Podsumowanie roku 2007



Dark Rael - Wt gru 18, 2007 6:42 pm
Pora na podsumowanie 2007 roku. Azunime tym razem kontrolowało sytuację nowości, poprzez zajawki. Co prawda pierwszy sezon ominęliśmy, ale to co zrobiliśmy potem pozwoliło nam samym wybrać i obejrzeć ciekawsze tytuły. Oczywiście nikt nie obejrzał wszystkiego, z Japonii dociera do nas ok. 100 anime rocznie, a są przecież jeszcze klasyki, które co jakiś czas oglądamy. Nie ustalamy żadnych obszernych zasad, ani kategorii, po prostu wymieńmy i skomentujmy to, co nam się w tym roku podobało. Jedyny warunek: anime musiało być, choć przez jeden sezon, nadawane premierowo w 2007 roku.
Moje typy.

1. Seirei no moribito

Serial fantasy zrealizowany bardzo nowocześnie, dorównujący wykonaniem filmom kinowym. Oczywiście wiemy na co stac production Ig, okazuje się jednak, że potrafili przebić barierę renderowanych postaci, które wyglądają jakby były normalnie narysowane, taki manewr pozwoli być może w przyszłości oszczędzac na animacji postaci, to spory krok do przodu, którego efekty widac podczas dynamicznych pojedynkow. A wiec przede wszystkim wyroznienie w tym roku należy się prod Ig za technike. Oczywiście serial ten to przede wszystkim swietna, oryginalna fabula, ciekawy świat i porządne postaci. Miał drobne wady, ale może nie piszmy o rzeczach Malo istotnych.

2. Nodame Cantabile

Anime dla studenta, a może bardziej dla studentki w klimacie bardzo dobrego honey and clover. Duzo humoru na poziomie, bardzo miły wątek romantyczny, duzo muzyki klasycznej (rzadkość w anime) i naprawde oryginalna postać głównej bohaterki, którą po mistrzowsku zagrała Ayako Kawasumi. Solidna komedia.

3. Darker than Black

Co prawda to nie jest drugi wolf’s rain i ma kilka powaznych dziur, ale oglądało mi się bardzo dobrze. Bardzo przywiązałem się do niektórych postaci, podobal mi się tez rysunek postaci (żeńskich: powzdychałem sobie trochę do Amber . Scenariusz miał niestety wady, a szkoda, bo wykonaniu ciezko cokolwiek zarzucić, a muzyka to w ogóle numer jeden w tym roku.

4. Tengen Toppa Gurren Lagann

Jeśli ktos twierdzi, ze w gatunku mecha wymyslono już wszystko, ten powinien zobaczyc serial gainaxu. Tym ludziom chyba nigdy nie skoncza się pomysły. Wypracowali wlasny styl, ujarzmili rendering, tworza piekne tla , których kolorystyka idealnie pasuje mojemu gustowi. Animacja na wysokim poziomie. Szkoda ze to tylko shounen, bo po raz kolejny chłopiec w mechu przezwycięża kompleksy i kopie tylki wrogom. Na domiar zlego po ktorymsnastym odcinku zaczyna się cienka dogrywka z pomyslami na sile. Gdyby zrobili z tego 13 odcinkow watku głównego, byłoby super. Niestety koncowka psuje serial, ale te pomysły z głównego watku, no czacha dymi

Pozostałe obejrzane tytuly: 5cm (Shinkai nudzi, wciąż to samo), lucky star (nawet milutkie), hitohira (spaprane a moglo być fajne), sola (przecietniak), murder princess (takie tam bajki), kanon (ładniutkie, ale wyciskacz lez), yamato nadeshiko (goth goth goth), Gakuen Utopia Manabi Straight! (Loli Loli Loli), deathnote (przerwałem, bohaterowie maja zbyt duze iq – przy ich sprycie czulem się jak roslina).




el doctore - Wt gru 18, 2007 7:57 pm
Kolejność nie ma znaczenia, wymieniam tytuły po prostu wartościowe, z rożnych subiektywnych względów. Wielu tytułów nie widziałem, więc może jakieś wybitne dzieła pomijam niezasłużenie. Cóż.

1. Moonlight Mile - scenariusz, scenariusz, scenariusz. Animacja leży na łopatkach, ale żadna seria nie miała tak piorunującego, fabularnego otwarcia (nie mylić z openingiem). Dla chłopaków. Jak się podbija kosmos i ... kobiety.

2. Tengen Toppa Gurren Lagann. W zasadzie Rael już napisał co i jak. Tytuł balansujący na granicy "fajności", nierówny, momentami nużący ale też - jak to w przypadku Gainax - chwilami ocierający się o genialność. Nie zmienia to faktu, że gołym okiem widać, iż ta konwencja złapała ostrą zadyszkę.

3. School Days. Wymieniam ten tytuł z jednego, zasadniczego powodu: nie mam pojęcia co myśleć o tej serii. Rozumiem zarówno tych, którzy uważają "SD" za totalne g..., jak i tych, dla których seria była objawieniem. Bardzo dziwne.

4. Mononoke. Jedyna w tym podsumowaniu seria, o której z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ociera się o wybitność. Rozpisywać się nie będę - odsyłam do recenzji.

5. Shigurui. Jedyny tytuł, który może przyćmić "Mononoke" jeśli chodzi o wizualia. Piękny, brutalny, drażniący zmysły - wizyjny. Nie wiem, jak to się ostatecznie prezentuje, gdyż nie znam zakończenia, ale i tak - WYDARZENIE.



h43m - Wt gru 18, 2007 9:51 pm
To ja może rzucę się na mniej ambitne

Komedie:
+ Lucky Star - dla mnie świetna parodia otaku i ich konwencji. Z jakiegoś powodu zaczyna mi się wydawać, zę anime KyoAni mają nie tylko lepszą animację, ale i lepszą grę seiyuu.
+ Sayonara Zetsubou Sensei - wspaniała parodia społeczeństwa japońskiego, ale myślę, że każde inne też znajdzie coś o sobie.
+ Doujon Work - jeszcze jedna parodia otaku, tylko tym razem bardziej o autorach doujinshi
+ Minami-ke - wyjątkowo prosta komedia, nie trzeba wdawać się za bardzo w kulturę
+ LoveCom - świetna komedia romantyczna, miałem okazję zobaczyć dobry przykłąd Manzai jak i Kansai-ben

Romanse
+ ef - a tale of memories - dobry, poważny romansik, bez stereotypowych haremowych postaci. Po prostu taki dramat romantyczny.
+ KimiKiss - anime tak zwykłe, że aż niezwykłe ;]. Drugi romans nieharemowy po efie, bez zbędnych skrajności, bez większej komercji anie zmieszanych gatunków, tylko dobry romansik.
+ Nodame Cantabile - najbardziej podobało mi się takie podkreślenie muzyki klasycznej, do której w dużej wróciłem po tym anime.

Inne
+ Maho Shojo Lyrical Nanoha StrikerS - teoretycznie należy do mahou shoujo, ale z konwencji różowych loli ribbon mahou shoujo już niewiele ma wspólnego. Zamiast tego wprowadzono trochę elementów wojskowych.
+ Death Note i Code Geass - oba cenię za liczne plot twisty i silny wątek głównego bohatera, który nagle dostaje moc, aby zmienić świat
+ Mononoke - zupełnie inny styl animacji niż wielu innych anime, oraz klimat Japonii z epoki Edo.

Zawiodło moje oczekiwania
+ Higurashi no Naku Koro ni Kai - szczerze mówiąc, dla anime opartego na tajemniczości, rozdziały z odpowiedziami nie tworzą już takiego klimatu jak rozdziały z pytaniami.
+ CLANNAD - prawdopodobnie ma wszystkie zalety i wady poprzednich produkcji Key, a więc jest do nich całkiem podobne.
+ Shakugan no Shana Second (do EP 11) - w pierwszej części, bohaterowie walczyli z dziwnymi postaciami jako tako chroniąc ziemię, ale póki co, druga część niewiele się różni od szkolnych haremówek. Nie no, chciałem, aby rozwiązali wątek romantyczny, ale nie żeby dodawali jakieś inne historyjki, które ledwo mogą wpłynąć na fabułę.

Pozostałe, któe można polecić, ale nie mam za wiele do powiedzenia o nich: sola, Ghost Hound, Zero no Tsukaima: Futatsuki no Kishi, Darker than Black, Hayate no Goutoku, Seto no Hanayome



Konował - Wt gru 18, 2007 10:45 pm

+ Death Note i Code Geass - oba cenię za liczne plot twisty i silny wątek głównego bohatera, który nagle dostaje moc, aby zmienić świat


miały premierę chyba w tamtym roku więc powinny się (imo) zaliczać do 06

Serii z 2007r obejrzałem niewiele, najbardziej zapadł mi w pamięci Darker Than Black i Doujin Work. Pierwsza seria głównie za szatę graficzną i efekty dźwiękowe, sama fabuła też była dobra, ale nie idealna, druga za ogromną ilość humoru, pomimo że odcinki trwały ok 11 min. Z innych tegorocznych pozycji było Potemayo, seria która w 80% nie trafiła w moje gusta, oglądałem głównie dla Guchuko, stworka z kosą którego wyczyny były na prawdę fajne.




h43m - Wt gru 18, 2007 11:08 pm

miały premierę chyba w tamtym roku więc powinny się (imo) zaliczać do 06
Leciały min jeden sezon w 2007, no i oba zakończyły się dopiero w połowie tego roku, a skoro większa ich część przypada na ten rok, to chyba można je zaliczyć tutaj ;]

Natomiast nie zgodzę się co do Potemayo: min 99% niezadowolenia. Obok Moe-tan, największy phail tego roku (chociaż w obu przypadkach nie wytrzymałem drugiego odcinka, co mi się baardzo rzadko zdarza ).

Aha, żebym nie zapomniał, podpowiedź



zergadis0 - Śr gru 19, 2007 9:41 am
Death Note - chyba najlepsza seria w tym roku, świetna oprawa A/V, chyba najbardziej zaskakujący serial jaki w ogóle widziałem.

Higurashi no Naku Koro ni Kai - ostatniego rozdziału jeszcze nie widziałem, ale ogólnie trzyma bardzo wysoki poziom poprzedniej serii, choć jest utrzymane w nieco innych klimatach.

Claymore - fajne dark fantasy, genialne pod względem graficznym, świetna muzyka, ale nierówne pod względem fabularnym.

Shakugan no Shana Second - trochę za bardzo idzie w stronę haremówki, IMO na obecny moment nieco gorsze od pierwszej serii, ale wciąż bardzo dobre.

Zero no Tsukaima: Futatsuki no Kishi - zdecydowanie lepsza od pierwszej serii i to pod praktycznie każdym względem.

Lucky Star - świetna komedia szkolna, sporo parodii Otaku i różnych gier jak i anime. No i rewelacyjny opening .

Sayonara Zetsubou Sensei - najlepsza komedia tego roku, choć chwilami za bardzo japońska i przez to nie do końca zrozumiała.

Minami-ke - świetna komedia, w zasadzie nie ma w niej nic co by bezpośrednio zachwycało, ale ogląda się bardzo przyjemnie.

ef - a tale of memories - jedno ze zdecydowanie najlepszych anime tego roku, świetna muzyka, artystyczna oprawa graficzna (choć chwilami widać, że pomysły twórców przekraczały ich budżet), i bardzo ciekawa fabuła z świetnie zaprojektowanymi postaciami i różnymi dość niezwykłymi pomysłami.

KimiKiss - po prostu dobry romans. Właściwie ciężko tutaj wskazać cokolwiek niezwykłego, ale ogląda się fajnie.

CLANNAD - wprawdzie jak dotąd jest to poniekąd powtórka Aira i Kanona z innymi postaciami, ale IMO z serii na serię jest coraz lepiej pod względem fabuły i muzyki, a coraz gorzej pod względem graficznym (tzn. postacie są zdecydowanie lepiej wykonane niż w Airu i Kanonie, ale tła są takie sobie).

Sola - ciekawe postacie, niezła kreska. Dodatkowo bardzo lubię połączenia horroru z romansem, więc od razu mi przypadło do gustu (nawet jeżeli z horroru to tutaj są właściwie tylko pomysły na postacie wyciągnięte).

Byousoku 5 centimeters - najlepiej narysowane anime jakie kiedykolwiek powstało, piękna muzyka i mimo iż oszczędna, to cudowna fabuła. Najlepsza kinówka tego roku.

Devil May Cry - świetne pod względem graficznym, niezłe pod względem muzycznym, fabuła jest wprawdzie inna od tego, co oczekiwałem po ekranizacji gry, ale niewątpliwie autorzy mieli parę bardzo fajnych pomysłów, przez co seria mi się spodobała.

Candy Boy - niewątpliwie to poniekąd przez to, że uwielbiam shoujo-ai, ale jest to IMO najlepsza krótkometrażówka w tym roku i naprawdę szkoda, że autorzy nie zrobili całej serii TV. Świetne rysunki (nie ma nawet jednego kadru, który by nie wyglądał bardzo dobrze), świetna muzyka (chyba najlepszy ending tego roku) i główne bohaterki które z miejsca da się polubić. Fabuła nie jest jakaś super odkrywcza i rozbudowana, ale ma przeuroczy klimat, przez co ogląda się bardzo sympatycznie. Dodatkowo dodam, że chyba nie istnieje żadne anime, które obejrzałbym więcej razy, nie chce mi się już liczyć, ale z 20 razy już na pewno obejrzałem .



Xian - N gru 30, 2007 7:46 pm
Pozwolę sobie skopiować z innego forum, bo na pisanie po raz drugi nie mam sił ani chęci.

1. Tengen Toppa Gurren Lagann – czysta zabawa, szaleństwo, fanserwis i kicz wymieszany z geniuszem. Czyli to wszystko, co najbardziej lubimy w produkcjach Gainaksu. Your drill will pierce the heavens! ^^
2. Dennou Coil – początkowo nie wiedziałem, jak to ugryźć. Lain dla ubogich, Noein część druga, GitS dla dzieciaków? Faktycznie, gdy bohaterami są uczniowie szkoły podstawowej może się wydawać, że anime przeznaczone jest dla widzów w takim wieku. Na szczęście się pomyliłem. Mamy tu do czynienia z bardzo oryginalnym scenariuszem i dobrą realizacja. Rozwiązanie intrygi – jak z Dicka, jak z Dicka – pomyślałem. Szkoda, że anime przeszło niezauważone.
3. Nodame Cantabile – anime wyjątkowo na poziomie. Romans, komedia, school (university?) life w odpowiednich proporcjach. Przewyższa chyba podobne Honey&Clover. Oczywiście też sama Nodame – klasa sama w sobie.
Naprawdę miło obejrzeć romans z normalnymi ludźmi bez: koralowych kosmitek, księżniczek, które zniszczą świąt w 16 urodziny, istot mroku, które zabija słońce, dziewczynek z 12-godzinną pamięcią i różnych takich niespodzianek.
4.Lucky Star – anime, które już podbiło cały fandom i pół Internetu (albo odwrotnie). Wyjątkowo zabawna komedia o otaku (również), parodia (chociaż trochę monotematyczna – Haruhi...). Duży potencjał moe. W tym roku najlepiej bawiłem się przy LS.
5. Seirei no Moribito – kolejny doskonałe wykonany serial Production IG (nie jest to co prawda GitS SAC) Dojrzała fabuła i wiarygodne postaci. Świetna muzyka Kawai. Juuni Kokki nie przebiło, ale było blisko. Momentami nudziło.
6. Clannad – powtórka z rozrywki w wykonaniu Kyoto Animation. Rozumiem osoby, które nie widzą tych seriach nic ciekawego, ale ja to po prostu kocham. Warto nadmienić, ze harem Tomoyi jest znacznie ciekawszy od haremu Yuuichiego. Bardzo moe.
7. Baccano! – czyli włoski hałas. Seria rozrywkowa, daleko jej do doskonałości, ale miała w sobie coś oryginalnego. Fajny klimat mafijnych lat 20., nieliniowa narracja, zakręceni bohaterowie. Isaac&Miria – to oddzielna kategoria. xD
8. Minami-ke – nic nowego, ale ja się w tych siostrach zakochałem. Haruka-neesama ^^ A przy tym dość śmieszne.
9. El Cazador de la Bruja. Czyli polowanie na wiedźmy. Bee Train jeszcze coś tam wyciągnął z konwencji Noir. Całkiem miłe (+ loli yuri – miodzio). Muzyka Kajiury jak zwykle na poziomie.
10. Byosoku 5 cm – naprawdę ładnie narysowane, ale jak jak zwykle w tym samym sosie.

Muszę jeszcze wyróżnić Code Geass, które miało premierę w 2006 roku. Nie jest zbytnio oryginalne, ale doskonałe się ogląda. Zdecydowanie przewyższa nudnawego Death Note’a. Lelouch tak wykorzystał swoją moc, jak powinien to zrobić Raito.
Intrygująco jeszcze wygląda Mononoke. Dopiero zacząłem oglądać, więc nie mogę powiedzieć czegoś więcej.

Co mnie zawiodło w tym roku? Z oryginalnych produkcji:
School Days – no, no, no (parafrazując premiera z Londynu). Wybitnie głupia i szkodliwa historia. Ostatni odcinek i związane z nim zamieszanie czyli „nice boat” z pewnością wejdą do kanonu. Tylko nie wiem jakiego.
Darker than Black – spodziewałem się czegoś na miarę poprzednich tytułów BONES. Nie był to ani Bebop ani Wolf’s Rain. Tytuł poprawny i nic więcej. Wątek główny fabuły słabo opracowany, czasem wiało nudą.
Claymore – abstrahując od mangi, seria była naprawdę słaba. Nudne i nielogiczne. Postaci Clare i Rakiego (Shinji Ikari 2007 roku) to największe porażki w tym roku.

Z sequeli:
Naruto:Shippuuden – niemalże „cztery tysiące lat wyglądany” cytując kolędę. Niestety dostaliśmy produkt z grafiką z lat 90. i przeciąganą akcją. Tylko muzyka ratuje sprawę, ale tylko trochę.
Zero no Tsukaima: Futatsuki no Kishi – po bardzo miłym pierwszym sezonie dostaliśmy dziurawą historię, dryfującą w niewiadomym kierunku. Jeśli pierwsza seria by tak wyglądała, nie zwróciłbym na nią uwagi.
Shokugan no Shana II – pierwsza seria była miksem, która wyjątkowa mi się spodobał. 12 odcinków nowego sezonu to haremówka loli drugiej świeżości.



Daldow - N gru 30, 2007 8:22 pm

2. Dennou Coil – początkowo nie wiedziałem, jak to ugryźć. Lain dla ubogich, Noein część druga, GitS dla dzieciaków? Faktycznie, gdy bohaterami są uczniowie szkoły podstawowej może się wydawać, że anime przeznaczone jest dla widzów w takim wieku. Na szczęście się pomyliłem. Mamy tu do czynienia z bardzo oryginalnym scenariuszem i dobrą realizacja. Rozwiązanie intrygi – jak z Dicka, jak z Dicka – pomyślałem. Szkoda, że anime przeszło niezauważone.
Zostało przeze mnie zauważone w zajawce. Niestety nie byłem zbyt pewien całości, aby zaryzykować 26 odcinków, no i naturalnie recenzję całości.

Pozdrawiam



Filippiarz - N gru 30, 2007 9:30 pm

Zostało przeze mnie zauważone w zajawce. Niestety nie byłem zbyt pewien całości, aby zaryzykować 26 odcinków, no i naturalnie recenzję całości.
Ja też zauważyłem - pierwsze 3 odcinki bardzo fajne były, niestety całość na razie czeka na lepsze czasy a właściwie na więcej czasu.



Aenama - Wt lut 19, 2008 9:28 am
Dla mnie nr 1 roku 2007 to Mononoke, później Higurashi no naku koro ni kai, Death Note i na koniec solidny Claymore.



Tassadar - Cz mar 06, 2008 11:10 am
Claymore - rozczarowanie mimo wszystko, zapowiadało się o wiele lepiej a niestety im dalej w las tym więcej drzew... Zakończenie to już tragedia a postaci nie aż tak ciekawe jak by się można spodziewać.

Devil May Cry- pozytywne zaskoczenie. Może to imało ambitna rozrywka ale zabawna, tempo jest szybkie, oprawa super i nie sposób się nudzić. Ponadto poszczególne odcinki to już nawet małe perełki.

Higurashi no Naku Koro ni Kai - boski sequel genialnego horroru. Nic dodać nic ująć.

Seirei no Moribito - po 12 Kingdoms kolejne solidne wschodnie fantasy z fajnymi postaciami, bajeczną oprawą i ciekawie przedstawionym światem. Cóż, w końcu marka studia zobowiązuje.

Lucky Star - Azumanga była jednak o wiele lepsza, choć nie da się zaprzeczyć, że jako parodia sprawdza się bardzo dobrze (do tej pory mam w pamięci scenę parodiującą Code Geass, hehehe).

Tyle jeśli chodzi o sprawy ważniejsze, choć przyznam że skoro nie widziałem wielu wymienionych wcześniej serii to może wyszło coś jeszcze godnego odnotowania.



Manni - N mar 09, 2008 4:01 pm
A ja ze wstydem muszę przyznać, że nic godnego uwagi w tym roku nie zobaczyłem, gdyż praktycznie nie obejrzałem żadnej nowszej serii. Wyjątkiem jest "Nodame Cantabile" - zabawne, inteligentne, z ciekawymi postaciami i niezwykłym klimatem, nieco słabsze od "Honey & CLover", ale wciąż naprawdę dobre. Sporo tytułów na mnie dopiero czeka: "Moonlight Mile", "Mononoke", "Hihurashi...", Seirei...". Eh, i tak cały 2008 zejdzie mi na nadrabianiu pozycji z 2007, eh...