Nieobliczalne skutki serii przerywania
XRay - Wt lis 15, 2005 1:41 am
i wiekszosc serii porzucam po trzech, czterech odcinkach
o właśnie tak a'propos naszej dyskusji w innym temacie (gdybyś odpowiadał to przerzuć to tam bo tak na dwa wątki to na dłuższą metę bez sensu). Dam Ci taki przykład z własnego doświadczenia sprzed trzech dni. Oglądałem sobie taką stareńką klasykę shoujo "Onii-sama E.." (manga 1975, anime 1991) która ma 39 odcinków. Przez pierwsze kilka lekko się nudziłem, przez kolejne dwadzieścia z okładem rechotałem ze śmiechu nad coraz bardziej kosmicznymi pomysłami twórców, no a na ostatnie dziewięć - dziesięć patrzyłem już z prawdziwym zainteresowaniem i, nie ukrywam, ze wzruszeniem. O co mi chodzi, ano o to że gdybym założył z góry że pani Ikeda jest do niczego to pewnie nawet bym się do tego nie zabrał, albo ciepnął to w kąt po kilku odcinkach i stracił kawałek niezłego anime.
Dark Rael - Wt lis 15, 2005 11:04 am
No i wlasnie, to co mowi XRay i moj przykład z azumanga i innymi seriami. postepujac w ten sposob moga Cie Szymonie ominac rzeczy wielkie, choc z drugiej strony jesli anime nie wciaga od razu to swiadczy troche zle o tworcach, ktorych zadaniem jest wciagnac widza od razu. Ale nikt nie jest doskonaly.
Szymon_Okrutnik - Wt lis 15, 2005 1:37 pm
Byc moze to prawda. Ale sa rzeczy ktorych kardynalnie nie trawie i to wlasnie te serie porzucam juz na poczatku. Jako przyklady mogla posluzyc DearS albo.. kurde jak to sie nazywalo. W kazdym razie w tym drugim chodzilo o to, ze gosc wlazl do wanny i pojawil sie w swiecie zamieszkiwanym w calosci przez cycate i napalone panienki. Ludzie, tozto wtorny debilizm. Ile razy widzialo sie juz cos takiego. Mysle ze moja wybrednosc jezeli chodzi o anime bierze sie stad, ze wiekszosc nowych serii(a wlasnie za te przewaznie sie biore) jest tak orginalna jak buty Adidash. Sam nie wiem, moze najwyzszy czas dorosnac i zaczac czerpac radosc z ogladania starych, w niewspolczensy sposob rysowanych anime. W koncu to z nich czeria prawie wszystkie nowosci. Bo ludzie, ile razy ogladalismy juz tego samego NGE o zmienionej zaledwie nazwie? Ile Love Hin juz sie ukazalo od czasu orginalu? Ja wiem, ja wiem, LH sama w sobie tez nie jest orginalna, ale ta akurat mi sie podobala. Z drugiej strony skoro wzorce sa dobre to dlaczego ich nie nasladowac. Bledem jest tez nadmierne, wspominane juz przezmnie wielokrotnie, kombinowanie nastawione na jakas wyjatkowa (choc sztuczna) orginalnosc, z ktorej i tak nic ciekawego nie wynika. Interesuje mnie zawsze ciekawe spojrzenie na ograny temat, np zamisat jakiejs space opery wole obejrzec sobie np PlaneES, zamiast jakiegos naladowanego fanservicem anime np Genshiken .
A i jeszcze przypomnial mi sie jeden fakt. Obejrzalem kiedys AMV zrobiony z EoEvangelion z muzyka Frozen Madonny. Strasznie mna wstrzasna. Jak tylko szybko moglem sciagnalem sobie wlasnie EoE i obejrzalem bez wczesniejszego zapozania sie z seria. Cholera, nie moglem spac z trzy noce w we dnie chodzilem caly czas jakis taki nieobecny. Nie wiem czy to sie podciaga pod temat watku, ale to byla naprawde mocna konsekwencja przerwania, a moze raczej zaczecia od konca i nie dokonczenia do poczatku (?). NGE do tej pory nie widzialem i wierzcie mi, to w najblizszym czasie sie nie zmieni.
Dark Rael - Wt lis 15, 2005 4:37 pm
No z tym Dear S, to musze Ci racje przyznać wytrzymałem pół odcinka, taki zrzyn chobitsa, ze az mi sie niedobrze robilo. Oczywiscie sa takie serie, ze od razu widac co to za chała. No ale w Tc raczej nie znajdziesz cycastej sakury, choc sa tacy co by chcieli , a nge, nawet obdarte z filozofii i symboliki i analizy postaci, nadal posiada cos fajnego: Misato
Tharivol - Wt lis 15, 2005 10:17 pm
Bo ludzie, ile razy ogladalismy juz tego samego NGE o zmienionej zaledwie nazwie?
XRay - Śr lis 16, 2005 12:19 pm
wiekszosc nowych serii(a wlasnie za te przewaznie sie biore) jest tak orginalna jak buty Adidash
Rynkiem rządzi popyt, a jak jest popyt to i podaż się znajdzie. Skoro w Japonii chcą oglądać fanservice to będą takie anime powstawać. To samo można powiedzieć o mechach, szkołach średnich etc. etc. Już nieraz czytałem fanowskie wyrzekania że anime robi się mało oryginalne, odgrzewanie starych schematów jest na porzadku dziennym, dziury zalepia się fanservice'm i tak dalej. Poza tym w Japonii miesięcznie wychodzi kilkanaście najmarniej nowych produkcji. Produkując sto kilkadziesiąt anime rocznie, niemożliwe jest żeby każde z nich było świeże, oryginalne i wysokiej klasy. Większość z nich będzie właśnie odpowiedzią na zapotrzebowanie: bierzemy cycate napalone panienki dodajemy do tego cieniutką fabułę i mamy "Girls Bravo" oraz kupę zadowolonych gostków z kompleksem lolity przed telewizorami, no i tak możemy mnożyć przykłady.
Konkluzja: cieszmy się że mamy takiego Makoto Shinkai, ale też nie potępiajmy w czambuł - skądinąd prezentującego przyzwoity poziom - Clampa
Remiel - Cz lis 17, 2005 6:55 pm
Oj więcej serii zem sobie odpuścił, niz obejrzałem Nie wymienie wszystkich, ale niektóre naprawdę mnie męczyły i juz nie mogłem dalej ciągnąć , inne podarowałem sobie z braku czasu lub tez po prostu chęci- róznie bywało. Teraz do głowy przychodzi mi, nie wiem czemu, Najica, która miała mieć swietnie opracowaną broń palną (i doprawdy miała, kto wie czy momentami nie lepiej niz Gunslinger Girls) ale dobijała mnie denność fabuły i fanserwis (którego w wyzej wspomnianym Genshinkenie zbytnio nie pamiętam). Kazda zeńska bohaterka musiała przynajmniej raz pokazać białe majteczki.
Dark Rael - Cz lis 17, 2005 8:36 pm
W najicy fanserwis byc musial, bo ten rezyser znany jest z tego wlasnie, najpierw robil project ako, potem aike i najike. w Aice bylo tego tyle, ze az parodia sie z tego zrobila. ten facet po prostu tak ma , ale aika miala niezly scenariusz i naprawde fajnie sie ja ogladalo. Najica moze nie byla specjalnie ciekwa, ale szlo wytrzymac.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL