Najbardziej oryginalne anime
Dark Rael - Pn sie 29, 2005 7:21 pm
Z wszystkim co oryginalne jest tak, ze albo sa to rzeczy rzeczywiscie wartosciowe, albo wrecz przeciwnie, tworcom wychodzi jakis koszmarek, ktory co prawda jest oryginalny, ale nie przedstawia zadnej wartosci artystycznej. Trudno jednoznacznie okreslic, które oryginalne tytuly anime zaliczyc mozna do sztuki, a ktore do belkotu. Dlatego w tym watku wymieniamy wszystkie oryginalne anime, bez rozroznienia co jest belkotem, a co sztuka. Lubie ogladac takie rzeczy, nawet jesli ich do konca nie rozumiem, dlatego chcialbym miec tu liste takich niezwyczajnych tytulow.
Ze swojej pamieci wymienilbym:
Angels Egg
Boogiepop Phantom
Grobowiec swietlikow
FLCL
Millennium Actress
Haibane Renmei
Paranoia Agent
Serial Experiments Lain
Revolutionary girl utena
Otaku no video
Wings of honeamise
EvilShen - So wrz 03, 2005 12:41 pm
Ja postawie na FullMetal Alchemist...za tematyke. Nigdzie wczesniej sie z taka niespotaklem w anime:P i za to kocham to produkcje.
Crono - N wrz 04, 2005 1:19 pm
Polecam każdemu Sakigake. To anime, które posiada ogromną dawke humoru, ponadto doskonale odzwierciedla realia życia ucznia uczęszczającego do szkoły zawodowej i nie tylko. Uważam, iż jest orginalne gdyż posiada to coś, czego inne superprodukcjie nie mają.
Dark Rael - N wrz 04, 2005 3:03 pm
Kolejne stare anime. Przyznam, ze coraz bardziej ciagnie mnie do klasyki. od czasu do czasu siegam po starsze rzeczy, najstarsze co widzialem to macross tv z 82 roku. Ostatnio maison ikkoku. Dla recenzenta bardzo wazne jest znac klasyke, zeby np. wiedziec od kogo kradl ken akamatsu Remiel ma chyba nawet wieksze pojecie o klasyce. To byly inne czasy, styl jest bardzo odmienny, ale czesto sa to solidniejsze rzeczy, niz dzis sie robi. Z tym, ze wydaje mi sie, ze te bardziej wyszukane anime powstaja w ostatnich latach, tworcy wiedza o ogolnym przejedzeniu anime, dlatego probuja kombinowac. Czasem wychodzi z tego oryginale dno, czasem cos naprawde dobrego. Nie chce wymieniac tego co wedlug mnie jest denne, ale np. Gantz to dla mnie belkot, nie bylem w stanie dokonczyc tego anime...
Remiel - N wrz 04, 2005 9:09 pm
Polecam każdemu Sakigake. To anime, które posiada ogromną dawke humoru, ponadto doskonale odzwierciedla realia życia ucznia uczęszczającego do szkoły zawodowej i nie tylko. Uważam, iż jest orginalne gdyż posiada to coś, czego inne superprodukcjie nie mają.
MECHAZAWA!!! Anime faktycznie ciekawe, jednak trudne do przetłumaczenia dla zachodniego umysłu, jak zresztą inne komedie lub gagi, odniesienia w normalnych tytułach. Np. odcinek w którym nucą pewną melodię. Ale za to Freddy jest symbolem ponadkulturowym .
Kolejne stare anime. Przyznam, ze coraz bardziej ciagnie mnie do klasyki. od czasu do czasu siegam po starsze rzeczy, najstarsze co widzialem to macross tv z 82 roku. Ostatnio maison ikkoku. Dla recenzenta bardzo wazne jest znac klasyke, zeby np. wiedziec od kogo kradl ken akamatsu Twisted Evil Remiel ma chyba nawet wieksze pojecie o klasyce. To byly inne czasy, styl jest bardzo odmienny, ale czesto sa to solidniejsze rzeczy, niz dzis sie robi. Z tym, ze wydaje mi sie, ze te bardziej wyszukane anime powstaja w ostatnich latach, tworcy wiedza o ogolnym przejedzeniu anime, dlatego probuja kombinowac. Czasem wychodzi z tego oryginale dno, czasem cos naprawde dobrego. Nie chce wymieniac tego co wedlug mnie jest denne, ale np. Gantz to dla mnie belkot, nie bylem w stanie dokonczyc tego anime...
Pan_Feanor - Cz wrz 22, 2005 9:29 pm
Polecam każdemu Sakigake. To anime, które posiada ogromną dawke humoru, ponadto doskonale odzwierciedla realia życia ucznia uczęszczającego do szkoły zawodowej i nie tylko. Uważam, iż jest orginalne gdyż posiada to coś, czego inne superprodukcjie nie mają.
człowieku, ratujesz mi życue ! Szukam tytułu tego Animca od łądnych .. 3 lat, zobaczyłem 2 epizody na jakimś konwencie i mnie urzekło.. geniusz w absurdalnej postaci
A co do "oryginalnych" anime to oczywiście niemoże zabraknąć Excel Sagi oraz PPP
Dragon Halfa też iraz DiGi Charat
Remiel - Pt wrz 23, 2005 6:34 am
Dragon Halfa też
Szkoda, ze zrobili jeno 2 odcinki, bo naprawdę fajnie się zapowiadało. Świetna, powiedzmy obsada (głosów)-w tym moja ulubiona wokalistka, komiczny humor i postacie. Ale czemu tylko dwa odcinki?
Pottero - Pt wrz 30, 2005 5:44 pm
Hm, ja tam zbyt wielkiego doświadczenia nie mam, ale za dość oryginalne mogę chyba uznać dwa anime Shinichira Watanabego: âźCowboy Bebopâ i âźSamurai champlooâ. Dlaczego? Przez tę różnorodność styli. No bo popatrzmy: w âźCowboyu Bebopieâ miesza nam się niedaleka (mogąca niektórym zalatywać pod cyberpunk) przyszłość, blues, jazz, kowboje (może nie tacy, jacy hasali po Dzikim Zachodzie, ale idea podobna), a wszystko w klimacie kryminału i filmu noir. Ciekawe? I bardzo się podoba przeważającej części fanów anime. âźSamurai champlooâ jest podobnym mieszańcem, tylko inne czasy: feudalna japonia, samuraje, rządy szogunów Tokugawa, a do tego elementy kultury skateâowskiej czy hiphopowej (możecie mnie uznać za ingoranta, ale â może niesłusznie â dla mnie jest to tym samym): hip-hop, scratchowanie, beatowanie, breakdance... Do tego jeszcze takie naciąganie historii.
Nie potrafię podać innego przykładu âźoryginalnegoâ anime â te dwa, które wymieniłem, są dla mnie oryginalne właśnie ze względu na swoją swego rodzaju różnorodność.
Może jeszcze âźGrobowiec świetlikówâ, bo wojnę ukazuje okiem dzieci, a nie â jak to zwykle ma miejsce w filmach wojennych â żołnierzy.
Remiel - Pt wrz 30, 2005 6:29 pm
Hm, ja tam zbyt wielkiego doświadczenia nie mam, ale za dość oryginalne mogę chyba uznać dwa anime Shinichira Watanabego: âźCowboy Bebopâ i âźSamurai champlooâ. Dlaczego? Przez tę różnorodność styli. No bo popatrzmy: w âźCowboyu Bebopieâ miesza nam się niedaleka (mogąca niektórym zalatywać pod cyberpunk) przyszłość, blues, jazz, kowboje (może nie tacy, jacy hasali po Dzikim Zachodzie, ale idea podobna), a wszystko w klimacie kryminału i filmu noir. Ciekawe? I bardzo się podoba przeważającej części fanów anime. âźSamurai champlooâ jest podobnym mieszańcem, tylko inne czasy: feudalna japonia, samuraje, rządy szogunów Tokugawa, a do tego elementy kultury skateâowskiej czy hiphopowej (możecie mnie uznać za ingoranta, ale â może niesłusznie â dla mnie jest to tym samym): hip-hop, scratchowanie, beatowanie, breakdance... Do tego jeszcze takie naciąganie historii.
Cyberpunk w Bebopie? Gdzieś już czytałem recenzję z podobnym wnioskiem, nic bardziej mylnego, Cyberpunk to wszechobecne implanty, cyborgi, net, hakerzy i ten mroczny klimat, jak w Blade Runnerze. A Bebop to taka retro (bo jest tam mnóstwo odniesień do lat 60 i 70 a nawet wcześniej) przeniesione w świat latających maszyn i skolonizowanych planet. Film Noir to raczej taki właśnie kryminał moze gatunek niezbyt popularny u nas, ale to właśnie te filmy, gdzie bohaterem jest prywatny detektyw, przewaznie będący narratorem, wszechobecna mroczna atmosfera i sprawa która nie chce iść do przodu .
A co do champloo to jestem ABSOLUTNIE zawiedzony na tym anime. Jako ze wprost kocham się w historii (i poniekąd kulturze) feudalnej Japonii oraz Bebopa zawsze stawiam na liście najlepszych anime, tak champloo mnie zawiodło. Po pierwsze BRAK jakiegokolwiek rozwoju czy to fabuły, czy naszych postaci. A dopracowane i "żyjące" postaci, to właśnie to co czyniło z Bebopa taką perełkę -tak samo jak zagmatwana oraz tajemnicza fabuła. W champloo moze być tajemnicza ale tylko dlatego, ze musimy się domyślać, czy istnieje czy nie:) Historia jest całkowicie naciągnięta, nie jest także oryginalne to połączenie samurajów i HH, które i tak moim zdaniem jest bezsensowne. Rapujący samuraj? Bez przesady.
Dark Rael - Pt wrz 30, 2005 7:16 pm
Tzn w champloo moze draznic kogos ten hiphop skrecze i breakdanceowy styl walki mugena, ale ja ktory tez nie cierpe hiphopu, uwazam ze akurat watanabe dobrze wkomponowal te klimaty, posunal sie dalej niz w bebopie, ale nie przesadzil moim zdaniem. To jest wlasnie poprawna oryginalnosc, bez wprowadzania belkotu. To anime jet zrealizowane w bardzo swiezym stylu, nawet jesli fabula jest luzna to i tak oglada sie to z przyjemnoscia i nigdy nie wiadomo jaka czeka nas puenta, a puenty maja zarombiste...
Pottero - Pt wrz 30, 2005 7:44 pm
Ja nie twierdzę, że w „Bebopie” są elementy cyberpunku, powiedziałem tylko, że niektórzy tak uważają. Cóż, nie da się ukryć, że twierdzenie to jest jak najbardziej niepoprawne.
Ja osobiście odróżniam kryminał od film noir. Kryminał to kryminał, film noir to kino lynchowskie (np. „Zagubiona autostrada” – chyba najlepsze dzieło Lyncha) i jemu podobne.
Moją dokładną opinię odnośnie „Samurai champloo” powinniście poznać w najbliższym czasie.
Remiel - Pt wrz 30, 2005 9:02 pm
Tzn w champloo moze draznic kogos ten hiphop skrecze i breakdanceowy styl walki mugena, ale ja ktory tez nie cierpe hiphopu, uwazam ze akurat watanabe dobrze wkomponowal te klimaty, posunal sie dalej niz w bebopie, ale nie przesadzil moim zdaniem. To jest wlasnie poprawna oryginalnosc, bez wprowadzania belkotu. To anime jet zrealizowane w bardzo swiezym stylu, nawet jesli fabula jest luzna to i tak oglada sie to z przyjemnoscia i nigdy nie wiadomo jaka czeka nas puenta, a puenty maja zarombiste...
Fabuła luźna? Fabuły ja tam zadnej nie widziałem Niby tam w pierwszym odcinku Fuuu, która przemawia głosem wszechobecnej Ayako Kawasumi (którą lubiłem w AYA, ale teraz, gdy jest juz wszędzie, mam jej serdecznie dość) powiedziała, ze chce poszukiwać " himawari o samurai san". Załozmy ze to zalązek fabuły- właściwie mozna sobie odpuścić wszystkie odcinki, do dwóch ostatnich, w którym odnajdują tego osamurai-sana i koniec, rozchodzą się kazdy w swoją drogę. O ile w Bebopie fabuła była raczej złozona (czterej bohaterowie, cztery wątki i kazdy zakończony inaczej) to w Champloo NIC absolutnie nie wiemy o bohaterach. Dopiero w przedostatnim odcinku FUU nawiązuje niby jakiś tam dialog, ale bez jaj panowie i panie. Co to ma być? Hiphopu często nie słucham, nie przepadam za tą muzyką, ale moze i jest to dobry, ale juz sama mieszanka (byli space cowboye oraz muzyka nowoorleańska) po raz drugi? Nastepne co będzie? Rockowi rycerze? Metalowi inkwizytorzy?
Team od Bebopa miał takie cztery wane filary, które współtworzyły tą serię, cztery osoby odpowiedzialne za sukces- a tutaj tylko niestety jeden filar. Moim zdaniem champloo jest bardzo słabym anime, tylko dla takiej bezmózgowej rozrywki.
Posunął się dalej niz w Bebopie. Cóz, Bebop nie jest o muzyce, czasami Jet napomina coś o Charliem Parkerze (twórcy stylu Be Bop), czasami słychać takie typowo jazzowe kawałki, czasami ktoś zagra na harmonijce (Wen z siódmego odcinka) ale nic poza tym, jest to taki współtwórca klimatu, obecny gdzieś w tle, nie narzucający się. Natomiast w Champloo jest to nieco absurdalne, synowie mistrza sztuk walk wspinają się na szczyt zamku ksiązęcego aby opisać go graffiti, gra się w baseball, Mugen walczy break-dance'ując, po Japonii wędruje beat-boxowiec itp. Co to ma być?
Film Noir No moze się trochę wyraziłem, ale nie zagalopowałem się tak daleko aby nazwać to kryminałem
Pottero - Pt wrz 30, 2005 9:58 pm
Cóż, ile osób, tyle głosów. Ja osobiście uważam „Samurai champloo” za godnego następcę „Cowboya Bebopa”. Fakt, fabularnie może nie zachwyca, ale może miało to być anime inne od „Bebopa”, nastawione bardziej na rozrywkę? Trudno ocenić. Osobiście obie serie traktuję na równi, dla mnie obie są rewelacyjne. Nie mogę zaprzeczyć temu, że akcja „Samurai champloo” rozwija się powoli (a praktycznie w ogóle się nie rozwija, prawie do samego końca) czy temu, że bohaterowie zostali raczej słabo przedstawieni. Wybaczam to twórcom, ponieważ owo anime dostarcza mi świetnej rozrywki – lubię sobie usiąść po ciężkim dniu w szkole i „zarzucić” „Samuraja”, bo to mnie odpręża. Przygody są nawet ciekawe, a że nie przybliżają nas do rozwiązania fabuły? Trudno, nie ja tu jestem od jej wymyślania. W sumie w „Bebopie” też wiele było odcinków pokazujących przygody, a nie wnoszących zbyt wiele do całokształtu. Ale fakt, charakterystyki postaci były rozwijane... Dla mnie „Cowboy” to taka seria bardziej do myślenia, natomiast „Samurai” jest serią typowo rozrywkową – to dwa bieguny, duża rozbieżność.
Hip-hop? Zacząłem jeszcze w podstawówce, w roku tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym którymś. Słuchałem tej muzyki przez kilka dobrych lat, ale pod koniec gimnazjum przestałem: polski hip-hop – za przeproszeniem – skurwił się, został czystą komercją, co w sumie kłóci się z jego zasadami. Dobrze, że skończyłem, no bo co dziś mamy? 18L śpiewające gówniane piosenki o miłości, Sistars śpiewające nie wiadomo o czym, czy zbijającego kokosy Peję, „reprezentującego biedę”. Co prawda dwa z podanych przykładów to nie prawdziwy hip-hop (to trochę tak jak z tym, że Rammstein to metal), ale pod ten gatunek są zaliczane. Zacząłem wtedy powoli przestawiać się na inną muzyką, co zaowocowało tym, że dziś słucham Rammsteinu i metalu, ale nie mogę zaprzeczyć, że do dziś mam sentyment do Paktofoniki (sporo metalowców lubi ten zespół – dziwne). Może właśnie to, że kiedyś słuchałem hip-hopu, jakoś „uodparnia” mnie na ten zawarty w „Samuraju”? W każdym bądź razie, nie przeszkadza mi on, wręcz przeciwnie – uważam go za świetne uzupełnienie. To, że scratchują czy beatboksują, latają w luźnych ciuchach itd., mało mnie obchodzi. Historia? Oczywiście, że jest potraktowana bardzo luźno, ale i to mi nie przeszkadza. Może rzeczywiście śmieszne wydaje się to, że w połowie XVII wieku istniał baseball w obecnej formie, a Stany Zjednoczone były już dobrze prosperującym krajem w własną flotą pływającą po świecie, ale jestem to w stanie twórcom wybaczyć. Dlaczego? Jak już powiedziałem wcześniej – serial dostarcza mi świetnej rozrywki i nie sądzę, żeby chodziło o to, żeby był on superpoprawny pod tym względem. Gdybym zaczął czepiać się niezgodności „Samurai champloo” z historią i tego, że dominuje w nim hip-hop, musiałbym też zacząć czepiać się „Cowboya Bebopa” – skąd, do cholery, twórcy wiedzą, że za kilkadziesiąt lat będziemy odbywali podróże międzyplanetarnymi statkami i łapali „kosmicznych bandytów”? Dlaczego bohaterowie w tych czasach słuchają tak archaicznej muzyki jaką jest blues i jazz? Obie te serie to typowa fantastyka, chociaż w „Samuraju” pojawia się parę prawdziwych elementów (chociażby tło historyczne, rządy szogunów z rodu Tokugawa, czy Moronobu Hishikawa pojawiający się bodajże w 5. odcinku). „Cowboy Bebop” to poniekąd pokłon dla konkretnej muzyki i stylu, „Samurai champloo” to pokłon dla stylu „modernistycznego”, młodzieżowego.
Jeżeli chodzi o film noir – może źle się wyraziłem. Chodzi mi o to, że JA OSOBIŚCIE odróżniam kryminał od film noir. Dla mnie to zupełnie inna bajka, bo taki mam sposób postrzegania. Gatunkowo są ze sobą powiązane, ale ja nic nie robię sobie z zasad rządzących tymi gatunkami, podobnie jak twórcy „Samurai champloo” nic nie robią sobie z historii i zgodności z faktami.
Wybaczcie, zawsze się cholernie rozpisuję :/...
Dark Rael - So paź 01, 2005 9:58 am
Ja tez sie zawsze rozpisuje, tylko ostatnio nie mam na to czasu i musze pisac krotko. Wiecie ja mysle, ze to ze to sie nie zgadza z historia tu akurat nie ma znaczenia. Caly pomysl to wlasnie tworcze wymieszanie realiow edo i terazniejszosci. Najazabawniejsze jest jednak to ze beatujacy gosc w luznych lachach nie wyglada tam sztucznie, wystarczy fakt ze technicznie bylo to w tamtych czasach mozliwe. To jest wlasnie sztuka polaczyc dwie totalnie rozne kultury i zrobic tak zeby wygladalo naturalnie. To trudne zadanie, a jednak moim zdaniem to dziala w tym serialu. Jesli natomiast odzielimy polaczenia edo-dzisiaj to historycznie serial jest dopracowany w szczegolach. Np. odcinek gzie graja w kosci. Widzialem ostatnio zatoichi, tam tez jest watek hazardowy i wszystkie elementy gry byly absolutnie identyczne, az doznalem szoku, jak robilem screeny. Tak, ze mysle, ze w innych momentach tez jest to oddane idealnie. Wiec oni fuszerki tu nie robili z historia, to byla calkowicie tworcza obrobka tworzywa i calkiem udana moim zdaniem.
Remiel - So paź 01, 2005 10:36 am
Nie mogę zaprzeczyć temu, że akcja „Samurai champloo” rozwija się powoli (a praktycznie w ogóle się nie rozwija, prawie do samego końca) czy temu, że bohaterowie zostali raczej słabo przedstawieni.
Rozwija się powoli:D? Jeśli przez ponad dwadzieścia odcinków nie mozna było nic rozwinąć, to taki rozwój praktycznie nie istnieje.
Wybaczam to twórcom, ponieważ owo anime dostarcza mi świetnej rozrywki – lubię sobie usiąść po ciężkim dniu w szkole i „zarzucić” „Samuraja”, bo to mnie odpręża. Przygody są nawet ciekawe, a że nie przybliżają nas do rozwiązania fabuły? Trudno, nie ja tu jestem od jej wymyślania.
Dark Rael - So paź 01, 2005 10:46 am
Tak, to forum zaczyna byc ewenementem, piszemy o anime zamiast o bzdurach jak na innych forach Jesli ktos duzo pisze znaczy, ze ma cos do powiedzenia. Dyskusja nie polega na tym, ze tak jak w zarcie pytonow, panowie przemawiaja sie: tak, nie, tak, nie, tyylko na poparciu wywodu jakimis argumentami, co czynimy w dluzszych postach.
Pottero - So paź 01, 2005 11:50 am
Rozwija, rozwija . No bo jakby nie patrzeć, w ostatnich kilku odcinkach coś zaczyna się dziać – dowiadujemy się, kto jest „słonecznikowym samurajem” itd. No i ostatnie trzy odcinki, mające zastąpić te kilkanaście odcinków tajemnic. Ale to i tak mało.
„Bebop” – zdanie mam, jakie mam, i będę się go trzymał. W końcu facet musi mieć swoje zdanie . Zapewne akcja rozwija się w miarę poprawnym tempie, ale też nie w każdym odcinku. Ale może to i lepiej, bo jest mnie faktów do zapamiętywania. Mi osobiście taki układ się podoba.
Jeszcze wracając do tego nieszczęsnego hip-hopu: Paktofonika to był jeden z zespołów, który naprawdę znał się na rzeczy, a przy okazji ich muzyka potrafiła dostrzeć nie tylko do hiphopowców, ale – jak już powiedziałem wcześniej – nawet do metali. Moim zdaniem dobrze, że po śmierci Magika zespół się rozpadł, bo gdyby nie zmienili nazwy na Pokahontaz... Uch! Ten zespół to kompletna klapa. Dobrze, że nie podpisują się już jako Paktofonika, bo to by była hańba dla zespołu. A wszystko przez Magika – Kaliber 44 bez niego też nie jest tym samym Kalibrem.
Ewenement? Jak dla mnie tak, bo to rzeczywiście pierwsze forum, które nie schodzi gwałtownie na offtopic. Co prawda jest gadka o hip-hopie, ale chyba w pasującym kontekście.
A co do moich wypowiedzi – są tacy, którym się one wybitnie nie podobają, np. moja siostra, dlatego zawsze staram się maksymalnie ograniczać.
Remiel - So paź 01, 2005 3:27 pm
Rozwija, rozwija Very Happy. No bo jakby nie patrzeć, w ostatnich kilku odcinkach coś zaczyna się dziać – dowiadujemy się, kto jest „słonecznikowym samurajem” itd. No i ostatnie trzy odcinki, mające zastąpić te kilkanaście odcinków tajemnic. Ale to i tak mało.
Pottero - So paź 01, 2005 4:07 pm
:D , zaczyna coś dziać, a dzieje się to zupeeełnie coś innego Juz stu tysięczny odcinek klanu ma bogatszą fabułę niz champloo. No, chyba ze ten Holender który wskazał im nie wiadomo skąd nagle kierunek na Nagasaki jest rozwojem w fabule, to ja wysiadam
Ej no, teraz to się już czuję urażony! Weź nie przesadzam – „Samurai champloo” jest milion razy ciekawsze od „Klanu” czy „Mody na sukces”. Może i są trochę podobne – „Klanu” czy „Mody na sukces” można nie oglądać przez tydzień, a gdy się do tego wróci po tygodniu, nadal wiesz, o co chodzi. Z „Champloo” jest podobnie, ale ten serial kiedyś w końcu się kończy. No i jest tysiąc razy ciekawszy i ambitniejszy od tych bzdurnych seriali. Jeżeli chcesz obejrzeć anime, które ciągnie się jak małżeństwo, a w żaden odcinek niczego nowego nie wnosi, obejrzyj, proszę, „PokĂŠmony” (przyznaję ze wstydem, że kiedyś oglądałem).
No bo Bebop nie opowiada tylko o Spike'u, ale tez o innych postaciach (aha, zapomniałem dodać w poprzednim moim poście, do tej wyliczanki odcinka drugiego, bo tam tez dochodzi nowa postać ), opowiada o grupe ludzi którzy mimo swojej odmienności naprawdę mają wiele wspólnego. Jeśliby porównywać fabułę w anime do ptaków to Champloo jest taką kurą Niby ptak, ale nie lata
Dark Rael - So paź 01, 2005 7:07 pm
Nie no, bebop to nie jest anime ktore ma dawac do myslenia, oba seriale maja za cel bawic, oba maja specyficzne poczucie humoru, reszta to moim zdaniem dodatki, w bebopie wcale nie poswiecono wielkiej uwagi bohaterom, jesli porownamy ten serial do takich ktore bohaterom poswiecaja mnostwo uwagi to bebop prezentuje sie blado na ich tle. Ja rozumiem, ze Remiel bebopa uwielbia, i tez uwazam, ze to swietny serial, ale nie dlatego ze tam sa dobrze opisane postaci, bo nie sa, ani ze ma rozbudowana genialna fabule. to anime to oryginalna rozrywka z swietnym klimatem, muzyka itd, ale rozrywka i taka ma konwencje, jedna przygoda, jeden odcinek. To juz Trigun ma bardziej rozbudowana fabule.
ha, bratanek oglada nge, znowu katsugari... grrr
Remiel - So paź 01, 2005 8:41 pm
Ej no, teraz to się już czuję urażony! Weź nie przesadzam – „Samurai champloo” jest milion razy ciekawsze od „Klanu” czy „Mody na sukces”. Może i są trochę podobne – „Klanu” czy „Mody na sukces” można nie oglądać przez tydzień, a gdy się do tego wróci po tygodniu, nadal wiesz, o co chodzi. Z „Champloo” jest podobnie, ale ten serial kiedyś w końcu się kończy. No i jest tysiąc razy ciekawszy i ambitniejszy od tych bzdurnych seriali. Jeżeli chcesz obejrzeć anime, które ciągnie się jak małżeństwo, <b>a w żaden odcinek niczego nowego nie wnosi</b>, obejrzyj, proszę, „PokĂŠmony” Very Happy (przyznaję ze wstydem, że kiedyś oglądałem).
Dark Rael - N paź 02, 2005 8:50 am
Wiec, co do muzyki w trigunie to wlasnie takiej muzyki nie znajdziesz w zadnym innym anime, Kanno powiela zachodnie schematy (oczywiscie robi to genialnie), natomiast Imahori, zawsze do muzyki wprowadza elementy, brzmienia, rozwiazania melodyczne nie spotykane na codzien. Openning triguna jest prosty, ale reszta muzyki jest niepowtarzalna.
No dobrze, bebop daje do myslenia, ale to sa raptem ze 4 odcinki z calej serii, wiec anime dajacym do myslenia nazwac go nie mozna. Postaci oczywiscie nie sa plaskie, ale zastanow sie i powiedz jakie maja osobowosci, wyjdzie ci bardzo prosty opis postaci, a wez taka utene, czy nawet fruits baskett, o tamtych postaciach mozna znacznie wiecej napisac. Ze nie wspomne o nge, o shinjim mozna by zrobic doktorat z psychologii
Piszesz o smaczkach, akcjach, odwolaniach, masz absolutna racje to anime niezrownane, ale superfabuly tam nie ma, a postacie sa bardzo dobrze skonstruowane, ale do wnetrza tak bardzo im sie nie zaglada, co tez jest wlasciwie zaleta w tym serialu, jednak nie mozna powedziec, ze osobowosci bohaterów sa bardzo dobrze opisane, przynajmniej moim zdaniem.
Triguna skonczyles, czy zostawiles? Bo on tam pozniej dobiero jest powazniejszy, wielu twierdzi ze to serial lepszy od bebopa, choc ja bym tego nie powiedzial, napewno nie graficznie, ale vash jest lepiej opisana postacia niz spike moim zdaniem.
Remiel - N paź 02, 2005 9:30 am
Wiec, co do muzyki w trigunie to wlasnie takiej muzyki nie znajdziesz w zadnym innym anime, Kanno powiela zachodnie schematy (oczywiscie robi to genialnie), natomiast Imahori, zawsze do muzyki wprowadza elementy, brzmienia, rozwiazania melodyczne nie spotykane na codzien. Openning triguna jest prosty, ale reszta muzyki jest niepowtarzalna.
Muzyka w CB jak większość serwowanych tam rzeczy, ma być odniesieniem czy wręcz hołdem dla kogoś/czegoś.
No dobrze, bebop daje do myslenia, ale to sa raptem ze 4 odcinki z calej serii, wiec anime dajacym do myslenia nazwac go nie mozna. Postaci oczywiscie nie sa plaskie, ale zastanow sie i powiedz jakie maja osobowosci, wyjdzie ci bardzo prosty opis postaci, a wez taka utene, czy nawet fruits baskett, o tamtych postaciach mozna znacznie wiecej napisac. Ze nie wspomne o nge, o shinjim mozna by zrobic doktorat z psychologii
Dark Rael - N paź 02, 2005 12:41 pm
No wiec powiem Ci ze Trigun naprawde robi sie swietny w powiedzmy dziesieciu ostatnich odcinkach, to zupelnie inna rzecz, z kretynskiej komedii choc naprawde smiesznej robi sie powazna sytuacja, wtedy dopiero poznajemy vasha i okazuje sie ze pod plaszczykiem zabawnisia kryje sie czlowiek ktory nosi na sobie ogromny ciezar, pewien rodzaj przeklenstwa i wtedy jego rabu ando pisu okazuje sie jedynym sposobem na zycie po tym co stalo sie w przeszlosci. I ten piekielny dylemat z ktorym caly czas walczy, czynia z niego postac naprawde ciekawa. Czegos takiego w bebopie nie ma.
Kanno mialem na mysli wszystko co robi nie tylko bebopa, wiesz tu sting tam u2, angelo badalamenti pat metheny, beastie boys, to wszystko juz bylo w muzyce a pewne jej kompozycje sa prawie plagiatami.
O nge troche zartem pisalem Nie mowie ze tam jest to idealnie zrobione, ale doglebnosc jest znacznie wieksza. Jedno jest jednak pewne shinjego zrozumia tylko Ci ktorzy maja takie kompleksy jak on, wszyscy mysla, ze shinji to kretyn, ale gdyby wpadli w takie kompleksy przeszli kilka zalaman nerwowych to inaczej by na niego patrzyli, nie dziala rozsadnie? ma dziwne wyobrazenie o swiecie, nie wie co robi, po co, nie umie podjac trafnych decyzji, czlowiek ktory wpadnie w takie kompleksy, wyalienuje sie, nie mysli jak normalny czlowiek, shinji jest w zasadzie chory, kwalifikuje sie do psychologa. Wiec twierdzenie, ze jego analiza jest do niczego i nie poparta wiedza psychologiczna mnie nie przekonuje, chyba ze potwierdzi to osoba, ktora sporo w dziecinstwie przezyla, czy ci ktorzy oceniaja shinjego duzo przezyli w dziecinstwie? Np czy wlasny ojciec sie do nich nie przyznawal i traktowal jak rzecz? Jesli nie, no to sory psychiki shinjego nie zrozumia.
A rezyser nge przezyl zalamanie nerwowe, na kilka lat odcial sie calkowicie od swiata, mysle ze on lepiej wie jak powinna sie zachowywac taka osoba ja shinji...
Remiel - N paź 02, 2005 5:05 pm
No wiec powiem Ci ze Trigun naprawde robi sie swietny w powiedzmy dziesieciu ostatnich odcinkach, to zupelnie inna rzecz, z kretynskiej komedii choc naprawde smiesznej robi sie powazna sytuacja, wtedy dopiero poznajemy vasha i okazuje sie ze pod plaszczykiem zabawnisia kryje sie czlowiek ktory nosi na sobie ogromny ciezar, pewien rodzaj przeklenstwa i wtedy jego rabu ando pisu okazuje sie jedynym sposobem na zycie po tym co stalo sie w przeszlosci. I ten piekielny dylemat z ktorym caly czas walczy, czynia z niego postac naprawde ciekawa. Czegos takiego w bebopie nie ma.
7,4 % z całości ściągnięte Jutro rano powinienem mieć całą serię, ale nie wiem kiedy znajde czas na obejrzenie.
Kanno mialem na mysli wszystko co robi nie tylko bebopa, wiesz tu sting tam u2, angelo badalamenti pat metheny, beastie boys, to wszystko juz bylo w muzyce a pewne jej kompozycje sa prawie plagiatami.
Dark Rael - N paź 02, 2005 6:00 pm
Tzn zgadzam sie ze 2 ostatnie odcinki to przymusowe analizy postaci, ale ja uwazam, ze te dwa odcinki sie po prostu nie licza, zamiast nich od razu powinno sie przechodzic do end i wtedy po prostu tego psychologicznego impaktu nie ma, ale nadal rezyser stara sie cos przekazac, ogladalem end z wielka uwaga przed recenzja i kilka razy powtarzalem wiele scen, no i jest tam przeslanie, bardzo proste, ale wazne dla takich shinjich ktorych jest pelno na swiecie, tylko oni sie izoluja i ich nie widac. I nie ma tu znaczenia zadna symbolika, niepotrzebnie ludzie sie tam doszukuja wielu rzeczy, jak widza wybuch w ksztalcie krzyza to juz dla nich jest belkot, odniesienia do religii mialy dla mnie tylko zobrazowac to, ze czlowiek bawi sie w Boga i nic wiecej, tworcy pewnie sie niezle ubawili z tych wszystkich wielkich glebokich analiz tych symboli. A przeslanie bylo proste: nie zamykaj sie w sobie, otworz sie na swiat, zycie to syf ale i tak warto. No i druga prawda, czlowiek doskonali swe naukowe umiejetnosci, posunie sie do wielu rzeczy, bo ma tak zakodowane, ze musi przetrwac, a tylko poprzez nauke to osiagnie, jakby nie patrzec slonce kiedys powie nam dowidzenia, jak to przezyjemy bez nauki?
sildin - Pn paź 03, 2005 10:42 am
Nie tylko analizy ale moim zdaniem też przedstawienie HCP "od środka" (tzn. w tym jak to się mówi własnym świecie bohaterów)... Nie koncentrowałem sie na tym zbytnio, ale o ile wszystko dobrze zrozumiałem finałowa scena serialu w której Shinji otworzył sie na ludzi była jakby zaakceptowaniem przez niego przystąpienia do HCP podczas kiedy w filmówce on HCP odrzucił i został sam na ziemi... Zakończenie to było, tylko z innej perspektywy. W filmówce "z zewnątrz", w serialu w umysłach postaci. Przynajmniej ja tak to odebrałem.
Dark Rael - Pn paź 03, 2005 11:08 am
Tak jest w tym sporo racji, w zasadzie chcieli powiedziec to samo, tylko w serialu nie starczylo kasy na otoczke. Ja dokladnie nie pamietam w tej chwili konca serialu, ale to chyba nie zostalo dopowiedziane czy przystapil do HCP czy nie. Ale glowy nie dam.
Remiel - Pn paź 03, 2005 5:27 pm
tworcy pewnie sie niezle ubawili z tych wszystkich wielkich glebokich analiz tych symboli.
cezzet - Wt gru 20, 2005 10:15 am
A co powiecie o GitS Innocence?? Dla mnie t aprodukcja ma klimat, oczywiście ciężko się ją odbiera...ale ta tajemniczość ma w sobie coś urzekającego
wilczy_deszcz - Pn sty 30, 2006 9:50 pm
"mind game"
rekin - So mar 18, 2006 12:13 am
Haibane Renmei, notabene obejrzane po przeczytaniu recenzji z tej strony. Ta aura tajemniczosci towarzyszaca nam przez 13 odcinkow, oryginalny swiat, postacie zachowywajace sie bardzo naturalnie. Wszystko dzieje sie w slimaczym tempie, choc seria ma tylko 13 epek, to wydawalo sie, ze trwa to znacznie dluzej. Do konca Haibane Renmei skrywa tajemnice, nie otrzymujemy odpowiedzi na wszystkie dreczace nas pytania, a mimo to seria trzyma sie pewnej, narzuconej przez siebie logiki. Wybaczcie, to nie jest NGE, do ktorego powstala mase interpretacji, ktorych rzadko ktora trzyma sie kupy. Nie mam w zwyczaju ogladania anime po kilka/kilkanascie razy, aby cos mi sie rozjasnilo, szukac wskazowek, odnajdywac ukryte symbole, aby dopasowac kolejne elementy ukladanki.
Drugim takim anime bedzie Serial Experiments Lain. Jeszcze mi sie nie zdarzylo, abym zainteresowany dalszy ciagiem nie mial checi na obejrzenie kolejnego odcinka, jeden po drugim. SEL musialem dawkowac w malych ilosciach, bo a wiekszych nie moglbym przetworzyc natloku informacji. Jedna z niewielu serii, ktora zmusila mnie do myslenia.
Deedlith_Anthy - Pn lis 19, 2007 8:37 am
Heh, Utena...Ja również tak uważam. Chyba nie ma drugiego takiego anime-niby Magical Girls, ale niestandardowe i pokręcone..No i mądre.
grzes00y - Cz kwi 03, 2008 9:56 am
Bez wątpienia Mermaid Forest. Pamiętacie to anime. Szczególnie oryginalny był ostatni odcinek. Nie widziałem jeszcze anime gdzie dziewczyna była by związana drutem kolczastym. To dopiero było świetne. Oczywiście nie mogła umrzeć a to nawet lepiej.
Deedlith_Anthy - Cz kwi 03, 2008 3:48 pm
Um..czy anime było głównie dlatego oryginalne, bo ten drut kolczasty się pojawił?^^
Dark Rael - Cz kwi 03, 2008 6:38 pm
Drut kolczasty!? oplatający loli!!?? MOE!!!
krew_na_scianie - Cz kwi 03, 2008 7:32 pm
To i ja się włącze do dyskusji!
Z tego co widziałam, do tytułu najbardziej oryginalne anime pasuje mi Mushishi. Do dzisiaj podziwiam twórców za fabułę. Nieznana, fantastyczna i nowa forma mushi? Oczywiście wymyślenie do żaden problem jak się ma bogatą wyobraźnie, ale połączenie tej formy mushi w tak ciekawe historie, w fajną fabułe, niebanalne czasami przesłania (naprawdę parę rzeczy daje człowiekowi do myślenia) i zlepić to w graficzną, cudowną jakość - to jest sztuka. Za każdym razem była strasznie zaciekawiona co powoduje mushi, jak wyleczyć chorobę która powoduje, lub jak sie go po prostu pozbyć. Przyciaganie mushi przez Ginko..Pomysły autorów są niesamowite. Dodatkowo ciężko w sumie Mushishi przypisac do jakieś określonej kategorii, inna historia co odcinek - to nie jest też najczęstszy sposób prowadzenia fabuły. Sama postać Ginko też jest oryginalna -sarkastyczny, wieczny podróżnik, niby za mocno się nie angażuje, ale zawsze pomaga w miarę możliwości. Taaak, w tej kategorii Mushishi dla mnie jest najodpowiedniejsze.
Samurai Champloo na swój sposób też jest oryginalny. Luźny styl łączenia muzyki z hip - hopem? Z taka gracją łączenia tych dwóch rzeczy jescze nie widziałam. I tytuł, który pokazuje, że koło nas są też źli ludzie, koniec ze słodzeniem, brutalna mocna prawda po cukierkowych produkcjach.
grzes00y - Pt kwi 04, 2008 12:56 pm
Um..czy anime było głównie dlatego oryginalne, bo ten drut kolczasty się pojawił?^^
Nie kpij sobie z anime które lubię. Bym musiał być nienormalny żeby tylko z takiego powodu tak napisać o anime.
Całe anime bardzo mi się spodobało bo ma specyficzny taki dawny klimat i chociaż jest dosyć smutne to nie tak na siłę jak na przykład w vampire princess miyu.
PS;
Do Dark Rael. Obejrzysz wpierw to zrozumiesz. Tam nie ma żadnego moe, loli to nie ten typ anime.
Deedlith_Anthy - Pt kwi 04, 2008 7:25 pm
Nie bój się, nie kpie. Po prostu troszkę mnie zastanowiła ta wypowiedź Drut kolczasty to był w Lady Oscar jeszcze na jakimś arcie.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL