Neon Genesis Evangelion
Steelie - Pn mar 20, 2006 6:52 pm
Chyba nie trzeba tłumaczyć, co to za seria. Co o niej sądzicie, kto jest waszą ulubioną postacią, kto najmniej lubianą? Ja obejrzałem go niedawno na Hyperze i nie mogę powiedzieć, żeby mnie jakoś specjalnie zachwyciło. Było dobre, ale "głębi" tam nie znalazłem. Dla mnie było po prostu zagmatwane i wydaje się takie ciężkie ponieważ jest tam mnóstwo nawiązań religijnych, ktorych nikt bez studiów teologicznych nie jest w stanie zrozumieć bez sięgania po pomoce z sieci. Chociaż... w necie można znaleźć wiele tekstów w rodzaju "za pierwszym razem oglądałem to jako zwykłe anime rozrywkowe, ale później zobaczyłem jakie jest genialne". Więc może jak obejrzę jeszcze raz coś w tym dojrzę. Ulubiona postać: właściwie nie mam, najbardziej lubię chyba Rei lub Misato. Najmniej lubiana: Asuka. Jest taka irytująca! Można ją opisać jako 3 ego - egocentryczna, egoistyczna i z ego wielkości evangeliona.
Dark Rael - Pn mar 20, 2006 7:28 pm
Moja opinia, poczatkowo dalem sie poniesc sentymentowi, wiadomo jedno z pierwszych anime, recenzja nie jest wiec obiektywna. Na dzis moge powiedziec, ze jesli zabierzemy wszystkie elementy typu filozofia, ultr glebokie analizy postaci, symbole - to prawda nie sa one tam potrzebne - ominiem epy25 i 26 a potem damy film i tez obierzemy go z dodatkow to i tak bedzie to bardzo dobre anime komercyjne, z niezla shonenowa rozrywka i trzymajacymi w napieciu akcjami, bylo ich kilka. Byl ten godzillowy klimat, wspieray muzyka, czulo sie te niepokuj ze kolejny aniol naprawde rozwali im ten bajzel. Dlatego mowie dzis, anime nie jest wybitne. Jest to kawal dobrego anime tylko, ze troche przekombinowane. I druga sprawa, jesli ktos naczyta sie - i niemala w tym moja zasluga - ze to geniusz, jego oczekiwania beda bardzo wysokie, zobaczy dobre anime, ale rozczaruje go bo porzeczka stoi wysoko, wtedy zrobi tylko jedno, powie ze to ostatni badziew, a tak nie jest tylko trzeba innego podejscia, nastawic sie na dobre i swietnie wykonae anime komercyjne z calkiem niezla fabula. Ugh powiedzialem
Steelie - Cz mar 23, 2006 10:55 am
Jest cicho... Zbyt cicho. Czemu w takim temacie jak NGE jest tylko jedna odpowiedź? Wydawało mi się, że ta seria wzbudza sporo kontrowersji i można o niej dyskutować bez końca (dla przykładu - na Nowej Gildii temat o NGE ma 51 (!!) stron).
XRay - Cz mar 23, 2006 11:49 am
O NGE cały świat dyskutuje od 10 lat z okładem więc może już po prostu źródełka wysychają ?
Remiel - Cz mar 23, 2006 12:18 pm
Na początku seria jest normalna, anime o mechach ze stereotypowymi bohaterami. Wydano na nią wielgachny budżet który skończył się jużw połowie i musieli niestety, zrobić coś żeby jakoś skończyć serial. No i wyszło im. Zaczęli kombinować z róznymi flasbackami, rzekomo aby ukazać głębie tego serialu. Walki później były mniej spektakularne i właściwie przestały być głownym tematem serialu, a stały się nim wewnętrze rozterki naszych bohaterów. Zamiast potraktować ten temat delikatnie, jak w niektórych anime, zrobili z tego wielkie halo i wszyscy fani zaczęli się podniecać, zwłaszcza po obejrzeniu 25 i 26 odcinka. Nikt nie wiedział o co chodzi, nikt nic nie rozumiał, więc to musi być cholernie głębokie! A zrobienie filmu pełnometrazowego w stylu Death and Rebirth to już ewidentny skok na kasę. Tak nie wolno. Lubie filmy Gainaxu, ale im nie słuzy coś takiego jak budżet Evangelion to dla mnie ciekawostka, ale naprawdę, nic głębokiego i nic świetnego.
Moja ulubiona postać to Misato
rekin - Cz mar 23, 2006 1:21 pm
Nie bede rozpisywal sie nad strona audiowizualna. Grafika stoi na dobrym poziomie, postacia trudna cos zarzucic, a muzyka nie zapadla mi w pamiec.
Pierwsze odcinki wydaly mi sie interesujace. W koncu to TEN oslawiony Neon Genesis Evangelion i z czasem musialo byc tylko lepiej. Potem zaczalem dostrzegac powielanie schematow. Nastolatkowie za sterami mechow nie sa swiezym pomyslem nawet w 1995 roku. Asuka, dolaczajaca pozniej do ekipy, jest kompletnym przeciwienstwem Rei nie tylko pod wzgledem usposobienia, ale i wygladu. Niebieskie, ktotkie wlosy - czerwone, dlugie. Cicha, skromna, spokojna - halasliwa, pewna siebie, energiczna. Shinji boryka sie ze swoja samotnoscia, ojciec nie okazuje mu uczuc i nie poswieca czasu. Coz w tym oryginalnego? Tylko on nie wyrasta na super herosa, jak w wielu podobnych anime, a idzie w odwrotna strone. Z biegiem czasu staje sie coraz bardziej zalekniony, placzliwy, zamkniety w sobie. Na pewno nie jest typem, z ktorym mozna sie identyfikowac. Pojde dalej, on drazni. Idealny material na kozla ofiarnego w szkole - dostaje po buzi i nawet nie probuje oddac. Ba, nawet sie nie obraza, a wkrotce zaprzyjaznia sie z napastnikiem. Apogeum jego zalamania nerwowego obserwujemy w EoE, kiedy jest niezdolny do walki podczas potyczki Asuki. Swiat sie wali, wszystko zmierza do third impactu, dziewczyne rozszarpuja modele seryjne (kapitalna scena, nawiasem mowiac), Misato kona,a on nie potrafi sie pozbierac. Siedzi w kaciku i placze. Kto z was nie mial ochoty krzyknac "wstawaj, walcz, otrzasnij sie"? Nie zrozumcie mnie zle, pomimo calej mojej irytyacji jego zachowaniem, potrafie go zrozumiec. Tak wlasnie powinna zachowywac sie osoba w ciezkiej depresji i osobiscie sie ciesze, ze w Shinjego nie wstapily nowe sily. Za to nalezy sie plus tworcom.
Mniej wiecej do 15 odcinka bylo coraz nudniej. W najmniej spodziewanym momencie pojawial sie aniol, a Misato obmyslala karkolomny plan, ktory ma szanse powodzenia wyrazona w ulamkach procenta. Wiekszosc walki nie zapiera tchu w piersiach. Widok mecha z nozykiem w reku nie wzbudza respektu, tylko zadziwia, jak taki cud techniki moze poslugiwac sie czyms takim. Drazni mnie rowniez "techniczny belkot", ktory w polaczeniu z marsowymi minami ma wywolac niepokoj u widza.
Scena, w ktorej Enit 1 wpada w berserk, powalila mnie na ziemie. Genialane i tylko zaluje, ze ten watek nie zostal rozwiniety. Dostajemy za to Kaworu - chlopca, ktory lata, przenika przez sciany, jest piatym dzieckiem, ktory okazuje sie 17-tym aniolem, tajna bronia SEELE... Ostatnie dwa odcinki wydaly mi sie belkotem.
Niewatpliwie rozcarowalem sie NGE. Nie zaskoczyl ani grafika, ani muzyka, ani nawet fabula, ktra rzekomo jest jego najmocniejsza strona. Jest tu wiele smaczkow, jak nazwiska nawiazujace do okretow z II WS, ale nie sa one konieczne do zrozumienia tresci. Po prostu wszystko to trudno ogarnac za pierwszym razem, a tworcy nam tego nie ulatwiaja. NGE nie zmusil mnie do myslenia. Zastanawiam sie nad fenomenem tej serii. Ludzie 10 lat po premierze nadal prowadza ozywione dyskusje nad fabula. Tyle tu interpetacji, ilu fanow. Moze swiadomosc, ze cos samodzielnie odkrylismy, co tworcy skrzetnie ukryli, odczytanie symboli, mysl, ze nasza interpretacja jest jedyna i niepowtarzalna, tak wyniolsy to anime na oltarze? Fani ogladaja serie po kilka razy i podobno za kazdym razem cos nowego odkrywaja. Coz, przy najblizszej okazji skusze sie jeszcze raz, ale czy otworza mi sie oczy i stane sie milosnikiem NGE? Watpie, choc moze to pierwszy znak uzaleznienia. Pomimo wielu moich krytycznych uwag, dziecko Gainaxu nie uwazam za zle anime. Niezaprzeczalnie cos w sobie ma.
Dark Rael - Cz mar 23, 2006 2:04 pm
Wlasnie wszyscy wieszaja psy na shinjim, a on jest postacia bardzo realistyczna. Ludzie w depresji dokladnie tak sie zachowuja. Coz ja sie nawet z nim troche identyfikowalem, jestem typen ktory ucieka od swiata i przed rzeczywistoscia. I musze powiedziec, ze z eoe cos wynioslem, moze drobnego, ale jednak, teraz jestem bardziej smialy w kontaktach, wiecej pisze po roznych forach, mniej sie boje krytyki i tego co inni o mnie pomysla. Naprawde kiedys bylem pustelnikiem... To dzieki takim anime potrafie nazwac wszystkie swoje kompleksy
Remiel - Cz mar 23, 2006 2:28 pm
dziewczyne rozszarpuja modele seryjne (kapitalna scena, nawiasem mowiac)
rekin - Cz mar 23, 2006 2:45 pm
Gdzie? W Polsce już dawno o nim zapomniano, za granicą jest to juz obiekt do naśmiewania się. Jedyne dyskusje to chyba wśród tych, którzy dopiero obejrzeli ten serial. Nie przesadzajmy, czas Evy już minął. Było to niezłe wydarzenie. Było.
Np. tu. Nie przeczytalem tematu do konca, bo mi sie niedobrze zrobilo. Na tej stronie mozna zobaczyc, jak niektorzy traktuja NGE. Dla mnie to niezdrowe podejscie. Ludzie staraja sie zobaczyc to, o czym pewnie sami autorzy nie pomysleli.
Szczerze mowiac, nie wedruje za wiele po serwerach grup dyskusyjnych poswieconych anime, jednak tematow o NGE jest wiele w naszym kraju i nadal przyciagaja one mase ludzi.
Remiel - Cz mar 23, 2006 2:50 pm
Ja raczej, jak znajdę czas, wędruje po zagranicznych forach i tam przewaznie temat NGE jest podejmowany przez "nowicjusza" (jeśli chodzi o obcowanie z tym serialem) i juz na samym początku jest on zjechany przez innych uzytkowników
Ale prawdę mówiąc, ten link mnie zszokował. Nie chciałbym spotkać tych osób nigdy w zyciu
]Rzeczywiście, zdaje się że to ja przerwałem ci analizowanie, Shock w taki razie sorki i jeśli chcesz to wróć do analizowania, zamiast douczać takiego jak ja o EVAch.
O kurde. On chyba pisze doktorach o EVAch "niezdrowe podejście" to ja mam do CB. W jego przypadku to juz mania prześladowcza:)
XRay - Cz mar 23, 2006 2:50 pm
W Evangelionie ciekawy jest główny problem, czyli samo trzecie uderzenie, rozumiane jako wymuszone przejście ludzkości na kolejny etap ewolucji poprzez połączenie świadomości osobniczych w zbiorową. Zastanawiałem się nad pewnym aspektem takiego przejścia, które dobrze zilustrował S. Lem, pytając "Czy kongres goryli zebranych w celu opracowania projektu supergoryla, byłby w stanie zaprojektować człowieka". Innymi słowy przejścia tego typu są nieciągłe, ponieważ po przekroczeniu progu pojawiają się zupełnie nowe jakości których istoty na poprzednim etapie rozwoju nie potrafią nawet nie tyle zrozumieć ale nawet sobie wyobrazić. Tako też człowiek jakim znamy go dzisiaj nie jest w stanie przewidzieć jakie dobre lub złe następstwa przyniósłby ze sobą third impact, jako że nowej jakości z niego powstałej nie obejmie rozumem choćby nawet bardzo rzetelnie się starał (tak wiem, Seele twierdziło że to dla dobra ludzkości, ale w świetle powyższego rozumowania skąd niby mieli pewność ?).
Ciekawym wnioskiem który można wyprowadzić z takiego postawienia problemu jest kwalifikacja decyzji Shinjiego w EoE, jako aktu ostatecznego tchórzostwa - wycofania się do złego i okrutnego ale znanego świata podlegającego zrozumieniu, zamiast podjęcia ryzyka stworzenia czegoś całkiem nowego, otwierającego nowe - choć nieznane - perspektywy.
Remiel - Cz mar 23, 2006 2:54 pm
Ale przepraszam, skąd wiesz co się stało pod koniec EoE? Ja przypominam sobię tylko scenę w której Shinji dusił postać, która przypominała Asukę Rei i Misato. Widziałem EoE chyba tylko 2 razy i b. dawno temu, al enie pamiętam aby przywracano stary świat.
Czytam dalej tamto forum. Niektórym się naprawdę nudzi.
rekin - Cz mar 23, 2006 3:07 pm
Chcialbym dodac, ze ewolucja ludzkosci i jej zastapienie to oklepany motyw. Nie rozumiem, jak mozna dazyc do trzeciego uderzenia. Juz wiem, poczytam jakies fachowe opracowanie i zaraz mi sie rozjasni. ;]
Remiel - Cz mar 23, 2006 3:12 pm
Juz wiem, poczytam jakies fachowe opracowanie i zaraz mi sie rozjasni. ;]
rekin - Cz mar 23, 2006 3:27 pm
Heh tam zadanie takiego pytania byloby pojsciem na latwizne. ;]
Tak wiec wg SEELE trzecie uderzenie da poczatek nowego istnienia - porzucimy swoje ludzie skorupy i nareszcie nasze duszyczki opuszcza cialo!!!!!!!!11111111111111
Gendou pragnie spotkac sie ze swoja zona
Nonsens. Cieszylaby Was perpektywa stania sie czescia morza LCL?
Nieladnie tak wysmiewac sie z innego forum, jeszcze przyuwaza i zrobi sie klopot. ;]
Przytoczony przeze mnie cytat nie jest dokladny, rzecz jasna.[/i]
Remiel - Cz mar 23, 2006 3:37 pm
Nonsens. Cieszylaby Was perpektywa stania sie czescia morza LCL?
Dark Rael - Cz mar 23, 2006 3:52 pm
Mam nadzieje, ze nas nie opiernicza za ten hotlink
Dziwne, ale mnie trzeci impakt kojarzyl sie wylacznie z czyms zlym, apokalipsa i wszyscy idziemy do piekla. Wiecie ta pikielna czerwien caly czas. Moze jestem kretynem, ale moim zdaniem shinji sie uwolnil, a nie ztchórzyl. Uwolnil sie od wykonywania tego co mu kazano i odwazyl sie myslec po swojemu. Zapewne tak wlasnie chcialem myslec i dlatego nawet mi nie przyszlo do glowy, ze sie wycofal, choc takie podejscie nie jest pozbawione podstaw, z drgiej strony watpie zeby to wszystko rozumial, bystry to on nie byl.
rekin - Cz mar 23, 2006 3:53 pm
LOL. Wlasnie zabilismy temat NGE, ktory pewnie mial byc powazny, pelen interpretacji i refleksji w zamierzeniach Steelie. ;]
Steelie - Pt mar 24, 2006 2:26 pm
Dla mnie to niezdrowe podejscie. Ludzie staraja sie zobaczyc to, o czym pewnie sami autorzy nie pomysleli.
Można się spierać, czy na Gildii jeszcze interpretują, czy już jest to nadinterpretacja. Jedno jest pewne - zaletą anime (tak samo jak filmów aktorskich, książek itp.) jest to, że autor (lub autorzy) tylko naprowadzają widza (czytelnika) na właściwy trop. To, co się w tym zobaczy zależy od odbiorcy. Oczywiście nie chodzi mi o to, że w byle badziewiu są ukryte głebokie treści. Właśnie dlatego mówię, że autorzy naprowadzają nas na trop.
A NGE... Jak już mówiłem, żadnej głębi tam nie widziałem. Gdyby do jakiegoś innego anime nawrzucano tyle religijnych nawiązań też by się stało "kultowe".
LOL. Wlasnie zabilismy temat NGE, ktory pewnie mial byc powazny, pelen interpretacji i refleksji w zamierzeniach Steelie. ;]
Każdy może powiedzieć w tym topicu co chce, jeśli dotyczy to tematu. Interpretacja dotyczy tematu. Ale tak naprawdę chodziło mi o opinie na temat NGE, a nie o stworzenie kącika wzajemnej adoracji fanów evy
Zanharoth - Pn wrz 11, 2006 4:12 pm
Dla mnie NGE posiada głębie. Jest to idealny obraz przekazania myśli melchanolicznych osoby chorującej na depresje, jest to idealna retrospekcja a może nawet i prawdziwa wizja świata. Ma też bardzo poważny morał - świat można zbawić tylko poprzez wzajemne zrozumienie (zakończenie na plaży z Asuką i Shinjim). Dla mnie anime to pod względem psychologicznym i socjologicznym jest wspaniałe. Motywy religijne mnie nie przekonywały, ponadto nie były one finalnym sensem filmu, były jedynie otoczką do przeniesienia filozofii życia wg. reżysera.
Dark Rael - Pn wrz 11, 2006 4:15 pm
Wlasciwie nic dodac, nic ujac, Witaj na forum
Zanharoth - Pn wrz 11, 2006 4:27 pm
Dziękuję za powitanie. Miło mi.
PiotrSan - Pn wrz 11, 2006 11:35 pm
Swego czasu kochałem nge a zarazem nie cierpiałem . Kiedyś bym pewnie podjął z wami polemikę i starał się udowodnić , że było to naprawdę dobre anime z głęboką treścią .Jedyną słabości a zarazem mocna strona nge był jej reżyser Hideaki Anno , nge było tak naprawdę tylko przelaniem jego własnych problemów życiowych i depresji .Nge zmierzało w dobrym kierunku , rei zaczęła się otwierać , po raz pierwszy się uśmiechnęła ,bohaterowie zaczęli się zmieniać .Jednak Hidaki postanowił zmienić kierunek rozwoju po odcinku 14 lub 16 . sporo osób w gainaxie nie zgadzało ze zmiana fabuly i rozwoju nge , setki fanów słały liste pełne krytyki i wrogości ,zresztą Hidaki jest dość trudną osobą .Nie pamiętam juz tak naprawdę nge i trudno by mi było podjąć na nowo polemikę , musiał bym je od nowa obejrzeć a w życiu już tego nie zrobię , miało by to pewnie na mnie gorszy wpływ niż obejrzenie od nowa elfen leid no chyba że obejrzał był go do odcinka 25 bo tak naprawdę był to happy end przynajmniej dla shinjiego ,odtworzył się na świat i ludzi .Choć tak naprawdę nie zamierzony , powodem był brak pieniędzy na prawdziwy koniec. Hadaki i tak go uwalił w eoe i nawet zachował jego psychikę sprzed odcinka 25 a tak naprawdę jeszcze ją pogorszył.
Zanharoth - Wt wrz 12, 2006 2:59 pm
Dlatego też nie zważa się na dwa ostatnie odcinki, powinno się oglądać bez nich lub traktować jako zakończenie alternatywne. Najlepiej nie oglądać End of Evangelion bo wizja z filmu utrzymuje sie i wpaja głęboko.
Ashes - So lut 03, 2007 1:59 pm
Hmmm, na pewno lubię NGE, mam sentyment do Asuki i Kaworu (pewnie nikt go nie pamięta, więc to jest ten chłopak od Ody do Radości ). Ponadto historyjka jest naprawdę zgrabna, pomimo tego, że z reguły nie znoszę mechów, tym razem je przetrzymałam i to naprawdę dobrze Shinji jest na pewno denerwujący i irytujący, ale podobało mi się to, że nie odgrywał bohatera.
Anime jest na pewno ciekawe i warte zobaczenia, chociaż jakieś niesamowite refleksje mi po nim nie zostały.
Col. Frost - So lut 03, 2007 8:43 pm
Ja o NGE mam dośc nietypowe zdanie. Tak jak przedmówca nie przepadam za mechami. Za serię wziąłem się tylko dlatego że jednak jest sławną serią, więc każdy fan anime powinien ją obejrzeć.
Co do samej serii. Nie lubię postaci takich jak Asuka. Po prostu nienawidze w niej wszystkiego (no może poza wyglądem ). Rei nie była zbyt rozbudowaną postacią, a Shinji czasami mnie wnerwiał zachowując jak ostatnia ofiara (szczególnie w End of Evangelion). Jednak cała seria wciągnęła mnie, sam nie wiem dlaczego. Nie mogłem się oderwać Razem z kinówką obejrzałem ją w 3 dni. Na pewno zachwalałbym ją gdyby nie zakończenie. W szczególności chodzi mi o dwa ostatnie epy. Strasznie nudne rozmyślania Shinjiego, żeby w końcu stwierdzić że jest normaly, ech. Kinówka też mnie rozczarowała swoim zakończeniem. Można było z serii wyciągnąć coś lepszego. no, ale jest to moje zdanie.
Gveir - Pn lut 05, 2007 3:13 am
A ja mam zdanie dosyć przeciwne Mechy lubię, tak samo jak klimaty psychodeliczne i ogólnie rzecz biorąc cięższe/abstrakcyjne i tym podobne dziwactwa...
Pułkowniku, Asuka nie jest taka zła, jak z wierzchu jej charakterek sugeruje, bo chociaż potworek, to tak naprawdę ciekawa postać, znacznie głębsza niż jej wymuszona ignorancja zdaje się sugerować. Serię oglądałem na dwa razy - przed snem połowę i po pobudce natychmiast do końca plus End. I szczerze powiem, że mało która seria tak bardzo mnie wciągnęła. Powód? Świetnie zarysowane postacie i ich problemy, które przy pobieżnym przyjrzeniu się mogą wydawać się przerysowane, ale jednak są prawdziwe i znacznie głębsze niż w większości anime. Do tego dodam jeszcze warstwę filozoficzno - przesłaniową, która mocno do mnie trafiła (mimo, że jestem agnostykiem). Zakończenie serialowe bardzo lubię, intrygująca podróż wgłąb własnego rozumu, tuż po końcu świata, zakończona akceptacją stanu obecnego. Oczywiście IMO zakończenie filmowe jest lepsze... bardzo smutne, pesymistyczne, niepokojące. Oczywiście to moje zdanie, nikogo nie zmuszam do podzielania go
Dark Rael - Pn lut 05, 2007 10:09 am
A ja dodam, ze evangelion ma klimat starych klasykow anime, ogladajac macrossa czy yamato tak samo wciaga i daje sie wczuc w klimat. Szczegolnie podczas atakow aniolow, w centrum dowodzenia jest tak napieta atmosfera ze wycieka niemal z ekranu. Czuc nerwy misato i panike w glosie mayi 'dame desu!', czuc to zagrozenie. Specjalnie nic nie pisze o symbolice, filozofii i analizach psychologicznyc, bo jesli zabierzemy te elementy eva zupelnie nic nie traci, nadal jest to klasyczne sf z mechami i klimatem, jakiego dzis w anime sie nie spotyka.
XRay - Pn lut 05, 2007 10:29 am
jakiego dzis w anime sie nie spotyka
Ech... zdrowia do Ciebie nie mam
Wilk Stepowy - Wt lut 06, 2007 5:40 am
Ma racje
Tylko ta mitologizacja strasznie mnie wnerwiała. Tak samo wpychanie w Shina całego podręcznika do psychoanalizy... taki potworek z niego wyszedł. Nie przepadam za grzebaniem po odnośnikach, by zrozumieć animca w pełni, ale tu inaczej się nie da - biblia w dłoń Mam ciężkie wrażenie, że autorom wymknęło się to spod kontroli, albo nawet, że od początku nie mieli na to spójnego konceptu (za dużo dziur i niewyjaśnionych rzeczy), a tylko tak sobie ładowali smaczki z jednego podwórka.
Manni - Wt lut 06, 2007 2:38 pm
shinji sie uwolnil, a nie ztchórzyl.
Dear God!
A wracając do tematu - strasznie lubię serię NGE, poza jednym małym szczegółem.
Shinjim.
Tak wnerwiającej i irytującej postaci głównej nie ma żadne - ale to ŻADNE - inne anime. Chłopak miota się bez celu, nikt go nie lubi (i nic dziwnego), wszyscy uważają go za dziwaka, jest odludkiem i najchętniej chciałby, żeby wszyscy dali mu święty spokój. Jest chodzącym przykładem wszystkich możliwych fobii i problemów natury psychologicznej, wciąż się dołuje, załamuje, nie wierzy w swoje możliwości. Ale chyba o to chodziło reżyserowi - udowodnić, że świata nie uratuje zakompleksiony nastolatek.
Zarówno w końcówce serialu jak i w End... na szczęście już tak nie drażni - kiedy udaje mu się wreszcie zrozumieć siebie i innych, pogodzić ze światem.
End to zresztą rzecz niesamowita. Już sama sekwencja końca świata miażdży - chyba nie ma drugiej takiej sceny Apokalipsy w całej historii kina! W ogóle, cała historia nabiera tu wymiaru bardziej sensownego niż seria, brak wtrętów z Lilith (matko, po co te biblijne wątki, i to do tego z nieznanych powszechnie Zwojów...?), piękny montaż, scena z 2nd Air Bacha... no i końcówka... genialne.
Steelie - Wt lut 06, 2007 6:36 pm
Shinji jest straszliwie zakompleksiony i niedowartościowany, ale mimo to lubię go. Jest dla mnie postacią naprawdę fascynującą i wydaje mi się najciekawszy w całej serii.
Gveir - Śr lut 07, 2007 2:38 am
Hmm... Shinji miał być taki właśnie - widz ma go nie lubić, uważać za mendę, ostatniego tchórza, kogoś komu brakuje właściwie cech pozytywnych, a jeśli już się pojawiają, to szybko nikną pod naporem jego słabości. A że Anno pisał Evę po ciężkim załamaniu - to nie jest nic dziwnego że przelał wiele z tego w głównego bohatera. Nie odebrałem tego jako nastolatka ratującego świat, koniecznie z głębokim angstem - raczej jako pokazanie emocjonalnego dorastania kogoś niesamowicie słabego, kto nie potrafi przystosować się do świata zewnętrznego i znaleźć z nim dialogu - co można powiedzieć o każdej postaci z serii. I Arren - zgadzam się End jest niesamowity, zwłaszcza sam początek ze swoim naturalizmem i koniec - plaża końca świata była niepobita. No a mitologizacja... jej brak odebrałby wiele uroku serii, oj wiele, zdecydowanie. No i biblijna to ona była średnio, praktycznie oparta na apokryfach, a sławetne zwoje z Qmran raczej nie są znane szerszej publiczności, więc niewiele z nich tam było, reszta to bardzo dobrze zmontowana konfabulacja scenarzysty. IMO, Eva bez tego elementu byłaby znacznie słabsza.
z3rQ - Pt lut 09, 2007 10:15 am
Shinji jest .... jaki jest. Podoba mi się to anime ponieważ przedstawia wiele sytuacji nerwowych. Shinji jest pod dużą presją, niewierzy w swoje możliwości jest całkiem sam a w dodatku załamany. Ogólnie to lubiętą postać hyh... zna ktoś jakąś podobną anime ??
Col. Frost - Pt lut 09, 2007 7:05 pm
Tak wnerwiającej i irytującej postaci głównej nie ma żadne - ale to ŻADNE - inne anime.
Owszem ma. Widziałeś może School Rumble?? O co ja pytam, na pewno widziałeś. Tam jest taki jeden zwany Karasuma. Żadna inna postać mnie tak nie wnerwia. Pustak i dziwak do kwadratu. Przy nim Shinji to jeden z najnormalniejszych ludzi na tej planecie.
End to zresztą rzecz niesamowita. Już sama sekwencja końca świata miażdży - chyba nie ma drugiej takiej sceny Apokalipsy w całej historii kina! W ogóle, cała historia nabiera tu wymiaru bardziej sensownego niż seria, brak wtrętów z Lilith (matko, po co te biblijne wątki, i to do tego z nieznanych powszechnie Zwojów...?), piękny montaż, scena z 2nd Air Bacha... no i końcówka... genialne.
No nie zgodzę się z tobą. Może i ta scena z końcem świata jest niesamowita i niepowtarzalna, ale samo zakończenie jest moim zdaniem nędzne. Oglądając samą serię bardzo się wciągnąłem, a zakończenie serii (szczególnie dwa ostatni epy) strasznie mnie rozczarowały. Oglądając Enda miałem nadzieję że to naprawią, ale nie stało się jeszcze gorzej. Po prostu nie przepadam za takimi zakończeniami. Wolę klasyczne, gdzie można zrozumieć o co chodzi, bo szczerze mówiąc nie rozumiem ostatniej sceny. Nie chcę spojlerować, więc nie powiem co to za scena. Kto widział ten wie, a kto nie widział... jest ktoś taki?
grzes00y - Wt mar 20, 2007 2:19 pm
Mimo że po obejrzeniu NGE widziałem już wiele anime to cały czas to anime uważam za hit.Jedną z największych zalet tego anime jest muzyka która raz trzyma w napięciu a kiedy indziej potrafi wzruszyć.
Shinyu - Pt cze 01, 2007 6:25 pm
Ha, ja obejrzałam bo znam jednego z tych dziwolągów pałającym orgastycznym uwielbieniem do tego serialu! ^^
(Hmm, chciałam mu podrzucić link do tego tematu, ale chyba się obrazi za tę charakterystykę).
I nie podzielam jego euforii
Właściwie to podpiszę się pod paroma początkowymi opiniami, niestety ja tej głębi nie dostrzegłam, Evangelion był dobry dla mnie jako chwilowa rozrywka i niestety po półtora roku czasu od obejrzenia nie pamiętam z tego wielu momentów... Evangelion ciekawi mnie ze względu na swoje psychologiczne podejście, ale jeśli chodzi o te wszystkie religijne motywy to nie mam do tego głowy.
grzes00y - Pt cze 01, 2007 7:11 pm
Ja no to patrzę inaczej.Po pierwsze muzyka była wspaniała która nie była obojętna tylko oddziaływała na emocje.
I co najważniejsze te walki i potęga to było najlepsze.Gdyż choćby jeden anioł mógł zniszczyć wszystko dlatego walki były bardzo emocjonalne i to mi się podobało.
Shinyu - So cze 02, 2007 9:44 pm
Muzyka niestety to nie wszystko. Choć zawsze jakiś plus, to ciężko jest obejrzeć serię tylko dla niej - przecież o wiele łatwiej posłuchać samego Soundtracka ;P
A walki i potęga to dla mnie elementy rozrywkowe, a ja zawsze chcę czegoś więcej Mechów po prostu nie znoszę, chociaż w NGE mnie aż tak nie odrzucało, o dziwo. Jednak to, co dla Ciebie stanowi główne zalety, dla mnie nie jest aż tak istotne. Chyba dlatego właśnie mi to anime nie podeszło, choć nie zaprzeczę że przyjemnie się oglądało
el doctore - N cze 03, 2007 6:58 am
Znam osobę, której NGE pomógł przechodzić depresję, co prawda - bardzo młodą osobę, więc wiarygodność psychologicznych treści anime jest dla mnie nieweryfikowalna. Za to ładunek emocjonalny - działa jak najbardziej, skoro kogoś był w stanie pobudzić do życia. Kawał serca w tej serii zostawiono, to się czuje i zasługuje na szacunek. Odcinki 25 i 26 to stały problem, przewijający się przez większość anime aspirujących do miana "ambitnych". Gonitwa myśli, gonitwa obrazów, z których najczęściej wyłania się chaos. Cierpi na tą przypadłość mnóstwo serii, z wielkim GITS na czele. Za bardzo twórcy anime chcą wszystko ze wszystkim pogodzić: filozofię żenią z technologią, dokładając religią. A przecież da się - w fascynujący sposób zrobił to Erik Davis w książce "Techgnoza" (POLECAM!). Powinien to być wzorcowy bryk instruktażowy, jak takimi klockami należy się sensownie bawić. Mimo wszystko, mam duży sentyment względem NGE - nadal podoba mi sie kreska, bardzo klasyczna, przez co szlachetna:) Dobre są pojedynki, projekty Aniołów są wręcz wybitne - w tym aspekcie, wyobraźnia twórców NGE sięgnęła szczytów.Większość postaci, z perspektywy czasu się nie broni, zbyt oni wszyscy egzaltowani i w sumie dziecinni w swojej dorosłości na wyrost. No, może poza Misato, z którą spokojnie można uderzyć w miasto na podbój knajp:)
grzes00y - N sie 05, 2007 6:53 pm
Mnie tak naprawdę śmieszy że przez jedno dobre anime które Gainax zrobił wiele osób myśli że anime jeśli jest Gainaxu musi być dobre co jest bzdurą. Te które widziałem poza Evangelionem są nic nie warte albo ewentualnie przeciętne.
Czy może znacie jakieś anime Gainaxu na miarę Evangeliona i w tym stylu ?
Bo komedie ich są beznadziejne.
End of Evangelion to najlepszy film kinowy jaki widziałem. Graficznie nawet lepszy od GITSa.
To całe anime i film kinowy mają w sobie taką dawkę emocji że nie można o tym zapomnieć. Oczywiście że na siłę można znaleźć wady w każdym anime więc śmieszy mnie i jest to żałosne jak część anime na Tanuki ma ocenę przez recenzenta 10/10 we wszystkich pozycjach a zresztą te anime są nic nie warte bo to jakiś zwykły wybryk recenzenta.(taki eksperyment anime).
Największą zaletą NGE jest to że to anime NIE jest nudne. I właśnie jeśli anime jest nudne czyli nie wywołuje emocji to raczej mi się nie spodoba.
Oczywiście jeśli nie ma akcji wcale nie oznacza że jest nudne.
Lecz w tym przypadku w prawie każdym odcinku doskonała walka a nie tam jakieś prymitywne walki na miecze czy inne głupie czary,lasery i tym podobnie. Tam po prostu było widać to potęgę tej walki że ta walka ma ogromny wymiar a w dodatku jest bardzo trudna i trzeba znaleźć zazwyczaj sposób żeby wygrać.
Użytkownik - Pn sie 06, 2007 12:26 am
Czy może znacie jakieś anime Gainaxu na miarę Evangeliona i w tym stylu ?
Myślę, że takim tytułem właśnie jest Nadia: The Secret of Blue Water.
grzes00y - Pn sie 06, 2007 5:24 am
Chyba jedynie Eureka Seven(oczywiście z tego co widziałem)trochę dorównuje NGE. Co prawda to jakby taka dziecinniejsza wersja tego anime.
Gveir - Wt sie 07, 2007 11:18 pm
Bo komedie ich są beznadziejne.
Chyba kilku latek na karku Ci brakuje żeby docenić Ebichu...
I właśnie jeśli anime jest nudne czyli nie wywołuje emocji to raczej mi się nie spodoba.
Z tym, że w Evie cały czas coś się dziej, nie ma chwili spokoju, jest akcja, albo gra na emocjach, dlatego trudno przejść obok niego obojętnie po prostu.
Graficznie nawet lepszy od GITSa.
Animacja na pewno, ale jeżeli chodzi o graficzne wysmakowanie - nie.
arowe - Śr sie 08, 2007 9:11 pm
Chyba jedynie Eureka Seven(oczywiście z tego co widziałem)trochę dorównuje NGE. Dorównuje!? Trochę? Raczej Eureka znacznie przewyższa NGE jak dla mnie.
Co prawda to jakby taka dziecinniejsza wersja tego anime
Escalayer - Wt wrz 11, 2007 5:39 pm
NGE jak dla mnie podobal sie pod wzgledem akcji a end of evangelion to juz totalne mistrzostwo ale nie wroce do tej seri drugi raz bo mnie nie wciagnelo na tyle bym mogl do tego wrocic
Karmazyn - So wrz 22, 2007 5:12 pm
Czy może znacie jakieś anime Gainaxu na miarę Evangeliona i w tym stylu ?
Najlepszą odpowiedzią na pytanie będzie Rebuild of Evangelion Już nie mogę doczekać się obejrzenia evangeliona w nowej oprawie, z nowymi wątkami.
Dark Rael - So wrz 22, 2007 7:44 pm
Czy utada rzeczywiscie tam spiewa? Nie znosze jej
Clare_SilverEyes - Śr paź 03, 2007 3:49 pm
NGE raz widzialam i chyba obejze ponownie bo moze cos mi umknelo bo jakies nudne bylo potem jak on wracal z tej swojej podswiadomosci
h43m - Śr paź 03, 2007 7:29 pm
NGE jest nudne, chyba, że ktoś jest nastawiony na edukację albo interesuje się nieco psychologią. no i pozostają jeszcze wierni fani mechów ;]
swoją drogą, Rebuild powinien już być (1 września). co do tego mam pytanie: na jakim będzie nośniku/ach?
swoją drogą, planowany też jest NGE Live-Action, ale na 2015 ;]
el doctore - Śr paź 03, 2007 7:42 pm
chyba, że ktoś jest nastawiony na edukację albo interesuje się nieco psychologią. no i pozostają jeszcze wierni fani mechów
Hmm, dosyć sporo opcji i atrakcji, jak na nudną produkcję nieprawdaż? Życzyłbym sobie żeby inne wytwory anime miały chociaż połowę tych zalet.
h43m - Śr paź 03, 2007 7:49 pm
Hmm, dosyć sporo opcji i atrakcji, jak na nudną produkcję nieprawdaż?
wiesz, jak ktoś uznał to za nudne, ja uznaję, że oglądał to niejako z przymrużeniem oka, czyli nie zauważył "aktrakcji" ;]
grzes00y - Śr paź 03, 2007 7:51 pm
NGE nie jest ani przez moment nudne (no może dwa ostatnie odcinki). Właśnie ja to anime najbardziej cenię za to że przy pierwszym oglądaniu nie można było oderwać się od ekranu.
Clare_SilverEyes - N paź 07, 2007 8:00 pm
Zgadzam sie pierwszy odcinek odrazu zacheca zeby ogladac dalej koniec jest denny ale film end of evangelion to rekonpensuje
h43m - N paź 07, 2007 9:03 pm
wcześniej mówiłaś coś nieco innego :>
plus mogę dodać coś dla tych narzekających na zakończenie. tam siedzi esencja NGE i to jest jego najbardziej artystyczna jak i najbardziej otwierająca granice przed człowiekiem część. nie jeśli ktoś nie potrafi tego docenić, znaczy, że nastawiony jest prawie wyłącznie na rozrywkę (przynajmniej z mojego punktu widzenia).
Clare_SilverEyes - N paź 07, 2007 9:08 pm
Dlatego sciagam to na nowo by obejzec jeszcze raz z wieksza uwaga bo pewnie cos pominelam bo chyba rok temu to ogladalam pozatym teraz mam wiecej doswiadczenia z tym wiec moze tez zobacze to wnetrze NGE i ta prawdziwa historie bo wtedy chyba bylam nastawiona na akcje
grzes00y - Pt sty 25, 2008 12:20 pm
Może ktoś mi powiedzieć skąd się wziął ten ending z NGE czyli ta piosenka na końcu. Czy te słowa były już wcześniej czy specjalnie do tego anime zostało to zrobione ?
zergadis0 - Pt sty 25, 2008 12:33 pm
http://en.wikipedia.org/wiki/Fly_Me_to_the_Moon
grzes00y - Pt sty 25, 2008 12:42 pm
Ale w taki sposób jak w tym anime to nikt tego nie śpiewał. Znaczy tak jak w pierwszych odcinkach.
XRay - Pt sty 25, 2008 12:59 pm
A bo w NGE, to śpiewali to chyba wszyscy z obsady.
Zresztą sam zobacz :
http://www.everything2.com/index.pl?node_id=470026
grzes00y - Pt sty 25, 2008 1:33 pm
Na początku i najładniej to jeśli się nie mylę śpiewała Megumi Hayashibara. Pewien na 100 % nie jestem ale ta najdelikatniejsza wersja najbardziej mi się podobała.
MADy - Pt kwi 25, 2008 2:06 pm
Dokładnie filmu. Jeszcze nie za bardzo orientuję się w anime i nie jestem zbytnio na bierząco. Słyszałam coś o "Rebuild of Evangelion", ale tylko o pierwszej części (z czterech). Ktoś może wie coś o kolejnych częściach?
Deedlith_Anthy - Pt kwi 25, 2008 6:28 pm
Jeszcze nie wyszły
h43m - Pt kwi 25, 2008 7:58 pm
Wiki wie (prawie) wszystko, np. to, że druga część zaplanowana jest na 2008, a 3 i 4 nie mają jeszcze terminu.
keeveek - Cz maja 01, 2008 8:08 am
Na początek chciałbym wszystkich powitać, jestem tu nowy :]
Co do Rebuilda czy to nie jest tak, że to będzie kolejny nic nie znaczący dodatek mający wyciągać kasę od fanów, podając NGe po prostu w ładniejszej grafice?
Dark Rael - Cz maja 01, 2008 8:39 am
Ja wlasnie ogladam ten pierwszy film. Powiem tylko, ze napracowano sie przy nim solidnie i zdecydowanie warto to obejrzec. Gainax nauczyl sie renderowac. Na cgi nowego evangeliona mucha nie siada. A scen zmienionych jest masa. Wyciaganie kasy - zgoda, ale nie bez ciezkiej pracy tworcow. Warto zobaczyć, chocby ze wzgledu na znacznie poprawnione wizualia.
Witaj na forum
grzes00y - Pn maja 05, 2008 6:19 am
Obejrzałem ten film i trochę zmian było. Wiele efektów o wiele ładniejszych, szczególnie tych przy końcu.
Ale końcówka filmu jakaś zaskakująca. Bo tego chyba nie było w tym momencie w serii tv.
Co do muzyki to miałem wrażenie że nie była taka sama. Wy też to zauważyliście że chwilami była inna ?
Saygram - Pn maja 05, 2008 7:43 pm
Ja z początku traktowałem ten film jako sprzedawanie tego samego w nowym opakowaniu. Ale już po pierwszej scenie zorientowałem się że to będzie coś innego(Chodzi mi o ten czerwony ocean) Zgodnie z zapowiedzią jest to też o wiele prostsze do zrozumienia(Misato wie co jest w Terminal Dogma) to rozwala już parę tajemnic. Drugi film zapowiada się interesująco, a zarazem rodzi kolejne pytania choćby co u licha Kaworu robi na księżycu, czy jest więcej jego klonów... No i będziemy mieć nową postać. Ciekawe jak sie zachowa nasz biedny Shinji^^
No muzyka jest inna.Zwłaszcza Angel of Doom jest genialny Shiro nas nie zawiódł, Choć Beautiful World przyznam też się fajnie słuchało, tak samo jak kolejna wersja Fly Me to The Moon...
Chudy - Wt sty 06, 2009 7:39 pm
Chialbym się spytać, czy do serialu/filmu wydano jakieś oryginalne soundtracki. Jeśli tak to jakie. I czy ktoś się orientuje jak je tagować (np na last fm)?
Sir_Ace - So sty 10, 2009 11:11 am
Oczywiście, że tak. Nie znam się na tagowaniu na Last.fm, ale na Amazonie:
http://www.amazon.com/Neon-Genesis-Evan ... B0000UX5PM
Chudy - N sty 11, 2009 3:10 pm
wielkie dzięki!!
VampirLord - Pt maja 01, 2009 6:02 pm
Ja wlasnie ogladam ten pierwszy film. Powiem tylko, ze napracowano sie przy nim solidnie i zdecydowanie warto to obejrzec. Gainax nauczyl sie renderowac. Na cgi nowego evangeliona mucha nie siada. A scen zmienionych jest masa. Wyciaganie kasy - zgoda, ale nie bez ciezkiej pracy tworcow. Warto zobaczyć, chocby ze wzgledu na znacznie poprawnione wizualia.
Witaj na forum
Kolejny Film 2 będzie w tym roku czy za rok wie ktoś coś ??
Ximinez - Pt maja 01, 2009 6:40 pm
W kinach: Jun 27, 2009
Ja tam poczekam jeszcze z rok dwa na 3 i 4 część i wtedy obejże bo sam początek NGE wywołuje u mnie niezdrowe emocje (cala reszta - mieszane).
VampirLord - Pt maja 01, 2009 7:55 pm
1 film mam to chyba też poczekam na 3 kolejne bo tak na raty to lipa całość dzieła lepsza będzie
ciekawe czy wydadzą wersje polską to bym nawet może kupił...
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL