarowych kukiełek osadzonych w naszpikowanej akcją pseudofabule.



Sir_Ace - Cz lut 12, 2009 5:26 pm

Porównajcie Gundam 00 i CG. Oba dzieła Sunrise, oba ze zbliżonego okresu.

Dlaczego akurat 00 ? W poprzednich (dużo bardziej udanych) seriach i uniwersach zdarzały się postaci niezwykle charyzmatyczne, dobre walki nieźle obmyślanych MECHów i ogólnie wszystko poza 'aż takim' geniuszem głównego bohatera. Jak dla mnie nihil novi panowie z Sunrise nie wymyślili.



Luik - Cz lut 12, 2009 5:36 pm
No ale chociażby na przykładzie Code Geass'a widać, że nie mając żadnych specjalnie nowych i odkrywczych pomysłów można zrobić anime które zostanie wręcz połknięte przez widzów.



Tassadar - Cz lut 12, 2009 6:25 pm
Dlaczego akurat 00 ? W poprzednich (dużo bardziej udanych) seriach i uniwersach zdarzały się postaci niezwykle charyzmatyczne, dobre walki nieźle obmyślanych MECHów i ogólnie wszystko poza 'aż takim' geniuszem głównego bohatera. Jak dla mnie nihil novi panowie z Sunrise nie wymyślili.



Dark_Lady - N mar 08, 2009 6:18 pm
Code Geass to jedno z lepszych anime jakie miałam okazję oglądać. (uwaga, mogą być spojlery)

Fabuła nie jest jakaś przesadnie skomplikowana. Lelouch i Jedenastostrefowcy vs. Imperium Brytyjskie + kilka wątków pobocznych, m.in. C.C. Fabuła przede wszystkim wciąga, jest tak skonstruowana, żeby trzymać w napięciu od początku do końca. Mamy tu ładnie zaprezentowaną inteligentną historię + zwroty akcji.

W anime mamy szeroką i barwną gamę postaci, prezentujących odmienne hierarchie wartości. Postacie są na tyle zróżnicowane, że niewątpliwie każdy może znaleźć swojego faworyta. Zacznijmy od takiego Leloucha - młody, inteligentny, ambitny. Każdy pewnie zauważył, że przypomina Raito z DN - wyznają podobną ideologię. I w obu anime zauważamy to samo zjawisko - im bardziej dążymy do dobra, tym bardziej się od niego oddalamy. Lulu początkwo chciał swoją działalnością pomścić matkę i zapewnić Nunnaly bezpieczeństwo, a im dalej w to brnął tym jego czyny stawały się straszniejsze, a idee mniej szlachetne. Ale to właśnie za to go pokochaliśmy. Potrafię znaleźć jeszcze inne postacie, które mi przypadły do gustu, m.in. C.C. (jedna z moich ulubionych w świecie M&A), Hrabia Pudding (tak tak, nasz Lloyd x), Kallen, czy choćby taki Gino. Oczywiście zdarzały się postacie na swój sposób irytujące, ale na nie raczej przymykam oko...

Kreska w CG jest dość specyficzna. Widywałam co prawda lepszą, ale do tej raczej nie mam zastrzeżeń. Autorzy skupili się tutaj na wizerunku postaci, podkreślając tym samym tą różnorodność o której pisałam wyżej. Znakomicie prezentują się ludzkie twarze. Wymalowane na nich emocje są realistyczne i budzące duże uznanie dla ich twórców. Tła są wykonane przyzwoicie, nie mam co do nich żadnych zarzutów.

Muzyka... Co prawda niezbyt zwróciłam na nią uwagę. Piosenki openingowe i endingowe nie bardzo przypadły mi do gustu (aczkolwiek ta z pierwszego opa z R2 całkiem wpadała w ucho). Za to sama muzyka w anime - idealnie dobrana do poszczególnych scen.

Jeszcze jeden ogromny plus dla tej serii. W Code Geass bardzo ciekawie twórcom wyszły sceny śmierci. Naprawdę owe sceny zrobiły na mnie duże wrażenie. Wyróżniam takowe sceny z udziałem: Euphie (to było nieco sadystyczne ze strony Leloucha, jej śmierć praktycznie wynikała ze "skutków ubocznych" Geassa), Shirley (było mi jej naprawdę szkoda), Rollo (tak naprawdę dopiero wtedy go polubiłam), a przede wszystkim Lelouch (to było po prostu epic - nic dodać, nic ująć).

I jeszcze jedna rzecz... Ogółem mówiąc mechy nie kręcą mnie. Tutaj autorzy tak je nam pokazali, żeby nie rzucały się zbytnio w oczy. W istocie bardziej byłam skupiona na działaniach Leloucha, niż na tych "urządzeniach".

Podsumowując - Code Geass to z pewnością świetne anime, polecam .



kesake - N kwi 26, 2009 7:03 am
Dokładnie, zgadzam się przedmówcą. Niestety z nieznanego mi poziomu, obecnie panuje najazd na CG. Z powodu popularności ? Może ... ale mimo wszystko, jak coś jest popularne, to nie trzeba to odrazu porównywać do naruto, jak nie którzy uważają. Obraża to CG i ewidentnie pokazuje, że wiele osób kieruje się w swojej ocenie tym, ile osób oglądało dane anime.



Tixon - Pn paź 26, 2009 11:24 pm
Uwaga, możliwe spoilery!

Historia... Historia jest następująca - Imperium Brytyjskie, które obok Unii Europejskiej oraz Chin stanowi jedną z potęg świata, atakuje w 2010 roku Japonię. Do walki używa nowoczesnej broni - Rycerzy Mroku - wysoce mobilnej, silnie opancerzonej i uzbrojonej człekopodobnej maszyny, która to zmiata Japońskie Siły Obronne z powierzchni ziemi. Kraj zostaje podbity, ludność zniewolona, kultura wymazana, a sama Japonia zamienia się w Strefę 11. Z lekcji historii wiedzieć musicie jeszcze tylko to, iż Brytania nie wyznaje zasady równości - ktoś jest wysoki, ktoś niski, ktoś urodził się w bogatej rodzicie, ktoś w biednej, ktoś ma talent, a ktoś nie - jak więc mieli by wprowadzić równość? Zamiast tego wprowadzili rywalizację, wprowadzili ścisłą hierarchię wartości człowieka w której im ktoś ma wyższy tytuł, tym jest "lepszy", zmusili do walki o pozycję, a wszystko po to, by wygrał - zgodnie z teorią ewolucji - najlepszy.
Koniec lekcji historii.
Czas na akcję - główny bohater wracając na uczelnię jest świadkiem wypadku - jadąca za nim ciężarówka, by nie potrącić jego pojazdu, gwałtownie skręca, uderzając w ścianę budynku. Kierowca, jak i pasażer tracą przytomność. Lelouch, bowiem tak zwie się protegowany, wściekły z powodu reakcji tłumu, rusza im na pomoc. Nie wie jednak, iż jest to operacja jednej z licznych organizacji konspiracyjnych, która wykradła "śmiertelnie trujący gaz" Brytyjczykom. Dla tych zaś sprawa jest za poważna, by można uważać, że to "zwykła" broń - rozkaz brzmi zniszczyć całą dzielnicę. Siły specjalne ruszają do boju, czego efektem jest masakra, otwarcie pojemnika, zdobycie przez bohatera mocy kontrolowania umysłu, kolejna masakra, a potem, kiedy do akcji wkracza reszta ruchu oporu, zamieszki. Zaczyna się prawdziwym trzęsieniem ziemi. A potem jest tylko ciekawiej.

Code Geass przedstawia nam swoją historię niczym zbiór puzzli - dawkując informacje, by domyślać się wszystkiego tylko na podstawie tych otrzymanych już kawałków układanki. Każdy kolejny odcinek daje nam odpowiedź na postawione wcześniej pytania, ale zadaje też nowe. A także pozwala spojrzeć na całość z coraz to większej perspektywy, jednak bez ostrości widzenia szczegółów i detali.

Sezon drugi:
Jak już pisałem wcześniej, pierwszy sezon Code Geass, zrobił na mnie olbrzymie wrażenie. Była to wypadowa odpowiednio skonstruowanej fabuły (owszem, zdarzały się nieścisłości, ale drobne niedociągnięcia szło przeżyć), nagłych zwrotów akcji, ciekawie przedstawionej walki mechów (jako nowoczesnych zastępców czołgów, chociaż do teraz nie wiadomo na co chodzą ^^), ciekawych wątków obyczajowo-uczuciowych oraz odpowiedniej ilości sosu dramatycznego. Nawet odrobina głupich fabularnych zabiegów w stylu utraty pamięci po postrzale nie psuła efektu, tylko dodawała pewnego smaczku.
Teraz zaś, po obejrzeniu 21 odcinków drugiej serii, mogę śmiało powiedzieć, że jestem zawiedziony. Code Geass - Lelouch of the Rebellion R2 po prostu nie spełnia pokładanych w nim nadziei na to lepiej i więcej w stosunku do R1. Jest więcej, ale kosztem lepiej. Z rzeczy które ewidentnie rzucających się w oczy chyba najśmieszniejszy jest fanservice. Owszem, występował w poprzedniej serii, ale nie tak nachalnie jak w drugiej. Minął rok od zdarzeń, część bohaterów się zmieniła - postarzała, urosła, więc i niektóre proporcje Kallen (wolę Karen, tak lepiej brzmi) zmieniły się. Dobrze, rozumiem to, ale dlaczego co chwila występuje w kusym i obcisłym wdzianku, maksymalnie prezentującym swe wdzięki (skoro fabuła przedstawia ją jako osobę skromną :> ), w dodatku z tendencyjnych ujęć kamery? Alternatywa dla Misy? I nie, nie oglądam Code Geass dla widoku piersi jakiejkolwiek bohaterki. A jak już się pojawiają w kusych wdziankach, to wymagam tylko jednego - by to było fabularnie usprawiedliwione (jak podczas festynu z Violet). Dobrze usprawiedliwione. I nie w aż takich ilościach - to wtedy nie jest zabawne, a już tylko śmieszne w negatywnym znaczeniu.
Osobiście nie czuję rozczarowania z powodu sylwetki będącej znakiem charakterystycznym CLAMPa, dziwacznymi fryzurami w różnych kolorach, zawsze czystymi i niezniszczalnymi ubraniami i nieodczuwającymi potrzeb fizjologicznych bohaterami.
Rozczarowuje mnie natomiast fabuła. W wielu miejscach i na różnych poziomach. Ewidentnie widać drogę którą podążyli autorzy - bitwy z udziałami mechów zamieniły się w przebajerowane bitwy przypakowanych mechów i ich niezłomnych pilotów. W R1 wiadomo było kto jest znakomitym pilotem : Kallen, Touda, Suzaku, Cornelia, jej rycerz i ci z Glastonu. Nawet jeśli nie posiadali potężnych maszyn, byli w stanie stawić czoła przeciwnikowi -dowodem na to niech będzie pojedynki Corneli z Zerem, który ten, niezależnie od posiadanej maszyny, ciągle przegrywał. W R2 zamienia się to w wyścig "kto ma lepszego mecha". Im bardziej naszpikowany morderczymi technologiami, tym większa szansa na rozwalenie wszystkich wrogów w okolicy samemu nie odnosząc przy tym ŻADNYCH obrażeń. No do licha, Tygrysy podczas II wojny światowej królowały na polu bitwy, bo były na wyższym poziomie technicznym i praktycznie żaden czołg nie miał z nimi szans podczas frontowego starcia. Ale ostrzał z flanki, od tyłu... To jest właśnie taktyka. A co zrobić, jeśli wróg odbija wszystkie strzały ze wszystkich rodzajów broni ze wszystkich kierunków (wliczając w to górę i dół)? No i szczytem przegięcia jest motyw z przyłączeniem się systemu latającemu i ręki do Gurena. Podczas spadania.
Drugim punktem in minus są działania Zero. Z jednej strony jest dobrze -przez cały rok jest obserwowany jako przynęta na C.C, nie przejawia żadnych działań potwierdzających odzyskanie wspomnień; także w chwili ujawnienia się Zero, Lulu stoi wprost przed pilnującą go osobą, więc jak tu go posądzać o to? To jest dobrze rozegrane. Z drugiej jednak wykonuje całą masę numerów praktycznie bez sprzętu i przygotowania. I o ile szybkie myślenie można mu zaliczyć na poczet bycia bystrym, to sprzętu wyciągniętego z powietrza nie daruję. Numer z Milion cudów jest dobry, tylko, że... niewykonywalny. Logika niektórych zdarzeń co prawda jest, ale "lekko" naciągana. Tak samo przejścia na drugą stronę - w wielu przypadkach brakuje tego czegoś, co by sprawiło, że my - widzowie - czulibyśmy sie przekonani.
Punkt trzeci to zwiększenie nacisku na akcję (co samo w sobie nie jest złe, w końcu praktycznie każdy odcinek nas czymś zaskakuje), kosztem fabuły, co już jest złe. Fabuła w niektórych momentach została potraktowana brutalnie i bez litości, co u mnie (w końcu to ceniłem w R1) powoduje smutek. Wątek śmierci matki bohatera wyszedł kiczowato. Jeszcze bardziej spalono motyw(ację) imperatora. A już rolę VV tym wszystkim...Jeden wielki żal.
Punkt czwarty to postacie. Trafiają się nam cudeńka w postaci przepakowanego na maksa Oranżowego, czy też pewnej kobiety Ninja (co prawda jest potem z tego trochę zabawy, jednak jest ona z innej bajki), potężni i budzący respekt Rycerze Okrągłego Stołu to banda wesołych frajerów i mhrocznych wariatów, a jednym z oddziałów jest zespół Valkirii składający się z młodych dziewczynek...
Często przesadzają też z ekspresją bohaterów. Ale nie uważam, by z powodu wahań Lulu zasłużył sobie na przydomek emo.
W sumie to były by wszystkie istotne rzeczy, które mi się nie podobały. Gdybym miał oceniać, dałbym 7, ale wstrzymajmy się z ostateczną opinią do ostatniego epka. W końcu jeszcze tyle można zepsuć...
A i swoja drogą - jest kilka bardzo dobrych, wyciskających łzy, scen. I to wcale nie głupich (:p Infi).

Godzina Zero nadchodzi. Czy jesteście gotowi na rebelię?
"Jeśli ktoś wygra, walka się skończy..."

Wiemy jak się skończyła Rebelia Lelucha.Są jednak ludzie, dla których wojna trwa nadal: zdziesiątkowani Czarni Rycerze nie poddają się w próbach odnalezienia i odbicia ich przywódcy. I w końcu, rok później, Zero po raz kolejny staje na czele rebelii przeciwko Imperium, rebelii przeciwko całemu światu. Tyle na temat fabuły.
Code Geass: Leluch of the Rebelion R2 miał trudne zadanie - musiał być lepszy niż pierwszy sezon. Powiem to wprost i otwarcie - zawiódł w tym aspekcie. Po prostu nie był w stanie przeskoczyć poprzeczki, jaką ustanowił poprzedni. Nie oznacza to, że R2 jest zły, a tylko (albo i aż) tyle, że jest słabszy. Co tylko mówi nam, jak dobry jest sezon pierwszy
Fabuła drugiej części jest dobra - jest zaskakująca i wciąga, lecz - i co stanowi wielki ból, niektóre aspekty rozwiązuje na siłę - jak na przykład wątek matki Lulu. Zdarzają się sytuacje, które mają nas zaciekawić, żeby w następnym odcinku uznać ją za niebyłą (tak jest np z 3 odcinkiem, który kończy się pewnymi słowami Li Xingke, żeby w następnym nie było absolutnie nic na ten temat). Zastrzeżenia miałbym też do części rozwiązań, które - i owszem - są ciekawe, ale za proste. A Zero przyzwyczaił nas do nieoczekiwanych i efektownych rozwiązań. A taki np. finał Zero Requiem jest przeciętny (pomijając całą otoczkę emocjonalną, bo ta jest niezrównana). Tak więc fabuła, chociaż pełna zwrotów akcji, nie robi już takiego wrażenia.
Muszę pomarudzić też na to, że CG jest za bardzo Shōnen. Wiem, że w Angel Sanctuary narzekam na coś zupełnie odwrotnego (za dużo Shōjo), ale w tym wypadku jest to ewidentne. Rycerze Okrągłego Stołu są jeszcze do przełknięcia, ale co chwila pojawiający się super Knightmare Fram jest już - delikatnie mówiąc, irytujący. Dopóki było ich względnie mało (Lancelot, Guren MK-II, Gawain), ich siła jako eksperymentalnych maszyn, była uzasadniona. Ale gdy już 7 generacja występuje masowo, każdy z mechów jest jakiś ekstra - Tristan, Mordred, Galahad z Excaliburem - to już było przegięcie, Shenhu - kolejne przegięcie; nie wspominając już o modelach 9 generacji, które rozrywają wprost pozostałe mechy (Nowy Guren, czy Lancelot Albion). Mechy nie są już bronią przeznaczoną do osiągnięcia wyznaczonego celu, a wyścigiem, kto będzie miał bardziej dopakowanego. I to wyścigiem durnym. Bo o ile Lancelot przypominał naprawdę coś nowego - tarcza, Varis, Haken Booster, zwiększona szybkość i zwrotność - to była nowa jakość, logiczne następstwo w drodze rozwoju Knightmare Frame. Tej logiki brakuje mi w nowych typach. Są szybsze, potrafią latać, mają masakryczne pole siłowe i olbrzymią siłę ognia. I tyle. Wrzucenie wszystkich cech w jedną maszynę. Szczytem jest nietykalny Damokles.Wyścig zbrojeń zamienił się w wyścig urojeń. Krótkie porównanie : w R1 dobry pilot mógł dokopać gorszemu, chociaż tamten miał lepszą maszynę, w R2 nie ma na to szans - pilot potężnej maszyny jest w stanie stawić czoła kilkudziesięciu wrogom nie przejmując się tym, że walą do niego ze wszystkich dział jakie mają, bo ma w końcu znakomity pancerz... Pfff!
O czym jeszcze należało by wspomnieć?
W sumie mam mieszane uczucia do sposobu narracji, czyli tego przeskakiwania od postaci do postaci, dzielenia wypowiedzi na fragmenty i pozostawiania niedopowiedzeń. No właśnie - o ile ten przeskok jest bardzo dobrze wkomponowany w akcję i buduje odpowiednią atmosferę, to te niedopowiedzenia w pewnych momentach powodują pewną irytację typu - o co im, do diabła, chodzi!
Jeszcze jedno - drażni nieśmiertelność pewnych postaci. Trwa wojna, widać jak giną setki żołnierzy, a kilku nie idzie rozwalić bo tak! I nie chodzi tylko o przywódców siedzących w świetnych maszynach, ale też o tych szaraczków w podrzędnych. Mogą obrywać, ale zawsze dadzą radę katapultować się. Jak na moje, trochę bohaterów powinno zginąć.
Dobra, a co jest dobre? W skrócie - cała reszta. Cała reszta, pomimo wyżej wymienionych mankamentów ostro trzyma w napięciu, wydarzenia dramatyczne są dramatyczne, komiczne są komiczne, a gdy potrzeba patosu, to go nie zabraknie.
Dodać ciekawą galerię nowych postaci plus ewolucję starych, dodać plusy z poprzedniej serii i mamy R2.
W sumie oceny :
R1 - 9,5
R2 - 8.



Hana - Cz paź 29, 2009 1:57 pm
Code Geass, obydwie serie są na 2 miejscu moich ulubionych anime, zaraz po całej serii When They Cry (Higurashi, Umineko).
Mówiąc szczerze, nigdy nie sądziłam, że jakiekolwiek mechy mi się spodobają, a będzie anime, które prawie pobiło serie When They Cry, mimo, iż Code Geass to nie są do końca moje klimaty.
Najpierw główny bohater, którego nie można nazwać ani dobrym, ani złym. Większość porównuje go do Light'a, tak samo jak całe anime do DN. Mimo to, są widoczne różnice. Np? Główny bohater, Lelouch Lamperouge/vi Britannia nie chce przejąć kontrole nad światem - on chce zniszczyć imperium Brytyjskie, zmienić świat dla Nunnally. Kira natomiast chce być jego Bogiem, tym najsprawiedliwszym, najlepszym. Stanie się imperatorem też jest/był jego częścią planu do stworzenia tego lepszego świata. W skrócie - to Light jest bardziej samolubny. No i seiyuu Lulu *_____________________*
Teraz pomyślmy nad Suzaku - nie lubię go, ale wysunęłam ciekawą teorie. Suzaku ma swoją egoistyczną, "złą" stronę, i tą dobrą, która cały czas gada o sprawiedliwości, blahblahblah. Ta zła strona była wynikiem, że za zabił swojego ojca i nienawiści do Brytani. Jak pamiętacie, jak Lelouch i Nunnally poznali Suzaku, nie był miłym typkiem. Jednakże zaczął się zmieniać - i tutaj pojawia się jego dobra strona. I to jest tak wpieniające - u Leloucha, gdzie jest podobna sytuacja, te obie strony (zła i dobra) współgrają ze sobą tworząc charakter Lulu, a u Suzaku - to paranoja, ponieważ jego działania często sprzeciwiają się z tym, co właśnie zrobił/powiedział.
Moją ulubioną żeńską postacią z ALL anime co oglądałam, to C.C. - nie wiem dlaczego, ale spodobała mi się jej osobowość, zachowania, seiyuu xD Ale także postać wzruszająca, swoją przeszłością. Nie dziwne, że nie miała zaufania do ludzi, dopóki nie poznała Leloucha.
Wracając do Lulu, on jest za to ulubioną postacią męską z ALL anime co oglądałam (Pairing C.C. i Lelouch jest epicki, kocham go). Lelouch zaimponował mi bardzo. Przebił Lighta wszystkim. I jego śmierć Y^Y ;________________________; Sądzę, że lepiej skończyć tego anime nie mogli. Lelouch, który odpokutował swoje grzechy i Suzaku pokutującego dalej - najpierw zabijając tyrana (Lelouch), a potem byciem Zero, przywódcą sprawiedliwości. To było takie piękne, jak umierał i Nunnally płakała za nim ;_________; Ale sądzę, że Lelouch dalej żyje, bo przejął od Charlesa kod V.V. i on był tym, kto prowadził wóz z C.C. Można pogdybać, nie?
Następna postać to Kallen. Nie lubię jej. Nie wiem czemu (Pairing Kallen x Lelouch jest antyepicki DDD: Niecierpię go). Po prostu denerwuje mnie. Suzaku i Kallen to postacie, które najbardziej mi nie przypadły do gustu. O! I jeszcze Nina. Ale już nie będę jej komentować
OP i ED... Bardziej mi się podobało z R2, szczególnie EDy. Ale to rzecz gustu. Grafika i kreska też mi się bardzo podobała, tak samo jak OST. "Innocent Days" jest bardzo nastrojowe.
Całą końcówkę ryczałam, normalnie RYCZAŁAM jak nigdy. Nie tylko łezki mi leciały po policzkach, ale normalnie zatopiłam swoją twarz w dłonie i tak ryczałam.
Code Geass, za cały ogół daje 10/10. Mam nadzieję, że uszanujecie moje zdanie ^.^



tirisfal - Pn cze 07, 2010 2:31 pm
Moja pierwsza wypowiedź na forum (pozdrawiam i witam wszystkich)
Zarejestrowałem się właśnie po to by móc się wypowiedzieć w tym temacie

Moim zdaniem (subiektywnym i osobistym ) CG było świetnym anime... niemal genialnym. W przeciwieństwie do wielu głosów które tutaj się odezwały ja nadal uważam to za inteligentne anime. Gram trochę w szachy 0więc to nie teksty o grze logicznej mi zaimponowały... ale próba pokazania strategii i taktyki. Jestem niemal pewien że gdyby przenieść posunięcia wojskowe wykonywane przez Lelouchu okazałoby się że są pozbawione realnych podstaw... ale co z tego. Autorzy nie muszą się sami na tym znać. Chodzi o to że jeśli nie jesteśmy sceptykami i nie podchodzimy do serii z zasady czepiając się wszystkiego to można w to uwierzyć. I do diabła z tym czy tak jest czy nie... ważne że tak się wydaje.

Fabuła jest wciągająca... choć niestety nie ustrzeżono się tego co w większości anime... im dłuższe tym mniej spójne (choć wspaniałym kontrprzykładem IMO jest Legend of the Galactic Heroes - polecam). Niemniej są zaskakujące zwroty, nie jesteśmy przytłaczani nawałem monotonnych monologów głównego bohatera, na ekranie co chwilę coś się dzieje.

Postacie to jest największy plus tego anime. Główny bohater który dla jednych będzie obiektem ubóstwiania, dla innych postacią znienawidzoną... ale nie da się obok niego przejść bez emocji, a przecież to tak bardzo przyciąga ludzi w anime (według moich spostrzeżeń). Jest inteligentny, sprytny, a jednak daje się ponieść emocjom nieraz. Nie wiadomo też do końca, a przynajmniej do końca drugiej serii gdzie moim zdaniem swoim ostatnim czynem odkupił swoje winy czy jest dobry czy zły. Postacie poboczne w większości zyskały moją sympatię na czele z....... Królem Brytanii ojcem naszego bohatera. Naprawdę spodobała mi się ta postać.

Apropo niekończących porównań do DN... uważam że pierwsza seria DN była lepsza niż pierwsza seria CG, ale zakończenie Death Note moim zdaniem było największym wpadką twórców... wolałbym żeby nie było ostatniego odcinka. Ten jeden fragment sprawia że w ogólnej punktacji CG jest troszkę wyżej. Podobieństwo bohaterów jest niezaprzeczalne, ale jednak Lelouch w ostateczności różnił się od Yagami mam na myśli tutaj że na właśnie na końcu Ci bohaterowie wybierają różne ścieżki... Yagami ostatecznie zostaje złą postacią (na granicy z szaleńśtwem) a Lelouch "odkupuje" swoje grzechy

Uważam że nie można przejść obok tego anime obojętnie. Jakie wzbudzi emocje zależy już od odbiorcy, ale zawsze jakieś wzbudza i dlatego polecam obejrzeć je wszystkim jako jedną z lepszych produkcji oglądaną przeze mnie.