W co ciupacie?
Karmazyn - Śr paź 24, 2007 1:38 pm
Czyli w co gracie?
Na podstawie udzielonych odpowiedzi może udało by się zorganizować spotkanie forumowiczów w jakąś grę/na serverze :]
Mogę się zmierzyć w FPS: CS:S, RTCW:ET, ET:QW, BF2, BF2142, U3 beta demo
Na kurniku , preferuję netopol, literaki, kalambury, piłkarzyki.
Clare_SilverEyes - Śr paź 24, 2007 1:43 pm
Warhammer-all czesci
Cod-1,uo,2,4
WiC-teraz gram cale dnie
Toca race driver 3-w to moge zawsze na wasza odpowiedzialnosc
Company of Heroes
Faces of War
Soldiers
CC woiny o tyberium
nfs carbon
operation flashpoint
Heroes-3-4
mam ich wiecej ale w te najczesciej
Vortex - Śr paź 24, 2007 2:53 pm
Cabal Online
Guild Wars
CS:S
reszta mi się już znudziła
Endorama - Śr paź 24, 2007 5:29 pm
Kiedys gralem namietnie w RTCW:ET. Teraz grywam w lineage2.
h43m - Śr paź 24, 2007 6:51 pm
ja tam gram w Odgadnij Seiyuu, chociaż ostatnio nie ma z kim . Oprócz tego wolę obejrzeć anime niż grać, ale ogólnie preferuje stare cRPG takie jak NWN czy DS2
Vortex - Cz paź 25, 2007 2:41 pm
h43m a grałeś w nwn na necie kilka lat temu? ;P
h43m - Cz paź 25, 2007 3:08 pm
kiedyśtam grałem, ale nie na dużą skalę ;]. kiedyś szerokopasmowy net był droższy i kiedyś musiałem net dzielić z kimś wymagającym ;]
Vortex - Cz paź 25, 2007 3:21 pm
a bardziej areny czy servy rpg? ;]
h43m - Cz paź 25, 2007 3:25 pm
No raczej RPG. W końcu esencja tego typu gier jest rozwój postaci i fabuła, a nie mordobicie, inaczej to by w ogóle nie było RPG
Vortex - Cz paź 25, 2007 9:27 pm
no teoretycznie tak ;]
hehe spoko już Cię więcej nie męczę ;]
Goodcat - Pt paź 26, 2007 5:19 pm
Jedyną grą w jaką grałem po zakupie kompa było silent hill 4: The Room. Po przejściu tej gierki wszystko wydawało mi się nudne i tak, oto skończyła się moja przygoda z graniem.
el doctore - Pt paź 26, 2007 5:37 pm
Po przejściu tej gierki wszystko wydawało mi się nudne
Popieram, popieram. Wszystkie Silenty nieźle orają głowę Nawet pierwszy, nawet teraz.
Escalayer - So paź 27, 2007 6:47 pm
Teraz to Lineage 2 jest w akcji choc ja sobie kupie tabula rasa bo stac mnie na to a gra wymiata
Pottero - N gru 02, 2007 1:41 pm
Ja pykam we wszystko, na co w danej chwili mam ochotę. Pożyczam albo kupuję całą masę gier, instaluję i czekam, aż mnie na którąś najdzie ochota. Dzięki tej taktyce od połowy października ukończyłem w stu procentach tylko jedną grę – „Ojca chrzestnego”... A aktualnie pykam w:
„BioShock” – muszę przyznać, że twórcom udało się na chwilę zachwiać moją moralnością. Bardzo ważną rolę w grze spełnia bowiem substancja o nazwie adam, która pozwala na mutację. Problem w tym, że jest ona bardzo rzadko spotykana, a pozyskuje się ją z ciał kilkuletnich dziewczynek, którym wszczepia się pasożyta ją produkującego. Żeby nie było zbyt łatwo, dziewczynek strzegą wielkie roboty, które trzeba pokonać, aby móc się dobrać do adama, co jest nie lada wyzwaniem. I tu pojawia się pytanie natury moralnej – odseparować pasożyta i pozwolić żyć dziewczynce, zdobywając mniej adam, czy „wyssać” z niej całość? Po krótszym zastanowieniu się doszedłem do wniosku, że to tylko kilka tysięcy poligonów, a nie żywa istota, a zabicie jej opiekunów to masa wysiłku, toteż zgadnijcie, na które rozwiązanie się zdecydowałem... A gra ogólnie miodzio – świetny klimat, rewelacyjna grafika, fenomenalna muzyka.
„BloodRayne II” – nienajgorsza strzelanko-zręcznościówka z seksowną dhampirzycą w roli głównej. Trochę lepsza od pierwszej części. Do teraz ukończyłem jakieś 60%.
„Człowiek z blizną” – Tony Montana’s lives! Takie połączenie „Grand Theft Auto: Vice City” z klimatem z „Człowieka z blizną”. Da się pograć.
„Doom III” – no tak, grafika świetna, ale grywalność niska, za to klimat trochę lepszy. Długo w to już nie grałem, nie wiem, czy przeszedłem z 40%.
„FarCry” – typowa strzelanka.
„FEAR” – kiedy pierwszy raz nagle pojawił się duch Almy, poczułem się bardzo nieswojo i nieprzyjemnie, czyli można powiedzieć, że się przestraszyłem. Początkowe etapy były świetne, ale później trochę zaczęło nudzić ciągłe łażenie po podobnych lokacjach, wpadanie od czasu do czasu na oddział przeciwników albo ducha. Gra straciła klimat, bo pojawienie się ducha po jakimś czasie da się już przewidzieć, a przeciwników do zabicia spotyka się trochę za rzadko, więc zaczyna wiać nudą.
„Ghost Master” – kiedyś to przeszedłem dwa razy, ale lubię wracać do tej gry. Fajnie jest tak czasem postraszyć śmiertelników.
„Grand Theft Auto III”, „Grand Theft Auto: Vice City”, „Grand Theft Auto: San Andreas” – to chyba nie wymaga komentarza.
„Harry Potter i Zakon Feniksa” – ukończyłem 70%, czyli główny wątek mam za sobą, teraz tylko biegam po Hogwarcie, żeby odkryć wszystkie tajemnice i mieć 100% ukończenia. Dziwne, ale do teraz mi się to nie znudziło.
„Harry Potter: Mistrzostwa świata w quidditchu” – beznadziejne sterowanie, niezrozumiałe zasady dla pałkarzy. Po paru meczach zaczyna po prostu nudzić.
„Need for Speed: Carbon” – jeszcze przy żadnym „NfS” nie nakląłem się tyle, co przy tym... Drifting w tej grze jest nie do przejścia, o ile nie nazywasz się Wafel z „Inidial D”... Wielki minus za pozostawienie beznadziejnego pomysłu z „Most Wanted”, czyli ścigającą gracza policją. Nudne to, wkurzające, niczego do gry nie wnosi, a czasami marnuje się przez to piętnaście minut życia...
„Need for Speed: ProStreet” – różni się od poprzednich „NfS” nie tylko grafiką, ale i klimatem... Jakoś wolałem „Undergrounda” i „Carbona”.
„ObsCure” – survival horror to w sumie za dużo powiedziane... Strzelanko-przygodówka w konwencji horroru. Od czasu do czasu da się zagrać.
„Prince of Persia: Piaski czasu” – gra w sumie fajna, ale na moim komputerze ma jedną wkurzającą wadę: raz cały czas haczy, przez co nie można poprawnie wykonywać skoków itd., a po przeinstalowaniu sterowników do graficznej, zainstalowaniu najnowszego DirectX i wgraniu patchy koleś zapieprza tak szybko, że tym bardziej nie da się poprawnie nim sterować... Nie udało mi się osiągnąć złotego środka, toteż gram w to dopóki się nie wkurzę. Póki co, mam jakieś 67%.
„The Elder Scrolls IV: Oblivion” – przechodzę powoli. Świat tej gry jest przecież gigantyczny, więc od czasu do czasu załączam, wykonam kilka misji, pozwiedzam, i już mija parę godzin, a i tak nie odkryłem nawet połowy ćwierci tego, co ten świat oferuje. Szkoda mi to wszystko przechodzić na szybko, siedzieć przy tym bez przerwy przez parę dni, wolę poznawać powoli. Tak jak „Morrowinda” – do dzisiaj nie przeszedłem. Na pendrivie mam save’y, jak mnie najdzie na „Morrowinda”, to go instaluję, wrzucam stany zapisu i gram dalej.
„TimeShift” – świetna, wciągająca strzelanka. A w odróżnieniu od innych strzelanek, jak sama nazwa wskazuje, możliwość zabawy czasem. Gra nosi też znamiona niezbyt wymagającej gry logicznej, ponieważ często trzeba połączyć ze sobą parę faktów i trochę pomajstrować z czasem, aby przejść daną lokację, ale poziom tych „łamigłówek” stoi na szczęście na poziomie żłobka, więc nic nie mąci przyjemności eksterminacji szwabów, czy z kim tam walczę. A majstrowanie przy czasie daje dużo radości, można np. zatrzymać czas, wyjść z ukrycia, zastrzelić parę osób, a nim czas znów zacznie płynąć, wrócić do swojej kryjówki. Spowolnienie czasu to w sumie typowy bullet-time, a cofnięcie czasu, o ile nie wymaga tego gra, nie jest zbyt efektowne. Ale i tak najbardziej lubię zatrzymywać czas, zabierać wrogom broń, załączać czas ponownie i obserwować ich głupie zdziwione miny, że im broń znikła, zanim dostaną kulkę. Szkoda tylko, że się cholernie długo ładuje, ale na całe szczęście rozgrywka przebiega płynnie. Warto zagrać chociażby po to, żeby zobaczyć, jak powinna wyglądać grafika w grach komputerowych.
„Resident Evil IV” – co prawda względem poprzednich części zaszło sporo, czasem dość pokaźnych, zmian, ale na szczęście ogólny klimat się nie zmienił.
„Silent Hill IV: The Room” – przyjemny horrorek.
„STALKER: Shadow of Chernobyl” – bardzo dobra strzelanka z elementami... RPG. A do tego rewelacyjna grafika. Szkoda tylko, że w polskiej wersji nałożyli lektora na dialogi, zamiast zrobić kinowe tłumaczenie...
„Wiedźmin” – w sumie pograłem w to trochę, bo na razie mam zapas innych gierek, a wkurza mnie system walki w tej grze, nad tym będę musiał trochę posiedzieć, żeby to do perfekcji opanować, bo póki co, idzie mi to żałośnie. A poza tym świat w „Wiedźminie” jest ponoć rozbudowany podobnie jak w „Oblivionie”, więc również będę go przechodził bardzo powoli.
„Władca Pierścieni: Bitwa o Śródziemie” – armie Saurona atakują wolne narody Śródziemia, czyli mamy coś zgoła innego od tego, co znamy z książek Tolkiena i filmów Jacksona. Walczę złą stroną, bo po prostu mają lepsze możliwości techniczne i bojowe .
„World in Conflict” – jak mam ochotę, to załączam, po to tylko, żeby trochę rozruszać szare komórki.
„Zeus – pan Olimpu” – gdy już rozbuduję miasto jak tylko się da, podbiję i osiągnę, co się da, to zakładam nowe. Nigdy mnie to nie nudzi.
Obawiam się, że większości tych gier nie przejdę, bo wcześniej właściciele zaczną domagać się o ich zwrot...
Muchal - N gru 02, 2007 2:20 pm
Ja lubię pykać w Pro Evolution Soccer 6, NFL Madden08 albo ESPN Football 2k5, CS 1.6 no i moje ulubione Diablo 2. Od czasu do czasu odświerzam sobie coś starego chocby Red Alert 2, GTA2, Starcraft. Chcialoby się pograć w kilka nowości, bądź ostatnich tytułów ale niestety procek 1.6ghz i 512mb ram i grafice 64mb nie pozawalaja na zbyt wiele. Nie przejmuję się tym za bardzo albowiem zauważyłem u siebie tendencję zmniejszania sie zainteresowania grami, chyba powoli wyrastam. Juz nie ta frajda co kiedys.
Solar - N gru 02, 2007 2:40 pm
Pottero - a znalazłeś w Morrowindzie już zwłoki Indiany Jones'a?
Pottero - N gru 02, 2007 5:56 pm
Pottero - a znalazłeś w Morrowindzie już zwłoki Indiany Jones'a?
Być może, ale nawet jeśli tak, to nie zwróciłem uwagi...
Od wczoraj gram w tego „TimeShifta” i muszę powiedzieć, że gierka naprawdę cholernie wciąga. A jej twórcom nie brakowało humoru. Oto miejsce, które najbardziej mnie w tej grze rozbroiło:

Rzecz dzieje się w roku 1939 w alternatywnej rzeczywistości, owo miejsce położone jest gdzieś w górach, jak zresztą widać. Te powyginane w tle rzeczy to szczątki steampunkowego zeppelina. Jak dotąd najlepsza lokacja w grze, szkoda tylko, że później włazi się do jakichś kopalni i cała fajna atmosfera znika; w „Return to Castle” moją ulubioną lokacją również była ta w jakichś koszarach, poligonie, obozie, czy czymkolwiek to było.
CesOne - Wt gru 04, 2007 6:25 pm
Chetnie sprawilbym sobie jakas konsole najlepiej PS3 jak widzialem gry typy motorstorm, assasin creed albo GT5 i wiele innych ktore mi teraz do glowy nie przychodza, naprawde robia wrazenie.
Niestety ciagle uzywam tylko PC a na nim glownie gram w LineageII czasem sobie jakas nowosc zalatwie i zagram tak jak ostatnio gears of war, crysis, cod4 albo polski wiedzmin.
Issina - Wt gru 04, 2007 7:15 pm
ja ostatnio trzymam sie Unreala
Unreal2 i UT2K4
w demo UT3 nie pograłam bo moj komp mnie nie lubi =(
a prosciej mowiac nie chce mi uruchomic dema i wyskakuje bład.
ale jutro premiera
jak najdzie mnie ochota to czasem dorwe sie do The longest Journy - jak znudzi mi sie łażenie z bronią
Matrixen - Wt gru 04, 2007 7:22 pm
Counter strike przez neta
a tak na singlu to przerozne horrory jak Fear(+ dodatek) The suffering, i planuje zagrac w silent hill i the think
Tomoko^^ - So sty 19, 2008 8:55 am
Ragnarok oczywiście^^
Świetna gierka, bardzo wciągająca, z na prawdę niezłą grafiką, utrzymana w mangowych klimatach, daje możliwość nawiązania znajomości z ludźmi z całego świata i możliwość kreowania postaci w najdowolniejsze sposoby. Polecam gorąco. Na podstawie gry powstała manga o tym samym tytule i anime. Mangę również polecam^^, a anime na razie nie oglądalam, ale z opini znajomych ponoć dobre^^.
Luik - So sty 19, 2008 10:08 am
Do niedawna sporo grałem, zwłaszcza w cRPG, ale teraz nie mam czasu bu anime oglądam. Chociaż jak sobie załatwię nowy sprzęt (a mam to w dość bliskich planach), to pewnie jakiś czas pogram sobie w najnowsze hiciory
Solar - So sty 19, 2008 12:12 pm
Tomoko - na jakim serwerze grasz w RO? Co prawda nie gram w to od dłuższego czasu, ale może sie znamy? A anime z tego co ja wiem ponoć koszmarne >.<
A ja gram sobie ostatnio w Pokemony na emulatorze. Fajna gierka, cicho być
h43m - So sty 19, 2008 12:17 pm
A ja gram sobie ostatnio w Pokemony na emulatorze. Fajna gierka, cicho być
Ja przeszedłem wszystkie części, oprócz tych, które wyszły na DS, bo emulatora dobrego nie mogłem znaleźć
Solar - So sty 19, 2008 12:29 pm
Mam ten sam problem, sprawdziłam wszystkie nowsze wersje tych najbardziej popularnych emulatorów (Desmume, no$gba i Ideas) i w sumie można powiedzieć, że żaden tego cholerstwa nie odpala. Zostaję więc przy gierkach na GBA, czekając na "normalny" emulatorek.
A tak po za tym padłam, jak zobaczyłam Tomb Raider: Legend na GBA. Muszę.... to.... mieć....
Deedlith_Anthy - So sty 19, 2008 8:11 pm
Ja też grałam w RO kiedyś, na serwerze MobRO
Tak się składa, że i ja gram w Poki-te oldschoolowe, na GBC...Krzyształki.
Choć zastanawiam się nad wgraniem Yellowa-po co grać w tą grę, jak mi się czas nie zmienia i przez to nie mam szans na przejście całej?
Tomoko^^ - N sty 20, 2008 5:50 pm
Solar - cóż początkowo grałam na KDR, nick Sakimi i Miruki, później troche na DKDR. Ostatnio na Lenneth RO nick Kegano. Obecnie myślę nad zmianą serwera (po tym jak włamano się na Lenneth, prawdopodobnie będzie wipe :/). A ty?
Solar - N sty 20, 2008 8:12 pm
Tomoko - grałam na KDR pod tym samym nickiem co na tym forum jako assassinka. Było jeszcze parę postaci, ale grałam nimi bardzo krótko, więc nawet nie będę wspominać.
Tomoko^^ - Pn sty 21, 2008 7:01 am
Solar - teraz grasz jeszcze czy juz nie? Ze znajomymi szukamy dosyc high rate'owego serwerka, bardziej do zabawy jak grania (po akcji na KDR i Lenneth ciężko troche grać na niższych ), rozważamy DKDR, może znasz jaikis fajny, nawet niepolski serwerek o dosyc wysokim rate? Btw. do jakiej gildii należalaś? Coś mi mówi twój nick, ale nadal Cię nie kojarzę ;P.
Solar - Pn sty 21, 2008 12:37 pm
Nie gram od dłuższego czasu, głównie z powodu matury. Oprócz Darka (swoją drogą wipe na nim zrobili) nie znam innych high rate'owych serwerów (bo podejżewam, że chodzi Ci o polskie), zresztą nie interesowałam się nimi, wolę grać na low rate. A gildia... Trochę wędrowałam, ale najdłużej byłam (i jestem) w Bregan D'aerthe.
Tomoko^^ - Pn sty 21, 2008 6:39 pm
Hmm, o wipe wiem^^, ustalilismy, że pójdziemy jednak na DKDR, btw. Dartha pewnie kojarzysz? Też był w Breganach (ale wcześniej w Zakonie, jak wszyscy z osiedla xD).Low rate przeszły mi po zhackowaniu Lenneth, nie chce mi sie jeszcze raz robić postaci :/. A i powodzonka na maturce^^
Wolverine - So lip 26, 2008 2:06 pm
Aktualnie gram w cztery tytuły: TES4: Oblivion, Test Drive Unlimited (śmigam online ), Resident Evil 4 i Far Cry (już piąty raz przechodzę całego single player'a; ta gra przyciąga mnie niczym magnes ).
Jeżeli chodzi o produkcje, które już ukończyłem to jest tego dosyć sporo, więc wymienię tylko te najważniejsze dla mnie: wszystkie części Half-Life'a, wszystkie części Call of Duty (oprócz trójki; nie mam konsoli), S.T.A.L.K.E.R. (z niecierpliwością czekam na prequel "Clear Sky"), Medal of Honor: Airborn, Bioshock, Warcraft III, Age of Empires III, Company of Heroes, Dark Messiah of M&M (swoją drogą jedna z najlepszych gier w jakie grałem), Crysis i jeszcze kilka innych tytułów.
Pottero - So sie 09, 2008 3:41 pm
grywam w przygodówki pointânâclick, bo to nie na mój mózg, ale teraz wkręciłem się w âźStill Lifeâ. Świetny klimat, coraz bardziej wciągająca fabuła plus całkiem nieźle zrealizowana polska wersja językowa (pełna). Problem w tym, że powoli zaczyna być tak jak zawsze, gdy biorę się za przygodówkę â gdzieś w połowie biurko i monitor będę miał zawalone post-itami z różnymi wskazówkami, znakami runicznymi, piktogramami, rządami cyfr itp., czyli próbami złamania jakiegoś szyfru czy zagadki. Ale pal licho, zadowolenie z siebie, kiedy po połowie nocy uda mi się w końcu dojść, co i jak, jest bezcenne .
A ostatnio przeszedłem âźStubbs the Zombie in Rebel without a Pulseâ na najtrudniejszym poziomie â świetna jajcarska gierka, chociaż zdecydowanie za krótka.
Pottero - So wrz 06, 2008 8:44 pm
Miałem ostatnio nadmiar gotówki, kupiłem więc parę gier, trochę pożyczyłem, ale i tak nie wiem, kiedy zdążę w to wszystko zagrać. Najbardziej napaliłem się na âźGears of Warâ â gra zacna, ale coś czuję, że może mi z nią trochę zejść, poczekam więc, aż będę miał spory nadmiar czasu, żeby się nią nacieszyć. Parę dni grałem w âźCzłowieka z bliznąâ, ale po tym, jak przepuściłem trzy i pół miliona dolców, a jak na złość cały czas trafiał mi się dostawca koki z niewielką jej ilością, na której nie szło zarobić, odechciało mi się. Pewnie kiedyś wrócę.
Kilka tygodni wcześniej przeszedłem âźStill Lifeâ â naprawdę rewelacyjna przygodówka, aczkolwiek kilka zagadek naprawdę było ciosami poniżej pasa. Później zabrałem się za âźOjca chrzestnegoâ, którego onegdaj nie przeszedłem do końca â w momencie, gdy zostałem donem Corleonów, przestałem grać. Nie dość, że gra jest słaba i uboga, to dodatkowo twórcy okazali zero szacunku dla książki i filmu. Mam nadzieję, że âźOjciec chrzestny IIâ będzie pod każdym względem lepszy.
Gdy zrezygnowałem z âźGears of Warâ, zabrałem się za najnowsze âźAlone in the Darkâ, ale szybko zrezygnowałem â miał być survival horror, a natknąłem się na zręcznościówkę z koszmarnym sterowaniem, co sprawiło, że podziękowałem, przynajmniej na razie. No i stanęło na tym, że 3. dzień gram w âźAssassinâs Creedâ. Schematyczność i liniowość tej gry są koszmarne, powtarzające się co chwilę na ulicy dialogi po paru godzinach powodują wściekłość, ale mimo wszystko ta gra mnie wciągnęła, a przyjemność ze skakania po dachach, belkach, krzyżach, kopułach itp. oraz sieczenie żołnierzy jeszcze mi się nie znudziło. Warto w nią zagrać chociażby dla samej panoramy Jerozolimy czy Damaszku na maksymalnej rozdzielczości i najwyższych ustawieniach.
Pottero - N paź 05, 2008 9:04 pm
Jesień fajna jest, bo szybciej się ciemno robi, co pozwala trochę umysł oszukiwać i prędzej zacząć grać w pewne rzeczy. Ot, np. powtórną zabawę z âźSilent Hill IIâ rozpoczynać już około 19.30, co po całym dniu czytania lektur i powtarzania japońskiego jest nawet dość odprężającą rozrywką. Za pierwszym razem momentami srałem przy tej grze â noc, ciemność, słuchawki itp. Przy kolejnym podejściu, tym bardziej, że zaczynam wieczorem, a kończę mniej więcej teraz, co by jeszcze trochę pospać, klimat gry trochę słabnie, aczkolwiek po paru latach i tak bardzo miło jest do niej wrócić. Ot, chociażby po to, żeby znów się z piramidogłowym spotkać.
Deedlith_Anthy - N paź 12, 2008 10:13 am
Hehe, SH 2 tez mnie czeka. Ostatnio ukonczylam Shadow of the Colossus, piekna gra! Oprocz tego zaliczylam KH2, a teraz przechodze Final Fantasy X. Calkiem fajne, acz 7 nie przebije.
Pottero - N paź 12, 2008 3:47 pm
Chciałem się dopchać do pada i pograć w demówkę âźTomb Raider: Underworldâ. Co prawda mi się nie udało, ale za to mam fajne zdjęcia 

No i autograf . A w âźUnderworldâ i tak zagram, prędzej, czy później.
el doctore - N paź 12, 2008 6:55 pm
Oż Ty, w mordę!
Pottero - N paź 12, 2008 7:20 pm
Trzeba się było dzisiaj wybrać do EMPiK-u na Nowym Świecie i swoje odstać, to też byś miał fotkę z oficjalną Larą Croft . I plakat z autografem.
el doctore - N paź 12, 2008 7:31 pm
Trzeba się było dzisiaj wybrać do EMPiK-u na Nowym Świecie i swoje odstać, to też byś miał fotkę z oficjalną Larą Croft . I plakat z autografem.
Czy już kochasz Stolicę?
Pottero - N paź 12, 2008 8:07 pm
No nie przesadzajmy. Wszystko jest lepsze od ślęczenia cały dzień nad nauką, tak więc przedwczoraj poszedłem na imprezę, wczoraj na spotkanie redakcyjne tanuki.pl, a dzisiaj na Larę, bo do EMPiK-u na Nowym Świecie mam nie więcej jak piętnaście minut piechotą . Kombinuję, ile idzie, żeby sobie zrobić sensowną i przyjemną przerwę od nauki, a okazja zrobienia sobie zdjęcia z wcieleniem ikony popkultury nie trafia się przecież zbyt często, prawda?
Tak więc, mimo wszystko, nadal uważam, że Warszawa sux, ale już mniej, niż na początku .
Solar - So paź 18, 2008 8:29 am
Argh... Lara *-* Potter, daj łapkę, którą dotykałeś tę modelkę, ucałuję ją Muuuu... A w listopacie premiera gry ^_^
A na serio, imho najbardziej podobna była moim zdaniem Rhona Mitra, z roku na rok coraz mniej się starają i już nawet nie zwracam uwagi, że jakieś modelki zatrudniają :/
Pottero - So paź 18, 2008 10:04 am
Jak dla mnie, nadal się starają. Z jednej strony âźTomb Raiderâ to marka sama w sobie, więc mogli by wybrać byle jaką babkę, żeby świeciła cyckami przed publicznością, tym promując grę, ale z drugiej strony istnieje prawdopodobieństwo, że takie olewacze podejście by się na nich mogło zemścić... Mnie ta się Alison jako Lara bardzo podoba, jak dla mnie jest chyba najlepszą modelką tej postaci, ale może to takie subiektywne zdanie, bo okazuje się, że na żywo jest naprawdę cholernie przesympatyczną osobą. Aha, no i jako pierwsza modelka Lary jest gimnastyczką, występowała nawet przed księciem Charlsem i wygrała kilka nagród gimnastycznych. Ale nic to, poleciała sobie, więc teraz nie pozostaje nic innego, jak czekać na âźUnderworldâ i pecetową wersję âźGrand Theft Auto IVâ .
Solar - So paź 18, 2008 12:55 pm
mogli by wybrać byle jaką babkę, żeby świeciła cyckami przed publicznością
Pottero - So paź 18, 2008 4:30 pm
Nawet bez tego wcięcia bym âźUnderworldaâ kupił . Ale coś czuję, że najwcześniej to na Boże Narodzenie uda mi się go wysępić . A dodatkowo âźGTA IVâ by wypadało kupić. Ni i tu się pojawia dylemat: wolnego będzie tylko kilka dni, więc za którą grę się zabrać?
Manni - So paź 18, 2008 5:34 pm
A ja ostatnio gram w kilka rzeczy na raz...
Okami - PS2 piękna wizualnie, mądra i bardzo pomysłowa gra, będąca podróżą przez japońską kulturę, wierzenia i mity. Świetna koncepcja - padem "malujemy" symbole, które mają moc ożywiania natury i tworzenia. Do tego sporo humoru i wyjątkowa stylistyka. Cudo, polecam serdecznie.
Forbidden Siren 2 - PS2 japońskich klimatów ciąg dalszy, ale tym razem w horrorowych klimatach. Rzecz o kilkunastu osobach uwięzionych na wyspie, która zmienia się w (dosłownie) piekło na ziemi. Rozbita chronologia, wielowątkowość (mamy tu ok. 10 grywalnych postaci) oraz różnorodność lokacji naprawdę robi tu wrażenie, a i sama historia jest znacznie ciekawsza niż w jedynce i nie tak chaotyczna. No i poziom trudności znacznie się zmniejszył - ja lubię, kiedy gry są wyzwaniem, ale nie kiedy jedną misję przechodzi się 30 razy pod rząd, ginąc pod sam koniec! Na jedynce bluzgałem i rzucałem padem, przy dwójce tymczasem nie mogę odejść od telewizora, śledząc kolejne losy bohaterów. Sequel lepszy pod każdym względem: klimatu, grafiki (w ogóle bardzo mi się podoba grafika tej serii, pomijając te tragiczną mimikę twarzy, choć w dwójce już znacznie z tym lepiej), fabuły, dźwięku, misji, wyglądu lokacji. Choć chyba nic nie zrobi już w tej serii większego wrażenia niż próba ucieczki ze szkoły w pierwszej części, gdzie musieliśmy wraz z małą dziewczynką chodzić od klasy do klasy, chowając się przed szukającymi nas potworami. Ale odstawiając to na bok - jest i tak świetnie. Lepiej, lepiej, lepiej. Mocna rzecz.
Final Fantasy XII PS2 - początek był świetny, ale czym dalej, tym bardziej tracę zapał. Postaci z papieru, nadęte i miejscami niezrozumiałe dialogi, nieco drażniący system walki, ale przede wszystkim: zupełnie niewciągająca fabuła. W ogóle nie interesują mnie losy bohaterów ani ich świata. Jestem w szoku.
Culpa Innata PC - wciągająca klimatyczna przygodówka w klimatach antyutopijnego świata zjednoczonych państw (hm...), ze świetnym scenariuszem i mnóstwem interesujących wątków pobocznych, psychologicznych, socjologicznych a nawet politologicznych. Fascynująca, inteligentna i sprawnie opowiedziana historia, jedna z najambitniejszych produkcji na rynku. Oczywiście polecam! Będ
Wolverine - N lis 09, 2008 7:17 pm
Od kilku dni próbuję pokrzyżować plany wstrętnych terrorystów w Rainbow Six: Vegas Jest to świetna gra akcji, w której duży nacisk położono na umiejętne wykorzystywanie przeszkód i osłon terenowych (jak w słynnym Gears of War; w obydwu tytułach akcje w stylu Rambo nie wchodzą w rachubę). Wierzcie mi, ostrzeliwanie wroga zza stołu do gry w ruletkę w kasynie daje sporo radochy
W najbliższym czasie planuję też przypomnieć sobie Dark Messiah of Might & Magic - actionRPG, w którym więcej jest "action" niż RPG, ale moim zdaniem wyszło to tej grze na dobre
Pograłbym też chętnie w nowości takie jak Far Cry 2, czy Fallout 3, ale bez upgrade'u kompa się nie obejdzie
Jeżeli natomiast chodzi o gry związane z anime, przymierzam się do Clannad'a. Słyszałem wiele dobrego o tej visual novel ale na razie nie mogę jakoś znaleźć na nią czasu.
Pottero - Wt lis 18, 2008 7:06 pm
Zabrałem się ostatnio za âźTomb Raidera: Legendęâ w nadziei, że przez Boże Narodzenie, gdy będę w domu, uda mi się zagrać w âźUnderworldaâ, mającego stanowić bezpośrednią kontynuację âźLegendyâ, bo na moim laptopie na pewno mi nie wejdzie. W sumie gram bardzo niewiele, bo mam za dużo innych obowiązków, ale pół godziny, może godzina dziennie grania w âźLegendęâ to bardzo miłe i odstresowujące zajęcie. Jeśli chodzi o nowe studio odpowiedzialne za gry z serii, miałem wcześniej przyjemność grania w âźAnniversaryâ, wiedziałem więc, że nie będzie to taka chała jak âźThe Angel of Darknessâ, no i rzecz jasna nie zawiodłem się. Przyjemność ze skakania po półkach, wieżowcach, przesuwania gratów, eksplorowania grobowców itp. jest bardzo duża, jak we wszystkich częściach, nie licząc rzecz jasna wspomnianego âźAnioła ciemnościâ, którego mordowała praca kamery. Tutaj co prawda też nie zawsze jest ona tam, gdzie być powinna, aczkolwiek nie jest to zbytnio odczuwalne i nie rzutuje w żaden sposób na rozgrywkę. Dodatkowo fabuła jest dobrze poprowadzona i wciąga, tak więc jeszcze bardziej chce się grać. Szkoda tylko, że jestem już w Himalajach, czyli została mi do przejścia już tylko półtora poziomu. I pal licho to, że gram na minimalnych ustawieniach, przez co gra nie wygląda tak, jak powinna (średnie ustawienia na moim laptopie wejdą, ale gra cholernie się wtedy haczy, toteż ustawiłem na minimalne, żeby chodziła płynnie), bo i tak radocha jest nieziemska. Żałuję tylko, że âźUnderworldâ już mi nie pójdzie, bo po zapoznaniu się z demem, aż chce się zagrać w pełną wersję.
Patosław - So sty 03, 2009 1:51 am
W tej chwili grane :
PS2 - Final Fantasy X-2 (chce nabić 100%)
Xbox 360 - Dead Space i Gears of War2
GCN - Odświeżam serię Resident Evil
PSX- Fear Effect (wspaniała gierka - polecam)
uniqeforumname - So sty 03, 2009 1:46 pm
Jako, że jestem daleko od domu nie tachałem moich konsol, wziąłem tylko laptopa i psp.
Na Lapka wrzuciłem parę starszych gierek jak : Jade Empire, Uwaterumono ( świetna pozycja dla fanów anime niewydana w polsce, wiec można ściągnąć przez torrenta bez obaw ^^ ) oraz z nowszych Fallout 3 i czekam na zamówionego Drakensanga. Na psp, które zabieram do pracy głównie żeby oglądać w wolnych chwilach (a czas na 3-4 odcinki w pracy znajduje zawsze ) anime, które na noc zostawiam do konwertacji. W domu gram z kuzynką i ciotką w sing stara i dance dance revolution, a także każdego jrpg jakiego uda mi się dorwać w wolnej chwili. Oprócz gier gram także na basie i starcza mi na to wszystko czasu tylko dlatego, że mieszkam na zadupiu i z kumplami widzę się raz na 2 tygodnie.
P-chan - Wt sty 06, 2009 8:22 pm
Aktualnie gram w grę dla której praktycznie kupiłem PS3, a mianowicie mam tu namyśli Valkyria Chronicles, która praktycznie przeleżała u mnie na półce cały listopad i połowę grudnia (kończyłem wówczas Persone 3).
Gierka jest naprawdę świetna, szkoda tylko, że tak bardzo nie doceniona (nie dawno się dowiedziałem, że wyniki sprzedaży, nie napawają optymizmem), która ma naprawdę wiele do zaoferowania, a sam system jest bardzo intuicyjny i ciekawie rozwiązany. Zaś sam styl graficzny sprawia, że grę chłonie się jak dobre anime, w którym notabene samemu się uczestniczy.
Po za tym mimo dużego wyboru platform, na których mogę grać, staram się nie zaczynać innych gier do póki nie skacze tej której zacząłem. Choć od każdej reguły są wyjątki, i w przerwach od VC, pogrywam sobie od czasu do czasu na swoim Wii, jak na razie tylko w golfa (Pangya), bowiem nie chce sobie zakrzątać głowy bardziej skomplikowanymi grami dopóki nie uporam się z Valkyrią.
VampirLord - N maja 03, 2009 3:49 pm
PC: Sacred UnderWorld kończe zostało mi chyba ostatnia misja i kasuję z dysku
PS2: Przeszedłem całą grę Bleach Blade Battlers 2 fajna gierka jak ktoś lubi naparzanki
PS2: Dragon Ball Z Budokai Tenkaichi 3 gram dość dobra gra i wciąga
Pottero - Wt lip 28, 2009 8:32 pm
Przeszedłem Wolverineâa (chyba jedna z najbardziej odprężających nawalanek, w jakie grałem w życiu, wliczając w to Devil May Cry) i najnowszego Harryâego Pottera (5. część lepsza, 6. już powtarzalna) i zaczęło wiać nudą â kasy na nowe gry nie ma, znajomi też nic ciekawego nie mają, więc odpaliłem The Sims III sprowadzone na mój komputer przez siostrę, gdy byłem w Warszawie. W poprzednie części grałem, ale po wybudowaniu domu gra stawała się nudna. A teraz mnie jakoś wciągnęła; to jest lepsze od Gotowych na wszystko, o ile gra się na kodzie na kasę! Co prawda początkowo chciałem stworzyć komunę, ale kontrkulturowy był tylko wybudowany przeze mnie squat i ubiór simów, bo ich charaktery są niestety nazbyt wygodnickie. W każdym razie gdy nie udało mi się wyswatać ze sobą Twojego Starego z Twoją Starą, ożeniłem Twojego Starego ze Starym Starzewskim, który zmienił nazwisko na Stary Stary. Jakiś czas później Twoja Stara ożeniła się ze sprzątaczką, która zmieniła nazwisko na Kate Stara. Później było już tylko weselej â gdy Stary Stary i Kate Stara poszli na basen, Twój Stary i Twoja Stara zrobili sobie dziecko (zresztą niejeden raz spotkali się na bara-bara). Kate Stara była ciążą zachwycona, chociaż jej simowa inteligencja najwidoczniej nie podsunęła jej myśli, że Twoja Stara musiała z kimś kręcić na boku, bo in vitro w grze nie ma, tak jak wiatropylności... Kłopoty nastały w małżeństwie Twojego Starego i Starzewskiego, bowiem Stary pojechał ze Starą do szpitala i wydało się, że to on jest ojcem. Po paru kliknięciach oba małżeństwa znów zaczęły żyć ze sobą w harmonii (co ciekawe Kate i tak przespała rewelację, że jej żona kręciła z Twoim Starym), aczkolwiek Starzewski trochę wkurzył się w międzyczasie na Twoją Starą, bo po bara-bara zauroczyli się w sobie, ale dała mu kosza. I tutaj po paru kliknięciach stosunki się poprawiły, aczkolwiek Starzewskiego wkurza dziecko, bo jedną z jego cech charakteru jest niechęć do dzieci. Kate chce się odgryźć na Starej, toteż kręci z hydraulikiem â gdy cała reszta pójdzie na basen albo do biblioteki, zaprosi go do domu na bara-bara. Starzewskiemu też coś musi zacząć świtać pod kopułką, bo jest nazbyt idealny â nie licząc tego, że raz przeleciał Twoją Starą, większość dni spędza na malowaniu, graniu na gitarze i pisaniu (fantasy Władca pierdzieli: Drużyna pierdzenia już ukończone, teraz męczy brukowiec Palp fikszyn); przypuszczalnie zacznie kręcić z kimś, kogo spotka na mieście, bo opiekunka dla dziecka jest niestety nieletnia, a fachowiec od zmywarek nie chce się z nim umówić na spotkanie. Zobaczycie, kiedyś na podstawie tego napiszę scenariusz do serialu, który przebije Gotowe na wszystko, Queer as Folk i Słowo na L (swoją drogą szkoda, że w Polsce emitują akurat to, bo poza Trawką to QaF jest najlepszym serialem Showtimeâu) razem wzięte!
Shinyu - Wt lip 28, 2009 9:00 pm
.... buahahah ;D
a mojej współlokatorce udało się zaliczyć wpadkę, myląc przycisk "bara-bara" z "postaraj się o dziecko".
Pottero - Pt sie 07, 2009 11:15 pm
Położyłem swe łapska na Władcy Pierścieni: Podboju i powiem wam, że gdybym za to zapłacił (wydawca woła sobie sto dwadzieścia złotych), to bym się trochę wkurzył. Ostatnia gra osadzona w Śródziemiu, w którą grałem, to Powrót króla; Bitwy o Śródziemie mnie nie interesowały, bo nie przepadam za strategiami. Wziąłem to od znajomego â może miało słabą prasę, ale zapowiadało się nieźle â zero strategii, zwykła nawalanka. I rzeczywiście nie było to najgorsze, ale momentami mocno wkurza, a poza tym przejście całej gry na średnim poziomie trudności (trudny odblokowuje się po przejściu danej kampanii na łatwym bądź średnim) zajmuje jedno popołudnie. Wkurza to, że kampania zła odblokowuje się dopiero po przejściu dobrej, która co poniektórych może zniechęcić do dalszej gry już w połowie, bo może okazać się monotonna. To jednak nic w porównaniu z nieprzemyślanymi rozwiązaniami. Do takich zaliczyć można chociażby zbyt małą ilość punktów kontrolnych. Dałoby się to jeszcze znieść, gdyby nie to, że twórcy upadli na głowę i cofnęli się w czasie o dwadzieścia lat, wprowadzając do gry limitowaną liczbę żyć! Skutkuje to tym, że często zamiast walczyć, biega się po polu bitwy i zbiera te pieprzone światełka uzupełniające pasek zdrowia, żeby tracić jak najmniej żyć. Wkurza to cholernie, bo jeśli straci się wszystkie, cały scenariusz trzeba przechodzić od początku, co czasem wymusza powtarzanie po dwa, trzy razy kilkunastu minut tej samej walki. Może byłoby lepiej, gdyby dodatkowe życie otrzymywało się za wykonanie części aktualnego zadania. Ot, chociażby podczas bitwy o Wichrowy Czub â najpierw trzeba zniszczyć dwie katapulty i trzy zbrojownie, jednakże zanim mi się to udało, musiałem trzy razy powtarzać grę. Gdyby za zniszczenie poszczególnego elementu dodawano życie, byłoby fajnie. A tak dopiero za trzecim razem odkryłem, że mogę wsiąść na olifanta i dopiero nim udało mi się zniszczyć katapultę i dwie zbrojownie, z resztą poszło łatwiej. Ale i tak miałem serce w przełyku, bo trzeba jeszcze było zająć i obronić pozycję, później pokonać kilku kaprali, a na końcu jeszcze wykończyć Aragorna â na szczęście udało mi się cały scenariusz ukończyć za czwartym podejściu. Przerwę zrobiłem sobie dopiero później, gdy piętnaście minut wojowałem w Rivandell, tracąc ostatnie życie na walce z Elrondem. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko rozbija się o te pieprzone życia. Zaskoczyło mnie też menu opcji, w którym nie mogłem skonfigurować sterowania na padzie i muszę używać domyślnego, które nie jest do końca przemyślane. Świetnie gra się na nim wojownikiem, ale już z magiem, zwiadowcą czy łucznikiem są problemy, bo nie potrafię tak poukładać na nim palców, żeby wykonać odpowiednie akcje. Na całe szczęście całą grę można przejść jednym typem postaci â 95% misji przeszedłem wojownikiem, bo jest najlepszy: wbija się w tłum, robi młynek mieczem i spokój. Prawdę mówiąc różnorodność klas postaci jest nikła, więc tylko sporadycznie warto zmienić postać, żeby wykorzystać specjalną moc innej (np. mag na Wichrowym Czubie ze względu na sporą ilość entów, które najłatwiej jest po prostu spalić, co można zrobić z daleka; niestety ten typ nie sprawdza się na krótkim dystansie). Na coś mógłbym jeszcze ponarzekać? Owszem, na błędy w grafice â gdy rozwalam wojownikiem zasieki bądź katapulty, wykorzystując do tego miecz, te zaczynają się palić â bądź na błędy w polskiej wersji, typu âźE, by wsiąść olifantâ. Zatwardziałych fanów Władcy Pierścieni może zniesmaczyć kampania zła, będąca wariacją na temat tego, co by się stało, gdyby Frodo zginął na Górze Przeznaczenia, a Sauron odzyskałby Pierścień. To akurat nie wkurzało mnie tak jak np. to, że NazgĂťli jest tu na pęczki, więcej niż dziewięciu, w dodatku gdy walczy się z nimi jako dobry, trudno jest je pokonać, a gdy prowadzi się jego, potrafią go zabić byle orki...
A plusy? Abstrahując od cholernych żyć, jest to nawet niezłe zajęcie na jedno popołudnie â włączając w to powtórzenie niektórych scenariuszy, nawet parokrotne, przejście obydwu kampanii na średnim poziomie zajęło mi jakieś sześć godzin. Fajnie było powłóczyć się po Morii, Minas Tirith, Osgiliath czy Pelennorze, siekąc hordy tego, co się akurat nawinie. Czasem można było nawet prowadzić niektórych członków Drużyny Pierścienia, Saurona, Sarumana, wcielić się w trolla czy wsiąść na olifanta. Ogólnie rzecz biorąc, gdyby nie te życia i krótki czas zabawy (raczej do tego nie wrócę, chociaż można prowadzić swobodne potyczki czy grać przez sieć), byłaby to nawet niezła gierka, mocne 7/10. A tak nie dałbym jej więcej niż 4.
Pottero - Wt sie 11, 2009 2:05 am
Dobrałem się do Bully: Scholarship Edition i, jak można było się spodziewać po produkcji Rockstar, jestem niezmiernie z niej zadowolony. Grand Theft Auto na kampusie? Czemu nie â pomysł dobry, a i wykonanie całkiem solidne. Ojcowie symulatora gangstera znakomicie poradzili sobie z przeszczepieniem gangsterskiego wielkomiejskiego życia na teren uczelni, czasem mam wrażenie, że to jakiś ugrzeczniony spin-off tej znakomitej serii, przez co zabawa jest przednia. Jak to z Rockstarem, licznik pokazuje jakieś czternaście godzin spędzonych na grze i około trzydziestu trzech procent jej ukończenia, i to w trzecim akcie z pięciu â przejście jej na stówę będzie nie lada wyzwaniem, a z zaimplikowanych statystyk można by potem napisać książkę (na razie wyszłoby opowiadanie)... Humor tej produkcji powala mnie czasem na łopatki, a to za sprawą świetnych dialogów (zarówno pod względem tekstów, jak i doboru aktorów i ich gry), wygłaszanych przez bohaterów rodem z komedii młodzieżowych â zapijaczonego belfra od angielskiego, obleśnej kucharki, kaszlącej i kichającej do posiłków, czy menela przebranego za świętego Mikołaja. Szkoda tylko, że uczniowie mają bardzo ograniczoną ilość odzywek, po parę na jednego i tyle. Ale ogólnie pomysłowość twórców to wielki atut â cała masa ciekawych minigierek, także jako zajęcia szkolne, od groma śmieci do znalezienia, zniszczenia, odkrycia, odpowiednio duża, dobrze zaplanowana lokacja... Ciekawy sposób na odnawianie energii â picie napojów z automatu bądź całowanie się z dziewczynami, ewentualnie kilkoma chłopakami. O ile napoje podnoszą zdrowie do stu procent, to zdanie zajęć z plastyki sprawia, że pocałunki podnoszą je do dwustu, z tym że okupione są koniecznością wręczania osobie, którą chce się pocałować, prezentu (przynajmniej dopóki nie skończy się wszystkich zajęć z plastyki). Trochę mnie denerwuje to, że w przeciwieństwie do Claudeâa, Tommyâego i CJ-a, Jimmy jest bardziej ludzki, a to znaczy, że nie można przez kilka dób bez przerwy rozbijać się po mapie, a o ustalonej porze trzeba znaleźć się w łóżku, inaczej postać nam padnie, gdzie stoi. Denerwują mnie też trochę lekcje, których na razie udało mi się zaliczyć połowę, a które skutecznie ograniczają mi pole manewru, tj. wykonywanie wszelakich misji. Kopa w zadek zasadziłbym też za wyzwanie u nerdów, polegające na pobiciu rekordu na flipperze â siedziałem przy tym sporo czasu, wypluwałem słowo na âźkâ z prędkością, z jaką karabin maszynowy wypluwa naboje, aż skapłem się, że przecież nie jest to obowiązkowe. Ale jeśli chcę mieć sto procent, i tak bym musiał zaliczyć. Denerwuje mnie też nienajlepsza optymalizacja â gra miejscami potrafi zacząć się haczyć, doczytywać dane, wyświetlać na ekranie dziwne rzeczy (co wkurzyło mnie w momencie, kiedy z minimalną ilością życia, używając procy, udało mi się pokonać kolesia ze sprzętem takiej wielkości, że sam Pyramidhead by się jej nie powstydził, a przez doczytujące się dane spadłem przez wyrwę w podłodze, której nie było widać â reszta życia uleciała, pięć minut strzelania z procy poszło się paść, misja do powtórki). Zmieniłem ustawienia na minimalne, ale absolutnie nic to nie daje. Tutaj Rockstar po raz kolejny dał pupy, wypuszczając źle zoptymalizowaną konwersję, haczącą się na dobrym sprzętem, chociaż oprawa techniczna niewiele zmieniła się względem tego, co przed trzema laty wyszło na playstation 2. Ale nic to, ważne, że wciąga jak bagno i nareszcie znalazłem sobie jakieś zajęcie.
Swoją drogą, o ile w przypadku Grand Theft Auto, od 3. części wzwyż, oprawa muzyczna prezentowała się świetnie, bo składało się nań mnóstwo licencjonowanej muzyki, to w Bullym, gdzie bohater nie nosi ze sobą boomboksa, odtwarzacza mp3 czy nawet walkmana, słuchanie przez czternaście godzin tych samych motywów w tle trochę zaczyna irytować.
P.S. Ja się chyba najmę w âźCD-Actionâ, bo ilekroć mam napisać, że w coś gram bądź grałem i stwierdzić, czy mi się podoba, czy nie, to wychodzi mi koszmarnie długi, nazbyt zagłębiający się w szczegóły monolog...
Pottero - Wt wrz 01, 2009 11:56 pm
Ze trzy tygodnie temu wziąłem na tapetę Saints Row II. Po pierwszym uruchomieniu myślałem, że ta gra będzie śniła mi się po nocach ze względu na koszmarną optymalizację. Na sprzęcie spełniającym z nawiązką zalecane wymagania sprzętowe cięła się jak jasny gwint na najniższych detalach. Po załataniu jej, zaktualizowaniu sterowników do kary graficznej i pogrzebaniu w ustawieniach działała jako tako na średnich. A później, ni stąd, ni zowąd, działała płynnie na najwyższych. Pomijając jednak kwestię optymalizacji, dostarczyła mi naprawdę przyjemnej rozrywki na parę dni â jest do bólu przegięta i kiczowata, a przy tym kompletnie zwariowana, więc grało się naprawdę przyjemnie. Akcje z wpadaniem pod samochody, aby wymusić ubezpieczenia i z szambiarką zapamiętam na długo. Nie mówiąc już o tym, że jeśli bohater, nad którym przejęło się kontrolę, nam się znudzi, możemy pójść do chirurga i zamienić go w kompletnego frankensteina.
Później była kolejna kontynuacja â Ojciec chrzestny II. Electronic Arst po raz kolejny zamordowało świetną licencję. W odróżnieniu od części pierwszej, gdzie byliśmy szeregowym żołnierzem Corleonów, tutaj jesteśmy donem rodziny podległej Michaelowi (czyli, jak widać, z fabuły filmu nic nie zostało). Niestety, to tylko takie górnolotne stwierdzenie. Okazuje się, że Puzo i Coppola oszukali ludzi, bo bycie donem nie polega na siedzeniu w gabinecie i wystawianiu ręki, żeby nas w nią całowano. O, nie! Don biega ze swoimi trzeba przydupasami po mieście, przejmuje z nimi interesy konkurencji, zaczepia na ulicy ludzi, którzy, traktując go jak psa, zlecają mu jakieś śmieszne âźquestyâ.
EA wprowadziło tutaj pewne rozwiązanie, przy którym chwyciłem się za głowę. Aby osłabić konkurencyjną rodzinę, można zabijać poszczególnych jej członków â capo itd. Aby to zrobić, don musi najpierw zaczepić kogoś na ulicy, dać się poniżyć, wykonać zlecony przez taką osobę âźquestâ, a dopiero później zabić wrogiego niemilca. Co najśmieszniejsze, gra dyktuje warunek zabicia takowego, np. uduszenie go. Jeśli wywalę do niego serię z tommy guna, to po paru godzinach niemilec odżyje i znów będę go musiał zabijać!
Morduje mnie też oprawa â Wielkie Jabłko stało się tutaj Małą Rodzynką, podobnie Hawana. Po miastach jeździ może z dziesięć modeli samochodów, przechadza się po nich kilka rodzajów ludzi. Gra jest tak śmiesznie żenująca, tak niedopracowana (np. przydupasy potrafią nawet nieźle strzelać, ale jak staną w przejściu, to kaplica â nie mam jak uciec z pomieszczenia, w którym nie ma się za czym schować, a pruje na mnie pięciu gości z karabinami) i tak niedorzeczna, że naprawdę może się w nocy przyśnić. Mimo to posiedziałem przy niej przez parę godzin, dość dobrze maskując irytację i nawet nienajgorzej się bawiąc. Do momentu, aż â za sprawą âźgeniuszyâ odpowiedzialnych za scenariusz â straciłem kontrolę nad częścią interesów, nie mając nawet szansy ich obronić. Wtedy ostatecznie pokazałem faka grze i EA. Cieszę się cholernie, że gra się nie sprzedała, zebrała słabe oceny i że nie będzie Ojca chrzestnego III.
P. S. Po raz pierwszy w mojej karierze gracza spotkałem się z bugiem, który pomagał, a nie przeszkadzał. Z początkiem każdego dnia z konta ściągane są pieniądze wymagane na opłacenie ochrony poszczególnych lokali. Chociaż pojawiały się komunikaty, że nastąpiło rozliczenie, z konta w ogóle nie ubywało mi gotówki! Dzięki temu mogłem wszystkie interesy obstawić maksymalną liczbą strażników, a konkurencja, która próbowała je odbić, mogła mi nafiukać.
A teraz w wolnych chwilach robię rzeźnię w Samurai Warriors II i Dynasty Warriors VI. Prymitywne i prostackie, ogólnie szybko zaczyna nudzić, ale jeśli dziennie zagra się po partyjce z każdej, to nawet nieźle odstresowują i nieźle można się przy tym bawić.
XRay - Śr wrz 02, 2009 9:23 am
Poti, patrząc na ilość Twoich wpisów tutaj, to jakoś przestaję Ci wierzyć że tak ciężko zap... na tych swoich studiach jak to zwykle twierdzisz.
A co do tematu, to właśnie zakończyłem zabijanie Niemców i Japończyków w realiach II Wojny Światowej (Call of Duty: World at War) i wziąłem się za zabijanie Niemców, zmutowanych Niemców, opętanych Niemców i zcyborgizowanych Niemców w realiach II Wojny Światowej (Wolfenstein 2009) . Ambitnie ustawiłem sobie poziom trudności na "Hard" pomyślawszy "a co tam, pomęczę się" i zdziwko albowiem gram, gram i jakoś męczyć się nie muszę. Jedno z dwóch: albo ta gra taka łatwa, albo procentuje trening z CoD gdzie rzadko kiedy chodziłem wyprostowany. No i poza tym zawsze można włączyć przyspieszenie Woalu.
Pottero - Śr wrz 02, 2009 9:35 am
Towarzyszu maruderze, jako że mam wakacje, kompletnie nie przejmuję się nauką i nadrabiam zaległości w grach . Będę płakał na początku roku, bo jeszcze nie zabrałem się za powtórkę z japońskiego, ale za głupotę trzeba płacić.
Też poluję na nowego Wolfensteina; mam nadzieję, że do końca tygodnia uda mi się na nim położyć łapska. I że będzie lepszy od Ojca chrzestnego II i, przede wszystkim, że będzie Mecha-Hitler.
Pottero - Pt wrz 04, 2009 12:26 pm
Kurde, zacząłem grać w nowy Wolfenstein, ale albo ze mną jest coś nie tak, albo z tą grą. Może jestem hardkorem, ale zastosowałem się do rady innych hardkorów, żeby â ze względu na brak zapisu w dowolnym miejscu i niekiedy źle rozmieszczone punkty kontrolne â za pierwszym podejściem nie wybierać Ăźberpoziomu trudności. Wybrałem więc âźDawaj ichâ, czyli trudny, i jestem trochę zaniepokojony â toż to casual zwyczajny jest, a po czterdziestu minutach i przejściu może trzech misji w statystykach pojawia się informacja, że ukończyłem dziesięć procent gry, a jeszcze nawet z Woalu nie mogę korzystać... Mam nieprzyjemne przeczucie, że ten Wolfenstein to gra na jedno popołudnie, a potem wraca do właściciela. Ratuje ją to, że nawet mimo casualowatości gra się przyjemnie i odprężająco, chociaż wątpię, żebym po ukończeniu głównego wątku chciał się bawić w zbieranie reszty znajdziek.
edit
Wziąłem przykład z tego, jak pierwszy raz przechodziłem Wolfenstein 3D â każdy korytarz obchodziłem wzdłuż i wszerz, trzymając wciśniętą spację, aż brzęczyk się przepalał, żeby odnaleźć wszystkie tajemne przejścia. Korzystając z Woalu, rozglądam się teraz za tymi wszystkimi poukrywanymi pierdołami, co o połowę zwiększa czas, jaki potrzebny jest mi na osiągnięcie celu. Szkoda tylko, że AI nazistów jest tak żenująco niskie, że mogę spokojnie koło nich przebiec, i to bez spowolniania czasu, unikając potyczki, ewentualnie wejść do jakiegoś budynku â nie wbiegają za mną! W każdym razie dzieje się tak podczas swobodnej eksploatacji miasta, bo w misjach na szczęście wykazują się większym rozsądkiem i za mną biegają (wtarabaniając się prosto pod lufę bądź chowając się w miejscach, w których widzę ich i bez Woalu...)
P. S. Czytałem w Internecie, że nie ma w tej grze mecha-Hitlera â mówiąc szczerze, bardzo mnie to zasmuciło.
XRay - Wt wrz 08, 2009 9:07 am
No, tak bardzo źle nie będzie, jako że z czasem i misje robią się nieco dłuższe i przeciwników większe bogactwo i to coraz silniejszych, a i czasami można się spierniczyć na ryja z dachu, kiedy się łazi po gzymsach za złotem i zaczynać od dalekiego savepointa . Także zabawy trochę jeszcze przed Tobą.
Pottero - Wt wrz 08, 2009 10:43 am
Ano wiem, już przeszedłem . Ale i tak zajęło mi to jakieś dziewięć i pół godziny. Ogólnie rzecz biorąc gierka, mimo początkowego whatthefuckizmu, przyjemna i do pogrania, chociaż nadal uważam, że trochę za łatwa. Chyba ten pęd współczesnych producentów za tworzeniem gier casualowych, co by każdy mógł w nie pograć i się nie irytować, dopadł również Wolfenstin...
A teraz, korzystając z resztki wakacji, ciupię w Prototype. Już dawno nie miałem styczności z gierką, która dostarczałaby tyle swobody, którą w dodatku da się poczuć. Może gra to wielki zlepek czegoś i kogoś, co już wcześniej widzieliśmy (28 dni później, filmowy Resident Evil, Assassinâs Creed, Prince of Persia, Hulk, Spider-Man, Wolverine itd.), ale za to zrobiony tak, że świetnie pozwala zapomnieć o upływającym czasie. Długie godziny expię swoją postać, robiąc rzeźnię w mieście (a raczej w dzielnicy, bo areną działań jest Manhattan), która dalej się nie nudzi, zamiast wykonywać misje. Przynajmniej tak było do czasu, gdy zabrałem się za misję, podczas wykonywania której straciłem możliwość korzystania z upgradeâowalnych mocy, zostając z podstawowymi. Bardzo zły na twórców, że prawie każdy debil musi coś podobnego do scenariusza wpleść, zabrałem się za wykonywanie kolejnych misji pod rząd, żeby jak najszybciej odzyskać moje szpony (walka bronią palną jest tutaj mało ciekawa i słaba, chyba że ma się czołg) i dalej robić radosną, niczym nieskrępowaną masakrę. Przypuszczam, że gdyby kolega ścisłowiec zobaczył, że zignrowano tutaj niemalże wszystkie prawa fizyki, to dostałby hercszlagu .
Manni - Pn wrz 14, 2009 12:00 am
Pogrywam sobie ostatnio w Eternal Sonata, czyli - tak, dobrze myślicie - grę o ostatnich godzinach życia Fryderyka Chopina . Całość ma piękną grafikę, świetną muzykę i bardzo ciekawy system walki. Do tego fabularnie jest niegłupio, chociaż same dialogi i reżyseria każe wierzyć, że tytuł jest też kierowany do młodszej widowni. Ogólnie zdarza się, że jest gra trochę zbyt infantylna, a kolory zbyt cukierkowe, ale w pewnych momentach całość zaskakuje pomysłowością i wrażliwością. Ogólnie dobra rzecz, ale czy bardzo - o tym się jeszcze muszę przekonać, a przede mną chyba jeszcze wiele godzin, więc na razie pozostaje mi chyba tytuł polecić, bo na razie wrażenia są mimo wszystko pozytywne .
Pottero - Pn wrz 14, 2009 1:23 am
E tam, Shopan w wersji bishĹnenowatej, w dodatku bez swojego szopena na głowie, to nie Chopin . Co prawda słyszałem już sporo dobrego o tej grze, ale skoro nawet Grand Theft Auto IV nie przekonało mnie do kupna xboksa 360 (ewentualnie playstation 3) i telewizora, to Chopinowi też się to nie uda . Może wydadzą wersję na pecety, kiedy Eternal Sonata graficznie będzie prezentowała poziom Dynasty Warriors II, którzy niedawno mieli okazję zaszczycić pecetowców. Swoją drogą, muszę sprawdzić, czy toto mi pójdzie na laptopie, to będę miał w co na nudnych wykładach popykać, o ile siądę w takim miejscu, że się nie zlecą sępy, które mi obskoczą laptop i zaczną grać, a ja będę musiał siedzieć i słuchać, co tam bełkocze wykładowca...
Pottero - N wrz 20, 2009 9:19 pm
Pomyślałem sobie, że Need for Speed: Shift będzie świetną grą na zakończenie wakacji â wolny czas na pierdoły niestety mi się bardzo skurczył, więc stwierdziłem, iż w tych, które mi jeszcze pozostały, miło będzie po raz kolejny oddać się takim casualowym wyścigom. Trzeba wam bowiem wiedzieć, że jeśli chodzi o gry komputerowe, to hardkorem jestem tylko w dziedzinie shooterów i piaskownic typu Grand Theft Auto. Shift ma regulowany poziom trudności, bo się wyścigowe hardkory pluły, że poprzednie części za łatwa, tyle że dla wyścigowych lamusów gra i tak jest za trudna nawet na najniższym poziomie. Bez problemu bezbłędnie zrobiłem wszystkie wyścigi z 1. kategorii, ale z 2. mam już problemy, nawet prowadząc samochód 3. kategorii... Jedyne konkurencje, w jakich zdobyłem wszystkie rekordy, tytuły i nagrody, to kur...anie na czas i bluzganie w dal. Zwłaszcza oglądając ekrany ładowania â gapienie się w nie zajmuje 1/3 czasu, jaki poświęcicie grze. Liczyłem ze stoperem w ręku, wczytanie jednego ekranu trwa od dwudziestu czterech sekund do minuty i siedmiu sekund. Jeśli ktoś się lubi bawić w tuning, poprawianie i ustawianie osiągów, to go szlag trafi, jeśli po każdej modyfikacji będzie chciał sprawdzić, jak się nowe ustawienia sprawują... I jeszcze ta głupota, która ostatnio chyba zaczęła wchodzić elektronikom w nawyk: swobodną rozgrywkę gwarantują ci inni deweloperzy, u nas masz robić to, co ci każemy, jeśli chcesz mieć dobre wyniki. I tak na przykład każą człowiekowi zrobić czyste okrążenie (bez stłuczek, wyjeżdżania poza tor itd.) na torze, którego jedno okrążenie zajmuje trzy minuty, sadzając go w fordzie GT, który sunie po asfalcie jakby jechał po lodzie :/.
Ogólnie rzecz biorąc, zawaliłem sprawę â miałem do wyboru pożyczyć Shift albo Batman: Arkham Asylum i wybrałem grę, która nie relaksuje, a wkurza. A wszystko przez to, że słusznie stwierdziłem, iż Batmana i tak do końca wakacji nie przejdę, więc zajmę się nim np. przez święta, gdy będę miał więcej czasu na zbyciu. Pod wieloma względami Shift jest lepsze od ProShit i może gdyby nie te ekrany ładowania, to jakoś inaczej bym nań patrzał â naprawdę szlag człowieka trafia, jak przegra w wyścigu i musi dwie minuty czekać, aż mu się gra załaduje, żeby móc go powtórzyć. Po pewnym czasie całkowicie się do gry zniechęca. Podobnie jak co chwilę powtarzające się utwory w tle â jest ich co prawda kilkanaście, ale z reguły powtarza się jakieś pięć. Ale raz udało mi się usłyszeć jakiś polski kawałek albo coś, gdzie przynajmniej jedną zwrotkę śpiewali po polsku, bo spod ryku silnika wyraźnie słyszałem słowa âźpowiedz mi, jak to jestâ.
edit
Dżizas â i pomyśleć, że za moich czasów gry się przechowywało na dyskietkach albo kasetach, a teraz trzeba czekać dwadzieścia pięć minut, aż ściągnie się dwugigabajtowy plik będący demem... Ściągnąłem demo tego Batmana i wkurzyłem się nań jeszcze bardziej niż na Shift â mam nadzieję, że finalna wersja jest lepiej opracowana, bo wersja demonstracyjna najpierw twierdzi, że mam nieaktualne sterowniki do karty graficznej (a mam aktualne), a po uruchomieniu haczy się jak jasny gwint, nawet na najniższych ustawieniach, kompletnie uniemożliwiając grę...
Tixon - Pn paź 26, 2009 11:47 pm
Civilization 4. Ambiwalentne uczucia. Wielce rozbudowana, niebo a ziemia w stosunku do 3. Istotnych zmian sporo, znaczny wpływ religii, rozbudowana dyplomacja, kilkanaście kombinacji ustrojów, wiele rodzajów wojsk, wielcy ludzie i tak dalej. Ale mam wrażenie jakby przesytu - nawalono tego od groma, połapać się można, ale wrażenie, że tego za dużo, pozostaje. No i wspomina się stare dobre Call to power.
No ale jak się siądzie, do 'jeszcze jedna tura' dopada...
Dragon Ball Z Budokai Tenkaichi 3
Bijatyka, emulowana z konsoli.
Setki postaci znanych z anime DB, kilkanaście plansz, kilka różnych trybów i w sumie 4 klawisze bezpośrednie, z czego jeden tylko do walki wręcz. Ubogo? I owszem, ale w zamian za to otrzymujemy bardzo dobre graficzne przedstawienie i dużo innych możliwości. Walki w trójwymiarowej przestrzenie bardzo się starają przypominać te znane z anime, kombosy i specjalne ataki pasują do używających je postaci, obecne są też inne atrakcje nam znane - ostre bitwy w zwarciu, napieranie falami energetycznymi, znikanie i pojawienie się z równoczesnym atakiem (i tak do skutku) wybijanie przeciwnika w powietrze i potraktowanie jak piłkę... Pełen wypas dla fanów zarówno bijatyk jak i Dragon Balla.
anti - Wt kwi 20, 2010 6:45 pm
Bożenka! Jak gram dłużej niż miesiąc w jedną gre to jest super Jakoś tylko gry na PS2 mi się podobają typu teken czy mortal kombat Choć nie pogardze dobrą smochodówką
Tassadar - Wt kwi 20, 2010 7:21 pm
Jakiś czas temu ukończyłem następcę Gothica, dzieło tych samych twórców, czyli Risen, w zasadzie pierwszą grę jaką chciało mi się ruszyć od czasów pierwszego Mass Effect (na dwójkę czekam aż stanieje i wyjdzie w komplecie z dodatkiem).
W sumie, wszystko czego mogłem się spodziewać rzeczywiście się pokazało. Grafika nieco toporna, ale klimatyczna, świetna muzyka i fabuła równie wciągająca co niedopracowana. To tytuł tylko dla hardcorowych miłośników RPG. Trudna, przynajmniej dopóki nie opanuje się szermierki, bo magią to się można najwyżej od dzików i wilków opędzać, a zbroje dają tyle, że nie ginie się po jednym, a trzech ciosach...
Rozbudowany crafting, fajny system nauki, zróżnicowane zadania to chyba największe zalety. Trochę mało broni i zbroi, a potworki też dość jednorodne. Najgorsze jest jednak to, ze od połowy gry bez przerwy łazi się po ruinach i podziemiach. Szlag człowieka trafia, bo tam ciemno, ciasno i od lich i trochę pułapek. Do tego każdy kompleks ruin wygląda identycznie, inne są tylko rozkłady pomieszczeń. Jakby tego było mało walka z końcowym bossem jest zręcznościowa niczym w platformówce (sic!) i wkurzająca jak mało co.
Z innych przypadłości - gdzie się podział polski dubbing? Zazwyczaj w grach wolę wersje angielskie, ale akurat mając w pamięci jakość dialogów w "Gothicu" trochę szkoda, że nie zebrała się do tego stara, sprawdzona ekipa a zamiast tego postawili na napisy.
Drugi raz by mi się już nie chciało przez to przechodzić (mimo, ze teoretycznie są 3 drogi), ale nawet przy wszystkich tych wadach to całkiem ciekawy tytuł dla fanów gatunku.
edo - Wt kwi 20, 2010 7:28 pm
Ja z (pseudo-)RPG grałam ostatnio tylko w Dragon Age. Jednak trochę zbyt "filmowe" dla mnie. I pomijając wszystko fabuła jakaś zachwycająca nie jest.
Za to zachwalić muszę bodaj czeską przygodówkę Machinarium. Zagadki na poziomie, a dodatkowo przepiękna grafika i oprawa muzyczna. Gra w pełni spójna w swojej konwencji i co tu kryć- losy robocika chwytają za serce.
aliena - Wt kwi 27, 2010 11:10 am
Oj w co ja lubie grac wzasadzie to sa gierki w necie ,ale pamietam swoja ulubione gre to tytul;Kapitan Pazur ,wspaniala gra przygodowa ,pamietam ze gralam w nia na kompie brata ,wpuscilam wirusa biedakowi do kompa bo bylam mala i ledwie sie na wszystkim znalam i wyrzucil mi te gre ..do.. pieca niepowetowana strata;(
anti - Śr kwi 28, 2010 7:27 pm
Mój najmłodszy brat w nia grał kiedyś. Teraz to on pocina LF 2 z drugim bratem xD Ja tam uważam że teken wymita i tyle xD
Tixon - So maja 01, 2010 8:43 am
Wiedźmin
Właściwie skończyłem.
Miejscami zrzynka z sagi i to zupełnie bezsensowna. Magister stylizowany na Profesora ssie. Mag na Vila (z tekstem o sikaniu) ssie jeszcze bardziej. Talar i Triss na przyjęciu również. Ale jest też kilka kapitalnych momentów - poemat Jaskra, rozmowa z Panią Jeziora, Foltest, łza dziewicy i Z, księżniczka strzyga.
Kwestia wyborów i ich konsekwencji cienka.
Fabuła bardzo przeciętna, w dodatku niedokończona.
Poziom trudności bardzo niski - przy możliwości znaków, olejów, run i eliksirów spokojnie mogli by go podnieść. Kilka razy walka była cięższa niż poziom "z jedna ręką związana na plecach" - ale wtedy wypijałem Zamieć i po sprawie.
Eliksiry - niewykorzystany potencjał, również toksyczność mi zwisała i powiewała : na początku jest za mało eliksirów do użycia, a potem albedo i zdolności i piję 4, 5 jednocześnie (kot, życie *2, Wilk, ewentualnie jaskółka i to od 2*więcej obrażeń gdy życie poniżej 50%). System walki mało rozbudowany, aczkolwiek efektowny. Satysfakcji nie czułem, bo wtedy już po dwóch, ewentualnie trzech trafieniach padali. Aczkolwiek raz na jakiś czas specjalnie czekałem aby wykończyć złotym.
Pottero - N maja 02, 2010 8:47 pm
Jakiś czas temu ukończyłem następcę Gothica, dzieło tych samych twórców, czyli Risen, w zasadzie pierwszą grę jaką chciało mi się ruszyć od czasów pierwszego Mass Effect (na dwójkę czekam aż stanieje i wyjdzie w komplecie z dodatkiem).
A ja stwierdziłem, że nie mogę się na Mass Effect 2 doczekać, bo mnie rozerwie z niecierpliwości, więc kupiłem sobie takie cudeńko:

Normalnie kupiłbym standardową wersję, ale że właśnie wtedy dostałem zwrot podatku z Holandii, to postanowiłem zaszaleć. I nie żałuję, bo moim zdaniem gra jest lepsza od pierwszej pod każdym względem. Już w połowie wątku fabularnego miałem orgazm, a co się działo w finale, to sobie możecie tylko wyobrazić . Straszyli mnie, że âźdwójkaâ krótsza i da się ją przejść w mniej niż 20 godzin, ale mnie zajęło to około 38 â na maksa, kończąc tylko jeden z możliwych scenariuszy. DLC też już wszystkie mam zaliczone, więc komandor Shepard naprawdę bardzo się zmęczył.
Co mi się też bardzo w âźdwójceâ podobało, to nie nachalny humor, który rozładowuje duszną atmosferę. Ot, chociażby reklama sztuki Shakespeareâa, bodajże Hamleta, wystawianej przez elkorów (do obejrzenia na Cytadeli), czy relacje Joker-wirtualna inteligencja Normandii. Warto chodzić na mostek i rozmawiać z Jokerem, nie pozwalając mu wyłączyć WI, bo trafia się dzięki temu wiele naprawdę zabawnych dialogów. Nawet w wersji z polskim dubbingiem, który jest niestety o kilka klas gorszy niż w âźjedynceâ.
A na tańszą wersję można będzie długo czekać, bo EA strasznie lubi swoje największe przeboje utrzymywać na poziomie 130 zł przez wiele miesięcy. Chociaż, na szczęście, ostatnio trochę zaczęło się to zmieniać.
A teraz, korzystając z majowej przerwy, postanowiłem definitywnie rozprawić się w końcu z Batman: Arkham Asylum. W zeszłym roku miałem pożyczoną piracką wersję i nie przeszedłem, bo miała antypirackie bugi, później zacząłem grać w oryginalną, ale ledwie napocząłem. Teraz jestem już blisko końca i potwierdzam to, co sobie kiedyś o tej grze myślałem â jest naprawdę zacna, genialna, wciągająca, dość różnorodna, ze znakomitą grafiką, świetnym klimatem i fenomenalnie podłożonymi głosami. Warto ją przejść chociażby dla głosów Jokera i Harley. Nigdy nie przypuszczałem, że tak polubię jakikolwiek produkt sygnowany postacią Latopyrka, bo nawet Batman Burtona, mimo całego szacunku, jakim darzę tego reżysera, podobał mi się średnio. Dwa nowe filmy też niespecjalnie mnie porwały, a jedyne, co w nich było dobre, to Ledger, którego było zdecydowanie za mało w Mrocznym rycerzu.
Tassadar - Pn maja 03, 2010 8:16 am
Hmm... kusisz Tak czy siak muszę jednak zakupić wersję anglojężyczną, bo nie chce mi się bawić w gmeranie w ustawieniach żeby zlikwidować polski dubbing (nieważne czy dobry, ale do wersji angielskiej mojej komandor Shepard już się przyzwyczaiłem). A poza tym aktualnie wciągnął mnie Fallouta 3, z wszelkimi DLC. Powiem tak - klimat starego Fallouta jak najbardziej obecny, gra wciągająca a większość questów niebanalna. Inna sprawa że dodałem łącznie 6GB modów żeby gra wyglądała jak należy (podmiana tekstur na te w wyższej rozdzielczości i usuwające upierdliwą zieloną poświatę). Warto, bo widok wybuchającej na pustkowiach bomby z Megatony jest po prostu bezcenny.
Góral - Pn maja 03, 2010 8:45 am
Uuu... Tassadar, herezje opowiadasz. Jaki klimat? Jedynie sam początek był dosyć fajny, poza tym kiszka i kaszanka. Swego czasu sporządziłem listę idiotyzmów jakie pojawiają się w Falloucie 3 (np. tu:http://www.gry-online.pl/forum_user_info.asp?ID=455726 - post 28). Wystarczy kliknąć w mój profil i przeszukać moje posty, wyszło co najmniej 50 idiotyzmów na podstawie, a było ich więcej, tylko później już nawet nie wypisywałem ich. Nawet jeden redaktorek mnie zbanował gdy zacząłem rozkładać ich recenzję na czynniki pierwsze i pokazywać palcem jakie głupoty powypisywali. Że to chłam wiedziałem już na podstawie screenów, filmików i zapowiedzi, teraz mam 100% pewność. Żaden szanujący się fan Fallouta nie napisałby, że to to ma klimat Fallouta :P.
Tassadar - Pn maja 03, 2010 9:28 am
Żaden szanujący się fan Fallouta nie napisałby, że to to ma klimat Fallouta .
Pottero - Wt lip 06, 2010 6:10 pm
Po około dwudziestu pięciu godzinach udało mi się skończyć Assassinâs Creed II. Całe szczęście, że druga część jest lepiej pomyślana od pierwszej, która początkowo była wciągająca, ale z czasem â ze względu na brak zróżnicowania â zaczynała zwyczajnie nudzić. Tutaj nudzić się nie można, bo zamiast wykonać trzy głupkowate misje typu podsłuchaj czy zastrasz, żeby posunąć główny wątek do przodu, jest szereg różnorodnych akcji. Co prawda też się powtarzają, ale nie aż tak często. Chociaż nie można się nudzić, to rzucać przekleństwami już tak â gra ma, do cholery, odstresowywać, a nie powodować frustrację, jak mi się kilkakrotnie zdarzyło. Nie cierpię zadań na czas, bo często jest go za mało i trzeba coś powtarzać po kilkadziesiąt razy, tak samo jak nie cierpię ochraniania sojuszników, bo AI jest tak beznadziejna, że sami się pchają wrogowi pod ostrze/lufę/topór, zamiast się gdzieś schronić. I nie cierpię ścigania kogoś. Stąd też podczas walki o złotą maskę kląłem co nie miara. Podobnie jak podczas fajerwerków próżności, kiedy trzeba było zlikwidować dziewięć osób â co najmniej o pięć za dużo, bo już po dwóch pierwszych mi gul wyskoczył. Chciałem jeszcze zdobyć wszystkie pieczęci asasynów, ale poddałem się w Wenecji, gdzie w katakumbach za cholerę nie potrafię przeskoczyć jednego miejsca â z moimi umiejętnościami koordynacyjnymi i skupieniem jest to niewykonalne.
Ale abstrahując od tego, gra przyjemna, wciągająca, z niezłą grafiką (chociaż przerywniki są słabe w porównaniu z resztą), świetną muzyką i nieźle podłożonymi głosami. Gdyby nie te denerwujące momenty, byłbym nią wprost oczarowany. Poza tym nareszcie można zabijać cywili! W pierwszej części po przypadkowym zabiciu odbierało mi z pół paska synchronizacji, tutaj na spokojnie mogę zabijać tych ^%^#$^# lutników, którzy biegną za mną, ilekroć mnie tylko zobaczą; co prawda trzecie zabójstwo cywila skutkuje całkowitą desynchronizacją, ale zdarzyło mi się to tylko dwa razy â raz, gdy testowałem, ile życia odbiera zabicie trzech, a drugi, jak niechcący zabiłem medyka. Aczkolwiek wolałbym, żeby Ubisoft w Brotherhood, Assassinâs Creed II itd. już sobie podarował wkurzających ludzi na ulicach. Poza tym również cała masa innych usprawnień względem pierwszej części; ot, chociażby taka drobnostka, że z poziomu menu wybranego podczas wspomnienia można wyjść bezpośrednio do systemu, podczas gdy w poprzedniczce trzeba było wychodzić ze wspomnienia, później z Animusa i dopiero wtedy wyjść do Windowsa â zabierało to tyle czasu, że wychodziłem z niej przez âźtrzech króliâ, bo było znacznie szybciej.
Tassadar - N sie 22, 2010 7:20 pm
Dragon Age ukończone. Cóż, nie powiem, że spodziewałem się czegokolwiek innego niż nieco zwietrzały, ale sprawdzony w swej formie RPG dla miłośników gatunku, ale mimo wszystko czuje się nieco rozczarowany. Na pewno jest to produkcja lepsza od "Drakensanga", który po kilku godzinach zwyczajnie mnie zamęczył ciągłym uganianiem się za szczurami, sielskością i męczącą mechaniką, ale mimo wszystko czegoś brakuje. Może dlatego, że nawet na normalnym poziomie trudności gra nie wybacza błędów i wymaga ciągłego zaangażowania w potyczki, a tych jest całe multum. Jak na RPG chyba nieco zbyt dużo i są one nazbyt monotonne - niby zróżnicowane tematycznie, ale w gruncie rzeczy wyglądają tak samo. Co innego bossowie i walki z końcówki - to już miodzio. Do tego zadania poboczne są zbyt infantylne. Zazwyczaj to coś w stylu "idź z punktu A do B (oba zaznaczone na mapie) pogadaj z kimś albo coś ubij i tyle. Brakuje im złożoności. Zadania wątku głównego są o niebo ciekawsze i co ważniejsze, nie zawsze łatwo przewidzieć konsekwencje swoich działań, choć akurat niepewność i brak podziału zło/dobro były o wiele lepsze w "Wiedźminie". Olbrzymi plusik należy się z kolei za postacie z drużyny. Do wyboru jest świetna, zróżnicowana i pełna charakteru grupka (zwłaszcza Alistair, Zevran i Morrigan), zaś głosy w wersji angielskiej dobrano doskonale (lokalizacji nie instalowałem i nie sprawdzałem). Każda postać ma swoje zdanie i nie zawsze zgadza się nie tylko ze sobą ale i z decyzjami gracza, co może nawet doprowadzić do odejścia z ekipy, ale można to śledzić dzięki specjalnemu paskowi i uniknąć w porę np. wręczając podarki. Generalnie całkiem niezła gra, ale od BioWare spodziewałem się o wiele, wiele więcej. Zresztą wyciągnęli chyba wnioski, bo 2 część ma być bliższa "Mass Effect" i bardziej przyjazna dla użytkownika.
Darmowy hosting zapewnia PRV.PL