Honey & Clover Survivor (Shinobu Morita)
Daldow - Cz paź 26, 2006 8:59 pm
Cóż, trzeba by ruszyć z kopyta ten Survivor. Dlatego nie ma co czekać, teraz będzie z Honey & Clover potem będzie inny. Zasady takie jak w przypadku gier tworzonych przez rekina. Runda trwa 2-3 dni w zależności od ilości głosów. Eliminujemy postać poprzez hasło " strzelam do [nazwa postaci]". Gra trwa aż do wyłonienia zwycięzcy.
Miejsca są dobrane przeze mnie, jeśli chcecie moge je rozlosować. Zrobiłem plansze pomocniczą (wybaczcie że mało elegancka, ale talentu to ja nie mam). Zapraszam do Survivora !

Hagumi Hanamoto vs. Rika Harada
Ayu Yamada vs. Yuuta Takemoto
Shinobu Morita vs.Takumi Nomiya
Shuuji Hanamoto vs. Takumi Mayama
RUNDA I
Będzie ostro !
Hagumi Hanamoto vs. Rika Harada
Cóż, niespecjalnie się zastanawiam. Strzelam do Hagu ! Pół serii mnie drażniła A co do Riki-san... jak mozna do takiej biednej istotki strzelać ?!
XRay - Cz paź 26, 2006 10:20 pm
Pary są ustawione tendencyjnie
Ale w sumie, czemu nie.
Wybór jest prosty : Hagu obrywa gazrurką(tm) bez łeb. Daisuki desu Rika-san !!!
Dark Rael - Pt paź 27, 2006 8:30 am
Dranie, niegodziwcy, ja staje w obronie Hagu, jak mozna strzelac do tak biednej istotki
Pottero - Pt paź 27, 2006 8:56 am
No to ja wprowadzę do gry pewien element nadprzyrodzony i będę głosował na tych, którzy mi się nie podobają z wyglądu – nikt nie określił, na jakiej podstawie trzeba eliminować bohaterów, więc wykorzystam tę lukę w regulaminie, hie hie . Pierwszy wybór będzie po części świadomy – strzelam do tej małej blondyny, Hagumi, bo mnie wkurzała w tych odcinkach, które obejrzałem . W późniejszych rundach wybór będzie już trudniejszy, bo tylko tyle bohaterów z tego anime pamiętam .
PiotrSan - Pt paź 27, 2006 12:46 pm
Hagumi Hanamoto - trafiony i zatopiony.
Daldow - N paź 29, 2006 8:17 am
Cóż, miałem nadzieje (jak zwykle złudną),że ktos jeszcze przyłączy się do naszej Survivorowej zabawy. Niestety chyba forum rzeczywiście jest gnijacym trupem z podrygami życia (czyt. to my). Wobec tego nie mam innego wyjścia jak zakończyć tą rundę. Ilość śmiertelnych uderzeń:
Hagumi: 5 (Daldow, Xray, Pottero, Piotr-San, Maraz)
Rika-san : 1 (oby ci Rael bóstwa w zaświatach wybaczyły )
Tak więc powielokrotnym postrzale, utopieniu, i urwaniu głowy gazrurką (tm) Hagu-chan została warzywem i nie mogąc dalej tworzyć swoją artystyczną duszą wielkich dzieł, powiesiła się na krawacie profesora.
RUNDA II
Ayu Yamada vs. Yuuta Takemoto
Piękna i powabna Yamada kontra niezdecydowany Tekemoto.

Takemoto, wiele żeś przeżył przez te odcinki. Jednak nie sposób ci się mierzyć z Yamadą, którą kocha cała dzielnica handlowa.
Skracając wywód mówię tak; Takemoto wraz ze swoim wyprawowym rowerkiem zostaje rozjechany przez moją wielką terenówkę
Dark Rael - N paź 29, 2006 9:31 am
Maraz zastrzelil yamade, a ja za to do takemoto wale.
Pottero - N paź 29, 2006 11:05 am
Ja strzelam do owego pana, źle mu z oczu patrzy, jakieś gile mu z nosa zwisają, a w kieszeni pewnie ma flaszkę wódki. I tyle. Zgiń, przepadnij, boś mi się nie spodobał! Akysz!
XRay - N paź 29, 2006 2:51 pm
Ha, nie mogę się doczekać jak w następnej rundzie Ayu z kretesem przegra z Riką. Aby więc jej to umożliwić, na razie bezlitosna gazrurka(tm) ląduje na głowie pana niezdecydowanego któremu nawet lodówki o samotności śpiewają.
PiotrSan - Wt paź 31, 2006 8:42 pm
Yuuta Takemoto - trafiony zatopion
Daldow - Śr lis 01, 2006 9:37 am
Ok, runda poszła niemal ekspresowo. czas więc na małe podsumowanie.
RUNDA II
Ayu Yamada vs. Yuuta Takemoto
Wyniki trafień:
Ayu Yamada: 1 (Maraz - oby cie chłopaki z dzielnicy handlowej nie dorwali)
Yuuta Tajemoto: 5 (Daldow, Dark Rael, Pottero, Xray, PiotrSan)
Takemoto widząc pustą lodówkę (znaczy bez piwa) postanowił pojechać do monopolowego na drugi koniec Japonii swoim rowerkiem. Niestety, jako że była to zima i zwisały mu gile z nosa został postrzelony przez jakiegoś snajpera, a zaraz potem przez przypadkowego przechodnia (najprawdopodobniej fana Yamady). Kiedy próbował się przeczołgać na drugą stronę ulicy niespodziewanie rozjechała go wraz z rowerem wielka terenówka. Po tym wszystkim z podmuchem wiatru przeturlał się po zboczu i wpadł do rzeki gdzie bliżej niezidentyfikowany osobnik próbował go utopić. Nadjeżdżająca karetka zabrała biednego Takemoto do szpitala, gdzie lekarze uratowali jego życie (rower niestety poległ i odbywa wieczny wypoczynek w serwisie). Gdy się obudził i spojrzał w lustro zobaczył na swym czole odbicie napisu "gazrurka(tm)".... C.D.N
Runda III
Shinobu Morita vs.Takumi Nomiya
Czy zwariowany i mający nosa do kasy Morita zwycięży z nonszalanckim i profesjonalnym Nomiya?

Cóż, Morita jest moim idolem w zdobywaniu środków pieniężnych. Dodatkowo niezły z niego artysta (dosłownie i w przenośni) Co do Nomiya-samy to w porządku z niego koleś, ale ważył się tknąć żelazną panią a tego nie wybaczę Tak więc uważaj na siebie bo po mieście krąży wariat w wielkiej terenówce.
Pottero - Śr lis 01, 2006 12:34 pm
Kici, kici! taś, taś! cip, cip! Chodźcie tutaj, panowie, mam dla was krzesełko, na którym zapnie się wam rączki i nóżki, cobyście nie uciekli i za bardzo nie fikali... A fachową metodą eliminacji przeciwnika będzie wyliczanka:
One, two – Freddy’s coming for yoy
Three, four – better lock your door
Five, six – grab your crucifix
Seven, eight – gonna stay up late
Nine, ten – never sleep again!
I w ten oto demokratyczny sposób wybrany został Takumi Nomiya-kun – w nagrodę zasiada on na bardzo ładnym krzesełku, a przez jego czerep przepływa trzysta milionów woltów . Sayōnara, amigo!
Manni - Śr lis 01, 2006 1:54 pm
Kurcze, wykorzystaliscie podstepnie moja tygodniowa nieobecnosc i ostro ruszyliscie z tym Survivalem. I wyeliminowaliscie moich faworytow >_<. 'Doh!
Ok, ale do dziela. Nomiya-sama spotkal sie z Orashiro-sama, tragicznie w skutkach. No wiecie - problemy z gardłem, gripex nie pomógł to zaczął się drapać .
Go, Morita-san! Wygraj survivor, choćby za ten występ na Oscarach .
Dark Rael - Śr lis 01, 2006 2:06 pm
morita moj idol, Nomyia zeby nie wiem co nie wygralby u mnie, sorry... Jednorozce obejdzcie sie z nim delikatnie dobrrrrrrra? A brat na przkor Morite rozwalil, no co za typ
XRay - Śr lis 01, 2006 11:33 pm
Ha, dołączę się do brata Raela i również odstrzelę Moritę. Ten Man On The Mission dużo u mnie stracił od kiedy wiem czym jest ta jego Mission. Więcej nie powiem, zobaczcie sobie sami
Manni - Cz lis 02, 2006 8:36 am
Ale Rael nie odstrzelił Mority! Poza tym, to właśnie ta jego Mission to powód, dla którego ta postać jest tak genialna!
PiotrSan - Cz lis 02, 2006 12:43 pm
Takumi Nomiya - trafiony zatopiony
Daldow - So lis 04, 2006 12:19 pm
Lecim dalej. Została już tylko ostatnia para.
Runda III
Shinobu Morita vs. Takumi Nomiya
Shinobu Morita: 2 (Maraz, Xray - Oby wam zjadł drugie śniadanie )
Takumi Nomiya: 5 (Daldow, Pottero, Dark Rael, Arren, PiotrSan)
Nomiya-san siedząc do późna w nocy w biurze projektowym właśnie brał kolejny łyk kawy...
- fu ! - wykrzyknął, gdy spostrzegł, że na dnie kubka znajdowały się jedynie zimne fusy.
Projekt ciągle nie był gotowy a Luigi podpisywał coraz to nowe umowy. Zmęczony Nomiya wyszedł z biura. Była to chłodna jesienna noc. Myślał znowu o Yamadzie, o jej włosach i uśmiechu. Tej nocy luminujące ulice Tokio były jednak wyjątkowo puste i ciemne. Zbliżył się do pierwszego przejścia dla pieszych. Czerwone światło rozświetlało pustą ulice. Jednak nie wiedzieć, czemu, ruchliwa ulica tej dzielnicy tym razem świeciła pustkami. Zimny powiew wiatru przeszył cienką koszulę Nomiyi
- Kuso, mogłem wziąść ten cholerny płaszcz - pomyślał
Ruszył naprędko przez długie pasy nie chcąc już czekać na odcień zieleni. Kroczył prędko, choć na horyzoncie nie widać było żadnego samochodu. Tylko kilkadziesiąt metrów dzieliło go od podziemnego parkingu gdzie miał swój samochód. Wtem znienacka z zakrętu wyłonił się wielki pojazd z wielkimi reflektorami skierowanymi do przodu. Oślepiony Nomiya zachwiał się pod wpływem ryku silnika i oślepiających świateł wielkim pojazdu. Wydobywający się z kominów dym złowieszczo zbliżał się do przechodnia. Nim Nomiya zdążył pomyśleć wielkie koła stanęły mu przed oczami. Jednym susłem odskoczył na bok, a wielka terenówka, którą teraz spostrzegł zawróciła gwałtownie jakby zdając sobie sprawę, że jej ofiara przeżyła.
Nomiya nie zastanawiał się długo pędził przed siebie, aby jak najszybciej dotrzeć do samochodu. Gdy pośród opuszczonego parkingu spostrzegł swój biały samochód padł na kolana. Maska samochodu wraz z silnikiem przeszyta była ciosem jakiegoś długiego ostrego narzędzia, przypominającego zwierzęcy róg...
- Czy to możliwe?
Na drzwiach jego samochodu zauważył jeszcze coś innego. Ślady wielkich długich pazurów niczym ostrzy... Z filaru podziemnego kompleksu wyłoniła się niewyraźna sylwetka. Cichy szept rozległ się po pustym parkingu...
One, two – Freddy’s coming for yoy
Three, four ...
Później stracił przytomność obudził się na drewnianym krześle z dziwnym czymś na głowie. Za szyby widział kogoś, kto go obserwuje. Gdy tylko miał okazje wyswobodził się guzikiem od koszuli i uciekł. Nie wiedział, co się dzieje, był zdezorientowany. Z okolicznych budynków padały strzały i wiadra z wodą
- Kto chce mnie zabić? Czym zawiniłem?!
- YAMADA ! – Usłyszał Nomiya z drugiego końca ulicy.
Przed jego oczami rozpaliło się tysiąc żarówek w wielkim samochodzie, które kiedyś już widział. Zza pleców usłyszał końskie rżenie a echo niosło znana wyliczankę
Tego dnia Nomiya-san wiedział, że nadszedł jego koniec....
Runda IV
Shuuji Hanamoto vs. Takumi Mayama
Bardzo ciężki wybór, sam muszę się jeszcze zastanowić choć mam pewne ciągotki na odstrzelenie jednego z nich... Na razie sie wstrzymuje.
Pottero - So lis 04, 2006 12:43 pm
Entliczek, stoliczek, czerwony guziczek... Takumi, sio!
PiotrSan - So lis 04, 2006 5:57 pm
Shuuji Hanamoto - Przepedzam cie istoto nie czysta
XRay - So lis 04, 2006 7:44 pm
Patrzcie Państwo, kto by się spodziewał że kolega Daldow ujawni taki kreatywny talent pisarski. Proponuję zaczekać do końca survivora, a następnie poprosić go aby połączył wszystkie dotychczas napisane i te które się dopiero pojawią historie w jedną zgrabną nowelkę fanficową. Co Państwo o tym myślicie ?
No dobrze, ale pochwaliliśmy kolegę i teraz czas do obowiązków. Cholera, pierwsza para w której miałem naprawdę dużą zagwozdkę kogo odstrzelić, a kogo zostawić. Mayama - facet który postawił sobie jasno cele w życiu i konsekwentnie je realizuje, czy chodzi o miłość czy o karierę. Z drugiej strony Hanamoto-sensei, cichy bohater z drugiego planu który obserwuje i doradza, a jednocześnie człowiek który poświęca całego siebie dla dobra innej osoby. Obu polubiłem, obu kibicowałem i naprawdę trudno było wybrać. Cóż, ponieważ zawsze jednak miałem dużo sentymentu dla tych niedocenianych i pozostających w cieniu drugoplanowych postaci które pełnią niewdzięczną rolę, często pięknego ale jednak, tła dla głównych bohaterów - w końcu wybrałem.
Przepraszam Mayama, to nic osobistego (możesz co najwyżej mieć pretensje do organizatora że tak ustawił pary ) - postaram się żeby nie bolało, nawet nic nie poczujesz...
Dark Rael - N lis 05, 2006 10:30 am
Coz, Mayama jest doskonaly i dlatego jednak bezbarwny dlatego idzie na dno z betonowymi bucikami... Maraz wykopal prof Hanamoto, robi mi na zlosc dran choc nie wie kogo wybralem
Manni - Śr lis 08, 2006 10:27 am
Hanamoto-sensei został zaatakowany przez wściekłego jamnika. Stracił nogę i dwa palce...
Daldow - Cz lis 09, 2006 9:41 am
A więc teraz wszystko zależy ode mnie. Każdy z bohaterów tego pojedynku dostał po 3 strzały. A moja odpowiedzialność jako uczestnika wzrosła. Podzielam rozterki Xraya i całkowicie sie z nim zgadzam. Dodatkowo musze przyznac że już od pierwszych odcinków świetnie identyfikowałem się z Mayamą. Z drugiej jednak strony identyfikacja nie zawsze oznacza sympatię a ja do Hanamoto-sensei miałem jej sporo a po tym co zobaczyłem w ostatnich odcinkach drugiej serii, doza tej sympatii jeszcze znacnzie wzrosła. Tak, więc nie przedłużając biorę Mayamę na przejażdzkę terenówką do lasu. Nie będzie bolało, nawet nie poczujesz...
Podsumowanie i kolejna część fanfiku jutro (przepraszam za opóźnienia, wiele różnych spraw na głowie)
Daldow - Pt lis 10, 2006 10:10 pm
Ta runda troche trwała. Głównie z mojej winy, ale tez przyznać trzeba że wybór był trudny o czym mówią nam po raz pierwszy wyrównane wyniki. A oto one.
Shuuji Hanamoto vs. Takumi Mayama
Liczba trafień:
Shuuji Hanamoto: 3 (PiotrSan, Maraz, Arren)
Takumi Mayama: 4 (Daldow, Pottero, Xray, Dark Rael)
Mayama nie widział swoich przyjaciół z Akademii od bardzo dawna. Minęło już prawie 2 miesiące, od kiedy wyjechał ponownie wraz z Riką do Hiszpanii. Choć pogoda była tu nieznośna, Mayama wydawał się tym w ogóle nie przejmować póki był blisko niej...
Ona zaś zmieniła się nieco. Była ciągle tą samą, zapracowaną i małomówną istotką, jednak po emocjonalnych uniesieniach, jakie spotkały ich wcześniej niewiele pozostało. Dziś rutyna i ciągle napastujący ją Hiszpan były jedynymi rzeczami, jakie ich łączyły. Co jakiś czas próbował z nią rozmawiać o profesorze Hanamoto. Ona jednak unikała tematu jak ognia.
Wstawał kolejny oślepiający świt. Mayama, który nie spał tej nocy zbyt dobrze, tym razem postanowił popracować przy filiżance kawy i swoim ulubionym El Jamon Iberico. Mimo wczesnych godzin, miasto było żywe i gotowe do kolejnego pracowitego dnia. Mayama usiadł przy jedynym wolnym stoliku i otworzył swój przenośny komputer. Nie potrafił się jednak skupić. Coś go stale rozpraszało. A zwłaszcza dziwnie ubrany jasnowłosy mężczyzna siedzący nieopodal przy ladzie baru, który głośno sączył coś z butelki o ładnie wyglądającej etykietce „Andre Agua Mineral”. Zirytowany zarówno swoim zachowaniem jak i dziwnym sąsiadem Mayama pospiesznie wyciągnął pomiętą paczkę papierosów i tknął złoty ustnik jednego z nich.
- Tu nie wolno palić – powiedział tajemniczy sąsiad wskazując jedynie palcem na tabliczkę „NO FUMA!” nad drzwiami.
Zdenerwowany młody człowiek rzucił jedynie nerwowym spojrzeniem, po czym uśmiechnął się sam do siebie i odłożył nadgniecioną paczkę na bok.
- Swoją drogą, nie sądzisz, że Rika-san wolałaby abyś rzucił palenie? A tak poważnie, nie zastanawiałeś się kiedyś nad tym, dlaczego stała się znowu taka oschła?
Mayamę przeszył dreszcz niczym strumień elektryczności. Otworzył usta z oniemienia a w głowie tłoczyły mu się tysiące pytań.
- Skąd ty...- próbował wykrztusić Mayama.
- Nieważne skąd, ważne abyś wiedział, co masz teraz zrobić – nieznajomy ostatnim łykiem opróżnił butelkę i wyszedł z restauracji pozostawiając zdziwionego młodzieńca przy stoliku.
Mayama po chwili zdumienia wybiegł za nim mając w umyśle pytania, jakie chce mu zadać. Jednak nieznajomy zniknął w gwarnej ulicy. Mayama nie mógł się po tym skupić, był zbyt roztrzęsiony. Cały dzień spacerował po mieście mając nadzieje, że telefon od Riki wytrąci go z tej hipnozy. Słońce właśnie wchodziło w zenit, a ludzie powoli chowali się do swoich domów na czas sjesty. On jednak wpatrywał się w odbijającą oślepiające światło rzekę, która odbijała także każde jego wspomnienie o Tokio, o przyjaciołach, o tym wszystkim, z czym musiał zerwać dla niej. O tym jak musiał dorosnąć...
- Chyba nie obraziłeś się na mnie za to nagłe wyjście ? – nagle obok Mayamy pojawił się tajemniczy osobnik z baru.
Mayama tym razem jedynie spojrzał na niego przenikliwie.
- Kim jesteś?
- To nieistotne, chodź, chcę ci coś pokazać.
Choć nie do końca pewny swoich decyzji Mayama, przeszedł przez opustoszałą luminujacą od skwaru ulicę, a jego oczom ukazał się wielki terenowy samochód.
- Wsiadaj, młodzik
I ruszyli, jechali przed siebie nie zamieniając ze sobą słowa. Wyjechali poza miasto, gdy kierowca nagle zatrzymał się.
- Wiesz, po co cię tu przywiozłem... pamiętasz to pytanie, które zadałem ci w barze? Myślę, że sam znasz na nie odpowiedź, tylko nie chciałeś jej do siebie dopuścić...
- O czym ty mówisz?
- Mówię o tym, że Rika nie może być sobą przez niego. Wiesz, o kim mówię...
- Czy to możliwe – powiedział szeptem jakby sam do siebie Mayama. – To zawsze był on...Hanamoto-sensei...
Rozległa się głucha cisza, którą zakłócił szelest drzew. Zza horyzontu wyłoniły się trzy sylwetki. Byli to mężczyźni, których postura rozmazywała się pod wpływem gorąca. Jeden z nich trzymał coś na kształt wiadra a na plecach miał worek z napisem „ATLAS”. Drugi miał jakiś kawałek starej rurki, ale z gumowym zakończeniem. Trzeci trzymał pudełko „Scrable” w rękach. Mayama odwrócił się do jasnowłosego człowieka, który przywiózł go na to odludzie.
- Przykro mi, masz racje. To zawsze był Shuuji Hanamoto. Mayama więc, musi odejść... – powiedział nieznajomy wypluwając gumę do żucia z ust.
Tego słonecznego dnia skwar słońca ustał dość wcześnie....
C.D.N.
Daldow - Pt lis 10, 2006 10:17 pm
PÓŁFINAŁY
Runda V
Rika Harada vs. Ayu Yamada
Uuuu... chyba pojedynek na który wielu czekało bądź się obawiało. Każda z tych pań ma sowje zalety i urzekła nas czymś. Dlatego czeka nas kolejny bardzo trudny wybór (tylko prosze bez przemocy).
XRay - So lis 11, 2006 12:02 am
Tak, no więc chyba akurat ja nie muszę się długo rozwodzić nad swoim wyborem. Apage Ayu, odejdź w pokoju i niech Twoja umęczona przez Mayamę dusza zazna wreszcie spokoju.
Pottero - So lis 11, 2006 9:35 am
Ja się wykażę odmiennym zdaniem: Rika – spieprzaj, babu!
Dark Rael - So lis 11, 2006 10:58 am
Pottero nie musisz byc tak okrutny Chcialbym pojsc Xrayowi na reke, ale coz wole yamade, niech sobie Mayama wezmie Rike. A Maraz znowu nullifikuje moj glos i zaprasza yamade do terenowki.
Manni - So lis 11, 2006 1:17 pm
Skróćmy cierpienia udręczonej życiem Riki...
Manni - Śr lis 15, 2006 9:54 am
Co tak się wszyscy uciszyli? Warto chyba zakończyć wreszcie tego Survivala niedługo, prawda?
PiotrSan - Śr lis 15, 2006 11:46 am
Rika Harada - zegnaj i nie wracaj
Daldow - Śr lis 15, 2006 7:25 pm
Co tak się wszyscy uciszyli? Warto chyba zakończyć wreszcie tego Survivala niedługo, prawda?
Czekałem na strzał od PiotrSan. Teraz możemy iśc dalej. Oczywiście i ja muszę oddać głos. I strzelam do słodkiej Yamady. Powód? W sumie nie potrafie go podać, ale skoro Rika i tak jest zgubiona to będzie to mój dowód uznania dla jej postaci. Nie potrafiłbym uczciwie wybrac między tymi postaciami.
Oto wyniki pierwszego półfinałowego pojedynku:
Rika Harada vs. Ayu Yamada
Rika Harada: 4 (Pottero, Dark Rael, Arren, PiotrSan)
Ayu Yamada: 3 (Xray, Maraz, Daldow)
Śnieżno białe płatki śniegu opadały jeden za drugim na skutą lodem ulicę. Niewiele widziała, jej powieki z trudem przezwyciężały siłę grawitacji. Strużka krwi spłynęła po jej twarzy by dolać kolejna kroplę do czerwonej kałuży, jaką dostrzegła. Z oddali dobiegały krzyki, których nie w była w stanie zidentyfikować. Jej ciało zdawało się być coraz cięższe a otępiały umysł przeszywał jeden przeraźliwy impuls.
- Harada – szepnęła cicho. Nikt nie odpowiadał.
- Harada, odpowiedz – powtórzyła nieco głośniej.
Nie wiedziała, co robić. Była zdezorientowana. Nie mogła poruszyć głową w rozpaczliwym akcie skierowania wzroku na swego męża. Z całych sił starała się, lecz monstrualny ciężar samochodu niemalże to uniemożliwiał. Skupiona, resztką sił odepchnęła się od roztrzaskanego fotela. Jej wzrok powoli przesuwał się by ujrzeć twarz ukochanego i... usłyszała dziwną melodię. Dźwięk, który stawał się coraz głośniejszy i wyzwalał ją od bólu, jakiego teraz doznawała...
Otworzyła oczy i zobaczyła przed sobą wirujący wiatrak. Głośny dźwięk zaś zlewał się z uspokajającym szumem działającej klimatyzacji. Wstała nie zdziwiona sytuacją, tak jakby ten sen zdarzał się ciągle. Kilka bosych kroków jej delikatnych stóp spowodowało trzeszczenia dębowej podłogi.
- Harada, desu – odpowiedziała nawet nie spoglądając na telefon.
- Nie, ciągle go nie ma.
- Oczywiście, oddzwonię jak tylko się da.
Rika odłożyła telefon i rozsiadła się w swojej białej piżamie w fotelu pokrytym czerwonym aksamitem. Ciężko i powoli wzdychała. To dzwoniła Yamada. Minęło już kilka dni od czasu, gdy Mayama zniknął bez śladu. Ona zaś martwiąc się i płacząc nie mogła znaleźć pocieszenia u nikogo innego jak u tak samo zmartwionej Riki. Ta zaś wpatrywała się w nieszczelnie zasłonięte żaluzje swego pokoju nie mogąc dojść do siebie.
- Mayama, dlaczego ? – ciągle rozmyślała – Dlaczego teraz, gdy wszystko wydało się być jasne ty znikasz? Dlaczego teraz mnie zostawiasz? Może w końcu zdałeś sobie sprawę, że to nie ma sensu. Może tak jest lepiej, dla ciebie, i dla mnie. Nie mogę cię winić, że zostawiłeś mnie, sama przecież nie raz cię o to prosiłam...
Wyszła na zewnątrz. Była noc. Ciepła, iberyjska noc. A ona wpatrywała się w granitową kostkę, po której stąpała. Szła tak bardzo długo, aż stanęła przy blado żółtym murze z cegły. Oparła się delikatnie, sklepiając dłonie za sobą. Ciągle patrzała na wytarty bruk zupełnie jakby mogła tam odnaleźć odpowiedzi na dręczące ją od wielu dni pytania. Na przykrytej warstwą katalońskiego piasku kostkę spadło kilka kropli. One jednak miały stać się dopiero początkiem potoku łez, jaki spłynął po jej policzkach. Nie wiedziała, co się dzieje. Ona, która zawsze potrafiła zatrzymać swe emocje dla siebie, teraz całkowicie się rozkleiła. Podniosła załzawioną twarz i na końcu ciemnej szarej uliczki ujrzała jasnowłosego mężczyznę, który się przyglądał. Spojrzała dokładnie w jego zdezorientowane, niebieskie oczy i przyrzekłaby, że przez swoje spuchnięte powieki dostrzegła, że i źrenice jasnowłosego, szczupłego mężczyzny stały się szkliste. Opuściła głowę, aby otrzeć łzy białą chusteczką. Gdy ponownie podniosła wzrok, nieznajomy mężczyzna zniknął już z ciemnej i szarej uliczki.
Nie miała głowy by zastanawiać się, kim był ów mężczyzna. Ciągle czekały ją projekty, z którymi została sama po odejściu Mayamy, w dodatku nie potrafiła dojść do siebie właśnie z powodu jego zniknięcia.
Wróciła nieco roztrzęsiona do pustego mieszkania, wchodząc zauważyła dziwnie wyglądający, duży pojazd zaparkowany parę metrów dalej. Nie miała jednak czasu aby myśleć o drobiazgach. Otworzyła drzwi do mieszkania. Rzuciła bezwładnie cienki płaszcz na fotel i wstawiła wodę na herbatę. Oparła łokcie o dębowy kuchenny stół, splatając ręce na głowie. Poczuła się nieswojo, zupełnie jakby... ktoś ją obserwował. Jej wzrok powoli przesuwał się od brązowego blatu stołu do góry i gdy spojrzała na pokryty czerwienią fotel, spostrzegła znajomą sylwetkę spowitą mrokiem. Odskoczyła odruchowo zapierając się o parapet okna kuchennego. Była przerażona.
- Ki... Kim jesteś ?! – wydusiła w przerażeniu.
Tajemniczy mężczyzna nie odpowiedział. Wstał za to z fotela i powoli podchodził do kuchennego stołu.
- Stój ! Wezwę policję ! – Rika wyciągnęła pośpiesznie z przewieszonej przez krzesło torebki, czarną butelkę i wycelowała w jasnowłosego mężczyznę.
Ten jednak nie przestraszył się wielkich gróźb drobnej kobiety. Wyłonił się z mroku, a jego jasne, niebieskie oczy patrzały na Rikę uważnie i z zaciekawieniem. Nie wykonywał żadnych gwałtownych ruchów. Usiadł spokojnie na krześle vis a vis tego, na którym chwilę wcześniej siedziała Rika
- Siadaj, to w końcu twoje mieszkanie – powiedział w końcu stonowanym i troskliwym głosem.
- Kim jesteś ? – powtórzyła Rika, tym razem nieco spokojniej.
- Proszę cię, jeśli chcesz się dowiedzieć czegoś o twoim rudowłosym okularniku, usiądź spokojnie.
Te słowa zelektryzowały ją, niepewnie opuściła czarna butelkę i usiadła przy stole. Przez kilka chwil patrzała w oczy ubranego w wojskowe moro mężczyzny.
- Gdzie jest Mayama ? – spytała w końcu.
- Pozwól, że coś ci pokaże.
Nieznajomy powoli sięgnął ręką do tylnej kieszeni swoich spodni. Rika nieco obawiając się, co zrobi trwała w napięciu i strachu. Nagle szybki ruch dłoni wyciągnął z ciemności długie ostrze, którego blask odbił światło przez ułamek sekundy oślepiając ją a jej serce w obliczu tego widoku, zamarło na chwile w bezruchu. Długi wojskowy nóż stał pionowo wbity w twarde drewno dokładnie między jej dłońmi. Jej oczy znów stały się szkliste.
- Aby ponownie spotkać się z Mayamą, będziesz musiała zdecydować. I będzie ci to do tego potrzebne. Ja... ja nie mogę ci w tym pomóc. Przepraszam – powiedział mężczyzna wstając i kończąc kwestie odwrócony plecami do przerażonej kobiety.
Potem wyszedł z mieszkania jak gdyby nigdy nic. A Rika patrzała na lśniące metaliczne ostrze długiego noża nie mogąc oderwać od niego wzroku. Gwizd czajnika przeszywał okrutną cisze panującą teraz w kuchni.
Tego wieczoru Rika-san po raz kolejny znalazła się na rozdrożu życia i śmierci.
C.D.N
PÓŁFINAŁY:
Runda VI
Shinobu Morita vs. Shuuji Hanamoto
Mam swojego faworyta i to silnego ale mimo wszystko nie zdradzę kto to. Czy wybierzemy tak jak zrobiła to Hagu-chan czy też nasza decyzja będzie zgoła inna. Zapraszam do ostaniego przedfinałowego pojedynku !
Manni - Śr lis 15, 2006 8:20 pm
Kiedy Hanamoto zdał sobie sprawę, że tak naprawdę nic w swoim życiu nie osiągnął - oprócz niańczenia swoich studentów - postanowił ze sobą skończyć...
XRay - Śr lis 15, 2006 10:07 pm
Morita do dołu, przysypać wapnem i przebić kołkiem żeby nie wstał.
PiotrSan - So lis 18, 2006 3:46 am
Shuuji Hanamoto zegnam cie.
Ps: Morita jest jak karaluch , przeżyje i potraktowanie bomba atomowa
Dark Rael - So lis 18, 2006 6:06 pm
Hanamoto profesorek do ostrzalu i tym razem moj kochany brat mnie popiera ureshii
XRay - So lis 18, 2006 9:15 pm
Hm..., tak właściwie to chciałbym złożyć u prowadzącego survivor zażalenie na uporczywie powtarzające się podwójne głosowania naczelnego.
Wprawdzie twierdzi on że ten drugi głos należy do jego brata, ale każdy może tak powiedzieć. Jeśli brat ma ochotę na udział w survivorze to niech się sam odezwie a nie wysługuje innymi. Zgodnie z takimi założeniami to ja niniejszym stwierdzam że za odstrzałem Mority oprócz mnie głosuje także moja żona, brat, siostra, rodzice, babcia, prababcia, teściowa i koledzy z firmy a jak zajdzie potrzeba to jeszcze przejdę się po sąsiadach .
To nie Sejm RP drogi kolego Rael, że można głosować na dwie ręce oraz za nieobecnych kolegów .
Dark Rael - So lis 18, 2006 9:26 pm
Dobra, nie to nie
Daldow - N lis 19, 2006 8:47 am
Hmm... Jako Marszałek Sej... ekhem, Survivoru, rzeczywiście podzielam twoje obawy Xrayu, co prawda dotychczas pozwalałem na taki proceder bo wydawał się on nieszkodliwy, jednak w wyniku aktualnych wydarzeń, zastanawiam się nad złożeniem wniosku w imieniu Zgromadzenia Survivarowego i mocy nadanej mi przez Boga (znaczy topic) do komisji dyscyplinarnej która w ciagu dwóch dni wyda decyzje. Wyrok będzie prawomocny.
XRay - N lis 19, 2006 1:24 pm
Niech panu Pan Bóg w dzieciach wynagrodzi panie marszałku
Manni - Cz lis 23, 2006 7:04 pm
No i jak? Jedziemy dalej, czy ustanawiamy Komisję Kontroli Gier i Zakładów?
Pottero - Pn lis 27, 2006 12:01 pm
Niby moja wina, że zastój jest, tak? Tak przynajmniej wynikało ze słów pewnego pana, chociaż nie widzę w tym większego sensu. Ja więc, jeśli może to w czymś pomóc, bez zbędnych ceregieli strzelam do Mority.
Daldow - N gru 03, 2006 1:00 pm
Przepraszam bardzo za to opóźnienie, ale do końca wierzyłem że uda mi się znaleźć chęci na kolejną część fanfiku. Tak się jednak nie stało.
W sprawie głosu Maraza to mimo tego że dzięki takiej decyzji mógłbym uratowac Hanamoto sensei to jednak w myśl zasady Paremia lex retro non agit musze głos Maraza uznać. W tym wypadku tak oto przedstawiają się postrzały:
Shinobu Morita vs. Shuuji Hanamoto
Hanamoto-sensei: 4 (Arren, Dark Rael, Maraz, PiotrSan)
Shinobu Morita: 3 (Xray, Daldow, Pottero)
Wielki Finał !!!
Ayu Yamada vs. Shinobu Morita
Dark Rael - N gru 03, 2006 1:08 pm
Coz no ayu jak ayu, normalna wrazliwa kobita, a Morrrrita to oryginal, bez niego to anime byloby cholernie nudne Sorry Ayu ton w morzu lez, i tak jednorozce ci nie pomoga...
Pottero - N gru 03, 2006 5:19 pm
Pif-paf, Morita-kun!
Dark Rael - N gru 03, 2006 6:38 pm
Pottero nie wiesz co czynisz, ty uwielbiasz Morite, ja ci to mowie (darkrael z rogami, kopytami i cholernym ogonem)
XRay - N gru 03, 2006 7:11 pm
No taak, najpierw podwójne głosy teraz próby wpływania na opinie innych członków redakcji. Oj nieładnie nieładnie Panie Naczelny... z taką postawą do zapraszamy do polityki - na pewno wiele ugrupowań ucieszyłoby się z kogoś o takich talentach
Aha, oczywiście strzelam do tego pajaca Mority.
Daldow - Wt gru 12, 2006 7:39 pm
A ja strzelam do Ayu. Biedna istotka, lubiłem ją za ten charakterek, ale w drugiej serii juz tylko beczała i straciła duzo uroku. Morita tez ale chyba jednak był trochę barwniejszą postacią. (Xray, nie bij)
I głosować mi tu bo czekam i czekam na tych co wczesniej głosowali a teraz sie obijają gdzieś !
Macie czas do czwartku, a potem pośle na was terenówkę i jednorozce
Manni - Śr gru 13, 2006 8:56 pm
Eee... co się dzieje? To już kolejna runda? Czy Morita przeżył?
Daldow - Śr gru 13, 2006 9:01 pm
Eee... co się dzieje? To już kolejna runda? Czy Morita przeżył?
Ano nie kolejna tylko WIELKI FINAŁ. Głosuj ! a nie pytania retoryczne zadajesz !
*Daldow ściska gazrurkę(tm) w dłoni...
Daldow - So gru 16, 2006 12:14 pm
[Daldow] dobra
[Daldow] jak tak sie chcecie bawić
[Daldow] to ja rzucam monetą
[Daldow] w Survivorze
<Dark_Rael> oj
<Dark_Rael> rzucaj
[Daldow] ale zeby bylo sprawiedliwie ty powiedz co orzel co reszka
<Dark_Rael> orzel to morita wiadomo
* Daldow rzuca monetą, która wiruje przez sekundę w powietrzu po czym łąduje .... na ziemi (ale z Daldowa fajtłapa)
[Daldow] wypadła
[Daldow] chwila niepewności....
[Daldow] RESZKA !
<Dark_Rael> jeeeee
[Daldow] czyli Xray nas nei zabije
[Daldow] ufff...
<Dark_Rael> ale zara chwilunia
<Dark_Rael> to bylo do odstrzalu
[Daldow] jak do odstrzalu ?
[Daldow] do odstrzału ?
<Dark_Rael> kto wypada do odstrzalu
[Daldow] aha
[Daldow] no dobra, jak coś będzie na ciebie
<Dark_Rael> no
[Daldow] czyli Pottero moze zaczynać z Elfen Lied Survivora....
PiotrSan - N gru 17, 2006 1:36 am
A na mój glos nie poczekaliście. Szkoda wokalem Ayu.
Daldow - N gru 17, 2006 1:40 am
A na mój glos nie poczekaliście. Szkoda wokalem Ayu.
Ja długo czekałem, namawiałem itd. ale bez skutku więc niestety odwołań nie przyjmuje...
Ja np. wolałem zeby wygrała Rika albo Hanamoto-sensei ale co poradzisz...
Dark Rael - N gru 17, 2006 11:28 am
Skoro taki z ciebie evil insane to powinienes chciec rozwalic wszystkich O i tu mi przyszedl do glowy pewien pomysl. Normalnie w surwiworze jesli dwojka ma tyle samo glosow, to leca obie W ten sposob ukatrupilismy wszystkich, drogi sepirothu cieszysz sie, co nie?
Zlamaliscie regulamin kolego , bo b. kazda runda ma na celu wyeliminowanie postaci, ktora w okreslonym czasie otrzyma najwieksza ilosc trafien. Jesli dwie lub wiecej postaci uzyska te sama liczbe punktow odpadaja te wszystkie. Wyjatkiem jest ostatnia runda. Jesli zajdzie taka sytuacja, powtarzamy runde az do skutku.
Manni - N gru 17, 2006 4:06 pm
Jakimś dziwnym zrządzeniem losu przegapiłem finał . No, ale ważne, że wygrał Morita .
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL