Emocje wywołane oglądaniem a ocena anime
Ximinez - Wt lut 17, 2009 10:05 am
Naszła mnie taka refleksja odnośnie tematu. Każdy z nas ma pewną odmienną wrażliwość i inaczej odbiera określone tytułu. Dobrym przykładem w moim odczuciu są takie anime jak 'Elfen Lied' (schowajcie te pochodnie ) czy chociażby 'Air', które powodują zażarte flame wary gdzie właśnie uczucia są głównymi argumentami. Czy uważacie iż wpływ na emocje podczas oglądania powinien być brany przy ocenie anime, czy lepiej podejść do tematu 'na chłodno' i zabrać się za oceniaczke dopiero po jakimś czasie gdy pozwolimy sobie na spokojną kalkulacje? Sam się złapałem na tym, że czasem po pojedynczej scenie, która zrobiła na mnie wrażenie jestem w stanie podnieść ocenę o jedno, czasem i dwa oczka, ale czytam zgoła odmienne opinie innych ludzi. To z kolei zmusza mnie do dalszej refleksji czy anime naprawdę ma w sobie to coś, czy też zaczynam sobie nadinterpretować. No ale skoro nachodzą mnie takie myśli to mamy do czynienia z zamierzoną głębią produkcji czy moją psychiką, która doszukuje się pewnych przesłań? I czy wogóle warto produkcji średnio wykonanej dawać najwyższe noty za samą wartość merytoryczną? Ludzie z czasem jednak dojrzewają, kształtuje i zmienia im się światopogląd oraz system wartości. Anime, które odbieraliśmy dawniej w określony sposób są często inaczej postrzegane z upływem lat.
Chaotycznie się rozpisałem, ale mam nadzieję, że wyłapiecie główny sens
Dark Rael - Wt lut 17, 2009 11:21 am
Dosc szeroki temat. Doswiadczenie uczy, ze oceny trzeba korygowac wraz z wlasnym rozwojem.
Zalezy tez co chcemy osiagnac przez oceny, bo jesli pomoc w wyborze anime innym uzytkownikom, to musimy byc obiektywni, a tego nie osiagniemy, kieujac sie wylacznie emocjami. Emocje moga stanowic czesc oceny, ale nie mozemy pozwalac na ich calkowite zawladniecie. Najlepiej oceniac po uplywie kilku dni, po tym, jak emocje opadna. Zlapalem sie na tym, ze takie oceny pod wplywem emocji najczesciej musialem pozniej obnizac, bo w zestawieniu z ocenami innych tytulow, wygladaly niesprawiedliwie.
Ludzie szukaja w anime wielu roznych rzeczy. Jedni skupiaja sie na tresci inni doceniaja forme. Zaczynamy od tresci, traktujemy anime, jako kolorowa, ruchoma mange, ale kiedy dojdziemy do wniosku, że w tresci juz wszystko wymyslono, zaczynamy bardziej przygladac sie, jak to jest pokazane, jak patrzy na to rezyser... I wtedy jedni w shigurui widza krwawa bezsensowna rabanke, a inni dzielo sztuki.
Konkluzja jest taka, że co by nie zrobil i jak obiektywnie nie patrzyl i tak oceny beda sie roznic ekstremalnie w zaleznosci od bardzo wielu czynnikow. Zawsze trzeba znac oceniajacego, zeby kozystac z jego ocen.
Edit: Sorry ze zboczylem z tematu. Moim zdaniem emocje powinny byc omijane przy ocenie. I tak ją zawyzymy podswiadomie
Tassadar - Wt lut 17, 2009 12:00 pm
Wpływ emocji jest nieunikniony. Nie da się całkowicie wyzbyć tego czynnika, zamknąć produktów kultury (nawet masowej) w sztywne kryteria od 1 do 10. Oczywiście świadomość tego faktu każdy ma w mniejszym lub większym stopniu, ale nie zmienia to faktu, że mimo tego dalej będzie zawsze czymś ujęty. Dla recenzentów to ważna, bo mamy próbować jak najlepiej i najobiektywniej przekazać wartość i jakość, ale świadomość i starania w tym kierunku nikomu nie zaszkodzą.
Dodatkowo widzę we wpływie emocji dwa istotne zjawiska - po pierwsze kwestię "Naruto" itp. seriali oglądanych przez ludzi młodych, bardziej ulegających zazwyczaj emocjom, przez co ogólne oceny wystawiane na portalach przez użytkowników w serialach prostych, przygodowych lub emocjonalnie dopracowanych są zazwyczaj zawyżone ponad obiektywną i logiczną wartość.
Inna sprawa - czasem emocje wcale nie dogasają z czasem, zwłaszcza gdy mówimy o dłuższych okresach. Kto ze "starej gwardii" nie wspomina miło i z sentymentem "Daimosa", "Yattamana" i innych anime z Polonii 1 o wątpliwej przecież wartości obiektywnej, ale jednocześnie takich, które lata temu ujęły serca młodych widzów i pozostawiły sobie pozytywne wspomnienia z dawnych czasów.
Ximinez - Wt lut 17, 2009 12:46 pm
Z tymi klasykami to bym był ostrożny. Mam miłe wspomnienia związane z oglądaniem Daimosa, Sailor Moon, Tygrysiej Maski czy innych hitów Polonii 1 (a nawet Pokemona), ale bał bym się teraz po nie sięgnąć mając w pamięci tytuły pokroju Cowboya Beebopa. Sentymentu nie łącze z oceną i nie przypisuje im jakiś wygórowanych właściwości poza przypisanymi wspomnieniami z dzieciństwa (innymi słowy serie te wg dzisiejszych standardów są 'cienkie').
A subiektywne emocje pokaże na popularnym młodzieżowym (heh, piękne lata liceum ^^) przykładzie: A i B mają doła (mniejsza o przyczyny - szkoła, życie osobiste, whatever) i oglądają to samo anime, w którym scena na osobie A: wywrze pozytywne wrażenie i poprawi nastrój; na osobie B nie wywrze żadnego wrażenia i przejdzie bez echa. Powiedzmy, że podobna sytuacja rozkłada się około 50:50 wśród widzów (albo odwrotnie - jakaś scena jest w stanie konkretnie zdołować widza (np zakończenie Chrno Crusade)). Czy w takim przypadku brać pod uwagę wpływ emocjonalny przy ocenie?
Ha, staram się pozować na bezdusznego konsumenta, ale jednak gdzieś tam zawsze podświadomie szukam głębszych wartości w tym co oglądam
Dark Rael - Wt lut 17, 2009 1:42 pm
na osobie A: wywrze pozytywne wrażenie i poprawi nastrój; na osobie B nie wywrze żadnego wrażenia i przejdzie bez echa
I to wlasnie najczesciej ma miejsce. Mozna dodac do tego wlasne wspomnienia, np. nam lub komus bliskiemu wydarzyla sie podobna rzecz, wiemy co bohater(ka) musial(a) przezywac, jakie mysli mogly mu(jej) towarzyszyc. Ponadto kazdy ma inna skale wrazliwosci - sa gruboskorni, ale sa tez tacy co na byle wyciskaczach placza. inny jest tez poziom doswiadczenia emocjonalnego. Co dla jednych jest odczuciem nowym, dla innych sprawa dawno przerabiana. Tak, że dodajac do tego stan ducha podczas ogladania otrzymamy ocene niemal przypadkowa, chyba ze odrzucimy/przytlumimy element emocjonalny.
Pottero - Wt lut 17, 2009 3:34 pm
Oceniając jakikolwiek tytuł, kieruję się przede wszystkim chłodną kalkulacją, a nie emocjami. Dla mnie, jako recenzenta, wystawienie ostatecznej oceny jakiemuś tytułowi wiąże się przede wszystkim z rozważeniem wszelakich za i przeciw, ocenieniu wartości tytułu, jego jakości itp. Rzadko kiedy zdarza się, że wystawiam ocenę jednoznacznie negatywną bądź jednoznacznie pozytywną â takie tytuły jest mi łatwo ocenić, ponieważ nie trzeba się nad nimi zbytnio głowić. Najgorszej jest z tym wszystkim, co pomiędzy. Ot, chociażby ostatnia moja recenzja, âźResident Evil: Degeneracjaâ. Dla osób nie lubiących tytułu będzie to po prostu zwykły gniot, dla fanów â różnie, zależy od tego, czego po filmie się spodziewają, jakie mają gusta... Osobiście uważam, że tytuł zasługuje co najwyżej na ocenę 5/10, ale z sentymentu do gier, jak również po uwzględnieniu paru czynników zewnętrznych (m.in. potencjalnej reakcji fanów na niską ocenę, faktu, że w zamierzeniu miała być to miałka sieczka dla miłośników itp.) ostatecznie zawyżyłem ostateczną ocenę o jedno oczko. Takie sytuacje niestety zdarzają mi się często, ale staram się nie dać ponieść subiektywnym uczuciom, a zastosować wspomnianą chłodną kalkulację. Aczkolwiek czasem zdarzy się, że po dłuższym czasie â po kilku, kilkunastu miesiącach â ocenę muszę zweryfikować i ją zmienić.
To tyle, jeśli chodzi o oceny przy recenzjach. W innych przypadkach, tj. przy wystawianiu ocen do recenzji napisanych przez innego redaktora, czy to na Azunime, czy na Tanuki, kieruję się już swoimi odczuciami â kalkulowanie znika, wystawiam taką ocenę, na jaką tytuł moim zdaniem zasługuje. Stąd też oceny dla niektórych tytułów mogą wydawać się co najmniej nie na miejscu, ale pal to licho. W tym miejscu warto jednak zaznaczyć, że mimo wszystko oceny zawsze wystawiam według osobnych kryteriów â nie mierzę tą samą miarką tytułów ambitnych, eksperymentalnych czy rozrywkowych, stąd też âźVexilleâ czy âźHaibane renmeiâ mają ode mnie 7, ale każdy z tych tytułów dostał ją według osobnego kryterium. Gdybym wszystko miał mierzyć tą samą miarką, prędzej czy później rzuciłbym w diabły âźkarieręâ recenzencką, bo nie potrafiłbym odpowiednio wyważyć ocen.
P.S. Emocje ssą .
Shinyu - Wt lut 17, 2009 5:55 pm
A ja podziwiam Panów Redaktorów za to, że tak potrafią. Zwłaszcza Ciebie Pottero, skoro tak pewnie przyznajesz że potrafisz odsunąć całkowicie emocje na bok i chłodno anime ocenić. Ja wiem że nawet jakbym sporą wiedzę o świecie anime uzyskała, to nie dałabym rady napisać w miarę obiektywnej recenzji ("w miarę", ponieważ nie wierzę w coś takiego jak zupełnie obiektywna recenzja). Jako odbiorca anime szukam w nich po prostu przyjemności, a tę odczuwam jeśli odpowiednio historia na moje emocje wpływa. Nie potrafiłabym oglądać tylko po to, aby analizować mechanizmy zastosowane przy tworzeniu serii i podchodzić do tego w taki bardziej techniczny, racjonalny sposób. Dlatego nie lubię prowadzić własnych klasyfikacji i podawać konkretnych ocen, bo one nijak się mają czy to do opinii znawców, czy pragnących rozrywki dzieciaków. Poza tym szukając nowych tytułów wybieram te już wysoko oceniane, dlatego zapoznając się z serią jestem po części przekonana że to będzie dobre anime. I zawsze moja ocena tuż po obejrzeniu jest duuużo wyższa niż po pewnym czasie. A także znaczenie ma kilka innych czynników - ktoś już wspomniał sentyment do danej serii. Myślę że taki Air oceniany jest przeze mnie zbyt wysoko, ale to najprawdopodobniej dlatego że to pierwszy tego typu wytwór który miałam okazję widzieć. Gdybym oglądała Air teraz, mój cynizm zapewne wykpiłby bajeczkę o skrzydlatej dziewczynce i poirytowałabym się kolejną haremówką. Albo inna śmieszna sprawa - czuję że uwielbienie jakim obdarzam Higurashi jest sporo na wyrost, ale to wynika właśnie z emocji i tego że zwyczajnie lubię makabryczne elementy. Tylko że to się łapie pod inne kryterium, o czym wcześniej wspomniał Pottero.
Huh, tak ogólnie to stwierdzam że byłabym beznadziejnym recenzentem. Ale czy takie rozpatrywanie serii chłodnym okiem nie odbiera Wam przyjemności z oglądania?
XRay - Wt lut 17, 2009 6:48 pm
A ja podziwiam Panów Redaktorów za to, że tak potrafią.
Jak mawia Dr Gregory House - wszyscy ludzie kłamią.
Tassadar - Wt lut 17, 2009 7:17 pm
Ale za to niektórzy kłamią pięknie.
Obiektywizm recenzji dla mnie osobiście mogę podać na dwóch przykładach. "Code Geass", którego recenzji teraz się wstydzę xD i generalnie jakbym pisał raz jeszcze w życiu bym tak dużo wad nie pominął. Z drugiej strony jest jednak "Slayers" przy którym najbardziej oddani fani na widok 7.5 by chyba oczy ze zdziwienia na wierzch wybałuszali, ale rozum nie pozwolił mi na przyznanie choćby 0.1 punktu wyżej.
Niestety wszyscy jesteśmy tylko ludźmi i emocje są nieuniknione. tyle, że powiem tak. W każdej recenzji, te 20% emocji jest potrzebne. Po prostu być musi. Nie tylko dlatego, ze bez tego indywidualnego pierwiastka pisanie i czytanie czegokolwiek mijałoby się z celem. Także dlatego, że czasami serce widzi to czego rozum nie pojmuje.
Pottero - Wt lut 17, 2009 8:04 pm
A ja podziwiam Panów Redaktorów za to, że tak potrafią. Zwłaszcza Ciebie Pottero, skoro tak pewnie przyznajesz że potrafisz odsunąć całkowicie emocje na bok i chłodno anime ocenić. Ja wiem że nawet jakbym sporą wiedzę o świecie anime uzyskała, to nie dałabym rady napisać w miarę obiektywnej recenzji ("w miarę", ponieważ nie wierzę w coś takiego jak zupełnie obiektywna recenzja). Jako odbiorca anime szukam w nich po prostu przyjemności, a tę odczuwam jeśli odpowiednio historia na moje emocje wpływa. Nie potrafiłabym oglądać tylko po to, aby analizować mechanizmy zastosowane przy tworzeniu serii i podchodzić do tego w taki bardziej techniczny, racjonalny sposób. Dlatego nie lubię prowadzić własnych klasyfikacji i podawać konkretnych ocen, bo one nijak się mają czy to do opinii znawców, czy pragnących rozrywki dzieciaków. Poza tym szukając nowych tytułów wybieram te już wysoko oceniane, dlatego zapoznając się z serią jestem po części przekonana że to będzie dobre anime.
Ja również, szukając anime do obejrzenia, zazwyczaj wybieram te, które mają szansę mi się spodobać bądź które mają wysokie oceny i ponoć warto je obejrzeć. Nie wszystkie później recenzuję, bo do niektórych za cholerę nie potrafię się zabrać (pamiętam, że próbowałem np. zrecenzować âźIrya no sora, UFO no natsuâ, ale gdy odrzuciłem trzy recenzje w wersji beta, zrezygnowałem z dalszych prób), ale jeśli już się zdarzy, to staram się zachować jak największy obiektywizm. Nie zawsze się to udaje (vide wspomniane âźHiruashi no naku koro niâ, któremu do dziś nie mam zamiaru obniżyć oceny; może gdy obejrzę po raz drugi), ale w większości przypadków wychodzę z tego z tarczą (w moim odczuciu). Dodajmy do tego jeszcze to, że jeśli coś mi się wybitnie nie podoba, to objeżdżam to bez żadnej taryfy ulgowej (stąd też w dziesiątce najniżej ocenionych na Azunime anime siedem recenzji jest mojego autorstwa [swoją drogą, to jestem łaskawy, skoro najniższa ocena, jaką wystawiłem, to 1.10, a mogłem wstawić 0.00 ]); âźbrak miłosierdziaâ przełożył się w paru przypadkach na to, że ocenę trochę jakiemuś tytułowi zaniżyłem, zaś recenzencka powinność, że niektórym tytułom, którym normalnie nie dałbym nawet 0/10 (âźElfen Liedâ), wystawiłem taką ocenę, na jaką, moim zdaniem, zasługują po obiektywnym na nie spojrzeniu (stąd 4/10 dla rzeczonego anime). A subiektywizmem, jak wspomniałem, kieruję się przy wystawianiu ocen do tekstów recenzowanych przez innych â wtedy czuję się bezkarny, bo to nie ja muszę wymieniać wady i zalety i uzasadniać, dlaczego tak, a nie inaczej .
P-chan - N mar 22, 2009 3:41 pm
Powiem tak ja nigdy sięgając po anime czy co kolwiek innego nie patrzę na ocene końcową (wręcz jej nie lubię, bo uważam że jest to dość krzywdzące - przynajmniej ja mam takie odczucia), a bardziej zagłębiam się w samą recenzje, którą traktuje jako informację na dany tytuł. Informację, która ma mnie przekonać do danego tytułu i czy w pada ten tytuł w "moje ramy" zainteresowania, jeśli nie to po niego wogóle nie sięgam, a jeśli tak to co tu dużo gadać po prostu go oglądam.
Co do ocen i sugerowania się przy ich wystawianiu emocjami, to nie da się ukryć, że w pewnym stopniu każdy czy to recenzent czy widz w jakiś sposób sugeruje się przy wystawianiu oceny własnymi emocjami, i to nie zależnie czy na "goronco" czy też na "chłodno".
Z całym szaczunkiem do tego co napisał tu kolega Pottero, ja też staram się wybierać tylko anime takie, które mają mnie szanse w jakiś sposób zainteresować (a że póżniej cześcią z nich mogę być rozczarowany), ale jako recenzent-amator (zwał jak zwał), nie można tak do końca powiedzieć, że osoba, która pisząć i oceniając coś do pisma czy innego "zródła" ocenia coś wpełni obiektywnie. Nie oszukujmy się nie ma czegoś takiego jak w pełni obiektywna recenzja, czy ocena czegokolwiek, bowiem niestety tak się nieda. I można się z tą moją wypowiedzią kłócić, ale swojego zdania nie zmienie, bowiem na odbiór danego tytułu, nie wpływają tylko emocje, choć nawet jeśli ocenia się coś na chłodno można i tak sugerować się pewnymi emocjami lub wrażeniami jakie na nas zrobił oceniany tytuł. Ale także wpływa na to choćby gust autora danej recenzji lub odbiorcy, jak i jego doświadczenie w danym temacie. W końcu osoba, która dla przykładu lubi komedie, a nie znosi horrorów, nie zacznie nagle oceniać dobrze i wielbić Hellsinga (wiem wiem może nie najlepszy to przykład -ale mam nadzieje, że zrozumiano to co mam na myśli).
Niestety trzeba to przyznać nie ma w pełni obiektywnych ocen i nigdy nie będzie, bowiem zawsze to będzie do jakiegoś stopnia subiektywna ocena autora recenzji lub odbiorcy. Dobrym przykładem jest tu choćby przedstawiony przez Pottero przykład Elfen Lied, który osobiście od niego dostałby 0/10, ale obiektywnie wystawił temu anime 4/10, ale czy jest to wpełni obiektywna ocena, nie pokierowana emocjami, choćby tymi najbardziej negatywnymi ? Wątpie, szczególnie że ocena tego animca została i tak ostatecznie oceniona poprzez pryzmat jego odczuć, gustów i Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze . Osobiście moja ocena tego anime wyglądała by całkowicie inaczej, stąd też biorą się takie różnice w ocenach danego tytułu, ocenianych przez różnych ludzi, dla których te anime jak i wiele innych może się podobać lub nie podobać.
Choć przyznaje, że sztuka recenzencka wymaga "czytania" gustów odbiorców, do której jest skierowana i liczyć się również z tym, że może spotkać się z negatywnym odbiorem u czytelników. Jedyne co może zrobić w tej sytuacji recenzent, to starać się w miare swoich możliwości wytknąć zalety i wady danego tytułu i najbardziej jak to jest możliwe wyposierodkować ocene (jeśli już tak uparcie doży się do jej wystawienia), z zastrzeżeniem że nigdy do konca nie bedzie ona obiektywna.
Najgorsze jest jednak to, że to sami czytelicy takich "tworów" zapominają o tym, że ocena i rezenzja to bardziej subiektywne odczucie autora, niż pełny obiektywizm. A sami odbiorcy tych treści biorą pisane recenzje lub oceny za bardzo poważnie, i nie sięgają po dany tytuł, jak to się choćby stało z grą Valkyria Chronicles i pewną recenzją w pewnym polskim piśmie z pełnymi tego konsekwencjami. Albo wychodzą takie kwiatki w stylu, że autor recenzji daje ocene bardzo dobrą danego tytułu, a czytelnik go objeżdza bo zainwestował pieniądze w coś co mu się nie spodobało.
Jedno trzeba jednak przyznać ocenianie czegokolwiek jest bardzo trudne, nie zależnie czy sugerujemy się emocjami czy suchym obiektywizmem, to trzeba zapamiętać, że końcowa ocena nigdy nie będzie do końca obiektywna.
Dark Rael - N mar 22, 2009 4:02 pm
Nie oszukujmy się nie ma czegoś takiego jak w pełni obiektywna recenzja, czy ocena czegokolwiek, bowiem niestety tak się nieda.
Ja tak w kwestii wyjasnienia. Powysze zostalo juz uznane na Azunime za oczywistosc i nikt nie twierdzi, ze istnieje cos takiego jak prawdziwe obiektywna recenzja. Natomiast jest duzy przedzial miedzy ultra subiektywnie, a w miare obiektywnie. Poruszajc sie chocby po tym obszarze mozna juz pisac skrajne opinie.
Ja probuje (aczkolwek to juz oftopic) pisac uczciwie. Tzn. jesli juz czegos nie lubie, to staram sie zawsze opisac wszystkie zalety.
Ximinez - N mar 22, 2009 4:03 pm
Trochę zbaczając od strony emocjonalnej- interpretowanie anime (które też wpływa na ocenę jego wartości merytorycznej). O co dokładnie mi chodzi? Za przykład posłuży 'The Sky Crawlers'. Po recenzji Daldowa (bardzo udanej z resztą) i artykule na stronie naszły mnie pewne przemyślenia: czy niektóre hipotezy to nie przesada? Jakie podłoże poza przypuszczeniami dyskutujących ma cały wątek porównań religijnych (nie chce tu nikogo dyskredytować - jestem po prostu ciekaw czy są jakieś źródła związane bezpośrednio z Oshiim - wywiady, reportaże, które by wskazywały na takie zapędy reżysera na których się opieracie, czy są to tylko wasze domysły). Bo czy nadawanie dzięki temu filmowi dodatkowych wartości nie jest krzywdzące dla innych produkcji, których autorzy nie są tak rozpoznawalni i znani za swój specyficzny styl. Albo idąc dalej - czy to nie jest momentami tak (znów posłużę się wałkowanym na wszystkie strony Elfen Lied), że przesadnie doszukujemy się czegoś, co (nie) było zamierzeniem twórcy?
Nie będę specjalnie zakładał nowego wątku (chociaż zagadnienie się o to prosi).
el doctore - N mar 22, 2009 8:35 pm
czy to nie jest momentami tak (znów posłużę się wałkowanym na wszystkie strony Elfen Lied), że przesadnie doszukujemy się czegoś, co (nie) było zamierzeniem twórcy?.
Nie ma zadowalającej odpowiedzi na tak postawione pytanie. Poza tym, kto ustala granice "przesady"? Autor dzieła? Być może, ale tylko wtedy, gdy jasno deklaruje treści, jakie chciał w swoim dziele zawrzeć. Szczerze mówiąc - bardzo mało jest takich twórców. Powszechniejszą praktyką jest strategiczne milczenie. A nawet jeśli, hipotetycznie załóżmy, że twórca spisuje postulat, gdzie wykłada w punktach o co mu chodzi, to i tak nie ustrzeże to jego pracy od swobody interpretacji - "sztuka żyje własnym życiem" itd. Czy religijne tropy w "Sky Crawlers" to przesada? Mając na uwadze, że spod ręki Oshiiego wyszło chociażby takiej "Angel's egg", czy jakikolwiek inny tytuł, ze sztandarowym GITS na czele, w których zagadnienia ocierające się o sferę ducha i religijności, są bardzo wyraźnie namacalne - to nie sądzę.Poza tym, nie trzeba od razu sprawy stawiać na ostrzu noża. To, że ktoś się posługuje pewnym k u l t u r o w y m kodem, nie znaczy, że automatycznie tworzy dzieło religijne. Motyw odkupienia, ofiary, transcendencji został już bowiem w kulturze tak silnie zasymilowany, że bez problemu można nim się posługiwać bez żadnych religijnych deklaracji.
Inna sprawa, że redakcyjną dyskusję o "Sky Crawlers" sugerowałbym traktować jednak mniej obligatoryjnie. To raczej swobodna wymiana myśli, koncepcji, "gorących" wrażeń, a nie próba ustanawiania jedynej, słusznej wykładni dzieła.
Daldow - N mar 22, 2009 9:05 pm
Inna sprawa, że redakcyjną dyskusję o "Sky Crawlers" sugerowałbym traktować jednak mniej obligatoryjnie. To raczej swobodna wymiana myśli, koncepcji, "gorących" wrażeń, a nie próba ustanawiania jedynej, słusznej wykładni dzieła.
tirisfal - Pn cze 07, 2010 2:53 pm
A tak wracając do głównego tematu... Emocje wywołane oglądaniem a ocena anime.
Cóż moim zdaniem obie rzeczy są powiązane i to bardzo mocno. I wcale nie mam na myśli tego że nasze emocje mają wpływ na ocenianie i dostrzeganie wad i zalet, ale po prostu to że... anime powinno wywoływać emocje. Jeśli jakieś je wywołuje to moim zdaniem należy się punkt, dwa więcej za sam ten fakt. Niezależnie od tego jakie emocje, jeśli byliśmy poruszeni, zdenerwowani, zasmuceni jeżeli oddziaływały na nas emocje to znaczy że anime na nas wpłynęło a to moim zdaniem dobrze.
Wiem że niewiele to ma wspólnego z dyskusją o obiektywizmie i subiektywizmie ale jak zobaczyłem tytuł tematu to pomyślałem właśnie o tym i postanowiłem napisać swoją opinię. Elementem który sprawia że anime mnie tak przyciąga są właśnie emocje które czasem dużo trudniej mi odnaleźć w aktorskich filmach.
A co do subiektywizmu i obiektywizmu... Jak już 'n' razy zostało powiedziane nie ma obiektywnej w pełni oceny, ale warto obok recenzji zamieścić preferencje autora. Widząc że romansidło zostało ocenione na 6/10 przez fana horrorów będę bardziej przekonany do tytułu niż gdyby został oceniony na 7 przez osobę uwielbiającą tego typu produkcje
Tassadar - Pn cze 07, 2010 8:34 pm
Jeśli jakieś je wywołuje to moim zdaniem należy się punkt, dwa więcej za sam ten fakt. Niezależnie od tego jakie emocje, jeśli byliśmy poruszeni, zdenerwowani, zasmuceni jeżeli oddziaływały na nas emocje to znaczy że anime na nas wpłynęło a to moim zdaniem dobrze.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL