To powinien zagrać na koncercie McCartney



admin_joryk - N sie 31, 2008 1:57 pm
Ułozyłem sobie taką listę utworów, którą chciałbym usłyszeć na koncercie Paula.
Kolejność jest raczej przypadkowa. Brakuje mi też dwóch kawałków, których tytułów ...zapomniałem ale jak sobie przypomnę, to uzupełnię.

1. Ballroom Dancing
2. Jet
3. That Was Me
4. Beware My Love
5. Famous Groupies
6. Lovely Rita
7. Let Me Roll It
8. Wanderlust
9. Uncle Albert/Admiral Halsey"
10. Let Em In
11. Summer of 59
12. Pipes of Peace
13. Blackbird
14. Jenny Wren
15. Old Siam, Sir
16. Mrs Vanderbilt
17. Elenor Rigby
18. Mull Of Kintyre
19. Nod Your Head
20. Penny Lane
21. Band On The Run
22. Birthday
23. Back In The USSR
24. Ob-La-Di Ob-La-Da
25. Live And Let Die
26. English Tea
27. Beautiful Night
28. Day In The Life/Give Peace A Chance
29. Lady Madonna
30. Long Haired Lady
31. Monkberry Moon Delight
32. Rinse The Raindrops
33. Sgt. Peppers Lonely Hearts Club Band

Jak widać - żadnego miauczenia (Yesterday, Let It Be)




hans80 - N sie 31, 2008 8:25 pm
To i tak mnie Joryku zaskoczyłeś, bo jedynie około połowa z Twojej listy odstaje od faktycznych setlist Paula
Ale o ile sam bym wywalił już przejedzone Yesterday i kilka innych stałych koncertowych "wyjadaczy", to "miauczenie" powróci na Twojej liście choćby w takim Jenny Wren, przy którym Paul męczył się niemiłosiernie kilka lat temu. Wanderlust, mimo że uwielbiam, także trudno jest mi sobie wyobrazić w wersji "live" (no chyba że jakieś 25 lat temu ).

Z pewnością Twoje propozycje idą w ciekawym kierunku i mocno odświeżyłyby koncerty Paula. Z drugiej strony, lekko zmęczeni powtarzalnością repertuaru Paula są Ci, którzy zażywają zwiększoną dawkę Paula, a oni (czyli my) nie stanowią niestety dominującej części publiki.
Swojej listy nigdy nie układałem, ale w wolnym czasie pomyślę, co jeszcze bym chętnie na koncercie Paula usłyszał.



admin_joryk - N sie 31, 2008 9:38 pm

Jenny Wren, przy którym Paul męczył się niemiłosiernie kilka lat temu
jak to męczył? to się gra w półtorej oktawy, a Macca śpiewa w trzech



hans80 - Pn wrz 01, 2008 8:20 am
W ilu oktawach by się tego nie grało, nie zmienia to faktu, że relatywnie wysokie rejestry w refrenie sprawiały Paulowi problemy. No chyba, że to jedynie moje uszy to w taki sposób odbierają.

A poza tym po kilku koncertach z takim repertuarem, Paul musiałby sobie zapewne zrobić dłuższą przerwę od śpiewania, bo głos sforsowałby bankowo Takie Beware My Love, Old Siam, Sir, Monkberry Moon Delight, czy Rinse The Raindrops, to mogło by być już za wiele w takiej dawce...




admin_joryk - Pn wrz 01, 2008 9:23 am

W ilu oktawach by się tego nie grało, nie zmienia to faktu, że relatywnie wysokie rejestry w refrenie
nie, raczej nie, to nowa piosenka, on to gra nisko i jak najbardziej jest to w jego możliwościach wokalnych. Powiedziałbym nawet, że jest to piosenka na odpoczynek. Spróbuj sobie zresztą zanucić. Nawet pijak da radę ...niczego nie sugerując

A poza tym po kilku koncertach z takim repertuarem, Paul musiałby sobie zapewne zrobić dłuższą przerwę od śpiewania, bo głos sforsowałby bankowo



hans80 - Wt wrz 02, 2008 7:52 am
Ech, no nie ma ca brnąć w analizę wykonań Jenny Wren, bo widać jest to kwestia indywidualnej oceny. Mnie nieco drażni głos Paula w tym kawałku i odnoszę wrażenie, że nie jest on śpiewany z łatwością (nie w sensie, że jest to utwór w jakiś sposób forsujący głos, tylko że Paul walczy ze swoim głosem, żeby trafić w odpowiednie nuty). Hmm, osobiście miałbym problem problem, żeby poprawnie zanucić Jenny Wren, mimo że pod wyraźnym wpływem trunków już od lat świetlnych nie byłem No chyba, że dokonam transpozycji do swojej skali, to wtedy inna rozmowa

A co do beatlesowskich czasów, to mógł się nie przejmować, bo to szczyt beatlemani był i ludzie szli na koncert zobaczyć, a nie posłuchać Beatlesów Teraz głos Paula już nie ginie w krzykach tłumów, więc ewentualna wtopa mocno i wyraźnie gryzie w uszy.

Natomiast w pełni się zgadzam co do "inwestycji" w grajków. Może nie tyle chórek jest potrzebny, bo aktualny zespół dobrze sobie z tym zadaniem radzi, tylko sekcja dęciaków i smyczków by się przydała, bo np. takiego Eleanor Rigby, to się z syntetycznym plumkaniem Wixa wysłuchać w spokoju nie da