Zapiski z notesu



Rabit - Pn lis 10, 2008 10:41 pm
Czyli dodajemy tutaj własną poezję i cytaty.
-można też komentować

Moje wiersze.

Kotek

Nieostrożny krok
jęk łamanych kości

Nigdy więcej już
nie będziesz biegał
Nigdy już nie
pobawisz się ze mną
Nigdy więcej cię nie zobaczę
mała puszysta kulko
mój przyjacielu

Na mnie spadła powinność
pochowania cię
W płytkim grobie
do wiecznego snu spoczniesz
Twe życie choć trwało chwil kilka
wypełniała je zabawa i szczęście.

Cierpienie

Ty które powalasz na kolana.
Ty które odbierasz radość życia.
Ty które pozostawiasz blizny w mej duszy.

Nie chcę cię, ale przez całe życie jesteś tuż obok.

Cytaty

Życie ludzkie jest delikatne niczym płomień świecy równie łatwo gaśnie i równie szybko się wypala, więc ceń każdą chwilę swego istnienia bo jest tak ulotne.

Gdy umiera ktoś bliski twemu sercu, nie płacz ponieważ mrok łez przyćmi światło twego życia.

Wybierając pomiędzy miłością a życiem wybierz miłość bo gdy odrzucisz ją przez całe życie będziesz cierpieć i tylko śmierć ukoi twój ból.




Pottero - Wt lis 11, 2008 12:30 am
Zaręczam, że nikt przy zdrowych zmysłach nie chciałby czytać tego, co piszę na wykładach, bo mogłoby się to dla niego skończyć tragicznie. Ale mogę za to pokazać, co wizjonerzy z mojego roku robią podczas wykładów: link I, link II.



Rabit - Cz gru 11, 2008 10:48 am
Ten wiersz był niedokończony składał się tylko z czterech linijek ale dokończyła go moja znajoma

Cierpiąca Dusza

Miliony suchych łez płyną
Miliony niemych słów nawołują
Miliony zapomnianych szans płacze
...dusza ma obolała i smutna
Miliony słów w zaciśniętych ustach
Miliony niemych krzyków
Miliony skarg wypłakanych
...dusza ma cierpieć nauczona
Miliony myśli bolesnych
Miliony beznadziejnych rozpaczy
Miliony pustych dni i nocy
ale dusza ma odrodzi się odmieniona

I mój kolejny cytacik:

Me serce było zimne.
Lecz mój uśmiech odbity w sercach wielu ludzi zaowocował uśmiechem płynącym z głębi ich serca i siła tych ciepłych uśmiechów rozgrzała me serce.

Ani to wiersz ani cytat sami zakwalifikujcie ten tekst.

Me serce jest jak płomień świecy, wokół mnie tysiące innych świec, żyje wśród nich, gdy któraś migocze ja też to czuje, a gdy wiatr zgasi jedną z nich słyszę niekiedy jej ostanie westchnienie, kiedyś myślałem że mój płomień nigdy nie przeminie lecz mój płomień wiele razy stawiał czoła wiatru,a także wiele bliskich mi płomieni zgasło tak cicho, dotarła do mnie wtedy ulotność rzucanego przez nas światła i jedyne co po nas pozostaje to drżenie w płomieniach innych.

Ps. Mimo że jestem mężczyzną przy pisaniu tego me oczy zrobiły się dziwnie wilgotne (lecz nie uroniłem łzy).



el doctore - Cz gru 11, 2008 11:48 am

Ps. Mimo że jestem mężczyzną przy pisaniu tego me oczy zrobiły się dziwnie wilgotne (lecz nie uroniłem łzy).
Nie wróży to dobrze, gdy się człowiek wzrusza własną twórczością.




Rabit - Cz gru 11, 2008 12:46 pm
Hmm... nie sama ma twórczość mnie nie wzruszyła tylko wspomnienia które przypomniały mi się podczas pisania tego tekstu.



Shinyu - Wt gru 16, 2008 3:53 am
A zabawy kredkami też się w ten temat wliczają? Skoro o twórczości do szuflady mowa... pokażę ze względu na mangowy charakter: ^^
o!



el doctore - Wt gru 16, 2008 6:18 am
A zabawy kredkami też się w ten temat wliczają? Skoro o twórczości do szuflady mowa... pokażę ze względu na mangowy charakter: ^^



Tassadar - Wt gru 16, 2008 6:49 am
Super. Zwłaszcza dla tych którzy wiedzą skąd ten obraz pochodzi



Pottero - Wt gru 16, 2008 3:46 pm
Mój nieskalany dotąd zeszyt został dziś skalany podczas wyjątkowo nudnego wykładu z pewną panią. Że słuchać się jej nie dało, a spać też nie było jak, postanowiliśmy zagrać z koleżanką w trzy słowa na zasadzie, że dopisujemy po trzy słowa, ale możemy patrzeć tylko na ostatnie, które dopisała poprzednia osoba. Co prawda nie ma to absolutnie żadnego sensu, ale parę zwrotów chyba przejdzie do historii, a większość osób, które przeczytały poniższe teksty, pokładała się ze śmiechu.

Uwaga, w tekstach są brzydkie wyrazy i nieprzyzwoite treści, a stężenie głupoty przekracza wszelkie dopuszczalne normy.

Sroga Zima nadeszła i puściła bąka wprowadzonego do dołka, a sinus i postmodernizm, stojący na okrągłym kwadratowym trójkącie, będącym w prostokącie hipertekstu twojej starej, powoli wymarłej przez zombie-dinożarłów, goniących Kowala, który zakrzyknął: K...a! Dajcie wino! – powiedział i wypił komandosa skaczącego z Progresji, stagnacji i acepa. Na plaży w Juracie, w budce z kocim gównem o czekoladowym smaku biopaliwa, rozlanego na dwuosobowym pontonie ratunkowym Simpsona, jedzącego batona ze sklepu Baldona. A Tomek siedzi i wali konia czarnego jak noc długich noży kloc, a z nimi jest moc. Zżarł ‼Biblię”, azaliż więc polish mi jajka, albo nie opowiem bajki. Jidōhanbaiki zepsuł nike z kosza w Progresu z Matriksa, który programuje i mutuje. Zima krzyknęła: Zordonie, oni walą konie na balkonie! Balonie! Śpiewającego ‼Commando” i ‼K.I.N.G.-a”, pijąc piwo i zastanawiając się, czy Motoko mówi Oleleleleeee! Yo, dude! Twoja stara pierze w atomowej sferze i atmosferze konwentu zj...go do cementu (o.O?) z 30. piętra i wielkiego skręta, śpiewał ‼No Woman...”, a Rambo był kreatywny i spuścił bombę i śpiewał ‼Don’t Worry, Be Nappy”, albo spuszczę ci wp...ol.

Drugi tekst napisany na przerwie.

Kakashi zgwałcił Sasukego, pieprzącego drugiego Berlusconiego, który obciągał i pociągał laskę, którą chciał Sasuke przez maskę. Mastodont pofrunął do pociągu byle jakiego, który był różowo-fioletowy, a Doda sucks jak Mokon, bowiem powinny w systemie fakać go stylowo i zdrowo. Przecinek, myślnik, kropka, chodzącego do żłobka. Poszedł na roller-coaster, a gadżety popkultury dostał popu-no busu i bawi się dobrze.

Trzeci, na okienku w bufecie, praca trzyosobowa, kilkanaście słów dopisała czwarta osoba.

Gandzia pucuje glana i czekoladę z rana, dzwoni do kurczaka z KFC i sraka, kac, kupa i Tamara sra do gara i ma rogala na fajki i komandosa wsadzonego do nosa, z którego Włochy na stopach jak hobbici, bardzo pobici przez Spartan, którzy byli bardzo napaleni, podpaleni z serem, ciastkiem i karmelem i czekoladą z nadzieniem szpinakowym torcie zrobionym przez bufet – ze zdechłym kotem z jezdni, a Jedie zwalili wielkiego kloca na stole w salonie przyzywa kucyka pony, grającego nō z udziałem Karalucha, jedzącego zbuka, który ciągle puka, a tym czasem Buka, czyli bardzo głupia, mała różowa, puszysta niczym bita śmietana na kaca z rana. Byli bardzo skacowani i zalani, leżąc pod mostem, zażerając się tostem przed wielkim postem z na mordzie krostem. A Zima siedzi i zawija je w te sreberka, które świstak zawija zawijane w nori, co nie goli na Fleet Street, bo ma streeta, no i kaplica. Tedy pedofil Kulfon chiru-chiru, shabu-shabu i bioprądy.

Praca zbiorowa, autorstwa czterech osób, które niemalże umarły na zawał, gdy kobitka na zajęciach puściła Butterfly” i kazała nam oglądać te jęki...

Mokon ssał, ale velvet papierowy motyl zdechł, zabity przez motykę. Eustachy i głupi pies zrobił megakupę, którą Sauber F1 Team, który był rozbity aż wylazły termity i zżarły termity popędzające kermity, żyjące u kosmity, Alien vs. Predator, Freddy vs. Jason, mówiący: Będę brał, a potem srał, no bo dupy dał, ale zabrał kserokopię grającego w makao lubiło kakao z serem i jagodami, które zebrał Papa Smurf śpiewający niemieckie kolędy, śpiewane niby wszędy, tędy i którędy, przekupki wszędzie przędły przędzoną przędzę tkam i zaraz (taka wielka bakteria) się rozprzestrzeniła malaria panująca w zoo położonym zaraz obok, bo to jeden wielki zbok, pedofil j...y i biały kaktus z ołtarza ofiarnego demonicznego szatana, pomiotu czerwonego niczym dorodny komandos-chan, j...y w dupę Kowala, pracującego dla bractwa Złamanego Kutasa, ptactwa z ptasią grypą żołądkową w metalbusie, będącym w użyciu po gorącym pożyciu seksualno-filozoficzno-psychologicznym filmem porno Karalucha, którego łysa glaca i brzydka facjata oraz krzyżowa krucjata z odwróconym penisem, obtoczonym w miodzie cudzie i orzeszkach, które były zmesturbowane karty do pokera, w którego kantował, oszukiwał, dręczył, zdradzał tę j...ą k...ę. Weźcie nie przeklinajcie! – powiedział i wyciągnął ch...a z wody, k...a, k...a, k...a. Czy to prawda przemawia przez barda elfa, orka i maga z +2 do siły podnoszenia psiochy, która jest czymś, być, albo nie być, oto jest pytanie retorycznie pytające ciebie, ty niegodny kmieciu albo o jakimś bzdeciu, który kupił bmw, ojojoj, bum, BIG BANG i Big Ben i wielkie łubudubudu AVE SATAN i GIERTYCH, będący na usługach rudej Grażyny z Krakowa, która lubi bukkake z kalafiorem cebulowym, brązem niszczącym smak zgniłych skarpet Karalucha, który żachnął się i wp...a beton na Antarktydzie. Czemu nie Arktyce? Albo dzikiej Afryce? Amen.

Poza notatkami, tym, co powyżej i paroma rysunkami, które nabazgrali mi na wykładach znajomi, w moim studenckim zeszycie nie znajduje się niestety nic więcej.



Rabit - Wt gru 16, 2008 9:29 pm
Prawda o miłości

Miłujesz prawdziwe gdy.
Chcesz stać się lepszy dla osoby którą kochasz.
Chcesz zmienić dla niej świat.
Chcesz uczynić ją szczęśliwą.
Jeśli tego nie pragniesz nie jest to miłość prawdziwa.

- no cóż trochę patetyczny ;p

I tak mała refleksja bez tytułu.

Dzień po dniu tracę coś
Dzień po dniu zyskuję coś
Tracę sekundy mego istnienia
Zyskuję ulotne wspomnienia
Tracę bliską mi duszę
Zyskuję bliznę na mej duszy
Tracę pół kwarty mej krwi
Zyskuję świadomość dania komuś szansy



Rabit - N gru 21, 2008 12:01 am
Eh... wena twórcza chwyciła mnie dziś podczas powrotu do domu a jak na złość przestał pisać mi długopis tak więc zanim zacząłem spisywać te słowa zostały tylko fragmenty w mym umyśle (wiersze są bardzo ulotne) tak więc po paru godzinach przypominania sobie udało mi się mniej więcej odtworzyć wiersz który uleciał mi wraz z natchnieniem

Me serce niegdyś zimne i pozbawione światła.
Dziś lśni skąpane w ciepłym świetle wielu serc.
Lecz wokół mnie jest wiele serc pozbawionych światła i ciepła.
Me serce także nie świeci pełnią blasku z powodu blizn i zimnej pustki w nim.
Mimo to moje serce czeka na inne które wypełni tą pustkę.
A gdy to się stanie dwa serca wspólnie zapłoną nowym blaskiem.



Rabit - Wt gru 30, 2008 6:18 pm
ehh... odechciewa się wrzucać na te forum wierszy (bo nikt ich nawet nie skomentuje)

Jesteśmy niczym kamyk rzucony w rzekę,
popychani przez świat,
żłobieni przez czas,
kierowani nurtem,
dążymy naszą drogą,
a na jej końcu zmieniamy się w pył.

Jeśli ten wiersz nikogo nie poruszy na tym forum to kończę wrzucać tu moje wiersze



Dark Rael - Wt gru 30, 2008 7:05 pm
Mokona, wez ty sie napij sake, jak porzadna mokona i ciesz sie zyciem, zamiast marnowac je na pisanie o jego koncu i to prawie w nowy rok.



Pottero - Wt gru 30, 2008 10:48 pm
Ja mam pytanie do kolegi Rabita: czy reprezentujesz może subkulturę emo bądź w jakiś sposób się z nią identyfikujesz? Twoje wiersze pozwalają przypuszczać, że masz ciągoty w tym kierunku .

P.S. Ja nieczuły sukinkot jestem, więc mną się nie przejmuj – poezja to mój wróg, bez względu na autora.



el doctore - Śr gru 31, 2008 7:03 am

Jeśli ten wiersz nikogo nie poruszy na tym forum to kończę wrzucać tu moje wiersze
Nikogo nie poruszył. Możesz już przestać wrzucać swoje wiersze.



Daldow - Śr gru 31, 2008 1:18 pm
ehh... odechciewa się wrzucać na te forum wierszy (bo nikt ich nawet nie skomentuje)