Elysium



Dark Rael - Cz mar 30, 2006 10:17 am
Anime Gate kupilo elysium, 'koreanska superprodukcje sf 3d'. Dzis tak z ciekawosci poszedlem na imdb zobaczyc, czy to sie da zlinkowac i znalazlem link top rated animation. No to dawaj pierwsze miejsce spirited away, 3 mononoke reszta miyazakich przemieszanych z disneyem. Ale patrze na dole jest tabelka 10 worst rated wzgledem produkcji animowanych. Elysium jest na 6 miejscu wsrod totalnego badziewia....

Taka mysl mi przeszla przez moj tepy mozg, ze jesli na imdb maja racje to anime gate walnie przyczynia sie do zanizenia ogolnej wartosci anime wsrod naszego spoleczenstwa. Ktos kupi Elysium 'superprodukcje' i pomysli, ze pewnie wszystkie powazne anime maja taki poziom, to do jakiego wniosku dojdzie?

NEVERAGAIN.

Tytulu nie widzialem, dlatego sie pytam czy na imdb siedza idioci, czy ten film naprawde jest superprodukcja? Czy tez Anime Gate kupuje po prostu najtansze rzeczy jakie wpadna im w rece?




XRay - Cz mar 30, 2006 10:40 am
Spokojnie Raelu, spokojnie - uwierz w społeczeństwo: od ostatnich mistrzostw świata w piłce nożnej prawie cały naród wie że Korea i Japonia to dwa oddzielne kraje, więc może rozróżnią. Poza tym nie przejmuj się aż tak oceną z imdb, zobacz że oddano tylko 75 głosów, kiedy na inne tytuły po kilkadziesiąt tysięcy nawet.


Anime Gate kupuje po prostu najtansze rzeczy jakie wpadna im w rece

Właśnie tak, bo widzisz hobby jest dla przyjemności, a interes jest po to żeby zyski przynosił i tyle.



Pottero - Cz mar 30, 2006 1:54 pm
Bez bicia przyznaję, że „Elysium” jeszcze nie oglądałem, ale, pomimo wszystkich negatywnych komentarzy, obejrzę. Pierwsza sprawa: to nie jest anime, przecież to coś powstało w Korei! Może i „Final Fantasy” powstało w Japonii, ale to też z całą pewnością nie jest anime. Jeśli wierzyć recenzjom, „Elysium” stoi mniej więcej na takim samym poziomie fabularnym, co wspomniane „Final Fantasy”, ale to w końcu produkcja dla dzieci, więc na razie nie będę psioczył, poczekam, aż obejrzę.

Co do tej superprodukcyjności: anime wszystkie swoje filmy reklamuje jako superprodukcje, ale są to po prostu pospolite gnioty, nie warte oglądania: „Tristia” i „Okręt podwodny 707” dla półgłówków (nie wspominając już o tym, że „Okręt” był bez japońskiej ścieżki), chałowaty „Appleseed” oraz przydługawy i nudny film „Casshern” – to na razie wszystko, czym może się pochwalić AG. Oczywiście każdy z ich tytułów to „superprodukcja”, a cena jest „naprawdę atrakcyjna”... Tak, 50 zł za takie wydanie „Akiry”, jakiego doczekał się „Appleseed”, to naprawdę atrakcyjna cena, ale 50 zł za „Appleseeda” to naprawdę przesada. Za „Tristię” i „Okręt” w życiu nie dałbym 30 zł, a za „Cassherna” 40. Jeśli popatrzymy na zapowiedzi AG, znajdziemy tam też superprodukcję hentajową pod tytułem „Czarna księga: Nowa historia”. Oglądałem oryginalne „Bible Black” – nie wytrzymałem do końca, bo takiego shitu często się nie widuje. AG zdecydowało się to wydać, ale nie do końca – zamierzają wydać 2. serię, na początek 2 odcinki. Jeśli się sprzedadzą, wydadzą resztę. A jeśli ktoś kupi te dwa odcinki, a AG zdecyduje się nie wydawać reszty? Kupujący zostaje z palcem w dupie.
AG prowadzi chamską politykę wmawiania odbiorcy, że to, co wydawają, jest super i cacy, że każdy chce to mieć. Prawda jest taka, że to infantyle głupoty dla półgłówków (przepraszam tych, którym się podobało), na które nie warto wydawać pieniędzy. Zdecydowanie lepiej radzi sobie IDG – zamiast eksperymentować, wydało dwa klasyki i od razu zyskało uznanie polskich fanów anime, a „Ghost in the Shell”, „SAC” i „Akira” sprzedają się jak świeże bułeczki. Mogą śmiało powiedzieć, że wydawają superprodukcje i kultowe filmy, w końcu mają one niemałe uznanie wśród fanów. Co prawda cholernie denerwują mnie informacje w stylu ten film zainspirował „Matriksa” (albo ten film zainspirował „Kill Billa” Tarantina na okładce „Battle Royale” – jeśli ten film Fukasuku zainspirował Tarantina do nakręcenia „Kill Billa”, to ja jestem papirus Benek 16.), albo Mokoto Kusanagi, najpopopularniejsza kobieta-cyborg w historii science-fiction, czy przy produkcji tego najlepszego w historii serialu sf..., ale tego na szczęście nie trzeba czytać .

Krótko mówiąc: odradzam kupowanie tego, co wydaje AG. Ponoć dopiero się rozkręcają – wydali parę tytułów, a jakoś kiepsko im idzie. IDG wydało trzy anime, a już ma szacunek i uznanie.



Steelie - So kwi 01, 2006 8:42 am

Co prawda cholernie denerwują mnie informacje w stylu ten film zainspirował „Matriksa”
Fakt, to jest irytujące, jeśli ogląda się dużo anime i znajomość GitS jest oczywistością. Ale takie napisy mogą w pewien sposób nawet rozpowszechnić anime w Polsce. No bo idzie sobie koleś, który o anime wie tyle, że "duże oczy tam chyba są" i w kiosku widzi GitS z taką naklejką. A że jest fanem Matriksa (lub po prostu podobał mu sie ten tytuł/ma ochotę na SF/ma ochotę na coś efektownego itp.) kupuje GitS. Inaczej w ogóle nie zwróciłby uwagi na to DVD. Nie można się dziwić IDG, że próbuje jakoś sprzedać anime w kraju, w którym dopiero zdobywa ono popularność.




Pottero - Śr kwi 05, 2006 3:48 pm
Hm, naprawdę poważnie zastanawiam się nad wypożyczeniem „Elysium”, ale nadal mam pewne zastrzeżenia co do ceny – dziesięć złotych? Zdecydowanie bardziej wolę wypożyczyć sobie „Harry’ego Pottera i Czarę Ognia”. Dlaczego? Przede wszystkim film już widziałem i wiem, że warto go obejrzeć. A drugi powód to wydanie: dwupłytowe, sporo dodatków (sklepowe można kupić za 70 zł). A co z „Elysium”? 40 zł, a z dodatków tylko katalog innych filmów DVD, menu, wybór scen i charakterystyka bohaterów. To wszystko, co dostajemy za 40 zł. Podobnie wydany został „Casshern”. Dla przypomnienia powiem, że „SAC” wydany został za 10 zł (następne odcinki będą po 20), a dodatków jest o wiele więcej.
To tyle, jeśli chodzi o jakość wydania „Elysium”. O jakości obrazu, dźwięku itd. oraz o samym filmie wypowiem się, jak obejrzę (obiecuję, że jak będę miał trochę więcej czasu i kasy, to wypożyczę i zdam sprawozdanie, chociaż nie bardzo chce mi się to oglądać ).
P.S. To nie jest kolejny artument mojej rzekomej antyanimegate’owej krucjaty, a zwykłe stwierdzenie faktów .



Pottero - Cz kwi 27, 2006 8:03 am
Kurczę, ale się naszukałem tego tematu, w którym rozmawialiśmy o AG... Kto by pomyślał, że to ten .

W każdym bądź razie, doznałem objawienia! Znalazłem film AG, który mi się spodobał. Chodzi o anime „Shin angyō onshi: Ostatni strażnik magii”, powstałe na podstawie koreańskiej manhwy. Przechadzałem się ze wtorek po EMPiK-u mając zamiar wydać kasę na jakiś film. Zastanawiałem się długo, aż w końcu zobaczyłem ten tytuł. Recenzje miał dobre, więc postanowiłem zaryzykować i dać AG jeszcze jadną szansę i muszę przyznać, że nie żałuję.
Fabularnie pozostawia pewien zawód, bo to swego rodzaju wprowadzenie do komiksu, wygląda na to, że wybrano sobie dwie historie z całej manhwy i je połączono, aby wyglądały jak jedna historia. Niestety, takie rozwiązanie pogrążyło warstwę fabularną. Co prawda scenariusz jest w miarę przyzwoity, ale wygląda to tak, jakby nie miało ani właściwego początku ani końca. Przy okazji cierpią postaci, o których praktycznie niewiele wiemy. Świetnie prezentuje się za to strona techniczna filmu, nawet efekty komputerowe można przełknąć. Film trwa półtorej godziny, jest to typowa rozrywka z banalnymi morałami, ale mnie świetnie się go oglądało, to miły sposób na odstresowanie się. Mam nadzieję, że AG pójdzie w tym kierunku.
Samo wydanie jest takie sobie: cztery zwiastuny filmu, parę zwiastunów innych filmów, pół godziny wywiadów z seiyū plus Vision Music (kilkusekundowe sample jakiejś muzyki). Ale moim zdaniem film i materiał dodatkowych wart jest tych 30 zł, które się wydało. Przyznaję, że jestem w pełni usatysfakcjonowany z zakupu.