Mezzo Forte - a propos recenzji Pottero...



argentum_astrum - Wt sty 10, 2006 4:24 pm
Jako że konstrukcja serwisu AzuNIME nie dopuszcza możliwości bezpośredniego komentowania danej recenzji ,(a przynajmniej takowej nie zauważyłem) więc postanowiłem nieco popolemizować z Pottero nt. jego recenzji Mezzo Forte właśnie w tym miejscu.
Posłużę się metodą komentowania cytatów recenzenta.
Tak więc do rzeczy, bez zbędnego przedłużania:

1) "Mały zakres materiału powoduje, że bohaterowie zostają słabo przedstawieni, ponieważ nie dowiadujemy się o nich nic ponad to, co zobaczyliśmy." - Ostatecznie jest to FILM, a więc sztuka ruchomych WIZUALIÓW - czy można, oglądając dowolny film, dowiedzieć się o jego bohaterach czegokolwiek ponad to, co widać/słychać na ekranie??? Poza tym - czy fakt, iż całość trwa godzinę a reżyser nie bawi się w tanią psychoanalizę musi oznaczać, iż bohaterowie są "słabo przedstawieni"? Ostatecnie jest to dynamiczny film akcji, a nie psychodrama - z czego Pottero zdaje sobie przecież sprawę.

2) "Jeżeli zaś chodzi o scenariusz, sprawdza się on dobrze: jest to poprawny, przyzwoity film sensacyjny. Co prawda wykorzystuje ograne standardy, ale mimo wszystko jest znośny w odbiorze." - Primo: czy mogą być stanadardy nieograne? Sam fakt bycia standardem wskazuje na pewne "ogranie", powszechną obecność danego elementu w kulturze. Tak wiec robić z tego zarzut, to tak jak zarzucać komuś - nie przymierzając - że chodząc w spodniach jest mało oryginalny... Poza tym autor nie wskazuje tychże "ogranych standardów" ograniczając się do stwierdzenia istnienia takowych (choć, naturalnie, można się domyślać o jakie chodzi). Dalej - jeżeli już mowa o "ograniu", to wypadałoby wspomnieć o obecności w Mezzo Forte elementów bynajmniej "nieogranych" - np: sam pomysł takiego, a nie innego użycia androidów jest - jak na światek anime - przyznajmy, niecodzienny.

3) "Animacje postaci są – jak na tamte czasy – nawet niezłe." - Noo, tu wychodzi (bardzo) młody wiek autora recenzji... No, ale niech tam, każdy wiek ma swoje prawa (i swoją optykę). "Nawet niezłe", hmm... cóż sądzę, iż np. scena strzelaniny w kręgielni (w pierwszym epizodzie) jest REWELACYJNA i do dziś mało która może jej dorównać dynamiką i właśnie jakością animacji. Sam fakt, iż toto powstało w 1998 r. nie musi oznaczać, iż jakość animacji będzie gorsza od produkcji AD 2004 czy 2005 - bo i niby dlaczego? Dlatego, że dziś komputery są szybsze?

4) "Trochę gorzej jest z innymi animacjami, na przykład samochodu Kurokawy: były momenty, w których poruszał się sztucznie i nienaturalnie, zwłaszcza w momencie, kiedy wjeżdżał po wąskich schodkach." Jasne, tylko dla jasności - czy istnieje produkcja anime CAŁKOWICIE pozbawiona wad i błędów??? W ABSOLUTNIE KAŻDEJ pozycji da się znaleźć analogiczne - techniczne! - pierdółki...

5) "Projekty postaci są średnie – większość postaci jest przyzwoicie wykonanych, ale, jakby to powiedzieć, brakuje im tego „czegoś”." - I to jest punkt, w którym się z autorem recenzji bodaj najbardziej niezgadzam... Jeżeli w Mezzo Forte postacie zaprojektowane są średnio, to nie wiem już sam, gdzie są zaprojektowane dobrze! Raz - nie należą do gatunku "animus wielkookus wulgaris"; dwa - nie są (poza Mikurą) gówniarzami - a to BARDZO rzadkie w tym biznesie; trzy - są wyraźnie od siebie odrębne (zarówno wizualnie (włosy Harady, łysina Kurokawy), jak i słuchowo (sposób mówienia Kurokawy) i charakterologicznie). W mojej skromnej ocenie są to jedne z najwyraźniejszych postaci z jakimi spotkałem się w anime.

Na koniec jeszcze drobne uściślenie - recenzent pisze: "Kurokawa, nazywany czasem Popsem". Otóż Kurokawa nie jest NAZYWANY Popsem; słowo "pops" używane w filmie oznacza po prostu (w amerykańskiej odmianie angielszczyzny) naszego "tatuśka"...
To tyle. Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych recenzji!




Dark Rael - Wt sty 10, 2006 6:11 pm
Coz, prawde mowiac do tej konkretnej recenzji tez mialem troche zastrzezen i chcialem pewne rzeczy Potterowi wytknac, ale widze ze ktos mnie wyreczyl .

Dodalbym tylko dwa zdania od siebie. Animacja jest w tym anime bardzo dobra, jesli porownamy mezzo forte do serialu telewizyjnego to jest niebo a ziemia i bynajmniej nie rok o tym decyduje, tylko fakt iz mezzo forte to oav, ktore to serie z reguly mialy zauwazalnie lepsza animacje niz produkcje tv.

Samochod porusza sie nienaturalnie, to jest juz taka specyfika przedmiotow sztywnych, ze ich animacja, zeby wygladala dobrze wymaga ogromnych nakladow pracy, chyba ze sie ja wyrenderuje, co akurat tu miejsca niema. Przykladem moze byc initial d, te drifty nie wyszlyby dobrze animowane tradycyjnie, dlatego, choc ta animacja nie pasuje za bardzo do reszty to byla to jedyna metoda pokazania tych samochodow w ruchu. BTW ogladam school rumble i tam jest tego parodia

Samochod wyjezdzajacy po cienkich schodach... jesli ktos sie przyjrzy dokladniej to ta animacja jest zartem, jak zreszta cala ta ucieczka, ten samochod po prostu 'wyskakuje' po schodkach.

Zdanie z popsem wyjales mi wprost z ust

Pottero tylko sie nie denerwuj, to nie znaczy od razu, ze recenzja jest do wyrzucenia, chcemy tylko zwrocic uwage, ze powinienes troche dluzej pomyslec nad tekstem, zanim go napiszesz. Ja zawsze odczekuje kilka dni i przetrawiam we łbie to co chcialbym napisac i jesli stawiam jakies zarzuty to sa one kilkakrotnie przemyslane, zanim trafia na strone.

Komentowanie bedzie jak tylko pozbede sie tej grypy zoladka, przez ktora zbiera mi sie na...

I poza tym prosze uprzejmie o krytyke moich recenzji, bo zaczynam watpic w moje zdolnosci jako recenzenta.



argentum_astrum - Śr sty 11, 2006 12:37 am
No, drogi Adminie, skoro się (uprzejmie) napraszasz o krytykę, to niech Ci będzie. Tylko potem nie mów/pisz, że ja tak z wrodzonej złośliwości i bez uprzedzenia...
A poza tym to gratuluję naprawdę fajnej strony z recenzjami (szkoda tylko, że forum cosik tak niemrawo działa... - ale za to na poziomie) !!!



XRay - Śr sty 11, 2006 9:41 am
Niemrawo jak niemrawo, tak wg. mnie to lepiej postawić na jakość niż na ilość. Przynajmniej nie roi się nam tu od "bizonów" , trolli, flamowania i innych bzdur które mnie odrzucają od innych - skądinąd dynamiczniejszych - forów. Choć prawdą jest że większość naszych forumowiczów przeważnie milczy - a mogliby pogadać trochę więcej.




Pottero - Śr sty 11, 2006 1:08 pm
Na początku chcę napisać, że nad każdą recenzją, którą napisałem, spędzam kilka godzin. Nie licząc oglądania, godziny te dzielą się na kilka etapów:
1. etap: czas spędzony na planowaniu tego, co chcę napisać i przekazać;
2. etap: przeglądanie Internetu i wszelakich materiałów o danym tytule, aby mieć jako takie rozeznanie;
3. etap: gdy zakończę etap 1., przeglądam na podglądzie, losowo wybieram kilka momentów filmu i oglądam je przez trzy minuty – robię to po to, aby mieć pewność, że to, co chcę napisać o stronie technicznej, nie kłóci się z faktycznym stanem; jeśli po tych scenach to co zobaczyłem kłóci się z tym, co chcę napisać, wracam do 1. etapu;
4. etap: gdy już wszystko mam rozplanowane, zaczynam pisanie recenzji – zajmuje mi to średnio dwie godziny czasu, chociaż są i dłuższe (np. „Appleseed”) przypadki: w czasie pisania ubieram w słowa to, co chcę powiedzieć, wprowadzam jeszcze drobne zmiany itd.;
5. etap: odczekanie, przemyślenie tego, co napisałem;
6. etap: kilkakrotne nanoszenie poprawek do recenzji, wykluczenie ewentualnych błędów – nie tylko językowych, ale przede wszystkim niejasności czy nielogiczności
7. etap: wysłanie recenzji – od tego momentu już raczej nie ma powrotu.

Teraz przejdę do omawiania kwestii spornych. Nie będę cytował, żeby nie robić bałaganu, będę po prostu numerował zgodnie z „zarzutami”.

1. W filmach da się przedstawić bohaterów nie tylko w sposób pokazywania ich – od tego są przecież filmy psychologiczne czy zakrawające na filozofię, gdzie akcja często ma znaczenie drugorzędne. Lubię dobrze zarysowane charaktery, ale te, niestety, są dla mnie trochę słabe, jak już napisałem. Nic nie zmienia też fakt, że jest to film sensacyjny, którego zadaniem jest przede wszystkim dostarczać rozrywki. A dodać trzeba, że zdarzają się filmy sensacyjne, w których osobowość bohaterów jest ważna, np. „Sin City: Miasto Grzechu”. Ale to jest z kolei dłuższy film. I tu wychodzi główny wróg „Mezzo forte”: zaledwie godzina czasu. To naprawdę mało, wystarcza na przedstawienie wydarzeń, ale nie pozwala skoncentrować się na bohaterach. Dlatego, pomimo iż nic nie zmieni słabego – dla mnie – przedstawienia postaci, jestem w stanie to wybaczyć. Jakby nie patrzeć, są jeszcze gorsze pod tym względem OAV, np. „Wind: A Breath of Heart” – są tego trzy odcinki, ale bohaterowie jeszcze gorzej przedstawieni niż w „Mezzo forte”

2. Jak tak teraz patrzę na te „ograne standardy” to widzę, że masz rację. Zaplątałem się w słowach, nie zwracając na to uprzednio uwagi. Uznałem, że owych ogranych standardów nie trzeba wymieniać – zdają się one oczywiste, ale dla osoby, która widziała „Mezzo forte”. Tutaj popełniłem kolejny błąd, zapominając o tych, którzy serii nie widzieli. I o to sobie pluję w brodę.

3. Może chodzi nie tyle o młody wiek (osiemnaście lat), co o „staż” z anime – około półtora roku. Sam przyznasz, że jest to niewiele, aby ogarnąć tak szeroki temat. Dopiero się uczę, ciągle dostrzegam zmiany, zmieniam swoje decyzje – wpływają na to nie tylko kolejne obejrzane tytuły, ale także życie osobiste. Kilka miesięcy temu wstawiłem „Akirze” maksymalną ocenę (10/10), bo film podobał mi się odkąd obejrzałem go pierwszy raz w wieku bodajże dziesięciu lat – przez te wszystkie lata mi się podobał. Teraz, gdy mam za sobą już kilkaset godzin spędzonych na oglądaniu anime, postawiłbym temu filmowi co najwyżej 8/10. Wybacz odbieganie od tematu, chcę Ci tylko zobrazować, że nadal się uczę, dlatego nadal popełniam błędy. Ale z drugiej strony, mój wiek także ma tu trochę znaczenia – jestem pokoleniem wychowanym na „Matriksie” czy „Władcy Pierścieni”, kiedy to za pomocą komputerów można zrobić wszystko. W tym właśnie doszukuję się tego, że animacja niektórych starszych filmów trochę w oczy kole. Jeżeli mam być jednak szczery, gdybym miał wybierać pomiędzy „Mezzo forte” czy „Akirą” a takim na przykład „Appleseedem”, zawsze wybrał bym te dwa pierwsze tytuły.

4. Aby nie być gołosłownym, podałem przykład (czego nie zrobiłem wcześniej, heh). Nie natrafiłem jeszcze na film pozbawiony czegoś, co by mi się nie podobało w animacji, nawet u Miyazakiego dostrzegam rzeczy, które trochę mnie drażnią. Chciałem po prostu zaakcentować to, że i tutaj mamy drobne potknięcia.

5. To jest moje bardzo subiektywne zdanie, którego nie potrafię Ci wytłumaczyć. Możesz wierzyć lub nie, ale siedziałem piętnaście minut, zanim zacząłem odpowiadać na 5. zarzut, zastanawiając się, jak Ci to wyjaśnić. Nie potrafię tego ubrać w słowa. Jeszcze nad tym pomyślę, może jakoś uda mi się to wyjaśnić.

Co do Popsa – wiem, jakie jest znaczenie tego słowa, aczkolwiek wyglądało mi ono na swego rodzaju ksywę. Ale pewnie to wina angielskich subów.

A teraz mam jeszcze prośbę do Dark Raela: proszę, zostań moim mentorem . Nie ma w tych słowach ani krzty ironii, po prostu chcę, abyś zawsze, kiedy masz jakieś uwagi co do recenzji, napisał mi o tym – rozważę je, ponownie przejrzę recenzję, przeanalizuję ją pod tym kątem i postaram się coś z tym fantem zrobić, chyba że będzie to wybitnie przeczyło mojej opinii. Ten dodatkowy czas spędzony nad recenzją na pewno nie pójdzie na marne, a może jej wyjść na dobre. Nie martw się – ja krytyki się nie boję, zawsze spływa ona po mnie jak woda po kaczce. Powiem szczerze, że nawet lubię krytykę, bo mnie podbudowuje.

Dziękuję za skomentowanie recenzji: mimo że nie ma opcji komentarzy, dobrze jest, że ktoś chce je komentować . Dla mnie to plus, ponieważ mam teraz trochę wskazówek na przyszłość.



Dark Rael - Śr sty 11, 2006 2:32 pm
Tez mysle, ze w Twoim przypadku sprawca jest krotki staz, ale jak na ten staz i tak jest bardzo dobrze. Po tym co napisales o przygotowaniach i pisaniu recenzji wnioskuje, ze robisz to dobrze, widocznie miales zly dzien , co oczywiscie kazdemu sie zdarza. Koszmarnych bledow merytorycznych tez mialem kilka w swoich recenzjach, tych pierwszych, ale sa od dawna poprawione Na pewno nie jeden sie jeszcze znajdzie.

Krytyka wazna rzecz, bo czlowiek pisze, pisze i nie wie czy to dobre jest, czy przypadkiem ludzie sie gdzies po katach nie smieja z jego glupoty. Lepsza krytyka niz jej brak, bo jak jest, to wiadomo ze ktos to przynajmniej czyta A sa ludzie, ktorzy krytyki nie uznaja w zadnej postaci, a to juz glupota, dlatego ciesze sie z Twojej reakcji. Jesli bede mial zastrzezenia, napewno Ci o nich powiem.



argentum_astrum - Śr sty 11, 2006 2:48 pm

A sa ludzie, ktorzy krytyki nie uznaja w zadnej postaci, a to juz glupota
Święte słowa... Jak zwykł był mawiać Sokrates:
"Co różni człeka mądrego od głupca? Człowiek mądry wie, że nie wie i chce wiedzieć - głupiec nie wie, że nie wie i nie chce wiedzieć."
A tak w ogóle, to zrobiła na mnie wrażenie skromność Pottero i jego pragnienie szlifowania swoich zdolności recenzenckich. Serio!



Pottero - Śr sty 11, 2006 3:17 pm

A tak w ogóle, to zrobiła na mnie wrażenie skromność Pottero i jego pragnienie szlifowania swoich zdolności recenzenckich. Serio!

Chyba raczej sczerość, a nie skromność . Ja tam od zawsze uważam krytykę za swojego przyjaciela, bo – jak już powiedziałem – mobilizuje mnie. A swoje zdolności recenzenckie chcę kształcić (i będę to dalej robił, lepiej się strzeżcie! ), bo od zawsze mam smykałkę do pisania, a jak już coś piszę, to chcę to robić dobrze. Tak się ładnie składa, że łączę przyjemne z pożyczecznym: oglądam anime, piszę jego recenzję, a przy obydwu czynnościach się uczę – przy oglądaniu anime poszerzam swoją wiedzę z tego zakresu, a przy recenzjach kształcę zdolność pisania, budowania zdań, wyciągania wniosków z tego, co napisałem, tworzenia logicznych ciągów wyrazów, pisania dłuższych form itd. (bardzo ważne, zwłaszcza na maturze w maju) Od razu mam 2 w 1



Pottero - Cz sty 12, 2006 10:37 am
Dobra, jako że producenci rutinoscorbinu się na mnie mszczą, dzisiejszy dzień spędzam w domu. Posiedziałem wczoraj trochę nad recenzją, przekimałem się z tym, dziś wprowadziłem ostateczne poprawki i wrzuciłem poprawioną wersję. Rozpatrzyłem ją pod kątem rzeczy, o których była mowa – trochę pozmieniałem, ale w żaden sposób nie zmieniłem pierwotnego znaczenia. Długo myślałem nad tym, jak uzasadnić to, dlaczego postaci uważam za średnie. Chyba nadal mi to nie wyszło, moja wypowiedź jest mało przekonywująca – postaram się jeszcze nad tym posiedzieć.

Jeżeli uważacie, że posunąłem się w czymś za daleko, od razu piszcie – postaram się to poprawić albo przywrócę poprzednią wersję.



Pottero - Wt lut 21, 2006 10:37 pm
Mam za sobą wersję ocenzurowaną. Ze smutkiem stwierdzam, że cenzura choć raz się opłaciła. Ale to jednostkowy przypadek, nadal nienawidzę tego zjawiska. Pozwoliłem sobie dodać jeszcze jeden akapit do recenzji, w którym możecie przeczytać, co sądzę o wersji nieocenzurowanej. Nie chcę ingerować w pierwotną wersję, aby nie zadawać kłamu temu, co napisałem na początku. Sądzę, że teraz recenzja jest nieco ciekawsza, bo przedstawia dwa punkty widzenia: większość recenzji tego OAV powstało po obejrzeniu obydwu wersji, tutaj opisana jest najpierw wersja uncut, a później dodana jeszcze opinia po obejrzeniu obciętej, co w jakiś sposób chyba uwydatnia to, że osoby popierające w tym wypadku cenzurę nie są gołosłowne.