Rubber Soul
Yer Blue - Pt lut 16, 2007 2:22 pm
Chciałbym w końcu troche popisac o płytach Beatlesów.
Ale nie na zasadzie najlepszy jest ten kawałek, ten i jeszcze tamten, i w ogole świetna płyta Amen. Tylko troche przyjrzeć się dokładniej (a może przysłuchać?).
O Rubber Soul mówi się, że to płyta pomost pomiędzy Beatlesami grającymi pop a Beatlesami dojrzałymi. Zgoda.
Nie do końca za to zgadzam sie że jest pierwsza plyta która nie jest tylko zbiorem piosenek a stanowi pewna całość.
Pierwsza strona plyty jest rzeczywiście przemyslana, dojrzała, jest pwena całością. Druga to miom zdaniem zbiór bardzo przypadkowy, nie trzymający sie kupy. Od razu słychac jak bardzo wyróżniają sie na niej ballady Lennona. Bardzo dziwi cos takiego jak What Goes On? To jedna z wiekszych tajemnic na Beatlesowskich płytach dla mnie. Nie tylko dlatego, że utwór kiepski ale ja bym go widział na płytach od Help wstecz. Najbardziej jednak dziwi koniec płyty w postaci Run For Your Life - napradę nie wiem jak koniec albumu, który momentami przejawia sie jako ambitny może być taki BANALNY Ja bardzo lubię ten utwór ale trudno wyobrazić sobie dziwniejsze zakończenie. W dodatku jednak klimatem zupełnie nie pasuje do zawartości Rubber Soul. Plyta powinna kończyć się piosenka In My Life - jakże inne byłoby nastawienie do tej płyty, wtedy byc może sprawiałaby wrażenie bardziej przemyslanej całości.
Osobiście mam wątpliwości co do Wait, który zbytnio kojarzy sie z The World z poprzedniej strony albumu (dobrze, że chociaż nie sa na tej samej stronie), ja bym go nie umieszczał na tej płycie, zwłaszcza, że to właściwie odrzut z sesji do poprzedniego albumu.
Utwór Georgea choć zaskakująco słaby zaciekawia dość oryginalnym brzmieniem gitary i na pewno pasuje do klimatu płyty. Muszę jednak przyznac, że Harrison w porównaniu z perełkami które wyczarował na Help strasznie spóścił z tonu - nie wiele lepszy jest Think For Yourself. Dlatego nie zgadzam się z opinia (wielokrotnie słyszałem takie), że Rubber Soul to pierwsza płyta zespołu bez wypełniaczy. Help pod tym względem prezetuje sie bardziej okazale.
Jeszcze nie pasuje mi dyskryminacja utwórów Paula (tylko jeden!) przy az 4 kawałkach Johna, (nie licząc What Goes On) na drugiej stronie albumu. Doprawdy dziwna sytuacja.
Trzeba przyznać, że John kompletnie zdominował tą płytę. Nie tylko ilością, jakością ale nawet czymś więcej. Wyraznie słychać jak bardzo poszedł do przodu, jak bardzo zostawił Paula w tyle. Utwory McCartneya w porównaniu z poprzedną płyta prawie niczym sie nie różnią, John stworzył zupełnie nową jakość, zwłaszcza w czterech (sporo ich) balladach. Juz jakby mniej w tym melodii, więcej klimatu, smaczków. Dodatkowo strasznie rozwinął się jako tekściarz. Ta różnica pomiędzy Johnem a Paulem wyrazna (a może i bardziej zaskakująca) będzie jeszcze na nastepnych plytach. Prawdopodobnie gdyby Paul dorównał kroku koledze, Rubber Soul byłaby już w pełni dojrzałą płytą.
Na płycie jest sporo brzmieniowych smaczków, w rodzaju sfuzowanego basu w Think For Yourself (który brzmi niezwykle czadowo- zagłusza komletnie gitare ) czy urzycie sitaru w Nowhere Man ale dla mnie naistotniejszą zmiana brzmienia zespołu jest gitara, która jest zupełnie inna od tego co było wcześniej. Pod tym względem przypomina gitarowe partie z Revolvera, i byc może dlatego obie płyty dla Harrisona są do siebie podobne. Tak po prawdzie to wiele rzeczy łączy te płyty. To na pewno są dwie najbardziej przełomowe płyty zespołu. Z tym, że to Rubber Soul jest pierwsza na której słychac wyrazne różnice co do wczesniejszych płyt, postep zespołu w tworzeniu czegos nowego, ambitniejszego.
Co myslicie o tej płycie?
hans80 - Pt lut 16, 2007 4:08 pm
Mysle ze to swietna plyta. Mimo kilku slabszych punktow uwazam ja za nad wyraz spojna. To predzej z Helpa uznalbym kilka utworow za tzw. wypelniacze
Zgadzam sie z Toba Piotrku, ze What Goes On nadaje sie do odstrzalu w pierwszej kolejnosci. Zreszta utwory wykonywane przez Ringo, zarowno z Helpa, jak i Rubber Soul, wyjatkowo mi nie pasuja i wybijaja sie z calosci plyt bardziej niz w przypadku pozostalych albumow Beatlesow. Na pozostalych wydawnictwach kawalki Ringo mnie juz tak bardzo nie irytuja, a niektore nawet lubie
Wracjac do Rubber Soul - do przecietniakow zaliczylbym jeszcze I'm Looking Through You, Wait, Michelle, ale w kontekscie calego albumu az tak bardzo mi nie przeszkadzaja. Staja sie wyraznie slabsze po wyjeciu ich z otoczenia pozostalych utworow. Run For Your Life takze nie jest genialnym utworem, ale zawsze go jakos lubilem i nigdy nie pomyslalem, ze cos z nim moze byc nie tak Juz tak jestem przyzwyczajany, ze konczy on album, ze jest to dla mnie najnaturalniejsza na swiecie rzecz.
Co do kawalkow Harrisona, to tu juz sie z Toba Piotrku kompletnie nie zgadzam. Uwazam, ze nagrania z Helpa sa wyraznie slabsze i zawsze wydawalo mi sie to w miare oczywiste. Nie slabe, czy beznadziejne, ale po prostu jakos mi nie lezaly, w przeciwienstwie do obu nagran z Rubber Soul. O i le jeszcze I Need You nie mozna uroku odmowic, to w You Like Me Too Much nie znajduje wiele ciekawego.
Rubber Soul cenie glownie wlasnie za spojnosc, nowe (i nowoczesne jak na tamte czasy; swietny bas Paula; sitar George'a) brzmienie oraz swietne harmonie wokalne. No i jeszcze te klawisze w In My Life
greg - Pt lut 16, 2007 5:00 pm
Run For Your Life istotnie nie powala jako zamykające tę płytę, ale w sumie i początek - Drive My Car nigdy mi się za bardzo nie podobał - dlatego w moim odczuciu powstaję swoista, nieszczególna w porównaniu do reszty płyty- klamra.
Jeśli chodzi o kawałki Harrisona - to zdecydowanie popieram Karola:) Nie ma porównania z tym co jest na Help. Oba z RS zaliczam do tych najlepszych utworów TB, natomiast You Like Me Too Much i I Need You to sredniaki.
Płyta jest wyraźnie zdominowana-jak wspomniałeś - przez Johna, te genialne piosenki na niej to właśnie jego.
Co do spójności całego albumu też miałbym wiele wątpliwości... natomiast słusznie chyba mówi się o nim jako o łączniku: drive my car, you wont see me, the word, what goes on, run for your life, to epoka kończąca się powoli, natomiast norwegian wood, nowhere man, think for yourself, girl, in my life to oznaka że nadchodzi nowe:)
Yer Blue - So lut 17, 2007 12:32 pm
Nie zdziwiłem sie specjalnie opinia, jakoby Harrison na Rubber Soul wyczyniał cos wilekiego. Pamiętam dobrze jak broniliscie If I Needed Someone wczesniej, ja też juz pisałem co mi tam sie nie podoba. Melodycznie oba nagrania Georgea sa dla mnie mało atrakcyjne, zwłaszcza w porównaniu z bardzo pieknymi jakie skomponował na płycie Help - dla mnie oczywiście. Za to napewno brzmia o wiele bardziej nowatorsko od swych poprzedników. Someone dzieki troche brzęczacej gitarze niczym sitar, Think For Yourself kompletnie zaskakującym basem Paula. Ale wyobrazcie sobie ten ostatni utwór bez tego bajeru, nic wielkiego by już nie prezentował. Ten bas dodaje utworowi pałeru, sprawia równiez że staje sie melodyjny, chwytliwy i to o dziwo dzieki tak mało melodycznemu instrumentowi jakim jest bas. Moim zdaniem Paul podbudował ten utwór bo inaczej uznałbym go wypełniaczem, ale tak na szczęście nie jest.
Innymi słowy George jako kompozytor mnie jakos na Rubber Soul nie zachwyca. Ale już jako gitarzysta jak najbardziej.
Grzesiek, zgadzam się z tymi piecoma utworami, które wymieniłeś na końcu, że sa zdecydowanie najamitniejszymi na płycie. Ale jednak The World nie wrzuciłbym do worka z tymi mniej istotnymi. Świetnie i nowatorsko brzmi tam gitara, końcówka zaś to niesamowicie świdrujaco brzmiące organy, które nadaja temu kawałkowi prawie psychodeliczny wymiar. Pod względem tych brzmień utwór ten to spory krok na przód. Tylko ten powracający i bardzo prosty motyw (o miłości, ale przedstwiony w najbadziej banalny sposób na świecie) może wydawać się zjadaniem własnego ogona, bo takimi "sztuczkami" Beatlesi czarowali juz nas wcześniej do bólu. Ale mówić szczerze to całe The World jest fajnie chwytliwe i w pełni udane, tylko może zbyt słodkie.
Drive My Car to z kolei bardzo konkretne wejście, w moim odzczuciu cała pierwsza strona płyty jest logicznie poukładana. Druga juz nie.
Ringo - So lut 17, 2007 2:22 pm
Piotrku, jakie znowu "The World"!! "The Word", chciales rzec!
Chcialabym bardzo sie wypowiedziec w tymze watku, ale nie znosze pisania bez bezposredniego odswiezenia sobie muzyki, a niestety w tym momencie nie mam dostepu do "Rubber Soul" . Generalnie moje zdanie jest bardzo, ale to bardzo zblizone do Twojego, dla mnie "Rubber Soul" jest plyta, na ktorej pojawiaja sie zaczatki ambitniejszego podejscia do grania/kompozycji, kilka przeciekawych patentow i pomyslow... Plyte lubie, ale uwazam, ze znacznie bardziej przelomowa plyta byl nastepny "Revolver". MIMO owych kilku znakow dojrzewania, wiekszosc hmm.. klimatu.. melodii.. pasuje mi jednak do pierwszego okresu Beatli. Powinnam teraz, zeby nie zanizac poziomu, odniesc sie do konkretnych utworow, ale czuje, ze bylby to gwalt na plycie , jesli nie moge jeszcze raz przed tym zweryfikowac mojej "pamieci". Jest krokiem do przodu, ale w moim odczuciu jeszcze troszke za malym, zeby uznac plyte za cosik zupelnie nowatorskiego, w kazdym calu. Takze nie wydaje mi sie byc niesamowicie spojna... "The Word" z kolei nigdy, ale to nigdy nie bylam w stanie polubic, z kolei, o dziwo, "Wait", za ktorym wiekszosc osob nie przepada, lubie niesamowicie, cos w dramaturgii, w przejsciu, w rytmie... "The Word" za to zawsze wydawal mi sie takim, za przeproszeniem, pianiem i to prawie, ze falszujacym.. nie wiem, akurat w tym utworze chorki draznia mnie strasznie. Nigdy nie zdolalam tez w pelni pojac zachwytow nad "Drive My Car", a jeden utwor z plyty nalezy do moich nielicznych, ktorych wrecz nie lubie (poza "The Word") - czyli "Michelle". Natomiast jednym z moich faworytow, poza "In My Life", jest wlasnie owo nawiazujace zdecydowanie w tyl, a nie otwierajace cos nowego, "Run For Your Life". Jedna z najbardziej.. hmm.. swiezych.. kompozycji na plycie. Prosciutka, i jak z Helpa, OK. Ale poniewaz ten album i tak stawialam blizej Helpa niz Revolvera, a w dodatku "Helpa" lubie jednak bardziej jako calosc (!!!), nie mialam z tym wiekszych problemow. Byc moze.. Na tej plycie wreszcie cos zaczyna sie dziac nowego (nieee.. ok.. rozwoj widac tez przy poprzednich plytach Beatli, ale chodzi mi o wyrazny przelom), ale dla mnie ta plyta jest jeszcze mocno osadzona w starym brzmieniu.. te ciekawsze nowe pomysly z kolei nie sa dostatecznie.. dynamiczne.. utwory traca sporo z owego pieknego spontanu pierwszego okresu, nie bedac jeszcze az tak dojrzalymi, zeby owo zrezygnowanie wyszlo im na dobre (bardzo nieprofesjonalnie pisze, wiem ), a nie bedac dostatecznie przelomowymi, zeby ow "spontan" wynikal "sam z siebie" (jak to jest na Revolverze ).
Przez dluzszy czas plyta mnie po prostu "nudzila", wiem, ze sama pisalam o tym, ze czesto nudzi muzyka ambitna, i ze np. Camela tez na poczatku tak odbieralam, dlatego tez mojego odbioru nie traktuje jako zadnego powaznego argumentu na rzecz wartosci, czy braku wartosci.. ale uwazam plyte za po prostu dobra, tak na 7 czy 8 z 10. Nie zas za absolutne arcydzielo.
greg - So lut 17, 2007 7:39 pm
Twój post Asiu przypomniał mi o kilku sprawach dotyczących RS. Generalnie poruszyłaś parę kwestiii z którymi się bardzo zgadzam - The Word - nie wiem Piotrku czemu tak Ci to przypadło do gustu... jest w tej piosence jeden moment, przy którym moje ucho sie dłużej zatrzymuje i dla którego czasem istotnie warto jej przesłuchać- mam na mysli frazę:
In the beginning I misunderstood,
But now I've got it, the word is good,
To dla mnie oznaka że ta piosenka jednak nie jest taka nudna jak mogłaby być:) Widać w niej ten "krok do przodu"? może faktycznie sa takie przebłyski ale nikną one w przeciętności tego utworu.
Druga sprawa to Wait- faktycznie dużo osób za nia nie przepada, a ja celowo nie zamieściłem jej w pierwszej wymienionej przeze mnie w poście wyżej grupie piosenek- bo to jedna z tych których nie zaliczyłbym do "pierwszego okresu", ani to tez nie jest jakaś rewelacja na miarę ambitniejszych kawałków... ma po prostu w sobie jakiś nostalgiczny klimat, który nie pasuje wczesnym FAbsom. Generalnie bardzo lubię tę piosenkę
Kolejna rzecz- If I Needed Someone i Think For Yourself- fakt że o tej pierwszej już dosć sporo dysputowaliśmy- mnie ona po prostu pociaga, mogę ją słuchać i spiewać cłaymi dniami - może to ta specyficzna linia melodyczna i rwany lekko głos?? nie wiem. Think For Yourself - fakt, jej siłą jest bas i ciężko z tym polemizować. Istotnie troche przesadziłem w poście wyżej umieszczajac ją wsród tych najlepszych piosenek TB. Stawiając jednak te dwa utwory w zestawieniu z Helpowymi- to moje zdanie i ocena są raczej jednoznaczne.
No i na koniec odnosząc się Asiu to twoich zdań na temat Revolvera- dla mnie Revolver to już jest coś, to już jest wielkie dzieło zespołu który wie co robi. w zasadzie tylko Yellow Submarine na tej płycie zgrzyta i piszczy, reszta to niesamowita owiana jakąś fascynująca mgłą historia- ale to juz nie na ten watek:)Dlatego za przełom uznałbym raczej Rubber Soul
pozdrawiam:)
jacek84 - So lut 17, 2007 8:27 pm
Dla mnie Rubber Soul jest nowatorska w porównaniu do poprzednich płyt zespołu.Brzmienia takie jak sitar w Norwegian Wood czy bas z przystawką fuzz w Think For Yourself nadają tej płycie nowatorskiego ducha.
Już sama okładka wskazuje że beatlesi nie są już tym grzecznymi chłopaczkami jak wcześniej...
A co do utworów...wg. mnie genialne są Drive My Car, Norwegian Wood, The Word, Girl ale najznakomitszy to In My Life.
Płyta ta jest bardzo spójna i utwory wydają się pasować do siebie.
Uwielbiam tą płytę....ma nie tylko świetne utworu ale też i ciekawą okładkę
Ringo - N lut 18, 2007 10:30 am
Dla mnie nowatorskie sa elementy, ale nie calosc :p
Ale nie pisze tego posta, zeby sie przekomarzac, tylko zeby ze zgroza zauwazyc, ze zapomnialam wspomniec o "Girl", ktore wcale, moim zdaniem, nowatorskie nie jest, a mimo to... To tez jeden z moich absolutnych faworytow na plycie. Prowadzenie glosu. Wsysanie powietrza. Melodia.
Okladka jest.. jest swietna.. ale dla mnie tez nadal na pograniczu . Starego i nowego . Mimo LEKKO psychodelicznego rysu.
Yer Blue - Pn lut 19, 2007 12:42 pm
Troche się z Wami zgadzam, troche nie zgadzam.
Ale chyba wszyscy słyszymy w tej płycie coś zupełnie nowego, jak na Beatlesów. Koncepcja całości może jeszcze im nie wyszła ale poszczególne utwory mają już w sobie ducha eksperymentu. Posłuchajcie sobie gitar w Nowhere Man, brzmią tak niesamowicie, albo nawet w The Word (a nie The World ). We zwrotkach jest bardzo oszczędna, ale ta powtarzająca się zagrywka ma jakąś siłę riffu, w dodatku brzmienie jest takie soczyste (no ale tekst i wokale to na pewno żaden postęp). W Drive My Car też brzmi ciekawie, dość ostro, i nie chodzi mi tylko o początkowy riff i solówkę. Ale z kolei sama kompozycja bez rewelacji.
Revolver był na pewno większym przełomem jako całość, jednakże Rubber Soul nie jest aż tak odległy od swego nastepcy jakby sie mogło wydawać. Wiele utworów takich jak Nowhere Man, Think For Yourself, Norwegian Wood (zwłaszcza w wersji z Antology 2, gdzie sitar pogrywa sobie trochę śmielej, tak jakby to juz nie był tylko dodatek) czy nawet In My Life spokojnie w moim odczuciu mogłoby zlalezć się na Revolverze. Z kolei kilka utworów (prawie wszystkie Paula, oprócz Eleanor Rigby właściwie) pasowało by jak ulał do Rubber Soul.
Squork - Pt cze 01, 2007 2:30 pm
Wracjac do Rubber Soul - do przecietniakow zaliczylbym jeszcze I'm Looking Through You (...)
Naprawdę nikomu się ten utworek nie podoba? Moim zdaniem to najlepszy kawałek na płycie na równi z idącym łeb w łeb "In My Life". Melodia zawarta w "I'm Looking Through You" rozwala mnie absolutnie. Uwielbiam początkowy akustyczny riff, ale najbardziej chyba moment kiedy padają słowa "You're not the same!" i to co się tuż po tym dzieje z muzyką. Poza tym brzmienie głosu Paula, tekst, końcówka - wszystko mistrzowskie - czy my na pewno piszemy o tym samym utworze?
hans80 - Pt cze 01, 2007 5:14 pm
Owszem, jest to kawałek na swój sposób ciekawy, ale aż tak do mnie nie przemawia. Ma w sobie jakiś taki brak plynności. Albo nie - nie wiem jak to nazwać słowami
Tak jak mówiłem - w kontekście całej płyty utworek ten mi nie przeszkadza, chocć nie należy do moich faworytów
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL