Lakoniczność - słowo zapomniane...
argentum_astrum - Cz sty 12, 2006 1:46 pm
Śledzę sobie dyskusje toczone przez fanów na rozmaitych forach (w tym i niniejszym), czytam recenzje i nabieram coraz głębszgo przekonania, iż miłośnicy animków masowo zarażeni są tasiemcami
Otóż niezrozumiałe dla mnie (co nie znaczy - potępiane) jest powszechne zamiłowanie do straszliwie długich serii. Zastanawiałem się nad tym fenomenem wielokrotnie, wszakże zdecydowałem się założyć nowy temat po dyskusji nad receznją Pottera o Mezzo Forte (recenzent konstatuje, iż przyczyną miałkości bohaterów tej oavki jest krótki czas tejże).
Wiem, iż nie wypada przyznawać się do pewnych rzeczy, wszakże muszę wyznać - Evangeliona zarzuciłem ok. 15-16 odcinka, gdyż po prostu mnie znudził..., w przypadku Rouroni Kenshina dobrnąłem do 40 odcinka i wyzionąłem ducha, pierwszego Gundama "wziąłem" na trzy razy (podobnież Wich Hunter Robin), przy Banner of the Stars szlag mnie trafiał na durne i nużące ględzenie Jinto zza kadru obecne niemal w każdym odcinku - że nie wspomnę o narracjach otwierających kolejne ep-y (choć Crest... mnie wciągnął), Fullmetal Alchemista wytrzymałem do ok. 20 epa itd, itp... W istocie rzeczy mógłbym policzyć na palcach te serie, które wciągnęły mnie od początku do końca (np. Cowboy Bebop, Wolf's Rain, choć przy czterech środkowe epach retrospekcyjnych zgrzytałem zębami, oj zgrzytałem).
Częstokroć zadawałem sobie pytanie: "co takiego ludzie widzą w tych koszmarnych tasiemcach?" i zastanawiam się, czy do owej przypadłości wielu otaku nie da się odnieść słów Harlana Ellisona tłumaczącego popularności wielotomowych sag fantasy i s-f tym, że ludziom - paradoksalnie! - brak wyobraźni i odwagi korzystania z niej. Wolą korzystać z "wygodnych" i obszernych światów wykreowanych na tysiącach stron, gdyż nie potrafią cieszyć się kilkustronicowym opowiadaniem; ono kończy się szybko i nie pozwala na intelektualną wygodę, każe czytać kolejne, które jest już nowym mikrokosmosem i stawia kolejne wyzwanie naszej wyobraźni. Lubimy tasiemce - książkowe i filmowe - bo mamy kulawą wyobraźnię i jesteśmy wygodni. To naturalnie teza Ellisona, nie moja, wszakże zastanawiam się, czy aby przypadkiem nie ma w niej sporo racji ??? Czyż wobec tego lubość, z jaką oglądamy tasiemcowe animki, dalece różni się od lubości z jaką tysiące kobiet ogląda - tak przecież pogardzane - "brazylijskie seriale"...?
Pottero - Cz sty 12, 2006 2:51 pm
Cóż, trzynaście albo dwadzieścia sześć odcinków to dla mnie odpowiednia ilość odcinków, chociaż w niektórych przypadkach wydaje mi się to trochę mało. Taka ilość odcinków wychodzi od Japończyków, jako że nie chce mi się tłumaczyć, posłużę się cytatem z Wikipedii: seriale telewizyjne emitowane są co tydzień. Ponieważ w japońskich stacjach telewizyjnych obowiązuje podział na trzynastotygodniowe kwartały, ilość odcinków w takich anime jest zwykle wielokrotnością liczby trzynaście – np. trzynaście (...), czy dwadzieścia sześć (...). Nie mogę się czepiać zwyczajów Japończyków – oni mają swoje zwyczaje, my mamy swoje. Powiem szczerze, że dwadzieścia sześć odcinków idzie jeszcze wytrzymać, jeżeli ogląda się je co tydzień. Najlepsze są one na jeden wieczór i noc, kiedy to mamy koło dziesięciu-jedenastu godzin oglądania. Przegięciem są dla mnie serie powyżej tej liczby, np. „PokĂŠmony” czy „Król szamanów”, bo tego naprawdę nie da się znieść. Jednym z wyjątków są tutaj „Dragon Ball”, którego przeszło pięćset odcinków obejrzałem chyba dwa albo trzy razy, oraz „Shin-chan” – nie wiem, ile odcinków tego anime wyszło (powstawało przez dziesięć lat), w Polsce jest ich tylko kilkadziesiąt, ale mógłbym je oglądać bez końca . Ale są serie, które spokojnie można by skrócić do trzynastu odcinków, na przykład „Siedmiu samurajów” z 2004 roku – w pewnym momencie stało się to z deczka nudne. Gdyby obcięto wątek miejski na początku, spokojnie zmieszczono by podróż do miasta, powrót i obronę Kanny w trzynastu odcinkach, bez konieczności kontynuowania wątku miejskiego. Może bohaterowie by trochę na tym stracili, ale nie sądzę, żeby to były jakieś istotne zmiany. Najbardziej zmienił się chyba Katsushiro, a miała na to wpływ walka – można by wprowadzić trochę więcej elementów z nim w czasie obrony Kanny, wyszło by na to samo.
Wiem, iż nie wypada przyznawać się do pewnych rzeczy, wszakże muszę wyznać - Evangeliona zarzuciłem ok. 15-16 odcinka, gdyż po prostu mnie znudził...
Nie dziwię Ci się, bo niektórym naprawdę może się znudzić, ale chyba raczej koło 19. odcinka, kiedy ilość psychologii naprawdę zaczyna brać górę nad całą resztą.
Więcej mi się już nie chce pisać, tak więc kończę .
argentum_astrum - Cz sty 12, 2006 3:19 pm
Oczywiście, taka a nie inna liczba epizodów w serii jest podyktowana zwyczajami japońskiej telewizji, niemniej jednak, większość seriali TV prędzej, czy później pojawia się w wersji dvd i wtedy zaczyna się ból... Okazuje się bowiem, iż to co można "łyknąć" rozbite na cotygodniowe porcje, to w całości okazuje się niezjadliwe, albo niestrawne...
Wynika to, jak mniemam, z faktu odgórnego przykrawania/rozciągania fabuł ewentualnych serii do przepisowych norm telewizyjnych co skutkuje albo wielkimi skrótami (w przypadku, gdy ekranizuje się mangę), albo beznadziejnymi "zapychaczami czasu".
Niemniej jednak wszystko to są tylko kwestie techniczne, mnie zaś, zakładając ten temat, chodziło raczej o wskazanie istnienia swoistych potrzeb kryjących się w duszach wielu z nas, potrzeb, które zaspokajają właśnie długaaaśne seriale...
Dark Rael - Cz sty 12, 2006 3:49 pm
Tez mnie to dziwi, z reguly tasiemcow nie toleruje, ale kilka z takich widzialem. Po prostu one maja duza "lubialnosc" i to wlasnie z tej przyczyny sa tasiemcami, ludziom sie podoba "krecimy dalej" nie podoba "dobra bedzie tego" Wiec nie jest sprawa w tym ze ludzie lubia tasiemce, tylko serie sa kontynuowane bo sie podobaja.
Ale Tobie oczywiscie chodzi o cos innego, dlaczego ludzie ogladaja mimo, ze w kolko leci praktycznie to samo?
Mysle ze pan od fantasy nie koniecznie musi miec racje. Ja w tej chwili mam do czynienia z takim wlasnie przypadkiem, inuyashy obejrzalem 78 odcinkow i nadal szukam nastepnych. Czlowiek tak sie przywiazuje do bohaterow, ze ma gdzies to, ze tworcy sprzedaja mu te sama bajke po raz 10, byle byl w tym swiecie z ulubionymi bohaterami, smial sie z tych samych zartow itd, no ale rumiko takahashi to nie byle kto, mimo tasiemcowosci trzyma poziom.
Sprawa moim zdaniem lezy w bohaterach, jesli tworcy uda sie wykreowac kilka sympatycznych postaci i odpowiednia atmosfere miedzy nimi, to jest spora szansa na zapotrzebowanie na wiecej sezonow.
argentum_astrum - Cz sty 12, 2006 5:04 pm
Czlowiek tak sie przywiazuje do bohaterow, ze ma gdzies to, ze tworcy sprzedaja mu te sama bajke po raz 10, byle byl w tym swiecie z ulubionymi bohaterami, smial sie z tych samych zartow itd
Z pewnością masz rację, tylko że... kurczę, a może to ja już tak bardzo odstaję..? Mówiąc szczerze - nie znoszę WŁAŚNIE tego, że 9 na 10 animków sprzedaje mi po raz kolejny to samo - i tak samo. Gros serii anime nie różni się od siebie ani fabularnie, ani wizualnie - i ja tego nie znoszę... Mało gdzie znajduję bohaterów, którzy mnie zaintrygują na tyle (niekoniecznie muszę ich lubić), aby chcieć oglądać dalej. Np. w Texhnolyze najwyraźniejszą postacią, która budziła najwięcej emocji był dla mnie Yoshii, a nie sprawiający wrażenie upośledzonego Ichise, czy opanowany Onishi. Ten zresztą serial jest jednym z niewielu, które ostatnimi czasy autentycznie przykuły moją uwagę (hmm, może byłoby dobrym pomysłem założyć o nim osobny temat na forum ???).
Ach, i jeszcze jedno:
Sprawa moim zdaniem lezy w bohaterach, jesli tworcy uda sie wykreowac kilka sympatycznych postaci i odpowiednia atmosfere miedzy nimi, to jest spora szansa na zapotrzebowanie na wiecej sezonow.
Pewnie tak, ale wobec tego dlaczego nie powstało więcej odcinków "The Mars Daybreak"??? Kurczę, jak ja polubiłem to proste, bezpretensjonalne anime! Przyznasz Adminie, iż postacie weń występujące dają się polubić (kotka Estera rules ) ???
Dark Rael - Cz sty 12, 2006 8:46 pm
Mysle ze sprawa stazu ma tu swoje znaczenie oraz wymagania widza, np poziom inteligecji. Im krotszy staz tym mniej krytycznie sie patrzy, mialem dokladnie tak samo z muzyka, zdanie na temat konkretnych tytulów zmienic sie moze diametralnie po powiedzmy 10 latach od rozpoczecia fascyacji.
Anime to glownie komercja, dla naprawde inteligentnego widza, w anime nie ma za wiele ciekawego. Ja na szczescie jestem srednio glupi i mam niewielki staz, stad bawia mnie nawet rzeczy nieambitne. Ale za kilka lat zapewne sie przejem tym wszystkim i wtedy zaczne cenic wylacznie madre rzeczy, ale niestety tych powstaje wyjatkowo malo, co zapewne bedzie ozaczalo koniec mojej przygody z anime.
Z tego co piszesz wynika ze masz dosyc specyficzny gust, ciekaw jestem jak mniej wiecej wyglada lista Twoich ulubionych anime.
Do powstania tasiemca potrzebny jest jeszcze jeden czynnik, musi sie podobac 'wiekszej' grupie odbiorcow, a to nas troche nie dotyczy. Zauwazylem, ze wsrod serii 13 odcinkowych najczesciej mozna znalezc ciekawe anime i takie serie nie zdążaja sie znudzic, co przy 26 odcinkowcach sie zdarza ze sporym prawdopodobienstwem.
Serie oav tez czasem byly oryginalne, duzym plusem jest tam to, ze tworcy wydajacy te produkcje maja wolna reke, nikt im w scenariuszu nie grzebie, nie musieli uglaskiwac do potrzeb tv, no ale te czasy minely, zreszta nie ma sie co oszukiwac to tez byla komercja tylko odwazniejsza.
argentum_astrum - Pt sty 13, 2006 11:30 am
ciekaw jestem jak mniej wiecej wyglada lista Twoich ulubionych anime.
Kurczę, strasznie się spieszę (za godzinkę wyjeżdżam do stolicy) więc nie mam czasu na szersze pisanie. W trakcie weekendu pomyślę nad listą, która zaspokoiłaby Twoją ciekawość Do przyszłego tygodnia!
Gość - Pn sty 16, 2006 12:12 pm
Mysle ze sprawa stazu ma tu swoje znaczenie oraz wymagania widza, np poziom inteligecji
Myślę że niekoniecznie. Mało inteligentni nie oglądają anime tylko walą mózgojeby pod śmietnikiem co całkowicie zaspakaja ich potrzebę rozrywki. Jeśli chodzi o staż - wydaje mi się np. że Pottero, który praktycznie jest już w porównaniu do mnie w następnym pokoleniu fanów, podchodzi o wiele bardziej krytycznie do anime niż ja, i jego selekcja jest o wiele ostrzejsza niż moja. Raczej widziałbym tu wręcz odwrotny mechanizm - młodość to czas większej ostrości sądów, poglądów, o wiele łatwiej wtedy o krytykowanie i ferowanie ostrzejszych wyroków. Z wiekiem człowiek łagodnieje, dopuszcza do siebie szerszy punkt widzenia, łatwiej mu zaakceptować i polubić więcej. Piszesz o muzyce - ja będąc nastolatkiem słuchałem heavy metalu, mając resztę gatunków muzyki za większe czy mniejsze nic. Teraz po kilkunastu latach ewolucji przestałem już patrzeć na to jak jest klasyfikowany utwór który mi się podoba - to że mi się podoba jest wystarczającym powodem żeby go słuchać i mieć z tego przyjemność. Podobnie jest też z anime - mało mnie obchodzi czy seria ma 3 czy 76 odcinków, czy jest to shoujo czy shounen, czy robiło to Ghibli czy Gonzo, czy jest oryginalna i świeża czy też jest n-tą kalką wyświechtanego motywu. Podoba mi się - i starczy, dobrze się bawię oglądając, a przecież tak naprawdę tylko o to chodzi.
XRay - Pn sty 16, 2006 12:13 pm
... i znowu mnie wylogowało podczas pisania - to wyżej to oczywiście ja.
Dark Rael - Pn sty 16, 2006 3:44 pm
Tzn mysle, ze jest troche inaczej, mlodzi ostrzej bronia swoich pogladow i chca usilnie wykazac odrebnosc (lepszosc) swoich opinii, ale to jest zwiazane z mlodoscia, a niekoniecznie ze stazem. Dalej inteligencja, ja mam na mysli ludzi inteligentnych i bardzo inteligentnych. Tych o ktorych mowisz nie biore oczywiscie pod uwage. Dlatego mysle ze mnie jako inteligentnemu moze sie podobac cos co bardziej inteligentnym, kulturalniejszym, moze juz nie odpowiadac. Takze uwazam, ze nie ma znaczenia ile cos ma odcinkow, padlo pytanie to sie ustosunkowalem, zaznaczajac, ze zwykle 13 maja duza szanse na ciekawa historie. Porownanie muzyczne, moze zle to napisalem, chodzi mi o to, ze schemat, gdy sie go za wiele razy slyszalo przestaje byc ciekawy, wrecz nudzi. To co Pottero teraz lubi za dziesiec lat moze go juz smieszyc.
Dark Rael - Pn sty 16, 2006 5:48 pm
Wlasciwie to chcialem odpowiedziec madrze na zbyt skomplikowane pytanie. Problem jest zlozony i trzeba by badania jakies szersze zrobic, zeby odpowiedziec. Czynnikow jest tyle, ze zaczepienie jedynie o inteligencje i staz jest raczej smiesze Ostatecznie bedzie jak mowi XRay, jednym sie podoba innym nie i to cala filozofia, zaglebianie sie w ten problem i tak nie wiele wyjasni. Ja sie naprawde nie uwzialem na Gonzo Przy tym temacie staram sie byc bardziej obiektywny niz przy studiach ktore wydaly swietne anime. Moze sie wydawac ze tak nie jest, ale az sam sie dziwie jak oni wkladaja mi kolejne argumenty do rak. Kaleido Star mi sie jednak podobal, obejrzalem z przyjemnoscia, choc wiem, ze np argentum zasnalby na tym po 3 odcinkach i ukatrubilby mnie za rekomendacje takiego anime
Ciekwe co Pottero nam powie o tasiemcach? Zna dragon balla, ciekawi mnie jak bedzie argumentowal to, ze mimo faktycznie sporego ogolnego krytycyzmu w stosunku do roznych rzeczy, ogladal jednak ten serial.
Remiel - Cz sty 26, 2006 11:08 pm
Ja nienawidze tasiemców- np. Naruto, DBZ, poza paroma wyjątkami. Bo jest to tak, ze gdy polubie jakąś serię- to nie chcę aby się kończyła.Tak było chociazby z Maison Ikkoku, które mogłoby własciwie lecieć i lecieć. Ale musiało się skończyć w końcu (jedyne dzieło pani Takahashi, które ma jakieś zakończneie ) I właściwie cechą romansideł takich typowo animowych (bo faktycznie, jest bardzo mało czystych romansów- jak i w ogóle czystych gatunków, bo japończycy wszędzie przemycą komedię) jest to, ze długo trwają. Jeśli lubię serial/bohaterów- niech trwa wiecznie, jeśli nie trawie to kończ waść wstydu oszczędź.
argentum_astrum - Pt sty 27, 2006 9:09 am
Kaleido Star mi sie jednak podobal, obejrzalem z przyjemnoscia, choc wiem, ze np argentum zasnalby na tym po 3 odcinkach i ukatrubilby mnie za rekomendacje takiego anime.
Kurcze, Adminie, argentum nie ma aż tak straszliwych sklonności To po pierwsze, zaś po drugie nie widział Kaleido Star... Po trzecie - ostatnimi dniami milczy przez wzgląd na nawał roboty i spraw osobistych, które mu sie na łeb zwaliły... A po czwarte stara się w tym wszystkim przygotować jakąś sensowną recenzję - może Sol Bianki może któregoś ze starych dzieł Matsumoto (któych jest wielkim wielbicielem)...
Dark Rael - Pt sty 27, 2006 10:34 am
Tez jakos czasu brakuje, recenzji zadnych tez jakos nie mam kiedy napisac, te zmiany na azunime mnie wykoncza, ale sie nie dam, tym bardziej sie ciesze, ze rozwazasz napisanie jakichs recenzji
A z tym kaleido, wczoraj odkrylem, ze to robota jednego z tworcow sailor moona, ktory od dawna chcial to zrobic, tylko nikt mu kasy nie chcial dac na animacje akrobacji cyrkowych
argentum_astrum - Pt sty 27, 2006 4:06 pm
A z tym kaleido, wczoraj odkrylem, ze to robota jednego z tworcow sailor moona, ktory od dawna chcial to zrobic, tylko nikt mu kasy nie chcial dac na animacje akrobacji cyrkowych
O rany...! Więc może jednak rację miałeś z tym katrupieniem...
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL