Toradora!
Grabiarz - N cze 07, 2009 6:32 am
Tak sobie to oglądam i po 10 odcinkach mam strasznie mieszane uczucia. Z jednej strony wkurza mnie prawie wszystko: słodziutka muzyka, charadesign (cóż, to chyba jednak normalne w tego typu produkcjach, że trzydziestoletnie kobiety wyglądają jak nastolatki)
Postaci raczej sztampowe, chociaż zaopatrzone w dość drobne cechy charakterystyczne. Taiga jest cudownie odpychająca, Ami wydaje się pustą manipulantką, Minori jest akurat w porządku, lubię ten typ postaci, do tego dochodzą dość nieporadny Ryuji, ideał faceta w okularach i patologiczna mamuśka.
A fabuła jakoś do tej pory nie grzeszy oryginalnością, mówi to człowiek, który w komediach romantycznych nie gustuje i widział ich wybitnie mało (co powoli, powoli się zmienia )
No ale z drugiej strony, coraz więcej jest scen, w których zachowanie postaci mnie zaskakuje, o dziwo jest dość logiczne i budzi ciekawość, co będzie dalej.
A jak Wy to odbieracie? Czy według Was Toradora zasługuje na miejsce w czołówce szkolnych komedii romantycznych, tak jak uważa wielu miłośników tego tytułu?
Luik - N cze 07, 2009 1:03 pm
Toradora zaczyna się jak dość sztampowa, choć jedna z przyzwoiciej zrobionych komedia romantyczna. Ale z każdym odcinkiem odchodzi od tego. Moje subiektywne wrażenie jest takie, że czym bliżej końca tym bardziej odcinki stają się wartościowe. Rzeczywiście Taiga nie jest jakimś fenomenem wśród postaci z tego typu produkcji, ale przynajmniej mimo wielu podobieństw nie da się jej dokleić całkiem bez kontrowersyjnie do "bliźniaczek" Louise & Shana. Tak jak zwykle mamy co najmniej dziwaczną sytuację rodzinną głównej parki, która w mnij lub bradziej naciągany sposób jest usprawiedliwiana... Tutaj wygląda to w miarę nieźle, ale i tak się średnio kupy trzyma..
Charaktery postaci mimo, że raczej niezbyt oryginalne są spójne i tworzą logiczną całość. Minori tu jest chyba najlepszym dowodem (bo wydaje mi się najciekawiej i najlepiej stworzoną postacią). Ami też, mimo początkowego wrażenia całkowitej płytkości okazuje się jakąś tam głębie mieć.. W porównaniu z nimi Ryuji wydaje się być potraktowany bardzo po macoszemu. Jest płytki, a jego działania raczej bezsensowne, czym wpisuje się (niestety) w standardy tego typu anime.
Fabuła jest przemyślana i spójna, ale niestety wydaje się być robiona jakoś tak bez polotu...
Czy zasługuje na miejsce w czołówce? Myślę, że tak chociaż pod względem ilości humoru na pewno ustępuje wielu produkcją, a nie przekłada się to do końca na jego jakość (chociaż z pewnością poziom jest dość wysoki jak na szkolne komedie).
sketch - N cze 07, 2009 1:15 pm
Myślę, że Twoje obserwacje bardzo dobrze chwytają sedno problemu, jaki i dla mnie stanowi ten tytuł. Bo powiem tak: sama bym chyba z własnej woli za Toradora! się nie wzięła, ale że mam w domu takiego parę lat młodszego maniaka, który dużo ściąga, a potem robi sobie w kuchni prywatne kino, to tak się pewnego razu zdarzyło, że robiąc grzanki doszły mnie jakieś dialogi z Toradora!. Wielkim błędem było stanąć obok i podejrzeć odcinek (myśląc sobie "tylko ten jeden, w końcu nie mam na to czasu"), bo potem już się nie mogłam oderwać. Dlaczego? Chyba właśnie dla tych nielicznych momentów w każdym odcinku, gdzie bohaterowie jakby odchodzili od konwencji. I może właśnie przez tą łatwą przewidywalność tego co mogło stać się dalej (ona mu nie powie, on ją zobaczy, ona to znajdzie) byłam ciekawa jak bohaterowie zareagują, jak to wpłynie na ich relacje.
Nie mam doświadczenia w tego typu anime, więc ciężko mi powiedzieć jak bardzo Toradora! wpisuje się w ogóle schematy takich produkcji. Nie mniej jako seria zaskakująco przypadła mi do gustu. Choc im dłużej o tym myślę zaczynam podejrzewać, że to jakieś podejrzane...
ps. Ja akurat Minori nie lubię, z resztą sama nie wiem której bardziej jej czy Taigi, która notorycznie wywoływała na mojej głowie opadającą "łezkę". Za to główny męski bohater może być, ja z kolei takie niby- konkretne typy lubię. Natomiast nie spoilerując powiem, że w ostatnich odcinkach robi się strasznie wkurzająco i z tymi "logicznymi zachowaniami" może być różnie.
Tassadar - N cze 07, 2009 2:09 pm
Ja się szczegółowo na razie nie wypowiem (dlaczego to się domyślcie ;P) jednak nie sposób zaprzeczyć, że w "Toradora!" jest tyle samo schematów co zachowań nieszablonowych - dzięki temu podstawa serialu jest "stara, dobra i sprawdzona" a jednocześnie potrafi przyjem,nie zaskoczyć. Dzięki temu nawet jeśli ktoś nie do końca czuje się przekonany, to i tak będzie chciał obejrzeć wszystko do końca. Czyli jednak losem bohaterów można się zainteresować.
Zaś co się tyczy projektów graficznych postaci... wystarczy zerknąć na "Arir", "Kanon" i masę innych żeby zobaczyć co jest w modzie To najlepiej przyciąga młodych i cóż, nie ma rady, albo się to polubi albo trzeba z tym wytrzymać jakoś, bo nikt nie zmieni czegoś co się komercyjnie świetnie sprawdza.
Sir_Ace - Śr cze 10, 2009 4:35 pm
Tak to jakoś dziwnie działa. Wszyscy widza, że brak w serii jakichkolwiek nowości, poszczególne elementy nie są na super-hiper wysokim poziomie, a mimo to... przyciąga do ekranu i pozostawia po sobie miłe wrażenie.
Chyba do końca moich dni zapamiętam Minori i jej moe-radar
Grabiarz - Pn cze 15, 2009 2:08 pm
Doczłapałem do końca i jestem zadowolony. W końcówce o dziwo nawet wszystkie te dramatyzmy nie osłabiły mojego entuzjazmu. Podobały mi się rozmowy między Ryujim i jego matką, która z wiecznie zaspanej/skacowanej zrobiła się jakaś normalniejsza, Taiga też pomimo tych licznych humorków zaskarbiła sobie coś w rodzaju mojej sympatii, nawet gagi w końcówce bawiły mnie bardziej chociaż były rzadsze.
Rozczarowała mnie Minorin, tak ją wcześniej lubiłem, teraz zaczęła w jakiś altruistyczno-masochistyczny sposób świrować i udawać stoika.
Takiego zakończenia spodziewałem się od pierwszego odcinka, a w zasadzie od survivoru Podobało mi się, dobre anime
I czy naprawdę jestem aż tak spaczony, że tylko mnie scena w które Ryuiji przebrany za misia bawi się z Taigą, skojarzyła się z pedobearem?
sketch - Pn cze 15, 2009 2:25 pm
Takiego zakończenia spodziewałem się od pierwszego odcinka, a w zasadzie od survivoru
Gyabo! Sorcia... Acz, że spoilery to byłowiadomożesąnawłasnąodpowiedzialność
Z całą resztą się zgadzam, yhym. Lubię to anime. Z chęcią też poszerzyłabym asortyment o inne tytuły w tym klimacie ^^
Grabiarz - Pn cze 15, 2009 2:45 pm
Spoko, mnie jakoś tak naturalnie się wydaje, że w tego typu anime głównie bohaterowie zawsze są razem na końcu, mimo że mało tego widziałem. A poza tym openingi i endingi są nieludzko sugerujące
Przed Toradorą oglądałem Midori no hibi i też mi przypadło do gustu, trzeba tylko zaakceptować ten absurdalny wątek główny
Jest jeszcze Ah! My goddess! Ale tam relacje między główną parą przypominają pojedynek w bierki bez ograniczeń czasowych.
Drugi opening Toradory mnie urzekł, jest cudny!
Sir_Ace - Pn cze 15, 2009 6:56 pm
Seria trochę przypominała mi His and her Circumstances.
Za to Taiga była niemal kopią Shany i Louise (Zero no Tsukaima) - mała tsundere, której głosu użycza Rie Kugimiya...
eizo - Śr lip 01, 2009 10:31 am
Bez wątpienia to ARCYDZIEŁO. Ocena 10/10 jak nic. 8/10 to krzywdząca ocena no, ale każdy ma prawo do swojego zdania.
Ja na początku tzn po pierwszym odcinku też nie byłem zadowolony bo sądziłem, że to kolejne anime ze standardowymi postaciami, które niczym mnie nie zaskoczy.
Okazało się całkowicie inaczej. Postacie oryginalne i co najlepsze dużo emocji. Chyba każdy pamięta te super scenki bijatyk czy inne podobne, które nagle się pojawiały i kończyły. Ogólnie w tym anime było coś takiego czego po anime się spodziewać prawie, że nie można, a mianowicie taka naturalność zachowań. Oczywiście wiele scen bardzo komediowych lecz wszystkie fajne i nie drażniące w przeciwieństwie do mnóstwa komedii, które zamiast śmieszyć denerwują.
Więc ocena 10/10.
h43m - Pt lip 03, 2009 10:07 am
Ogólnie w tym anime było coś takiego czego po anime się spodziewać prawie, że nie można, a mianowicie taka naturalność zachowań.
Rozumiem, że naturalnością zachowań nazywasz pakowanie się do czyjegoś mieszkania czy szkolnej sali z drewnianym mieczem i rozwalenie wszystkiego wokół (Taiga), żmudną pracą, a nawet niewolniczą na rzecz "znajomej" (z początku) bez rekompensaty czy nawet logicznego powodu (Ryuuji), podejmowanie się setki różnych prac gdy sytuacja w żaden sposób tego nie wymaga (Minori).
W pewnym odcinku Ami też powiedziała, że nie będzie ani gonić (nawiązując do Taigi) ani nie będzie goniona (Minori), lecz będzie z num iść jak równy z równym. Zasugerowała w ten sposób trzy archetypy. Czyż nie za wygodne to?
Też sądzę, że ich zachowania często zaskakujące, ale nie naturalnością, ale że tak powiem, jeszcze większa polarnością zachowań. Wydawać by się mogło, że im bardziej bohaterka "tłucze" protagonistę, tym fani są szczęśliwsi.
PS. Czy zachowanie zaskakujące nie przeciwstawia się naturalnemu? W końcu zachowanie naturalne, to wręcz takie normalne i zrozumiałe, a więc w pewnym sensie konwencjonalne. Zaskoczenie natomiast jest wtedy, gdy się od tej konwencji odbiega.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL