Kumo (z Robot Carnival) jeszcze anime, czy juz nie?
argentum_astrum - Śr wrz 27, 2006 5:57 pm
Pytanie jak w temacie. Co wy na to?
Dark Rael - Śr wrz 27, 2006 7:16 pm
Oczywiscie na to pytanie nie odpowiemy bez okreslenia czym jest anime.
Mam taka teorie. Anime wywodzi sie bezposrednio z mangi, co do tego nikt chyba nie na watpliwosci? Bazujac na tym i fakcie iz ogrmona wiekszosc anime to ekranizacje mangi, mozemy powiedziec, ze ogolnie anime to film rysunkowy, w komiksowym stylu opowiadania historii i komiksowych bohaterach. I na tym przez lata bazowalo anime, a wiec w anime duzo z tego zostac musialo. Styl pozostal i teraz nawet jesli anime nie powstalo na bazie mangi to ma ten styl. To jest glowna roznica miedzy anime i animacja zachodnia.
Musimy sie wiec cofnac do pytania kto robi mange, jak i dla kogo. Przede wszystkim jest to dzielo jednego/dwoch ludzi, ktorzy sysponuja ogramna swoboda tematow, ich dzielo nie musi sie sprzedac w ogromnej iloci zeby zarobili na zycie, czyli komercyjnosc mangi nie jest bardzo waznym czynnikiem, nie ma praktycznie tematow tabu, a wiek odbiorcy praktycznie dowolny. Jednak manga jest glownie dla rozrywki, kazdy znajdzie cos dla siebie, moze sie troche zastanowi, moze pomoze mu rzezwyciezyc jakis kompleks, ale to jest rzemioslo, tu nie ma ogolnie prawdziwych artystow, ani literatow. To ogolnie komercja, rozrywka niezbyt skomplikowana. Wiadomo komiks.
Wiec anime to niemal to samo z tym ze komercja jest tu wieksza, przy anime pracuje zaloga z 30 ludzi minimum, kupuje to wybredna telewizja, ktora musi miec widownie, a wiec zamowi tylko rzeczy gwaratujace jakis poziom widowni. I Znowu zwykle bedzie to popularna manga, bo jest jakas pewnosc ze anime tez sie zainteresuja fani mangi.
Czyli anime animowany komiks japonski, jesli cos wystaje za bardzo poza styl graficzny albo styl rezyserii, prowadzenia fabuly dialogow itd. to nie mozna tego zakwalifikowac do anime. Kumo wystaje, nawet jesli ma elementy wspolne to zbyt rozni sie sie od magi i co za tym idzie anime.
To tak na szybko, AA mi zapewne szeroko odpowie, a ja nie znajde argumentow ale to nic
argentum_astrum - Śr wrz 27, 2006 8:45 pm
AA szeroko odpowiadać nie będzie Przynajmniej na razie...
W kwestii Twojej koncepcji zasadniczej zależność anime od mangi, powiem tylko tyle Raelu, że "Kumo" jak najbardziej JEST ekranizacją mangi. Jej autorem jest Rokuda Noboru (http://www.rokuda-noboru.com), mangaka całkiem popularny w Japonii, choć słabo znany na zachodzie. Tak więc wedle Twojej definicji Raelu (tzn. anime jako "film rysunkowy w komiksowym stylu opowiadania historii") "Kumo" jak najbardziej zasługuje na miano anime.
W zaprezentowanym przez Ciebie podejściu do anime tkwi jednak zasadniczy szkopuł. Otóż wywodzenie anime bezpośrednio z mangi jest uprawnione jedynie względami natury historycznej (tzn. rysunek był wcześniej, zaś pierwsze filmy rysunkowe to po prostu - jak nazwa wskazuje - szybko po sobie puszczane sekwencje rysunków). Jednakże od wielu już lat techniczna i artystyczna zależność filmu rysunkowego od sztuki komiksowej jest mała, by nie powiedzieć znikoma. Owszem, anime powstają w oparciu o mangi, ale te ostatnie dostarczają im jedynie gotowych fabuł i projektów postaci. To wyczerpuje wszystkie związki natury artystycznej między nimi. Film bowiem dysponuje zupełnie odmiennymi od komiksu środkami wyrazu (jakie dają przede wszystkim ruch i dźwięk, których nie ma w żadnym komiksie). Nie ma więc między mangą a anime żadnego koniecznego związku przyczynowo-skutkowego. Świadczy o tym zresztą dowodnie fakt istnienia wielkiej ilości anime, które pierwowzorów mangowych nie mają (czasami bywa zaś wręcz na odwrót - to anime stają się podstawami dla mang).
Ale to wszystko jest tylko konkretyzacją ogólniejszego problemu - zależności filmu w ogóle od literatury (nie zaprzeczymy bowiem, że anime jest częścią sztuki filmowej podobnież jak manga jest częścią literatury). Przyjmując więc Raelu Twoje założenia uwikłalibyśmy się w niesamowity ambaras. Jako że literatura jest wcześniejsza niż film - zaś wiele wczesnych dzieł filmowych było ekranizacjami dzieł literackich - musielibyśmy stwierdzić, że całe kino jest uzależnione od literatury i na miano prawdziwych filmów zasługują tylko te, które charakteryzują się cechami właściwymi jedynie dla, powiedzmy, powieści psychologicznej. Oczywistym jest, że takie stawianie sprawy jest błędne - i właśnie dlatego skłonny jestem traktować anime (i szerzej - film animowany w ogóle) raczej na jego własnych prawach - jako sztukę sui generis - aniżeli redukować go jedynie do "ożywionej" wersji papierowych opowieści.
Pottero - Śr wrz 27, 2006 8:59 pm
Hm, a całe to utrzymane jest w takiej obrazkowej konwencji? Wybaczcie, ale nie widziałem, więc nie wiem.
Ja mam dość konserwatywny pogląd – skoro animację komputerową taką jak „Final Fantasy” uznaliście za anime, nie widzę sensu, aby i tego nie uznać. Patrząc na te screeny dochodzę do wniosku, że bliżej temu do anime niż takiemu „Final Fantasy”.
Dark Rael - Cz wrz 28, 2006 8:34 am
Owszem, anime powstają w oparciu o mangi, ale te ostatnie dostarczają im jedynie gotowych fabuł i projektów postaci.
Ale sposob przedstawienia postaci, prowadzenia fabuly jest niemal identyczny w wielu przypadkach, zdarza sie ze storyborady sa takie same. Nie musisz mi mowic ze anime dysponuje innymi srodkami wyrazu jednak w wiekszosci przypadkow jest to ekranizacja scena w scene, z takim samym ukladem kadru.
fakt istnienia wielkiej ilości anime, które pierwowzorów mangowych nie mają
10% w najlepszym razie. A kilkadziesiat lat temu 1%
zaś wiele wczesnych dzieł filmowych było ekranizacjami dzieł literackich
ale nie 90%? Prawda? po za tym w powiesciach nie ma gotowych niemal storyboardow ne?
Pottero ff wrzucilismy do anime bo nie ma do czego innego tego wrzucic, wtedy nie przyszlo mi to do glowy zreszta
Zreszta musze to obejrzec to byla wstepna teoria. Jesli powstalo na podstawie mangi to nie mainstreamowej czyli niekomercyjnej, wiec nie jest manga wedlug mej definicji
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL