Mushishi



Dark Rael - N sty 28, 2007 10:25 am
Oglądam ten serial i jedno mnie zastanawia, czy ma on rzeczywiscie drugie dno czy tworcy po prostu przedstawili w nim szereg oryginalnych historyjek o mushi. Wydaje mi sie, ze wiekszosc odcinkow nie zawiera tresci miedzy wierszami, owszem mozna sie doszukiwac, ale najczesciej nic z tego nie wynika. Natomiast sa odcinki, ktore wyraznie chca cos powiedziec. Ciekaw jestem jak to wyglada u was, moze ten serial ma wiele przeslan tylko ja ich nie dostrzegam, chcialbym sie upewnic.

Co do samego serialu nie bede sie rozwodzil nad wykonaniem, bo wszyscy sie zgodza, ze seriale telewizyjne z takim wykonaniem zdazaja sie raz na rok. Powiem o rzeczy innej, ten serial dziala kojaco, nie wiedzialem czemu. To przez spokojne glosy japonskie, ktore sie tu caly czas przewijaja, tu nikt nie krzyczy, nie rechocze sie, wszyscy mowia takim spokojnym glosem, uswiadomilo mi to ze ja uwielbiam sluchac japonczykow, a ze w serialu roznych glosow jest multum, to po prostu uczta.




Daldow - N sty 28, 2007 10:34 am
No cóż panie naczelny. Ja juz swoja ogólna opinię o Mushishi (właśnie, popraw tytuł topicu) przedstawiłem, a właśnie teraz jestem na etapie układania moich mysli w forme recenzji.

Z całkowitą aprobatą odniose się także do argumentu o relaksacyjnym charakterze tego tytułu. Co więcej zawarłem to wczoraj późną nocą we wspomnianej recenzji. Bardzo fajnie, że założyłeś ten topic. Gdyż ja nie lubie mówić na forum o tytułach, które własnie recenzuje, a na pewno opinie innych forumowiczów mogą mi pomóc w ocenie pewnych aspektów tego anime.



MoonMan - Pn maja 28, 2007 7:11 am
Myślę, że Mushishi to dzieło kompletne zarówno w warstwie oprawy jak i treści. Po każdym odcinku jest naprawdę o czym myśleć. Wg. mnię Mushishi faktycznie działa kojąco ale jednocześnie pobudza do myslenia. Tajemnicze istoty Mushi, które ingerują w ludzkie życie świetnie sprawdzają się jako ucieleśnienie(?) sił, które wpływaja na taki czy inny przebieg ludzkiego życia. Każdy odcinek jest swego rodzaju przypowiastką, z której można wyciągnąć dla siebie pewne wnioski. Pokazuje jak pełne tajemniczego piękna jest życie, jak potrafimy je sobie utrudnić. Mówi o tym, że świat i życie nie bedzie na nas czekać - jesteśmy małą cząstką wielkiego świata - jednakże my też jesteśmy ważni. Ważni dla innych i dla siebie bo życie jest wartością samą w sobie. Myślę, że uczy też tolerancji no i wielu innych rzeczy ale ciężko by je tu wszystkie wymienić. Wystepuje też masa ciekawostek z życia np. ta z 3 odcinka gdy dowiadujemy się, że gdy zatkami sobie uszy dłońmi to słychać dogłos podobny do tego jaki wydaje lawa :]. Słowa uznania dla twórcy(twórców?) historii opowiedzianych w tych 26 odcinkach.



Shinyu - Pt cze 01, 2007 5:23 pm
Dla mnie Mushishi to zbiór takich jakby baśni, pięknych i poruszających opowieści z których każda jest inna i z których nie wszystkie kończą się szczęśliwe. Nie wiem gdzie można się doszukiwać drugiego dna, dla mnie były to po prostu wzruszające historie zwykłych ludzi, którzy często poświęcali wiele dla swoich rodzin czy ukochanych osób. Podobał mi się odcinek o mężczyźnie, który szukał tęczy i o chłopcu zapadającym w zimowy sen i budzącym się na wiosnę. Wydaje mi się że wszystkie te opowieści nadają się by powtórzyć je komuś przy blasku świecy w cichy wieczór :]
W anime zaintrygował mnie bardzo Ginko. Niestety, czuję pewien niedosyt w związku z kreacją jego postaci. Ginko jest tylko obserwatorem i chociaż ingeruje bezpośrednio w wydarzenia to wydaje się stać bardziej na uboczu. Początkowo nie wiadomo kim właściwie jest, dlaczego wygląda tak jak wygląda i nie da się odgadnąć co czuje. Poznajemy co prawda jego historię ale mnie ona nie zadowala. Nie wymagam by wtrącić tu coś na kształt wybrańca i odkrycia tajemnic wszechświata, ale mam wrażenie że on zasługiwał na piękną historię, która stanowiłaby osobny rozdział - a ta wpleciona jest pomiędzy inne, tak by pokazać że Ginko jest kolejną ofiarą Mushi, jak ludzie którym pomaga. Jest to moja subiektywna ocena i w żadnym wypadku nie wytykam tego twórcom jako błędu. Rozumiem że może był to ich specjalny zamiar. A może to ja czegoś tu nie dostrzegłam?

W Mushishi rzeczą na którą również zwróciłam szczególną uwagę jest styl w jakim narysowane są postacie. Często wykłócam się ze znajomym o kwestię podobieństw między bohaterami w różnych typach anime. On jest zwolennikiem tworzenia skrajnie innego wyglądu dla każdej osoby, co często pojawia się w tych tzw. tasiemcowatych anime gdzie przewija się tych osób mnóstwo. Mushishi, choć w porównaniu z nimi ma "tylko" 26 odcinków, to przecież w każdym epizodzie zapoznaje nas z nową rodziną, nowymi mieszkańcami wioski, a jedyną stałą postacią jest Ginko. O ile mój znajomy z niezadowoleniem stwierdziłby że "wszyscy są tacy sami", o tyle dla mnie jest to niewątpliwa zaleta serii. Po prostu postacie wyglądają jak prawdziwi Japończycy. Wszyscy mają ciemne włosy, ciemne oczy i opaloną skórę, a jeśli tak nie jest to z jakiegoś konkretnego powodu. Z profilu widać nawet ich lekko wyłupiaste oczy. Wszystko to sprawia, że anime jest bardziej rzeczywiste, że podkreślony jest dramat ludzi w opowiadanych historiach i że podtrzymuje to odpowiednio nastrój. Ja też myślę, że Mushishi działa kojąco i chętnie wrócę do niego, gdy będę miała jakiś smutniejszy dzień. Nieco melancholijny i refleksyjny.
Bardzo, bardzo mnie zachwyciło.




Grabiarz - So lut 14, 2009 5:47 am
Chyba śmiało mogę powiedzieć, że Mushishi to najwybitniejsze anime jakie widziałem, a może i najwybitniejsze anime jakie w ogóle powstało. Rzecz, której nie da się jednoznacznie sklasyfikować gatunkowo, bo nie ma takiej potrzeby. To seria która wybiega poza kanony japońskiej animacji, poza kanony produkcji filmowej w ogóle. To Sztuka, dowód jak można w piękny sposób opowiedzieć o prostych ludziach i ich namiętnościach,więzi z przyrodą, poświęceniu dla rodziny, radości z nowego życia i godzeniu się ze śmiercią. Nie było opowieści, która by mnie nie zachwyciła. Niektóre kończą się dobrze, inne źle, czasem na efekty pracy Ginko i innych ludzi trzeba czekać kilka lat. Ale nie tylko treść wprawia w zachwyt. Te rozległe plenery, drzewa i góry w różnych porach roku obudzą chyba w każdym chęć wyruszenia na wędrówkę do lasu. Bo cóż innego nam pozostaje po obejrzeniu ostatniego odcinka?

Zapach wiosennych kwiatów, dotyk letniego wiatru, widok jesiennych liści i dzwięk chrupiącego pod butami śniegu. To wszystko znalazłem w Mushishi. I nic więcej nie potrzebuję.



dziki - N sie 30, 2009 1:15 am
Może nie najlepsze anime wszech czasów, ale na pewno najpiękniejsze. Po obejrzeniu ostatniego odcinka patrzyłem zahipnotyzowany w napisy, nie mogąc uwierzyć że to już koniec. Niektóre odcinki przygnębiały, niektóre wręcz przeciwnie, nie ważne co się działo, miałem wrażenie że twórcy bawią się moim emocjami. I podobało mi się to. Na tym polega piękno Mushishi, wplątuje się w psychikę na tyle mocno że emocje bohaterów i nastrój odcinka stają się twoimi emocjami i twoim nastrojem. Chciałoby się więcej, ale tak naprawdę ile by twórcy nie wyprodukowali odcinków, wciąż będzie mało.

Takie to wnioski o trzeciej w nocy, jak napisałem jakieś pier****, to poprawię jut... dziś... Później. ^^'



Tassadar - N sie 30, 2009 5:47 pm
Od siebie dodam jeszcze (poza powszechnie chyba już znanym mym poglądem, że to najlepsze anime w historii ), że niedawno skusiłem się na czytanie mangi. Po 3 tomach mój podziw dla twórców wersji animowanej jest niesamowity, bo o ile "Mushshi" jako komiks jest bardzo dobre, to jednak nie wytrzymuje porównania z tym co udało się stworzyć w tych 26 odcinkach. Historie niby takie same, dialogi też, scenerie podobne, ale jednak sposób w jaki drobiazgowo, z wyczuciem i pieczołowicie nakręcono serial jest jakby z innego świata. Dopiero wykorzystanie ruchomych obrazów, świetnych seiyuu i kapitalnej muzyki wyzwoliło pełen potencjał z tego dzieła.