Kultura globalna a przeciętny widz anime
Karmazyn - Cz paź 25, 2007 9:19 pm
Czy nie uważacie że oglądanie przede wszytskim anime nie ogranicza waszych poglądów (nie oskarżam nikogo że ogląda/czyta tylko To). Czy z biegiem czasu nie odbiera przyjemności- tak jak by jeść tylko słodycze i mieć później popsute zęby (po klikuset odcinkach nic wasz już nie bawi). Czy obcowanie z jednym gatunkiem sztuki lub całym nurtem (muzyka, kultura) nie prowadzi do pewnych ograniczeń umysłu, specjalizacji.
Czy nie pojawia się coś w rodzaju anime-dresa?
Do stworzenia tematu zainspirowała mnie rozmowa na IRC i wszytskich zachęcam do zaglądania tam czasem.
h43m - Cz paź 25, 2007 10:38 pm
Ja tak nie uważam, ponieważ wiele jest rodzajów anime i w ogóle, chociaż to jest nie jest mój argument.
Zapytam natomiast, czym by się to różniło od czytania książek? Czy to też się z czasem nie nudzi i nie odbiera przyjemności? Czy może oglądanie telenowel czy oper mydlanych się nie nudzi? Czy ciągłe wpatrywanie się w obrazy nie nudzi? Czy pracowanie nawet w swoim wymarzonym zawodzie nie nudzi? Myślę, że podobne wnioski można wyciągnąć na temat wszystkich dziedzin sztuki, czy nawet życia, ponieważ zbiór dział, mimo że jest duży, to jest skończony i nie wszyskie muszą wprowadzać coś nowego. Po długim czasie w każdej dziedzinie robi się coraz trudniej o nowe pomysły.
Również zapytam o anime (odn. do słów "przede wszystkim anime"). Czy inne formy kinematografii badziej wzbogacają poglądy? Być może wzbogacają w inny sposób i o inne poglądy, ale w obronie anime chciałbym wskazać, że forma jakim jest anime pozwala na zobrazowanie dużej ilości idei bez ekscesywnych kosztów, czego przykładem są aktorzy, którzy za swoją twarz dostają potężne pieniądze, za które można by było zrobić tuzin dobrych anime (nie czepiać się, nie znam danych statystycznych).
Jeszcze spytam się o granice? Nie uważasz, że pewne granice powinny istnieć? Dla mnie jest to bardzo wątpliwe, żeby ktoś mógł wchłonąć wszystkie gatunki sztuki czy nurty naraz? W takim razie po co by nam byli specjaliści np. od kinematografii, muzyki klasycznej, prozy i sztuki nowoczesnej, skoro można mieć jednego specjalistę od wszystkiego? Tutaj zacytuję pewnego Daldowa: "Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego". Również ludzie, którzy wybali anime jako ich ulubiony gatunek kultury (nowe trndy muzyczne to już niekoniecznie), zrobili to świadomie, mając wcześniej kontakt z innymi formami bogactwa kulturowego (czyli książki, filmy, obrazy itp.).
Poza tym, chciałbym abyś bliżej zdefiniował anime-dresa, bo to jest pojęcie niejednoznacznie. Wiki pisze: Dresiarze są grupą, której przypisuje się kult pieniądza i brak poszanowania zasad kultury i współżycia społecznego, objawiający się m.in. ordynarnym językiem pełnym wulgaryzmów, niestronieniem od przemocy i przestępstw w celu zaspokojenia własnych ambicji
el doctore - Pt paź 26, 2007 5:26 am
Również ludzie, którzy wybali anime jako ich ulubiony gatunek kultury
Tak na marginesie. Skoro już musisz nabijać posty za wszelką cenę, to nabijaj je z sensem, np. nie mieszając pojęć. Anime jako jeden z wielu gatunków filmowych wchodzi w zakres sztuki i do sztuki przynależy w pierwszej kolejności. Dopiero tę sztukę jako całość - wraz z innymi jej dziedzinami (sprawdź jakimi) można wpisać w tak szerokie pojęcie, jakim jest kultura. W zakres kultury nie wchodzi natomiast - TYLKO sztuka (sprawdź co jeszcze). A więc - anime to nie jest gatunek kultury. Niestety
i znowu tylko czekać na jakiegoś Daldowa-dresa (ew. doktora), który przyjdzie wymusić swoje ideały
No, właśnie.
h43m - Pt paź 26, 2007 10:05 am
Skrót myslowy, miałem na myśli anime jako specyficzny rodzaj filmu, który z kolei jest elementem kulturowym.
A takie nieporozumienia są też przez was, tzw. znawców sztuki i kultury, którym nwet nie przychodzi do głowy wytłumaczenie czym jest tak sztuka i kultura. No, chyba że się boicie, zę nie będziecie mieli się przed kim wymądrzać .
Dlaczego mam wrażenie, że doktor wkrótce wróci z tasakiem?
Daldow - Pt paź 26, 2007 10:33 am
tylko czekać na jakiegoś Daldowa-dresa
A takie nieporozumienia są też przez was, tzw. znawców sztuki i kultury, którym nawet nie przychodzi do głowy wytłumaczenie czym jest tak sztuka i kultura
Czy ja zostałem gwałtem wciągnięty w rozmowę?
Po pierwsze, kilka kwestii które najfajniej będzie oddzielić w inny temat. Po pierwsze, czy ktoś ma monopol na DOSTĘP do wiedzy lub użycia WŁASNEGO umysłu zamiast podpierania się opiniami innych? I dlaczego Daldow-dres? Przecież zawsze powtarzam, że każdy ma prawo do własnej opinii, bo stąd bierze się DYSKUSJA. W momencie jednak, gdy dyskutant popełnia na samym początku błędy takiego kalibru to ciężko chyba o poważne traktowanie takiej dyskusji, prawda?
Zachęcam więc do własnego formułowania myśli w oparciu o wiedzę NAUKOWĄ a nie potoczną. Edukacja nie boli. A nas na pewno nikt nie zatrudnił na etat pedagoga.
A co do tematu. No cóż. Brzydka to tendencja gdy ktoś ogląda anime bez spojrzenia na globalny wpływ danych motywów. Taka prawda. Taka rzeczywistość.
Pozdrawiam
Karmazyn - Pt paź 26, 2007 10:47 am
I w jaki sposób miałoby się to odnosić do anime-dresów? Jakbym miał zgadywać, byłby to młody człowiek wyznający zasadę, że "wszytko co nie jest anime, powinno zostać zniszczone".
Odnośnie mentalności dresów. Pewnych ograniczeń w postrzeganiu otaczającej rzeczywistości wynikających z obocowania ze stałymi elementami. Można dodać jeszcze popęd za konsumpcją, poczucie elitarności ale to się przewija w innych wątkach i już zostało dość dobrze opisane, piszę aby zamknąć ramy definicji- opartej raczej na własnych przemyśleniach oraz opiniach wśród znajomych, żadnych tam wybitnych socjologów czy wikipedi (lol).
Oo tak. No i mamy tutaj kolejną dyskusję na temat kultury i jej związku z anime.
Ty tak powiedziałeś :] (wiem, wiem słuszna i odkrywcza uwaga) Nie chodziło mi o "związek między kulturą i anime", a pewne ograniczenia płynące z obcowania akurat z anime. Mówię to po pewnych własnych doświadczeniach życowych. Jako fan gier typu FPS dyskryminowałem nie raz inne gatunki, podobnie w wyborze książek. Dopiero z biegiem czasu nauczyłęm się pewnego dystansu do wszytskiego- przychodzi to jednak z wiekiem . Przedstawiłem tutaj tylko 1 przykład, zara polecą teksty o dyskryminacji gatunków itp.
Obcowanie z kulturą japońską w pewnych wymiarach nakłada ograniczenia- brzmi to troszkę sprzecznie, niby kultura rozwija.
Jednak nie żyjemy w Japoni, pewne wartości do nas nigdy nie dotrą (ja mam doświadczenia ze sposobem podejścia do pracy i klientów, które firmy starają się przenieść na swój grunt nie raz nie skutecznie) lub zostaną okrojone (lepsze poznanie kultury zapewnia lepsze zrozumienie, tworzy się tu troszkę błędne koło z którego nie mam pojęcia jak wyjść ).
Wątek jest skierowany przede wszytskim do doświadczonych użytkowników- będą mieli najwięcej do powiedzenia. Na podstawie obserwacji (niektórych osób), mam wrażenie powstawania pewnego pancerzyka, ograniczeń i bynajmniej nie mówię o doświadczeniu (krytykować łatwo, ale to nie jest krytyka tylko nawiązanie do tematu).
Krutko mówiąc czy człowieczek po obejrzeniu/przeczytaniu/wysłuchaniu Tego (nie mam pojęcia jak w 1 słowie zamknąć tak dużo innych) nie zaczyna w zakrzywiony sposób spoglądać na kolejne Tosie oraz świat.
Zachęcam więc do własnego formułowania myśli w oparciu o wiedzę NAUKOWĄ a nie potoczną.
Nie raz proste wierzenia ludowe wyprzedzały naukę o stulecia np. przekonanie że kobiety trzymające koty mają problemy w małżeńsnstwie czy zajściu w ciążę (nie pamiętam jak to leciało dokładnie ). Dopiero medycyna odkryła że koty mają pewien typ pasożytów który powodował nie możność zajścia w ciążę = odrzucenie przez męża- we wsi potrzebowano dzieci do gospodarstw.
Pozatym nauka ogranicza :] np. Picasso- spójrzcie na jego stosunek do profesorów i jak skończył.
Ciekawe czy tak długi tekst ktoś przeczyta. Aby zachęcić podpowię że jak wybierze się pewne litery z posta i pomnoży się przez inne (po odpowiedniej zamianie liter na liczby) wyjdą numerki do lotka!!!!
h43m - Pt paź 26, 2007 10:53 am
Czy ja zostałem gwałtem wciągnięty w rozmowę?
Nie no, autor pierwszego postu naspiał "zainspirowała mnie rozmowa na IRC", co sugeruje, że nawiązuje do rozmowy z Daldowem, więc od początku był w dyskusji.
I dlaczego Daldow-dres?
To już był żart ;]
oparciu o wiedzę NAUKOWĄ a nie potoczną
I właśnie cały czas się o to pytam, czym jest kultura w sensei naukowym? A po drugie, czym jest kultura w waszym ujęciu?
el doctore - Pt paź 26, 2007 4:50 pm
Czy obcowanie z jednym gatunkiem sztuki lub całym nurtem (muzyka, kultura) nie prowadzi do pewnych ograniczeń umysłu, specjalizacji.
Dobra, kończąc wypowiedź w tym temacie, powiem, że temat wydaje się po prostu źle postawiony. Z góry zawarta jest w nim jedyna "słuszna" odpowiedź. Oglądanie tylko anime ogranicza i co tu dalej pisać? Tak jest przecież w każdej dziedzinie życia. Na przykład upraw rolnych: ziemia na której nie stosuje się płodozmianu - jałowieje. A co dopiero człowiek Ile można jeść tylko frytki albo pić tylko colę (clare - pozdrawiam!)?
Poza tym, jeśli tylko ogląda się anime, to tak naprawę, też się o tym anime g...o wie. Można oglądać GITS SAC nie znając "Buszującego w zbożu", ale jak się książkę zna, to o wiele lepiej się wchodzi w klimat i fabułę. Można oglądać anime z Gainaxu, ale gdy się wie, jakie inspiracje i jakie idee stały za decyzją o powołaniu tego studia do istnienia - wie się o wiele więcej. Można tylko oglądać "Metropolis", ale jak się nie wie, skąd pomysł na ten film, to znów - wie się bardzo mało. Zadowalanie się jedynie własnymi odczuciami jest bardzo wąską specjalizacją i mało kreatywną Ale czy naprawdę aż trzeba było o tym tworzyć temat?
No, chyba że się boicie, zę nie będziecie mieli się przed kim wymądrzać
Jak to nie mamy przed kim? A tych 436 userów Azu to co? Ale serio - my nie jesteśmy od nauczania, sami się edukujemy, co wszystkim także polecamy.
Karmazyn - Pt paź 26, 2007 5:23 pm
Dobra, kończąc wypowiedź w tym temacie, powiem, że temat wydaje się po prostu źle postawiony.
Tak masz rację, przed zmianą było: "Co za dużo to nie zdrowo".
Z góry zawarta jest w nim jedyna "słuszna" odpowiedź.
Starałem się dać przykład z pewnegoo zbioru możliwości, nie chciałem zagłębiać się w niuanse. Liczyłem na wyznanie win bez tortur :].
Można oglądać GITS SAC nie znając "Buszującego w zbożu", ale jak się książkę zna, to o wiele lepiej się wchodzi w klimat i fabułę. Można oglądać anime z Gainaxu, ale gdy się wie, jakie inspiracje i jakie idee stały za decyzją o powołaniu tego studia do istnienia - wie się o wiele więcej. Można tylko oglądać "Metropolis", ale jak się nie wie, skąd pomysł na ten film, to znów - wie się bardzo mało.
h43m - Pt paź 26, 2007 5:25 pm
A tych 436 userów Azu to co?
A to są głównie spamboty . Reszta ledwo was czyta .
Niemalejący respekt dla Doktora ;]
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL