Elfen Lied [Spojlery]



SickBastard - Pt cze 30, 2006 2:11 pm
"Elfen Lied".
opis z Azunime:
Lucy jest istotą człekokształtną, posiadającą rogi i silne zdolności telekinetyczne. Pewnego dnia ucieka z laboratorium, mordując większość pracowników. Postrzelona wpada do morza i traci pamięć. Znaleziona przez dwójkę ludzi, teraz łagodna jak baranek, zostaje przygarnięta. Tymczasem wojsko poszukuje zbiega...

usłyszałem sporo dobrego o tym anime, że nie dość, że ładne to i nawet ciekawe, że z pogranicza Sci-Fi to i sporo w nim przemocy oraz krwi. sam obejrzałem jakiś czas temu i mam troche mieszane uczucia.

podobał mi się pomysł i historia 'gatunku', z którego pochodziła Lucy. mamy kilka tajemnic, na które teoretycznie powinniśmy poznać odpowiedzi, no i są bardzo efektowne (a przytym bardzo brutalne) walki, które przyciągnęły mnie do monitora. mimo tego wszystkiego "Elfen Lied" przynudza (i to bardzo). cały wątek miłosny jak dla mnie zupełnie skopany i wybiaja z klimatu. retrospekcje, strasznie spowalniają akcje. z tego anime wyszedł średniak z dużym potencjałem. dla mnie byłoby lepiej, gdyby twórcy poszli w kierunku 'extreme', a nie ckliwej opowiastki.
a ogólnie to ładnie narysowane, z bardzo fajną muzyką (opening wręcz kapitalny).
co sądzicie o tym tytule?

kończy się tak jakby miał być ciąg dalszy i tu moje pytanie... czy będzie coś dalej (tak wiem, że jest OAVka, która jest powiązana z 11 epizodem, ale chodzi mi o kolejne 13 odcinków serialu)?




Dark Rael - Pt cze 30, 2006 2:31 pm
Ekstremalnie kontrowersyjne to anime, co widac po komentarzach. Chyba juz wszystko o tym tam napisalismy, ogolnie cala redakcja odnosi sie sceptycznie do tego tytulu, co nowy redaktor to nizsza ocena Moim zdaniem jest ladnie zrobiony, nie kazde anime moze sie pochwalic takim wykonaniem, jesli uznac go za parodie, to nawet jest sie z czego posmiac, ale na powaznie brac... no ja nie moglem, dramatyczne sceny finalowe mnie smieszyly. Ten serial mogl byc swietnym thrillerem, pomyslow mieli pod reka mnostwo, ale zrobili z tego taka komercyjna mieszanke.

Oav widzialem, taki dodateczek, nic nie wnosi.



XRay - Pt cze 30, 2006 3:05 pm
Oj co prawda to prawda. Polaryzacja poglądów dotyczących Elfen Lied jest kosmiczna. Jedni opluwają, inni wynoszą pod niebiosa, inwektywy latają jak jaskółki przed deszczem, a reszta stoi z boku i z uśmiechem przygląda się bezkrwawej wojence. Pocieszmy się tylko że nie jesteśmy jedyni bo wystarczy się wybrać na zagraniczne fora żeby zobaczyć dokładnie to samo.
A tak żeby wsadzić swoje trzy grosze: dla mnie głównym problemem Elfen Lieda jest wyzierająca z każdego kąta przesada. Wygląda to tak jakby twórcy pomyśleli że zrobienie koktailu z kilku gatunków anime, z których każdy jest dodany w bardzo stężonej dawce spowoduje powstanie smacznego napoju. W sumie zaś mamy tam wszystkiego za dużo (ilościowo lub jakościowo): krwi, nagości, dramatyzmu, sentymentalizmu, itp., itd., no i efekt ogólny jest taki że aby docenić smak serwowanego trunku albo trzeba być hardkorowym fanem wysokostężonych mieszanek, albo też mieć jeszcze niewyrobione gardło - bo wtedy wszystko wydaje się małmazją. Wydaje się że gdyby twórcy potrafili powstrzymać się przed hojnym dolewaniem wszystkich możliwych koncentratów i zdecydowali się na jakiś przewodni smak (nawet bardzo stężony) - to może efekt końcowy zasmakowałby szerszemu spektrum odbiorców.
Oczywiście widać że istnieje spora grupa zaprzysięgłych fanów którzy zapewne marzą o tym żeby mieć wektory, a w ich zasięgu swoich oponentów - więc można powiedzieć że twórcy osiągnęli częściowy sukces. Coby tu bowiem nie mówić prawie każdy o Elfen Lied słyszał i zapewne wielu go obejrzało po to aby sprawdzić o co tak naprawdę chodzi.

Co zaś do kontynuacji - znane mi źródła o takich zamiarach nie wspominają, no i w sumie tyle mogę powiedzieć.



argentum_astrum - Pt cze 30, 2006 7:27 pm

W sumie zaś mamy tam wszystkiego za dużo (ilościowo lub jakościowo): krwi, nagości, dramatyzmu, sentymentalizmu, itp., itd
I właśnie dlatego, Xrayu, zaliczam się zdecydowanie do obozu "antyelfenliedowego". Film ów jest po prostu żenująco prostacki i niesmaczny. I to w każdym wymiarze: grafiki, postaci, fabuły, czy też chłe, chłe "przesłania"...
Tyle od siebie.




XRay - Pt cze 30, 2006 8:56 pm
Podziwiam Argentum, Twoją łatwość ferowania kompleksowych wyroków... że tak dodam na marginesie i może niezupełnie w związku z omawianym tematem.



argentum_astrum - Pt cze 30, 2006 11:09 pm
Cóż mogę rzec na takie dictum... Chyba tylko tyle, iż akurat w "Elfen Lied" nie dostrzegam podstaw do konstruowania dogłębnych analiz i subtelnego dzielenia własa na czworo. Mówiąc krótko: w tym filmie nie ma nic ponadto co w nim widać i słychać. Podczas gdy ja cenię filmy, w których to co najciekawsze rozgrywa się poza obrazem i dźwiękiem, w których obraz i dźwięk jedynie ewokują ideę, problem bądź nastrój. Tego wszystkiego w "Elfen Lied" nie znalazłem stąd też "kompleksowa" (a więc syntetyczna - jako przeciwieństwo analitycznej) i - co tu dużo kryć - dosadna opinia o tej serii. Ot i wsjo...

Posty nie na temat zostaly usuniete - rekin.



SickBastard - Cz lip 06, 2006 3:52 pm
no ja szukam w anime rozrywki i właściwie chyba niczego poza tym. lubię pomyśleć i pogłówkować, ale przede wszystkim lubię jak film dostarcza mi rozrywki - jest wartka akcja, dużo się dzieje i nie jest to przy okazji bezdennie głupie. skłamałbym gdybym napisał że "Elfen Lied" mi takowej nie dostarczył, ale z drugiej strony serial momentami okropnie przynudził.
dużo prawdy jest w tym co pisze Xray - za dużo tam wszystkiego.

nie jestem tak bardzo krytyczny względem "E.L." jak niektórzy... i nie uważam, żeby animacja była żenująco prostacka i niesmaczna, wręcz przecinie, taka cukierkowa, lekka kontrastuje dość mocno z wyrwanymi nóżkami i rączkami. to samo postaci... są moim zdaniem dobrze zarysowane, choć niespecjalnie rozwinięte.



Manni - N lis 26, 2006 1:28 am
Na świeżo po zakończeniu tej serii, wzbudzającej wyjątkowo skrajne opinie - love it or hate it! Moje odczucia są dość średnie. Przede wszystkim - przesada. Za dużo krwii, za dużo nagości, odrywanych kończyn, latających głów, a posoka leje się strumieniami. Ale po co? Żeby później ktoś napisał "Świetne, dużo krwii, seria na 10000/10!" - bo to w końcu wyznacznik dobrej serii, co? Poza tym, kiedy już sceny makabryczne się pojawiają, to są przedstawione w sposób pozbawiony zupełnie subtelności. Groteskowe, niezamierzenie śmieszne... a zdecydowanie najbardziej dobiła mnie scena z tym doktorem, u którego bohater zostawia Nyu - brak słów! Bohaterów jest cała masa, ale tylko kilku wartych uwagi. Oczywiście Nyu/Lucy, także pozostałe dziewczyny z tego gatunku. Postać Yuki jest stworzona niekonsekwentnie i potrafi irytować. Kohta za to, mimo idiotycznych miejscami zachowań, jest dość ciekawą postacią. Animacja postaci niespecjalnie ciekawa - jedynie Lucy wygląda tu dobrze, reszta sprawia wrażenie takich sylikonowych, lśniących... dziwaczne, naprawdę . Z kolei świetne są tła - naprawdę rewelacja.

Jednak ta niezamierzona śmieszność, w połączeniu z głupimi zachowaniami postaci, przesadzone elementy erotyzmu i makabry obdzierają tę historię z prawdziwego potencjału. To mogło być coś znacznie mocniejszego i lepszego! Na szczęście, finał jakoś trzyma poziom, mimo że popada w przesadny sentymentalizm i te nieszczęsne retrospekcje... ale za to znakomicie zamyka tę historię. Samo zakończenie jest za to naprawdę dobre, z tym symbolicznym zegarem... bardzo ciekawe, w pewien sposób rekompensuje pewne braki.

Tak czy inaczej - uczucia średnie, niedosyt, może nie takie zniesmaczenie jak niektórych panów recenzentów , ale zdecydowanie nie wrócę do tej historii. A szkoda, bo gdyby poprowadzona została inaczej, z pewnością bym to zrobił. A taki potencjał... szkoda .

Ale za to opening - melodia przewijająca się przez całą serię jest naprawdę śliczny, klimatyczny i wyjątkowo smutny... choć szkoda, że i serial taki nie jest.



Psycho - N gru 17, 2006 6:11 pm
Jakby nie bylo dostalo duzo e-nagrod
min. za najlepszy op/ed , za najlepszy dramat, postac kobieca, nagrode fanow, za najlepszy thriller/horror
I osobiscie sie podpisuje pod tymi nagrodami !!
Anime zwala z nog - klimatyczne na calej serii... Szkoda tylko , ze takie krotkie , mam nadzieje , ze moze zrobia kiedys kontynuacje tego anime , gdyz otwarte zakonczenie jak i wiele nie wyjasnionych watkow daje duze pole do popisu...
A teraz zostalo mi sie wkurzyc, ze tak genialne anime sie skonczylo :/ - zobaczylem wszystkie 14ep na raz...
Tak samo jak z Love Hina - to co dobre , szybko sie konczy...

Ps
Moze ktos zna podobne anime - nie typowa historia , troche tajemniczosci i itp ? ?



Steelie - N gru 17, 2006 6:46 pm
Mógłbym się podpisać pod nagrodą za opening, faktycznie jest świetny. Cała reszta... Cóż, to tylko historia z cyklu "krew i cycki". Dosyć przyjemna, aczkolwiek do zwalania z nóg to jej daleko.

nie typowa historia



rekin - Pn gru 18, 2006 11:38 am
Dla mnie Elfen Lied to modelowy przyklad kiczu. Cos jak fatality w Mortal Kombat, ktore najmlodszych mogly straszyc, a starszych tylko smieszyc.



Gveir - Pn gru 18, 2006 1:08 pm
Może jestem bezguściem i podświadomym wielbicielem kiczu - ale EL spodobało mi się i to nawet bardzo. Do tego stopnia, że obejrzałem je całe na raz. I jestem świadomy przerysowań, uproszczeń, chwytów pod publiczkę i wszystkich zarzutów jakie są mu stawiane (w większości są w 100% słuszne), ale co ważne dla mnie samego jako oglądającego - oglądało się przyjemnie, szybko i w wielu chwilach z zapartym tchem. Rozumiem, że można tego nie znosić na całej linii, ale zaprawdę, to też się może podobać i wcale nie znaczy że ktoś ma coś z głową



Raymond - Cz sty 18, 2007 11:57 am
A mnie się Elfen Lied bardzo podobało Ideałem i arcydziełem, fakt, nie jest ale według mnie i tak należy się temu tytułowi wysoka ocena. Przechodzę do konkretów

Opening:
Piosenka nawet niezła lecz mnie nie zachwyciła, a na tła nie zwracałem zbytniej uwagi (podobno to są przerobione obrazy Gustava Klimta, a ja się na sztuce nie znam ). W skrócie: potraktowałem to jak każdy inny opening z innych anime - raz obejrzałem, a na kolejnych epkach ,,przeskakiwałem" go.

Początek:
Gdyby każdy odcinek wyglądał tak jak pierwszy to bym tej serii nie oglądał, bo nie fascynują mnie bezsensowne masowe rzezie (choć powodem tego było, że Lucy uciekała, a że biedni strażnicy chcieli jej to utrudnić to musiała ich odpowiednio potraktować ). Choć przyznam efektownie to wyglądało i od czasu do czasu można takie coś pooglądać, hehe Fajnie wyglądała scenka, gdy Lucy wyrwała głowę pewnej dziewczynie (Kisaragi się nazywała jak mniemam) i użyła jej jako żywej tarczy (w tej chwili powinno być już martwej ), po czym, gdy wszystkim się skończyła amunicja, twardo szła naprzód i znowu kilka łebków się posypało (a nawet jedno serce odleciało ).

Postaci:
Niektóre są świetne ale reszta też, według mnie, nie jest poniżej przeciętnej.
Wkurzający jest Kouta z jego jakże ,,bystrym" umysłem. Widzi on rzeczy oczywiste ale i tak ich nie rozumie, i póki mu się nie poda czegoś ,,na tacy" to dalej nie będzie wiedział o co chodzi. Z resztą Ci co oglądali serię wiedzą o co chodzi
Lucy/Nyu - co tu się dużo rozpisywać, postać - diclonus, która ma dwie jaźnie jakże od siebie alternatywne. Lucy jest mordercą, którym bez skrupułów rozszatkowuje swych wrogów za pomocą swych wektorów. Natomiast Nyu jest osobą bardzo miłą, nie mającej w sobie ani krzty zła i, w normalnym życiu, ciężko by było takiej osoby nie lubić. Ale jednak na to, że jej druga jaźń to Lucy to nie pałam do niej sympatią.
Yuka - według mnie przeciętna postać, służyła chyba tylko do wątku miłosnego w tej serii, bo w niczym innym nie była ,,widoczna".
Nana - tak to moja ulubiona postać w tej serii Bez niej sobie tej serii nie wyobrażam. Ale do rzeczy. Nana jest tak samo jak Lucy diclonusem lecz różnią się tym, że Nana jest dobra i nigdy w swoim życiu nie zabiła żadnego człowieka, ani żadnej innej istoty. Nie używa swych wektorów do złych celów (stara się nie robić nikomu krzywdy), co było później przyczyną skutków po walce z Lucy. Ogólnie: miła osoba, nie wiedząca za dużo o ,,świecie zewnętrznym" z powodu ,,siedzenia" w instytucie od urodzenia, uważająca za swego ,,tatę" Kuramę - jednego z dyrektorów instytutu.

Część druga w drugim poście (ograniczenie znaków).



Raymond - Cz sty 18, 2007 12:39 pm
Mayu - dziewczynka, która uciekła z domu z powodu wykorzystywania jej seksualnie przez adopcyjnego ojca-pedofila. Posiada pieska o imieniu Wanta,
będący jej, jak to z psami, najlepszym przyjacielem (do czasu ).
Bando - żołnierz, który chorobliwie pragnie zabić Lucy za to co mu zrobiła przy pierwszym ,,spotkaniu". Damski bokser, który na treningach strzeleckich osiąga najlepsze wyniki.
Kurama - jak wspomniałem wcześniej, dyrektor placówki badawczej, ,,chłodna" osoba, pewnie z powodu jego wcześniejszych doświadczeń.

Fabuła:
Według mnie bardzo dobra, mająca w sobie parę gatunków: trochę horroru, trochę komedii, trochę dramatu, czy romansu ale dla mnie to wielki plus. Na początku serii mało wiemy o całej akcji ale w miarę jej rozwoju ,,karty" zaczynają się odkrywać, wyjaśniając wszelkie wcześniejsze nieścisłości, i tworząc jedną spójną całość. Fabuła przenośnie odnosi się do współczesnych problemów cywilizacyjnych, i żeby naprawdę zrozumieć tą serię trzeba umieć je dostrzec.

Wszelka muzyka:
Słusznie zauważone, że to w większości tylko jeden przerobiony kawałek openingu. Reszta to jakieś dźwięki, które mają ,,trzymać w napięciu" czy tworzyć klimat. Ja szczególnie nie zważałem na to uwagi.

Ending:
Piosenka, która ma rozluźnić atmosferę po odcinku. Według mnie bardzo fajna i miło mi się jej słuchało

To chyba wszystko co chciałem opisać. Zakończenie serii jest, według mnie, bardzo dobre lecz można się spodziewać po twórcach kontynuacji po sposobie jej zakończenia.

Ja osobiście się spodziewałem, że w ostatnich epkach dojdzie do totalnego zniszczenia instytutu i rozgromienia resztek SAT Choć jak było widać na końcu to sporo ich jeszcze zostało, mimo że w całej serii ich straty przerosły ilość żołnierzy w niejednej wielkiej armii (przesadzone, hehe). Twórcy zrobili z SAT (dobitnie mówiąc) debili, którzy na początku w kilku z coltami (pistoletami) czy jakimiś słabszymi karabinkami chciało zabić śmiertelnie niebezpieczną Lucy, która miała kilkudziesięciometrowe dwumetrowe wektory zdolne zatrzymać każdy pocisk i bez problemu szatkujące kilkudziesięciu ludzi w jednej sekundzie, hmm. Nie mogli tam od razu z czołgiem iść i powalić ją jednym potężnym strzałem? Widać, lubią się tak bawić W biedzie mogli sobie zafundować wsparcie w postaci jakiegoś dobrego snajpera, nie chybiającego w pierwszym strzale, od którego zależy ,,żyć albo nie żyć" całej brygady Nie wiem czego na treningach uczyli SAT ale stanie i strzelanie do wroga, będąc na przodzie i z tyłu wroga, nie jest najlepszym pomysłem (SAT by się pozabijało nawzajem, gdyby tylko wróg zrobił najmniejszy unik, heh).
Ci żołnierze nieźle poprawiali humor w tej serii, a raczej ich głupie zachowanie się

Ups, chyba za bardzo się rozpisałem ale co tam



shirone - So sty 27, 2007 7:42 pm
Elfen Lied było moim pierwszym anime, więc byłam jego ogromną entuzjastką ;]. Już sam opening był dla mnie wielką zachętą, bo Klimta uwielbiam. Tak mnie wciągnęło, że w jeden dzień obejrzałam cały serial.
Ale (nie)stety, zaczęłam sięgać po inne tytuły. I blask Elfen Lied powoli gasł ^^" Zaczełam widzieć te wszystkie niedociągnięcia w grafice, bohaterach, fabule .. eech ;P Na poczatku próbowałam to jakos usprawieliwiać, krew mnie zalewała gdy czytałam negatywne opinie.. 'bo przecież oni się nie znają' Ale w końcu musiałam stawić czoła prawdzie i ostatecznie Lucy i spółka wylądowali na półce pt. 'Oglądam, ale się nie zachwycam'
Dalej mam sentyment do EL, ściągnęłabym sobie nawet jeśli zwoliłoby mi się miejsce na dysku, ale obejrzałabym już z większym dystansem(hmm. xP)
(znalazła się znawczyni xD)



Shinyu - Pt cze 01, 2007 5:50 pm
Oj, ja Elfen Lied obejrzałam jakoś dwa lata temu i tylko tak "na fazę". Usłyszałam że bardzo dużo w nim krwi i się nie zawiodłam. Jako że chwilowo właśnie czegoś takiego potrzebowałam, to nie było to dla mnie wcale odpychające czy zniesmaczające.
Ale samo rajcowanie się szczególnie krwistymi momentami mi nie wystarczyło. Końcówka była dla mnie zbyt poplątana, tych diclonusów się namnożyło i ogółem serial mnie nie zachwycił. Moją irytację za każdym razem pogłębiała Nyuu wyskakująca ze swoim "Nyuu!" i porażająca głupota innych postaci. Jak wyżej ktoś wspomniał, tępota Kouty była wręcz uderzająca. Rysunek postaci, wnętrz - biedny.
Podobała mi się za to muzyka z openingu, wprawiała w odpowiedni nastrój który później psuły postacie.
I ta golizna... Nyuu bawiąca się swoim podkoszulkiem tak, że wyskakuje jej cycek - bez komentarza.

Im większa ilość czasu mija po obejrzeniu przez mnie jakiegoś anime tym bardziej krytyczna wobec niego jestem. Chciałam krwi, ale w połączeniu z tą słodkością anime przestało być ciekawe. Raczej do tego nie wrócę, chyba że do pojedyńczych scen.



Manni - Śr lip 11, 2007 2:22 pm
Dodam tylko, że "Elfen Lied" w moim mniemaniu to seria co najwyżej przeciętna, której największymi zaletami jest bardzo dobry opening, postać Lucy i ciekawa końcówka, a cała reszta stoi na poziomie albo żenującym, albo zaledwie poprawnym. Nie wiem, jak to możliwe, że wśród tylu dobrych tytułów wszyscy tak wychwalają tę serię, dopatrując się jakiejś większej głębi. Tymczasem "EL" to wszystko wrzucone do jednego worka: fanserwis, dosłowna przemoc, akcja, krew, romans, a na dobitkę dramat, wszystko to zmieszane nieporadnie i zwyczajnie słabe. Ale w czasach, gdy w kinach rządzi "Piła" ludzie lubują się w takich krwawych widowiskach, dopisując im jakąś ideologię i głębsze znaczenie...

Ja np. lubię filmy Tarantina



Pottero - Śr lip 11, 2007 2:55 pm

No to koniecznie na "Death Proof" - kawał porządnego kina, gdzie wszystko - dialogi, akcja, a nawet przemoc - jest wyważone po mistrzowsku i z iskrą. I ten klimat... i końcówka... rewelacja .

Oglądałem, „Planet Terror” też. Ale i tak w obu filmach najlepszy był ten piękny biały challenger, aż mi się po „Death Proof” zachciało znów obejrzeć „Znikający punkt” .

Zejście z tematu tolerowane ze względu na małą szkodliwość społeczną



grzes00y - Cz lip 12, 2007 6:32 am
Oczywiście Elfen Lied ma wady lecz wadą nie jest całokształt a jedynie niektóre zachowania. Piękna muzyka a nie tylko opening i ending powoduje że wady w większości umykają i człowiek skupia się na atmosferze tam panującej. No i właśnie najbardziej lubię to anime za postać Lucy lecz mnie wcale nie denerwowała postać Nyuu jak niektórych. Jakoś mnie słodkie postacie nie denerwują. Ja już to anime oglądałem ROK temu i nie uważam je wcale za idealne ale za bardzo dobre lecz jeśli bym miał się przejmować tymi wszystkim pseudo wadami które tu niektórzy piszą to wtedy to anime musiał bym ocenić jako słabe.

edit: Jest jednak pewna reguła która najczęściej się sprawdza. Jak ktoś się na oglądał kilkaset anime i potem obejrzy Elfen Lied to powie przeciętne albo poniżej przeciętnej ale jak ktoś zbyt wiele nie oglądał to wtedy najczęściej jego opinia jest lepsza. Ja dosyć sporo anime widziałem ale na pewno nie kilkaset. I Elfen Lied to anime mówiąc obiektywnie na pewno powyżej przeciętnej.



Pottero - Cz lip 12, 2007 1:10 pm

Piękna muzyka a nie tylko opening i ending powoduje że wady w większości umykają i człowiek skupia się na atmosferze tam panującej.

Muzyka jest piękna tylko na początku, bo później zaczyna nudzić. Przypominam, że ok. osiemdziesiąt procent podkładu muzycznego do tego anime to różne wersje „Lilium”. Co do skupiania się na atmosferze, nie zauważyłem tego – bardziej koncentrowałem się na denerwującej muzyce, ponieważ, jak dla mnie, to anime nie miało przez większość odcinków dobrej atmosfery, więc tylko się nudziłem.

Za „pseudowadę” uznajesz takie rzeczy jak: beznadziejnie poprowadzona fabuła (sam zarys fabuły jest nienajgorszy, ale jego wykonanie żenujące – twórcy zatracają się w tych strumieniach krwi), beznadziejni bohaterowie, zachowujący się jak dzieci, które nie wiedzą, czego chcą, brak klimatu, nudę panującą przez większość odcinków czy chociażby powtarzanie w kółko jednego motywu muzycznego? Daruj, że to mówię, ale jeśli większość z wymienionych przeze mnie elementów uważasz za „pseudowady”, to w takim razie dla ciebie taki np. Uwe Boll musi być reżyserem wybitniejszym niż Kurosawa, Coppola, Tarantino, Moodysson, Imamura, Miike i Ōshima razem wzięci...

P.S. Ja to anime oglądałem grubo ponad rok temu, a do dziś uważam je za rzecz z pogranicza najczystszego chłamu.



grzes00y - Pt lip 13, 2007 6:18 am
W większości w tym co piszesz nie masz racji. Muzyka wcale się nie nudzi a powodowała fajny dreszczyk emocji szczególnie na początku. Można powiedzieć że super horror który wiele osób mógł przestraszyć z tego wyszedł. Bohaterowie nie byli denerwujący a jestem bardzo wrażliwy pod tym względem i bardzo negatywnie jak dla mnie to wpływa na anime jeśli potrafią mnie zdenerwować w tym negatywnym sensie. O wiele bardziej mnie denerwował np Renton z Eureki Seven niż postacie z Elfen Lied.
PS: Jeśli chodzi o film Kill Bill to większego szajsu już dawno nie widziałem.
To zwykła marna parodia. Dlatego tym filmem reżyser mnie zawiódł.

Wedle obietnic, temat został radykalnie oczyszczony a posty zmodyfikowane dla zachowania wrażenia ciągłości tematu. Od tej pory proszę się trzymać dyskusji o anime, a do wszelkich opinii na temat samych recenzji jak i dyskusji o twórczości Tarantina zapraszam do innych tematów.

Pozdrawia Moderator



Gveir - So lip 14, 2007 6:23 am

Bohaterowie nie byli denerwujący a jestem bardzo wrażliwy pod tym względem i bardzo negatywnie jak dla mnie to wpływa na anime jeśli potrafią mnie zdenerwować w tym negatywnym sensie.
Na pewno był jeden drażniący. Główny bohater. Elfen Lied naprawdę lubię, ale ten pierdoła doprowadzał mnie do szału swoim zachowaniem i wiecznie wystraszonym/pełnym bezgranicznej niewiedzy wyrazem twarzy i spojrzeniem. Co jak co, ale połączenie go w parę z Lucy to niezbyt trafne dobranie postaci...

PS: Jeśli chodzi o film Kill Bill to większego szajsu już dawno nie widziałem.
To zwykła marna parodia. Dlatego tym filmem reżyser mnie zawiódł.

PS: Film miał być parodią, filmów klasy B. Film wyszedł co najmniej klasy A. Arcydzieło postmodernizmu, parodii, wrednego humoru i przemocy w specyficznym ujęciu, oraz przede wszystkim - stylu.



grzes00y - So lip 14, 2007 6:56 am
Ale przecież można wytłumaczyć jego zachowanie. Pojawiła się przed nim osoba którą wydawało mu się że zna ale nie mógł sobie nic przypomnieć więc nic dziwnego że tak się zachowywał.



Gveir - So lip 14, 2007 3:59 pm
Ogólnie rzecz biorąc, to on tak zachowywał się cały czas. Zauważ, ilu jest bohaterów w różnych anime, którzy w różnych sytuacjach kryzysowych robią coś/zmieniają się/zaczynają działać. A on pozostał pierdołą do końca. Jedyny plus za scenę, kiedy pocałował Lucy.



grzes00y - N sie 05, 2007 6:28 am
No właśnie niektórzy w nim nie wiele widzą poza krwią,przemocą i nagością a to niestety wielki błąd. I dlatego są tak różne oceny. Co prawda na początku panował lepszy klimat ale anime bez wątpienia udane.
Mi się podobał ten nastrój niepewności potęgowany świetną muzyką.



Muchal - Śr wrz 05, 2007 8:34 pm
U mnie szczerze Elfe Lied wywolalo dosc mieszane uczucia, niby pomysl dobry tylko jakos tak nie wkrecalo, ani nie wczulem sie w fabule nie darze uczuciami(pozytywnymi badz negatywnymi) bohaterow, ogladajac Elfen Lied czulem wszech ogarniajaca obojetnosc, ale jakis takich wieksz zastrzezen nie mam. Prosto powiedziawszy podobalo sie ale nie zachwycal. Czy jest szokujace nie wiem moze za stary jestem aby cos takiego mnie szokowalo. Co do muzyki to sie zgodze ze jest dobra i dodaje klimatu ale... dobra koniec tych ale.



el doctore - Śr wrz 05, 2007 8:43 pm

Prosto powiedziawszy podobalo sie ale nie zachwycal
A to, szczerze mówiąc, zupełnie nowa jakość odbioru EL. O ile mi bowiem wiadomo, seria ta wzbudza zazwyczaj WYŁĄCZNIE skrajne emocje, więc taki wyważony odbiór może Cię w oczach ekstremalnych przeciwników jak i zwolenników postawić na pozycji prawdziwego ekstremisty Pozdrawiam



Muchal - Śr wrz 05, 2007 8:56 pm
coz moge powiedziec. nie spalem przy tym ale jakos mnie nie ciagnie aby obejrzec to jeszcze raz



grzes00y - Cz wrz 06, 2007 5:22 am
Ja oglądałem więc niż raz a już trochę lat też mam. Mówiąc obiektywnie i szukając wszystkich wad to zachowanie niektórych były dosyć sztuczne ale jako całość anime wypada świetnie.
Świetna muzyka,kreska i ogólnie ciekawa choć krótka historia.
Niektórym przeszkadza ilość lecz to wygląda dzięki temu bardziej efektownie.
A kompletnym idiotyzmem jest szukać w takich anime dużego realizmu. Jeśli historia jest fantastyczna to krew również może taka być.



Konował - Cz wrz 06, 2007 5:36 pm
Ja w tym anime widziałem krew, krewa oraz krew. Jakoś tej głębi czy tego "czegoś" nie byłem w stanie dostrzec. Muzyka faktycznie była dobra, ale i tak najbardziej z EL kojarzy mi się krew i przemoc.



grzes00y - Pt wrz 07, 2007 5:50 am
To anime ma bardzo mocne kolory a zarazem jest bardzo krwiste i brutalne i przez to nie jest traktowane zbyt poważnie.



grzes00y - Pn wrz 17, 2007 12:18 pm
Tak poza rozmową to jak to jest z tymi fanami Elfen Lied.
Niektórych to wnerwia jak ktoś zbytnio to anime krytykuje, inni co prawda się nie zgadzają, ale odpowiadają spokojnie a inni się zgadzają więc się cieszą że są ludzie którzy tak samo myślą.
Ale oceny Elfen Lied od 1/10 do 10/10 świadczą o czymś.
A co do mnie to jestem wśród tych osób, którym podobało się to anime.
Również nie przeszkadza mi zbytnio jak ktoś to skrytykuje pod warunkiem że nie przesadza. Gdyż niektórzy używają zbyt chamskich słów oceniając to anime. W pierwszym rzędzie są prostaki z Tanuki.
A poza tym tak jest ze wszystkim.
Jeśli mnie się dane anime spodobało a ktoś mi tu zaczyna wyzywać postacie w niej występujące(które mi się podobały) to może być pewien odpowiedzi.



el doctore - Pn wrz 17, 2007 1:29 pm
Tak poza rozmową to jak to jest z tymi fanami Elfen Lied



Dark Rael - Pn wrz 17, 2007 7:14 pm
Ja myslalem zrobic kiedys ankiete z takimi pytaniami jak:

czy lubisz el
Ile masz lat
od ilu lat ogladasz anime
ile tytulow anime obejrzales (w przyblizeniu)
podaj 5 ulubionych anime
ulubiona postac z el i uzasadnic dlaczego wlasnie ona
czy lubisz czytac ksiazki, podaj ulubionych autorow
lubisz filmy - podaj ul rezyserow
sluchasz muzyki - podaj ul wykonawcow

to by nam wiele powiedzialo, tak sadze...



Muchal - Pn wrz 17, 2007 7:53 pm
Hehe psychoanaliza da nam odpowiedz na wszystko.



arowe - Pn wrz 17, 2007 8:23 pm
Kochać, czy nie kochać? Oto jest pytanie.

A oto odpowiedz :
Jeśli ktoś widzi w tym anime tylko bezmyślną rzez i nic więcej, a także nie znosi widoku krwi i ponurego zakończenia, zpewnością znienawidzi tą serie. Jeśli zaś ta osoba potrafi dostrzec dusze bohaterów, inaczej mawiając zrozumieć ich uczucia i emocje, jak również poznać przycznę takiego postępowania postaci, może okazać się że, po drugiej stronie lustra, kryje się zupełnie inne odbicie.



Escalayer - Pn wrz 17, 2007 9:17 pm
ktos wkoncu powiedzial cos sensownego anime spoko mi sie bardzo podobalo



h43m - Pn wrz 17, 2007 11:39 pm
Podobną rzecz chyba można powiedzieć o innych znanych tytułach z NGE na przedzie. Może właśnie dlatego te anime są całkiem popularne - bo każdy znajdzie coś dla siebie.



tymek88 - Pt wrz 21, 2007 3:55 pm
co do tej krwi.. to wspołczuje ludziom ktorzy ogladali to anime tylko dla tego ze było gore.. i nei widzieli nic poza nim.. bo i tacy są..
Jesli chodzi o mnei to anime było wspaniałe.. (Kocham EL )
Krwi było duzo to prawad.. ale nie wiem jak dla was ale dal mnei było wzruszajace.. w niektorychmomentach smieszna oczywiscie (szczego,nie special OVA )

Polecam EL



Amaiu - So wrz 22, 2007 11:46 am
Cóż, ja oglądałam EL właśnie dla tych prawd i przesłania.
...
Czekałam na nie 13 odcinków.

Tam tego po prostu nie ma.

I może jestem nieco niesprawiedliwa. Ale te rzekome prawdy z autentycznym przekazem miały niewiele wspólnego.
Nie mówiąc o tym, ze momentami miałam wrażenie, że cała guembia tego dzieła powstała jako pretekst do pokazania co nieco nagich/ zakrwawionych/ rozczłonkowanych ciał.
Opening jest w porządku. Jeśli ktoś lubi utwory tego typu, może się spodobać. Natomiast ost jest dość ubogi. Towarzyszyło mi ciągłe wrażenie deja vu. Ile razy można remiksować jedną piosenką?
Jeszcze jedno. Psychologia zachowań bohaterów i logika wydarzeń poszła się kochać gdzieś między 1 a 3 odcinkiem. Zostawiła za sobą plastikowy harem i zroszony krwią bałagan.

Odradzam EL.



grzes00y - So wrz 22, 2007 12:18 pm
Największą zaletą tego anime jest jego oryginalność. Nie znam drugiego anime takiego rodzaju. Anime nie jest ani bardzo płytkie ani bardzo głębokie, jest takie pośrodku. A wiecie co mi się w tym anime nie podobało. Ten odcinek w którym pojawiła się Nana skoro powinna zginąć. To było bardzo sztuczne i wyglądało na to że nie chcieli ją uśmiercić żeby nie sprawić przykrości widzom albo żeby wzbogacić fabułę bo bez Nany by dużo straciła.
Opening specyficzny ale ending był też fajny a mało kto o tym mówi.
Jak na 13 odcinków utworów wcale nie było tak mało. Wystarczy przejrzeć OST. A wrażenie ciągle tego samego rytmu było dlatego że ten najczęściej powtarzany był najbardziej specyficzny i łatwy do odróżnienia.



h43m - So wrz 22, 2007 12:20 pm
Dawno nie oglądałem EL, a zrobiłem to co najmniej dwa razy. Teraz postuję specjalnie dla tych, którzy nie widzą w tym anime NICZEGO poza krwią, przemocą i nagością.

Parę punktów do przemyślenia:
- EL jest jednym z niewielu anime, które podejmują temat rozdojenia jaźni
- ludzie, którzy chcą zapoanować nad światem i stać się jej królami są niczym więcej niż tylko potworami manipulującymi innymi (szef Kakuzawa i jego syn)
- skutki przemocy i wykorzystywania seksualnego w rodzinie (Mayu)
- skutki znęcania się nad dziećmi (Lucy flashback)
- dodać można ojca, który nie potrafił zabić swojej córki, mimo, że była najgorszym/najpotęźniejszym dicloniusem
- dośc oczywiste, kieruje do utworu Eduard MĂśrike o tym samym tytule (Wiki)
- główne postacie i relacje między nimi są ukazane jako rodzina
- torturowanie i eksperymentowanie na istnieniach nieznacznie różniących sie od ludzi (diclonii - liczba mnoga od diclinius)
- do tego można dodać takie przewiane problemy jak zemsta (Bandou) i przemiany w mysleniu bohatera (Nana)

Powiedziawsy to wszystko, musze dodać, że nie jestem zwolennikiem EL, ale też nie jestem jej przeciwnikiem. Ale jednak trudno mi trochę trudno mi siedzieć cicho, jak kolejna osoba mówi, że niczego inteligentnego w tym anime nie widzą.

PS. Nie czytałem całego tematu, więc przepraszam jak ktoś już się rozpisał na ten temat.



Dark Rael - So wrz 22, 2007 12:42 pm
Wydaje mi sie, ze zwolennicy tego anime nie do konca rozumieja o co chodzi jego przeciwnikom, a przeciwnicy czesto nie zarzucaja mu tego, co jest w nim slabe. Tworzy sie tu spore nieporozumienie. Ale nie chce rozpetywac kolejnej wojny, to taka moja mysl, po przeczytaniu wielu roznych komentarzy.



h43m - So wrz 22, 2007 2:10 pm
większość konfliktów powstaje przez nieporozumienia. ja tylko starałem się pokazać, że w tym anime rzeczywiście "coś" jest.



Dark Rael - So wrz 22, 2007 2:24 pm
To nie byla krytyka Twojego postu, po prostu taka mysl, ze co by nie pisac, to zrozumienia po obu stronach nie bedzie...



Karmazyn - So wrz 22, 2007 4:53 pm
Na wstepie napiszę że EL jest jedym z moich ulubionych anime.

Moje uznanie wzbudza sposób w jaki twórcą udało się pokazać pewne ludzkie zachowania (zazdrość o drugą osobę, poczucie odosobnienia, zachowania dzieci). Cukierkowe i wydawałoby się bezbronne postacie skonfrontowane w scenach pełnych przemocy niewątpliwie są wstrząsające, ale dla mnie jest to nowa jakość w pokazaniu naszego świata (skrajne zestawienia najlepiej odwzorowują drugą naturę otaczającej rzeczywistości). Anime porusza poważne problemy społeczne, nie które z kręgu tabu (wykorzystywanie dzieci).

Mix gatunków przypomina mi dzieła shakespeare, ale to już może być pewna nadinterpretacja

EL oglądało mi się z przyjemnością i aktualnie polecam wszystkim moim znajomym.



Escalayer - So wrz 22, 2007 6:12 pm
Powiem tak zawsze tak bedzie nie wazne jakie by bylo anime zawsze benda tacy co sa za a tacy co sa przeciw i tyle ale jeszcze gdyby umieli powiedziec czemu przeciw to bylo by fajnie......



Konował - So wrz 22, 2007 7:47 pm

Dawno nie oglądałem EL, a zrobiłem to co najmniej dwa razy. Teraz postuję specjalnie dla tych, którzy nie widzą w tym anime NICZEGO poza krwią, przemocą i nagością.

Parę punktów do przemyślenia:
1 EL jest jednym z niewielu anime, które podejmują temat rozdojenia jaźni
2 ludzie, którzy chcą zapoanować nad światem i stać się jej królami są niczym więcej niż tylko potworami manipulującymi innymi (szef Kakuzawa i jego syn)
3 skutki przemocy i wykorzystywania seksualnego w rodzinie (Mayu)
4 skutki znęcania się nad dziećmi (Lucy flashback)
5 dodać można ojca, który nie potrafił zabić swojej córki, mimo, że była najgorszym/najpotęźniejszym dicloniusem
dośc oczywiste, kieruje do utworu Eduard MĂśrike o tym samym tytule (Wiki)
6 główne postacie i relacje między nimi są ukazane jako rodzina
7 torturowanie i eksperymentowanie na istnieniach nieznacznie różniących sie od ludzi (diclonii - liczba mnoga od diclinius)
8 do tego można dodać takie przewiane problemy jak zemsta (Bandou) i przemiany w mysleniu bohatera (Nana)


W twoim poście zamieniłem - na cyfry żeby łatwiej było się do nich ustosunkować
Ad1 Tematy omijane nie oznaczają jeszcze tematów ciekawych. Wszystko zależy od ich przedstawienie.

Ad2 To jest akurat temat (panowanie nad światem) podejmowany bardzo często, przez co trochę nudny i mało odkrywczy

Ad 3 i 4 To argumenty dla tych którzy widzą tylko przemoc a podobne wątki można zobaczyc w Uwadze/Interwencji

Ad 5 to była właśnie jedna z rzeczy które mnie najbardziej zdenerwowały w EL

Ad 6 tu się zgadzam

Ad 7 podobnie jak 3 i 4, z tym że w polskiej telewizji takich rzeczy nie uświadczymy.

Ad 8 zemsta to przemoc -> przemoc to rozlew krwi

Pkt 1. 5. 6. są w cieniu pkt skupionych na przemocy których jest więcej. I właśnie dlatego uważam że w EL nie ma nic rzucającego się w oczy/zapadającego w pamięci poza przemocą.



tymek88 - N lis 04, 2007 5:47 pm
hmm jak myslicie bedzie kontunłacja EL ;> ?

J tam bym bardzo chciał.. lecz chyba raczj nie ma na co liczyc ;<



h43m - N lis 04, 2007 6:42 pm
Biorąc pod uwagę miejsce gdzie zakończyli, nie liczyłbym zbytnio na to. Poza tym, zapewne wiele ludzi też obejrzało go bez zrozumienia, o czym świadczą niektóre wypowiedzi na tym forum. Myślę, że to by skutecznie zniechęciło do stworzenia kolejnej częsci.



Endorama - N lis 04, 2007 6:43 pm
Raczej nie będzie - ile to już lat minelo od premiery ?



Tixon - Wt lis 13, 2007 5:06 pm
Elfen Lied można nienawidzić, bądź pokochać? W takim razie, bez wątpienia, kocham (widząc i akceptując wszelkie wady). Za co? Za klimat, za smutną historię, za atmosferę, która jeszcze w tydzień od zakończenia ostatniego odcinka wywoływała u mnie smutek i nostalgię. I jak na razie jest jedynym anime, które mnie tak ruszyło (chociaż Ghost in the shell było blisko).
Że mało oryginalne? A kogo to obchodzi? Pomysł może być wałkowany setki, tysiące razy, lecz jeżeli jest zrobiony dobrze, ciągle się sprawdza.
Ale po kolei.
O Pieśni Elfów usłyszałem kilka lat temu od znajomego. Ot opowiadał o anime, gdzie występuje dużo nagości i masa krwi, są teksty w stylu "pobawisz się moimi piersiami?", ale gdy nie będzie się zwracało na to uwagi, będzie można dostrzec fabułę, która w jego opinii była znakomita. Na tym też się rozmowa o EL skończyła i przez ponad rok cisza w tym temacie. Aż pewnego razu wyczytałem w CDA (dokładniej to w AR) opinię pewnego gościa o Elfen Lied. Narobił mi ogromnego smaku (i suma sumarum spełniło oczekiwania, a poprzeczka była naprawdę wysoko) więc znalazłem w bardzo ciężkim tygodniu czas na dwa, trzy odcinki dziennie. Co w tym czasie się działo, trudno mi sobie przypomnieć - wiem, że wstawałem rano, oglądałem, szedłem jak lunatyk na uczelnię, wracałem, robiłem zadania i obiad, wracałem do EL. I tak do końca tygodnia.
Pierwszy odcinek rozpoczął się rzezią. I to w dosyć słabym stylu: naga(ale sylikonowa, czyli sztuczna) dziewczyna idzie przed siebie i rozcina jakiś głupków stojących jej na drodze. Latają ręce i inne części ciała, leje się krew (wszystko oczywiście nierealistyczne), niektórych traktuje z bezzasadnym sadyzmem. Ale doktorka nawet nie rusza - dziwne i budzące pytania czemu: skoro zabiła dla kaprysu sekretarkę, która z nią nic wspólnego nie miała, to zostawienie bez najmniejszego uszczerbku doktorka musi mieć jakiś motyw.
I kto pomaga jej uciec? Dlaczego? Kim ona w ogóle jest i czemu postępuje tak okrutnie? Nie zaczęło się jeszcze dobrze, a już miałem całą masę dręczących pytań. Już mnie miało.
Naiwność... tak, naiwność była duża. Ale wyszedłem ze szkoły Stephana Kinga : siadając do lektury horroru, należy na wieszak odwiesić płaszcz racjonalizmu i uwierzyć autorowi, nawet gdy opisuje takie rzeczy, jak palec wychodzący z umywalki w toalecie. Że dziwne? Tym bardziej działa na wyobraźnię, gdy damy się porwać.
Dlatego też bez problemów zaakceptowałem drugą osobowość Lucy, niską spostrzegawczość Kouty i jego problem z pamięcią, oraz wszelkie pozostałe niedociągnięcia. Zamiast zwracać na to uwagę, czy też zajmować się kwestią krwi, spróbowałem zrozumieć bohaterów, ich motywy i uczucia, które doświadczają.
Yuka podkochuje się w kuzynie i jest zazdrosna o inne dziewczyny.
Maya uciekła z domu, gdzie była molestowana. Nana była całe lata zamknięta w laboratorium, znała tylko Kuramę, którego traktowała jak ojca. Kouta ma tragiczną przeszłość, o której pod wpływem szoku zapomniał. Kurama cierpi po stracie żony, oraz cierpi rozłąkę z córką, zaś Mariko traktuje zabijanie jako jedną z rodzaju zabaw, tęskni też za rodzicami.
A główna postać, cierpiąca na rozdwojenie jaźni? Ile emocji ona skrywa? I dlaczego raz jest usposobieniem niewinności, a raz cynicznym potworem, za nic mającym ludzkie życie? Śledząc (i jednocześnie przeżywając fabułę) nie sposób się nie wzruszyć podczas prostych i szczerych gestów Nyu (podanie muszelki, naprawa zegara, pomoc w myciu), czy jej zostawienia u profesora. Albo czuć wściekłości na Lucy za to, co zrobiła Nanie.
W fenomenalny sposób została dodana retrospekcja, która odpowiada na wiele pytań (chociaż większości można się było domyśleć), ale także zmienia o 360 stopni nasz stosunek do Lucy. Zmusza do zadania pytania, kto jest potworem - ona, czy nietolerancyjni ludzie, którzy najpierw ją dręczyli, a potem trzymali w laboratorium jak jakieś zwierzę, nie wspominając o eksperymentach.
Doskonale też gra na emocjach ostatni odcinek, oparty nie na nienawiści, a na miłości, pełen wzruszających gestów: podróży "do domu" Mariko, słowa Lucy do Nyu, ostatnia rozmowa dziewczyny z Kouto (najlepsza scena EL, jedna z lepszych, jakie widziałem, piekielnie wzruszająca), oraz symboliczne zakończenie.
Niebagatelny wpływ na to ma grafika (nawiązania w budowie openinga) oraz motyw muzyczny - Lilium towarzyszące nam w openingu i co ważniejszych momentach, klimatyczne jak... znaczy bardzo klimatyczne i kończące be your girl. Muzykę z EL słucham do tej pory i za każdym razem, gdy leci Lilium, wracają wspomnienia.
Może i Elfen Lied nie jest najlepszym technicznie, czy fabularnie anime, może postacie są naiwne,czy płaskie, jednak żadne inne nie ruszyło mnie tak, jak ono. Czy mam to zlekceważyć?



grzes00y - Śr lis 14, 2007 7:42 am
Postacie według mnie są fajne a nie takie jak wymieniłeś i nie wiem co ci się nie podobało w I odcinku bo mi się akurat bardzo podobał. Co to za bzdury z tym silikonem. Ja takiego wrażenia nie miałem (pooglądaj se hentai to wtedy zobaczysz).



h43m - Śr lis 14, 2007 10:12 am
Ja się zgodzę z Tixonem, że pierwsze momenty tego anime wskazywałyby tylko na zboczenie i przemoc. Dopiero dalsza eksploracja wgłąb fabuły pozwala dostrzec, że to są jedynie elementy poboczne.
Co do postaci też przyznam mu rację, bo to właśnie jest esencja fabuły, pokazanie takich a nie innych postaci, ich przeszłości, przeżyć i myśli. Natomiast "fajne", to słowo o bardzo szerokim znaczeniu i raczej unikałbym unikania go, bo nigdy dokładnie co kto ma na mysli mówiąc "fajne".



grzes00y - Śr lis 14, 2007 10:41 am
A ja się nie zgodzą ani z tobą ani z nim. Początek mi się bardzo spodobał a tak gdzieś od połowy już mniej. Bardzo mi się podobała muzyka w Elfen Lied. Taki nastrój grozy tworzyła co się rzadko zdarza w anime. No jeszcze Higurashi miało coś takiego.



Karmazyn - Śr lis 14, 2007 11:25 am
W wątku jest przede wszystkim poruszany problem anime wiec chciałbym zachęcić do przeczytania mangi. Co prawda jestem dopiero na 18 rozdziale ale wersja papierowa wydaje się być bardziej dopracowana w porównaniu do filmowej. W fabule występuje mniej dziur, mamy kilka nowych scen a do tego przeymyślenia bohaterów. Podobno też jest inne zakończenie Anime + manga po prostu urzekają.

W mandze nie znajdziemy tyle krwi i brutalności co w ekranizacji. Dopiero teraz zobaczyłem że sposób prezentacji odpadająych kończyn jest piekny i ponad przeciętny, te różne ujęcia, krew spływająca po ciele, zwolnienia, szczegóły... jak dodamy do tego wygłaszane komentarze oraz wspaniałe ujęcia kamery to ten element wypada znakomicie. Dla mnie jest to rzetelnie zrobiony turpizm.

Uwagę zwraca również sposób pokazania emocji prawdopodobnie dlatego anime wywiera taki wpływ na ludzi. Wystarczy spojrzeć na mimikę twarzy oraz oczy (źrenice), język ciała. Obserwujemy rumieńce, łzy w oczach, nieśmiałe spojrzenia, odwrócenie zworku, trzęsienie się ze strachu, zakłopotania, podniecenie, radość, samotność, odrzucenie, desperację i wiele więcej. Wszystko to pokazane jest w naturalny i przekonywujący sposób. Prawdopodobnie to ten bagaż emocji wywarł na mnie największe wrażenie a nie jak na przeciwnikach nagość i brutalność.

Jak już tak się rozpisałem nie można nie wspomnieć o openingu. Na konkurencyjnej stronie można znaleźć tekst po polsku. Chciałbym zwrócić uwagę jak dobrze on pasuje do anime. Mamy tam mowę o nie winność jak i cytat z psalmu "Los złych i dobrych" (i wiele więcej), wspomniane elementy obserwujemy w EL. A co można opowiedzieć o obrazie? Widzimy tam dzieła Klimta. A kim że on był? Słowo klucz:

SECESJA WIEDEŃSKA, stowarzyszenie zał. 1897 przez artystów austr. jako wyraz protestu przeciw konwencjonalizmowi i skomercjalizowaniu sztuki akademickiej.

Żródło: http://members.chello.pl/j.uhma/terminy.html

Co on malował?

Od najwcześniejszych prac Gustav Klimt jest piewcą kobiecego piękna. Kobieta w obrazach Klimta to ucieleśnienie pasji i lęku, tajemnicy i wewnętrznego ciepła. Przepojone erotyzmem wizerunki kobiety fatalnej, dzieła podkreślające zmysłowość kobiet, kontrast śmierci i erotyzmu wymagają od odbiorcy własnej interpretacji. Prace Klimta były często niedopuszczane do odbioru za skandalizującą tematykę.

Żródło: http://www.reprodukcje.net.pl/klimt.htm

Wybrałem żródła najlepiej pasujące do anime.

Może twórcy openingiem starali się nadać wartość (sens?) temu co stworzyli a może coś chcą nam powiedzieć?

Obecnie nie wiem co myśleć o EL już mocno mam zamotane w głowie Ale tak złe to ono nie jest jak wynika z pewnych relacji. Wiem jedno, EL nie jest tak płytkie jak wynika z niektórych komentarzy, nie ma tak złej fabuły (jest bardzo dobra) jest też chyba oryginalne- nie znalazłem niczego podobnego a długo szukałem.

Cały czas staram się rozgraniczać "lubienie" czegoś a czymś więcej. Obawiam się że moje wypowiedzi na temat EL mogą byc nie obiektywne , trudno jest prowadzić rzetelną dyskusję jak coś się bardzo podoba :/- mimo tego staram się.

Zachęcam fanów do głębszej analizy anime i bardziej przemyślanych słów niż: "a piersi jej to są jak Róg Obfitości".


Ja się zgodzę z Tixonem, że pierwsze momenty tego anime wskazywałyby tylko na zboczenie i przemoc. Dopiero dalsza eksploracja wgłąb fabuły pozwala dostrzec, że to są jedynie elementy poboczne.

Ja się zgodzę z h43mem



grzes00y - Śr lis 14, 2007 11:33 am
Manga jest o wiele dłuższa niż anime. Jest więcej postaci i ma inne zakończenie. To anime a w szczególności manga mówiąc najprościej są sadystyczne. Przeglądałem mangę i jest o wiele bardziej okrutna od anime.



Deedlith_Anthy - Wt lis 20, 2007 9:40 pm
Hm. Opinie tego gościa z CDA również widziałam-troszkę mnie hm...rozbawiła? Może nie jest to odpowiednie słowo...no, w każdym razie wprawiła mnie w stan wesołości. Jeśli ktoś w EL bardzo wysokich wartości potrafi się dopatrzeć, to takie Angel Sanctury czy X będą dla niego największymi dziełami tego świata....A co będzie, jak do NGE sie dorwie....
EL to strasznie komercyjna seria-nawrzucali brutalności, haremu, gołych panienek, dziewczynke w typie Chii,morderczynie o twarzy Asuki LS, haremowego chłopca, tragedie, eksperymenty, obcy, super moce...czy tam zabrakło jakiegoś popularnego motywu, na ktory lecą ludzie? Oj, chyba nie...Próbowałam kiedyś obejrzeć 1 ep, ale sie poddałam xD I dobrze, bo szkoda mi czasu na takie dzieło...



h43m - Wt lis 20, 2007 9:45 pm

Próbowałam kiedyś obejrzeć 1 ep, ale sie poddałam xD I dobrze, bo szkoda mi czasu na takie dzieło...
Za pierwszym razem tez się poddałem, ale wysokie oceny z jakiegoś powodu są, więc obejrzałem całość. Nie wstrząsnęło to mną tak strasznie, ale nie powiem, że żałuję ;]



Deedlith_Anthy - Wt lis 20, 2007 9:48 pm
Nie wiem, jakoś do mnie ta seria nie trafia ^^" No i już tyle spoilerów sie naczytałam, że nic mnie nie zaskoczy...
Bardzo mi się podobała taka komiksowa parodia EL, Nana's Life xD Strasznie glupia, ale czytało sie nienajgorzej.



h43m - Wt lis 20, 2007 9:53 pm
Racja! Temat ma masę spojlerów. Trzeba to oznaczyć, bo zrobimy komuś(Tobie już nie ) przykrej niespodzianki w postaci całej masy spojlerów ;]



Deedlith_Anthy - Wt lis 20, 2007 10:12 pm
Ja akurat w innych miejscach zaspoilerowałam się na śmierć xD ale to dobry pomysł, bo jeśli ktoś chce polubić tą serię, to powinien "na czysto" oglądać ją



grzes00y - Śr lis 21, 2007 8:05 am
Deedlith_Anthy musisz wiedzieć że anime czyli na przykład Elfen Lied należy oglądać nie czytając nic o fabule ani o tym o co w tym chodzi. Bo tak sobie poczytasz głupie komentarze, elementy fabuły no i po co to.
Ja wpierw oglądam anime a dopiero potem mogę czytać co inni o tym piszą i się odpowiednio do tego odnosić.
W Elfen Lied niektórzy nie widzą nic fajnego a niektórzy odwrotnie. Anime ma przyciągnąć widza i go zaciekawić. Jeśli będzie słabe to tak się nie stanie a że Elfen Lied to jedno z najlepszych anime to zdobyło tak dużą popularność.



h43m - Śr lis 21, 2007 12:32 pm
Myślę, że Deedlith już to wie, tylko nie albo nie potrafiła się przed tym uchroniać, albo nie chciała
Chociaz taka gneralizacja nie jest zbyt dobrym pomysłem, bo przy niektórych anime warto doczytać wcześniej na które elementy zwrócić uwagę, aby uzupełnić jego odbiór o to, co autor rzeczywiście chciał przekazać, czego przyładem może być NGE.
No, ale tematy forumowe w dużej składają się z głupich komentarzy, więc inne źródła mogą być bardziej pomocne



Deedlith_Anthy - Śr lis 21, 2007 3:14 pm
Mi akurat spoilery nie przeszkadzają aż tak, mała ich ilość czasem pomaga, bo zaciekawi mi jakiś wątek z danego anime ;] Akurat EL spoilery przeczytałam, bo chciałam wiedzieć co ludzie widzą w tej serii , a raczej nie mam zamiaru jej oglądać^^
Za to na plus: ciekawy pomysł na opening. Lilium jako piosenka sama w sobie jest w porządku, bardzo ciekawy był pomysł z obrazami Klimta.



Filippiarz - So gru 22, 2007 9:19 pm

Ja myslalem zrobic kiedys ankiete z takimi pytaniami jak:
czy lubisz el

Kocham! To nie tylko jedno z moich ulubionych anime, ale także jedno z najbardziej ukochanych dzieł kinematografii w ogóle!


Ile masz lat
Dużo


od ilu lat ogladasz anime
Świadomie tak ze 4


ile tytulow anime obejrzales (w przyblizeniu)
Od początku do końca około 200, drugie tyle albo i więcej porzucone po kilku epach


podaj 5 ulubionych anime
Oprócz EL? Powiedzmy, że tak:
Haibane Renmei
Evangelion
Mushishi
Ghost in the Shell
FLCL


ulubiona postac z el i uzasadnic dlaczego wlasnie ona
Bandou - uwielbiam takich popaprańców mających radochę z własnego popapraństwa i będących w nim konsekwentnymi


czy lubisz czytac ksiazki, podaj ulubionych autorow
Przez 15 lat czytałem kilkaset książek rocznie, około osiemnastki (wiek) skończyły mi się pozycje dostępne w mojej osiedlowej bibliotece, po dwudziestce zacząłem zwalniać, od 5 lat czytam klikanaście-kilkadziesiąt rocznie. Ostatnio głównie czytam książki popularnonaukowe, naukowe, religioznawcze i Biblię - ostatnio to były "Seks w kulturach świata" Z.L.Starowicza, "Judaizm" Witlda Tylocha i "Jedna Dharma" niepamiętamkogo, a z beletrystyki - ulubione rzeczy (cykle) to "Diuna", "Gra Endera", "Wiedźmin" - głównie fantastyka.


lubisz filmy - podaj ul rezyserow
Martin Scorsese
Wes Anderson
Guy Ritchie
Darren Aronofsky


sluchasz muzyki - podaj ul wykonawcow
Morbid Angel, Anata, Behemoth, Gorguts
Madonna, Michael Jackson
Leszek Możdżer, Chik Corea
F.Mendelssohn, J.S.Bach, Mozart
Tool, Korn, Linkin Park
Kapela ze wsi Warszawa
Control Machete


to by nam wiele powiedzialo, tak sadze...

Pomogłem?



Sevi.exe - N gru 23, 2007 7:12 am
Filippiarz, to się nazywa konstruktywna i rzeczowa odpowiedź na zadane pytania...

A wracając do tematu - dla mnie Elfen Lied jest zwykłym, kiczowatym tytułem typu gore, którego twórcy starają się wcisnąć nam, że w ludzkim ciele znajduje się ok. 100 hektolitrów krwi pod naprawdę ogromnym ciśnieniem... Głośno o tym anime zrobiło się właśnie przez niektóre z tych scen, a nie przez fakt, jakoby ta seria miała być jakaś szczególnie dobra.
Jako horror EL nie przedstawia żadnej wartości - krew przypomina ketchup bardziej niż cokolwiek innego, anatomia nie istnieje, a o klimacie to twórcy (poza paroma rzeczywiście dobrymi scenami) mogliby pomarzyć.



Dark Rael - N gru 23, 2007 9:55 am
Heh, pomogles udowodnic, ze ankieta jest bez sensu, przynajmniej w Twoim przypadku. Zwrocila wynik totalnie odmienny od spodziewanego A wiec nie mozna generalizowac. Bo chyba kazdy sie domyslil co miala ta ankieta udowodnic (przepraszam fanow elfena ze chcialem ich wrzucic do jednego wora)



Filippiarz - N gru 23, 2007 4:45 pm
Jako horror EL jest faktycznie słaby, ale mi się tak widzi, że to nie jest horror. Krew i sadyzm jest obecny przecież ogólnie w całym kinie sensacyjnym...

Jako recenzent muszę przyznać, że jeśli analitycznie rozłoży się EL na czynniki pierwsze, to ni choroby - żadnego z tych jego elementów nie można nawet nazwać dobrym - do wszystkiego można się przyczepić i to najczęściej nawet na kilka sposobów.

Jednak zestawienie tych typowych składników tworzy dla mnie i dla niektórych osób jakość wielokrotnie przewyższającą sumę tych składników - dla mnie one wpadały jakimś cudem we wzajemny rezonans, który to rezonans przenosił się następnie na moje uczucia - EL widziałem dwa razy i w obu przypadkach nieźle mną targnął, jeśli chodzi o uczucia - cholernie mocno go przeżywałem... Musiałem sobie autentycznie kilkuminutowe przerwy robić pomiędzy ostatnimi odcinkami, żeby rozluźnić szczękościsk oraz by puls i oddech wróciły do względnej normy

Ja już się kiedyś odgrażałem na czacie, że jak rozkminię fenomen EL, to wysmażę kolejną, alternatywną reckę i wlepię przynajmniej 9/10
Tymczasem nadal nie potrafię zdefiniować, tego co się dzieje w czasie seansu u osób zafascynowanych EL - jest tu jakieś nieuchwytne i ezoteryczne coś, co niektórych łapie za jaja (lub inne organy w wypadku osobników pozbawionych takowych) i wyciera nimi podłogę aż do połysku (podłogi), innych zaś (w domyśle - tych których to coś nie chwyciło) zostawia zniesmaczonych, obojętnych, rozbawionych etc...



Matrixen - N gru 23, 2007 5:23 pm
Elfen lied dla mnie do najgorszych anime nie nalezy, lecz kazdy ma swoje odczucia na ten temat... Fabuła mnie wciągneła i mi sie spodobała, hektolitry takze dawaly swoj urok ( to jest anime nie jakis film ktory opiera sie na realizmie) Orginalnosc no to juz dosc spora bo nie spotkalem sie jeszcze anime z taki elementami ktore ma EL . miala byc druga seria lecz niestety wszysko zakocznyli jednym ova`kiem, i tym troche popsuli.



Góral - N gru 23, 2007 8:44 pm
Ja należę do osób, które obejrzały ten chłam w całości tylko po to, by nikt później im nie zarzucił, że wypowiadają się w nieznanym im temacie. Gdy zabierałem się za oglądanie EL (tzn. jakieś 3 lata temu) byłem nastawiony na hicior, w końcu na Animenfo miało 3-cie miejsce i same znakomite recenzje, jednak po 3-cim odc., zacząłem się nudzić, a rażące błędy odbierały mi i tak już znikomą przyjemność z oglądania. Stwierdziłem jednak, że skoro tyle czasu poświęciłem na "załatwienie" tego tytułu, powinienem, chociaż ostrzec potencjalne ofiary, które nabrałyby ochoty zerknąć na tą miernotę, a bez obejrzenia całości nie byłbym wiarygodnym recenzentem. Świeżo po obejrzeniu pamiętałem więcej niedoróbek, więc wybaczcie, że poniższa lista jest taka krótka.

Niedawno sprowokowany przez jednego użytkownika z forum Gildii wysiliłem się by napisać coś więcej niż "anime sucks". Przedstawię więc i tutaj listę przykładów, które uniemożliwiają wytworzenie w tym chłamie jakiegokolwiek dobrego klimatu. Będzie chaotycznie, więc czytać uważnie ;P.
[hide]
lol, jakiś niby wyszkolony żołnierz walnął kolesiówę bo się "skradła" i zagadała go, ani nie dotknęła ani nic. Nawet nie można go nazwać psycholem, tylko idiotą i żółtodziobem skoro takie coś go wystraszyło. Gdyby zaś był psycholem to jak by to świadczyło o tych, którzy go wyszkolili i dopuścili, by ktoś niezrównoważony psychicznie mógł zostać przyjęty do armii. Przecież takie osoby są zagrożeniem dla wykonania misji, nigdy nie wiadomo, kiedy mając granat nie zmieni celów i mu coś nie odbije, by temu zapobiec jest coś takiego jak testy psychologiczne.
Policja pyta się Kouty o to czy nie widział zaginionej osoby, a on od razu podejrzewa teorię spisku i kłamie... To nie jest normalne.
Kouta widzi uzbrojonych ludzi, zostaje kopnięty w brzuch i pierwsze co robi to pyta się uzbrojonych, niezidentyfikowanych mężczyzn w kominiarkach, którzy go zaatakowali "kim jesteście ?". No ciekawe, pewnie to zawodnicy paintballa. Już sam fakt, że był w stanie od razu po ciosie mówić jest mało przekonujące.
Zabijanie świadków, lol. Jakich świadków ? Oni mieli kominiarki, nikt by mu nie uwierzył, że jakaś kolesiówa została porwana, zresztą policja musiała współpracować w schwytaniu jej, więc nie było opcji, by wskórał cokolwiek. Kto by zgłosił zaginięcie Lucy ? Jaki dowód miałby Kouta, że taka osoba jak Lucy w ogóle istnieje ? Policja by go wyśmiała. Scena miała służyć pokazaniu męskości tego nieudacznika, no i dodać kolejny grzech do listy psychola.
Widać też, że koleś jak na "wyszkolonego żołnierza" jest zbyt narwany - delikwent z giwerą. Wyszkolony najemnik pociągnąłby za spust w momencie, gdy potwierdziłoby się to, że obiekt jest szukanym celem i gdy by miał pewność zlikwidowania go, a ten pogaduszki se urządza => członkowie SAT-u to patałachy. Ale i tak nic nie przebije dziewczynki, która widząc zwijającego się z bólu ślepego kalekę ze świeżą raną, pyta się spokojnym głosikiem "Co się stało" ? No ciekawe... "Szedłem se plażą i się potknąłem". Potem jeszcze każe mu nie odchodzić, a on - zaskoczenie - słucha jej ( w sumie dziwne, że się wcześniej ruszał, ranny, osłabiony z powodu utraty krwi... znów nienormalne zachowanie). Do niewidomego, któremu dopiero co galareta spływała z oczodołów (tyle krwi z oczodołów na pewno by się nie wydzielało swoją drogą, kolejna bzdura, dlatego piszę galareta), tzn. świeżo upieczony niewidomy, no i bez ręki miałby sobie gdzieś pójść.
Genialne było też pokazywanie zdjęć rentgenowskich ślepemu :D. Jakby "ojciec" całego projektu nie wiedział jak wygląda układ kostny dicloniusa... No tak przecież to trzeba pokazać naiwnym widzom, którzy to oglądają. Trochę dowcipniej pisząc:
Mamy w pokoju 2 kolesi, jeden jest ślepy, a drugi nie. Ślepy pyta się drugiego: "Co mnie załatwiło?", a ten odpowiada: a takie coś, z takim czymś (pokazuje ślepemu na zdjęciach rentgenowskich co dokładnie), dlatego musimy cię wykastrować.
Pomijam już to, że koleś macał tą kolesiówę przy każdej okazji, co chwilę pokazywano gołą dziewczynę, itp. itd. Powiedzcie, że to nie jest głupie.
Właściwie to każda sytuacja, w której występował ten żołnierz (w 6-tym odcinku był jego wyskok przez zamknięte okno na 2-gim piętrze) była idiotyczna, podobnie gdy w jednym miejscu był Kouta i Lucy.
Śmieszna była też dla mnie sytuacją, którą większość wielbicieli EL uważa za najbardziej drastyczną w tym anime. Pokazywali wyrywane serca, kończyny, głowy, masakrowanie ludzi, rozrywanie ich na strzępy pokazując przy okazji narządy wewnętrzne, klatkę piersiową i kręgosłup..., ale jak zabijają "psiuńcia" już nie pokazali...
Mamy żywy organizm uzbrojony w niewidzialne rączki, które potrafią powstrzymać pociski i zmasakrować w mgnieniu oka dziesiątki ludzi. Ja bym school girl jej nie nazwał. Fakt, że broń biologiczna znalazła się w szkole umocnił mnie jeszcze w moim przekonaniu - Elfen Lied może podobać się tylko <wycięto>. Sam pomysł, by uwolnić następną broń biologiczną niby jeszcze silniejszą jest genialny...
Na koniec zostawiłem najlepsze. Nie pamiętałem tego, więc walnę to w cytat:
SPOILER
- dla mnie najgłupsze było to jak Yuka przytula Koutę na oczach Lucy a ta uderza Yukę tak że ona leeeci i leeci, uderza w barierkę lekko ją odginając po czym wstaje, wchodzi po schodach lekko zdziwiona a Kouta do niej "mówiłem żebyś uważała, schody są śliskie" ... -
NO I KONIEC SPOILERA
[/hide]




Matrixen - N gru 23, 2007 8:53 pm
Góral
Jesli tobie sie nie podoba no to ok ale nie probój rozumiecć dlaczego np filipiarzowi czy tez mi akurat to anime sie podobalło...
Jak juz pisalem wczesniej, uwzglednijcie tez prosze co kto lubi a nie jezeli tobie sie podoba a mi nie to musi byc idiotą( czy tam odwrotnie :p)... pod po przeczytaniu twojego postu takie wrazenie odnioslem... kazdy ma swoje upodobania. Takze mam wrazenie ze troche sie czepiasz szczegołow w cytowanym poscie... wiadomo zadne anime nie jest idealne ( nawet Monster )
PoZdRo



Góral - N gru 23, 2007 8:56 pm
Żadne anime nie jest też totalnie skopane... a nie sorry, Elfen Lied jest.
Matrixen, zabraniasz mi pisania, że chciałbym zrozumieć tok myślenia osób, które mają całkowicie odmienne poglądy co do przedmiotu dyskusji niż ja ?
Pozdro



Matrixen - N gru 23, 2007 9:04 pm
Słowa "zabraniam" nie użyłem



setzerkun - N gru 23, 2007 9:21 pm
hmm ciekawe ja dopiero skoncczylem ogladac elfen lied i szczeze mi sie nie podobało ale nie wiem dlaczego ktos tu napisał ze jst zle narysowane moim zdaniem kreska stoi na normalnym poziomie ,a jesli chodzi o krytyke to mi sie takiego typu anime nie podobaja a juz tymbardziej to . hmm no wiex zgadzam sie z wami jest skopane najbardziej niepodobalo mi sie to ze mialo stasznie głupia fabułe moim zdaniem tepa no i + te zmialanie ludzi , kref normalnie parodia ALE nie uwazam tego anime za totalny niewypał poprostu dos nie wyszło twórcy lub ma skopany gust to tyle



Luik - Cz gru 27, 2007 12:25 pm
Rany, jak można pisać Elfen jest skopany?
Rozumiem, e może komuś przeszkadzać zbytnie brutalność, i mroczny klimat, ale to anime jest jednym z najlepszych anime jakie znam!!
Jest ładnie narysowany, ma ciekawą historię i "głębokich" bohaterów.



Deedlith_Anthy - Cz gru 27, 2007 2:10 pm
można. Ty masz prawo uważać za najlepsze anime, czy świetne anime, ja mogę uważać że jest skopane, komercyyjne i do niczego. Kwestia gustu i zdania-a każdy ma do swojego prawo przecież



Luik - Cz gru 27, 2007 3:11 pm
Ale to nie jest kwestia tego czy Ci się coś podoba czy nie. To kwestia docenienia anime samego w sobie. To że akurat Tobie się nie podoba nie uprawnia Cię do odbierania mu jego klasy. Możesz mówić, że nie lubisz tego anime, ale nie, że jest ono głupie.



Dark Rael - Cz gru 27, 2007 3:23 pm
Luik jesli przyjmiemy Twoje zasady to:

Ale to nie jest kwestia tego czy Ci się coś podoba czy nie. To kwestia niedocenienia anime samego w sobie. To że akurat Tobie się podoba nie uprawnia Cię do robienia z tego dziela. Możesz mówić, że lubisz to anime, ale nie, że jest ono madre.




Luik - Cz gru 27, 2007 3:35 pm
To też nie mówię, że jest mądre, tylko, że moim zdaniem zdaniem jest ono warte obejrzenia (szczerze gorąco polecam). Nie możemy mówić, anie, że jest mądre, ani głupie (jako anime nawet nie jest istotą żywą więc te określenia w ogóle nie pasują ). Jedynie możemy wyrażać nasze refleksje na jego temat.



Dark Rael - Cz gru 27, 2007 4:48 pm
Mylisz sie myslac, ze tylko 'ktos' moze byc glupi lub madry



rayu - Cz gru 27, 2007 6:39 pm
Ciekawe ciekawe ;p Według mnie anime jest dobre, hmm niestety lepsze od mangi pod tym samym tytułem, a to, że masa ludzi zmieszała to je z błotem ??? no cóż.. to ich opinia i nie mam zamiaru ich przekonywać , dla mnie jest to ciekawe anime , które lubie i mało mnie obchodzi, że komuś się nie podoba, i tak dalej będe je polecał, a to, że ktoś bierze wszystko na poważne ... no coś to nie moja sprawa osądzać innych;]



grzes00y - Pt gru 28, 2007 2:36 pm
Czy warte czy nie warte uwagi to trzeba obejrzeć i nigdy nie kierować się czyjąś opinią no chyba że opinią większości albo ocen z anidb czy innych takich stron.
Nie wiem co teraz bym mówił, ale mam bardzo dobre wspomnienia jak oglądałem to anime. Szkoda tylko że takie krótkie było.



Luik - So gru 29, 2007 3:50 pm
Sorka, że dopiero teraz odpowiem, ale dość mało czasu miałem ostatnio.
Po pierwsze chciałbym powiedzieć, że ja osobiści szanuje wasze zdanie i rozumiem, że komuś dane anime może się nie podobać. To kwestia gustu, a o gustach się nie dyskutuje, każdy ma jaki ma i nic tego nie zmieni (chyba, że on sam). Po prostu w niektóre rzeczy mi trudno uwierzyć (np. to, że el doctore tak bardzo nie lubi Elfena)
Po drugie naprawdę dziwi mnie reakcja niektórych na mój dowcip... czy naprawdę był on taki oburzający, albo niestosowny?
Po trzecie mówicie bym przedstawił argumenty za tym, że EL jest wartościowym anime, a gdzie są wasze temu zaprzeczające?
Po czwarte EL ma bardo wiele plusów, których zdajecie się nie dostrzegać:
-Postacie o złożonych charakterach, przeszłości i światopoglądzie (trzeba zauważyć, że przeszłość danych osób logicznie i sensownie wpływa na ich usposobienia i poglądy, a także czyny)
-Fabułę zwartą i "trzymającą się kupy" (historia jest sensowna, jedne wydarzenia wypływają z poprzednich, a świat składa się na jedną całość i nie widać nigdzie jakiś braków, czy nielogicznych powiązań)
-Ciekawy sposób opowiadania i interesującą historię (to akurat kwestia gustu)
-Bardzo ładne wykonanie ("kreska" jest naprawdę ładna, a wszystko zrobione dokładnie i starannie)
-Muzykę dopasowaną do klimatu i charakteru anime
-Dość głębokie przesłanie i pewną filozoficzną nutę (mi się zwłaszcza w oczy rzuciło stawiane przez całą serię pytanie o dobro: czym ono jest? czy możemy dzielić ludzi na dobrych i złych? czy Lucy jest zła? kto postępuje dobrze, a kto źle? czy możemy oceniać ludzi według ich czynów nie znając ich przeszłości?)
-Zakończenie, które nie narzuca nam żadnej odpowiedzi (akurat w tym anime stawiającym tyle pytań naturze odbiorcy takie zakończenie ma głęboki sens).

No starczy chyba tego

Co do długości anime to wydaje mi się, że akurat ta seria nie powinna być dłuższa. Anime jest dość ciężkie i gdyby trwało dłużej mogło by zrobić się męczące.



Sevi.exe - So gru 29, 2007 5:01 pm

Po drugie naprawdę dziwi mnie reakcja niektórych na mój dowcip... czy naprawdę był on taki oburzający, albo niestosowny?
Jak widać był, nawet jeżeli nie oburzający, to niedostosowany do poczucia humoru forumowiczów.

Po trzecie mówicie bym przedstawił argumenty za tym, że EL jest wartościowym anime, a gdzie są wasze temu zaprzeczające?



Luik - So gru 29, 2007 6:32 pm

Nie ma natomiast możliwości, aby czegokolwiek "nie dostrzec" - osoba oglądająca anime nie jest w stanie przejść obok czegokolwiek obojętnie, każda z cech - wad czy zalet - wpływa negatywnie lub pozytywnie na ocenę całości. No tu się zdecydowanie nie zgodzę. Właśnie to jest wielkiego w anime tylu EL, czy NGE, że mają one swoją głębię i wymowę, którą nie każdy zauważy i nie każdy zrozumie. To są anime przy których trzeba się wysilić by zobaczyć wszystko co one pokazują i wszystko co chcą nam przekazać usłyszeć.


Sensowność i logiczność historii ma małe znaczenie, jeżeli ona sama jest nieciekawa Najciekawsza opowieść staje się nieznośnym bełkotem, gdy się w niej fakty nie kleją.

Co do krwi to w tym anime miała i ona pewną funkcję, ale przesadzono z jej ilością (to mój najpoważniejszy zarzut wobec serii).


żołnierz walnął kolesiówę bo się "skradła" i zagadała go, ani nie dotknęła ani nic. Nawet nie można go nazwać psycholem, tylko idiotą i żółtodziobem skoro takie coś go wystraszyło No po pierwsze on nie znał prawie żadnych ludzkich uczuć. Jedynie złość chyba (tak się naprawdę tych ludzi szkoli ). Uderzenie kogoś nie było żadnym problemem. Po drugie on był ciągle na wojnie, jak nie na prawdziwej akcji to na ćwiczeniach, więc nic dziwnego, że zapomniał, że nic mu akurat nie grozi. Gdyby to dziewczyna naprawdę była jego wrogiem, to nie było by czasu na zastanawianie się czy ją uderzyć czy nie. By przeżyć trzeba działać instynktownie.


Policja pyta się Kouty o to czy nie widział zaginionej osoby, a on od razu podejrzewa teorię spisku i kłamie... To nie jest normalne. No to sobie wyobraź, że znajdujesz się w podobnej sytuacji. Chcesz kogoś chronić a tu wbija się policja i cię o niego wypytuje. Policjant był dość agresywny, więc od razu nasuwa się przypuszczenie, że chodzi o coś poważnego. Co robisz? Poza tym nie wiem jak jest w Japonii, ale u nas zaufanie do policji jest bardzo ograniczone.


Kouta widzi uzbrojonych ludzi, zostaje kopnięty w brzuch i pierwsze co robi to pyta się uzbrojonych, niezidentyfikowanych mężczyzn w kominiarkach, którzy go zaatakowali "kim jesteście ?" A co ty byś powiedział?


Zabijanie świadków, lol. Jakich świadków ? Oni mieli kominiarki Jeśli dla kogoś zabijanie nie jest problemem, to zawsze lepiej i bezpieczniej wszystkich niepotrzebnych pousuwać. Dla mnie to ma sens.


Widać też, że koleś jak na "wyszkolonego żołnierza" jest zbyt narwany - delikwent z giwerą W anime było pokazane dość wyraźnie, że zbyt bardzo polubił swoją pracę, zabijanie i walkę. Był świetny w tym co robił, ale nie do kontrolowania. Broń masowego rażenia, tacy też się czasem przydają.


pyta się spokojnym głosikiem "Co się stało"Dziewczynka była po przejściach, mieszkała na ulicy i zdaje się, że jej odczucia zostały trochę przytępione. Co do pytania: co by musiał zrobić człowiek żeby odnieść takie obrażenia na pustej plaży? Jeszcze jakby ona widziała odchodzącą Lucy to by się mogła czegoś domyśla, a tak?


Potem jeszcze każe mu nie odchodzić, a on - zaskoczenie - słucha jej Rozumiem, że ty nigdy nie rzuciłeś przypadkiem kilku bezsensownych słów z przyzwyczajenia.


Genialne było też pokazywanie zdjęć rentgenowskich ślepemu Gdyby on widział, to by tych zdjęć nie pokazano mu. A tak można było je dla jaj po wyświetlać.


był jego wyskok przez zamknięte okno na 2-gim piętrze Mało ludzi w historii świata to zrobiło? powiem więcej, znacznej części z tych ryzykantów się taki skok powiódł


Sam pomysł, by uwolnić następną broń biologiczną niby jeszcze silniejszą jest genialny... A co mieli zrobić? Wysadzić całe miasto? Trzeba, też zauważyć, że pozostałe dwie dziewczyny dało się bez problemu kontrolować.



el doctore - N gru 30, 2007 4:55 pm

Głupotą jest mówić, że to jest dziecinny serial animowany
Nie, dlaczego? W końcu każdy ma prawo mieć, według Was, zdanie na każdy dowolny temat. Nieustannie to postulujecie i korzystacie z tego prawa ponad miarę i przyzwoitość. Na przykład wysuwając tezę, że ktoś od was o wiele starszy jest "dziwny", bo nie zachwyca się naiwną fabułką EL. Jakoś nigdzie nie widzę Waszych postów odnośnie klasycznych tytułów anime. Jakoś nigdzie nie widzę Waszych postów dogłębnie analizujących techniczną stronę obrazu, rolę muzyki, próby porównania EL do innych dzieł anime w których przemoc odgrywa znaczącą rolę, chociażby pobieżnej próby porównania anime z mangą, innymi dokonaniami twórców EL. Nic na ten temat nie piszecie. Dziwne. Czyżby to były zagadnienia niegodne Waszych błyskotliwych refleksji? Nie sądzę, gdyż, mimo wszystko, macie siły, by powielać po tysiąckroć to co zostało powiedziane w setkach innych postów a co nie wykracza poza quasi psychologiczne rozważania na temat natury człowieka, itd. Smutne i straszne.
Co do kwestii zła, które przejawia się w poczynaniach wymienionych przeze mnie osób czy też całych grup społecznych, to pozwolę się z Tobą Luik nie zgodzić. Akurat oni doskonale odnajdywali się w świecie i ten świat próbowali do własnych wyobrażeń przystosować. No, ale jest to przecież "temat - rzeka" i nijak się ma do fascynującego tematu EL.



Filippiarz - N gru 30, 2007 9:13 pm

(...)Na przykład wysuwając tezę, że ktoś od was o wiele starszy (...)
"Mam na imię Piotruś i też mam 14lat. Chętnie sie z tobą spotkam Aniu", lol...
Skąd wiesz, że jesteś straszy?


(...)jest "dziwny", bo nie zachwyca się naiwną fabułką EL. Jakoś nigdzie nie widzę Waszych postów odnośnie klasycznych tytułów anime. Jakoś nigdzie nie widzę Waszych postów dogłębnie analizujących techniczną stronę obrazu, rolę muzyki, próby porównania EL do innych dzieł anime w których przemoc odgrywa znaczącą rolę, chociażby pobieżnej próby porównania anime z mangą, innymi dokonaniami twórców EL.
EL ciężko z czymkolwiek porównywać, bo nie kojarzę czegoś podobnego w wyrazie, przynajmniej w ramach tego, co tu odczułem - EL jest właściwie odosobnionym przypadkiem w ramach całej kinematografii jaką znam, a porównania fabuł, bohaterów, muzyki i techniki mija się tu z celem, bo to nie dzięki nim EL mi się podobało. Przy "Monsterze" poczułem coś podobnego, więcej potem.

Przy EL niektórzy po prostu widzą to co próbowali przekazać (bądź niechcący im wyszło ;P) jego twórcy, a niektórzy nie widzą. Ja pomimo pewnych zdolności analitycznych sztuki filmowej nie jestem w stanie uchwycić istoty tego czegoś. To jest jak próba opisania nauk Buddy za pomocą chrześcijańskiego światopoglądu i filozofii greckiej - straszny bełkot wtedy wychodzi, wiem coś o tym bo praktykuję w ramach wspólnoty soto zen ;P
A propos, wg buddyzmu nie istnieje rzeczywiste "dobro" i "zło", takowe są tylko subiektywnym wartościowaniem - to tylko sygnał, że istnieją całkiem spore, choć mało u nas znane (prędzej w bardzo buddyjskiej Japonii) systemy ontologiczne, gdzie jak najbardziej można powiedzieć "nikt nie jest zły", ale to oczywiście nie temat na takie forum...

Manga EL... Nie czytam komiksów :] Tu może prośba do kogoś, kto czytał i oglądał anime - czy wrażenia są podobne? Co do fabuły to zdaje się, że czytałem o tym, że jest ona niemal do końca tożsama z mangą, prawda to?

Twórcy: scenarzysta to chyba tylko dodał zakończenie, które to zakończenie jest w sumie nijakie. Reżyser - widziałem jeszcze tylko jego "Demon Prince Enma", które jest udane, choć IMHO zbyt teatralne i raczej średnie. Z podobieństw w reżyserii dostrzegłem tylko operowanie niuansami. Producenci - "Ima, Sokoni Iru Boku", "Monster", "Death Note", "Ouran" ;P, sporo pozycji dla dzieci i młodzieży oraz ciekawostka - trzeci producent, oprócz kojarzonych przeze mnie krwawych i zbereźnych "Forte" i "Mezzo Forte" trzaska głównie hentaje ;P

A wracając do podobieństw. Troszkę podobnie czułem się tylko i wyłącznie oglądając "Monstera" - chodzi tu o to, co wynika z ostatniego odcinka (który ma tytuł "prawdziwy potwór"), w połączeniu z działaniami rzekomo tytułowego bohatera, oraz z analiz dr Reichwein'a nad psychopatami (te ich opowieści o tym jak Potwór na nich wpływał - sugoi !) i jego teorii transcendentnego zła. W tych ramach miałem podobne "ciary" co przy EL. A czemuż to? Da się to niestety tylko zbyć - mistyka. Niestety nie widzę możliwości obiektywnej wymiany opinii na temat mistyki zawartej w animcach - za mało jej znalazłem i za cienki jestem do takiej analizy. Na jednych to działa, widzą to, a inni nie.

Absolutnie też widzę nędzę EL jeśli sie je potraktuje jako krwawą haremówkę - z takim podejściem nie dałbym rady go obejrzeć ;P



el doctore - N gru 30, 2007 10:14 pm

Skąd wiesz, że jesteś straszy?
Zakładam, sugerując się profilami i tym, co o sobie piszą użytkownicy w dziale "Parę słów o sobie". Jasne - w sieci można mieć nieskończenie wiele tożsamości, itd. Ale to tym gorzej dla niektórych piszących. Powiedzmy, że rzekomo młody wiek działa bowiem na ich korzyść. W innym przypadku - czułbym się nieswojo. Swoją drogą - kawał roboty w tym poście odwaliłeś



Filippiarz - Pt sty 04, 2008 11:35 am
Przeczytałem mangę, tak do 9 tomu - straszna kaszana, odwołuję to, że scenarzysta tylko zrobił koniec - wyciągnął on fabułę na prostą, bo scenariusz mangi jest koszmarnie kiczowaty, a pod koniec brnie w takie rozwiązania, że lol... W sumie ten scenariusz można było chyba jeszcze lepiej zrobić, ale i tak jest o niebo lepiej, bo tak w miarę klasycznie się zrobiło - pętelka i spotkanie po latach...

Wizualizacja i reżyseria w anime też o niebo lepsze, to co w mandze jest pokazane, jest brzydkie - poza milusimi moe mordkami i okazjonalnymi (tak 1-3 na tom) efektownymi rysunkami estetyka tu leży, niektóre sceny są wręcz ohydnie brzydko narysowane - np. jak Lucy urywa głowę sekretarce - ała, wygląda jakby małe dziecko brało udział w tworzeniu tej sceny.

W sumie po "Elfen Lied" i "Kite" zainteresowało mnie mocno to studio ARMS - bardzo mi się podoba rysunek i animacja, które od nich wychodzą, szkoda że głównie hentaje trzaskają... A może dlatego nieźle mi sie na to patrzy? - w końcu estetycznie zanimować seks to raczej mocno trudna rzecz, więc może dlatego są nieźli? ;P



el doctore - Pt sty 04, 2008 11:54 am

A może dlatego nieźle mi sie na to patrzy? - w końcu estetycznie zanimować seks to raczej mocno trudna rzecz, więc może dlatego wydaja mi sie nieźli?
I masz oto kolejny temat do dyskusji. Ja bowiem nijak się nie mogę odnaleźć w Twoim zachwycie nad wizualnym aspektem EL, a wręcz przeciwnie, uważam, że to zwykłe średniactwo. Poza tym, co to znaczy: "estetycznie pokazany seks w anime"? Ja pamiętam może z dwie, trzy produkcje, gdzie seks zrobił na mnie wrażenie pod względem wizualnym: "Mind Game", "Shigurui" i filmy Kawajiriego. Zresztą z różnych powodów.



Filippiarz - Pt sty 04, 2008 12:16 pm
Seks - nie chodzi mi o artyzm, a o zwyczajną pornograficzną kopulację raczej - żadnego 100% hentajowego hentaja w życiu nie widziałem, ale chyba żeby to jakoś ciekawie wyglądało (działało na odbiorcę (podniecało?)) to trzeba to odpowiednio (umiejętnie) zanimować, bo dwie, trzy klatki na zmianę ;P raczej śmiesznie będą wyglądać... Enyłej, to chyba nie miejsce na dalszą dyskusję o tym, jak se w przyszłości zaciungnę siakieś pornuski z ARMSa i jak będzie ciekawie to gdzieś podyskutujemy...

Sama stylistyka użyta w Elfenie jest typowa i przesłodzona, ale strasznie podobają mi się tu wyrazy twarzy, oczu, mimika - niby tradycyjne wielkookie sztampy tu są, ale jest jednak zupełnie inaczej - takie "Chrno Crusade", gdzie chyba było mniej milusio-słodziusio, ale też smutno i niby dramatycznie i niby krwawo momentami, nieźle mnie wynudziło i nie wzbudzało u mnie emocji. To jest jednak bardzo niuansowa sprawa - chodzi o oddziaływanie uczuciowe, projekcję/indukcję uczuć przez obrazy, a to sprawa subiektywna.



el doctore - Pt sty 04, 2008 2:23 pm

a to sprawa subiektywna
Rzekłeś.



Luik - Pt sty 04, 2008 7:15 pm
Co do wyglądu animacji w EL i stylistyki, to ten typ "kreski" bardzo lubię. Może mają wielkie oczy i wszystko jest cukierkowe, ale to właśnie sprawia, że miło się na to patrzy. Dla mnie to jest po prostu ładne!! W EL dodatkowo wszystko jest zrobione porządnie i staranie, a także z pewnym wyczuciem, jak dużo tej słodkości można dać. Naprawdę ładne anime.



el doctore - Pt sty 04, 2008 7:34 pm

Może mają wielkie oczy i wszystko jest cukierkowe, ale to właśnie sprawia, że miło się na to patrzy
To właśnie sprawia, że się na EL nie daje patrzeć, a jeśli już - to bez wielkiego entuzjazmu. Jak to się można różnić w ocenach, prawda? Swoją drogą - cukierki tuczą i robi się po nich mdło, pomimo pewnego poczucia zadowolenia w pierwszym momencie.



Luik - Pt sty 04, 2008 8:22 pm
Cukierki, rzeczywiście tuczą i robi się po nich mdło, ale jeśli się zachowa umiar to te efekty nie są zauważalne, natomiast przyjemność tak! W EL udało się ten umiar zachować i to jest wielki sukces. Przynajmniej według mnie i mojego gustu. Być może dla ciebie jest i tak za dużo...



Sevi.exe - So sty 05, 2008 1:45 pm
Cukierki, rzeczywiście tuczą i robi się po nich mdło, ale jeśli się zachowa umiar to te efekty nie są zauważalne, natomiast przyjemność tak! W EL udało się ten umiar zachować i to jest wielki sukces. Przynajmniej według mnie i mojego gustu. Być może dla ciebie jest i tak za dużo...



Luik - So sty 05, 2008 2:27 pm
Zdecydowanie nie to miałem na myśli. Psychika nie miała w mojej wypowiedzi żadnego znaczenia (a z resztą nie przypuszczam, by on miał słabą psychę). Chodziło raczej o gust. To co dla jednego ma idealną ilość "słodkości" w oczach drugiego jest przesłodzone. EL trafił prosto w mój gust, ale to nie jest uniwersalne.
Fakt, że elementów "jeżdżących po psychice" nie jest dużo. Raczej niektórych może odpychać ilość i jakość brutalności, a to raczej kwestia wrażliwości, a nie psychiki.

ps. sprawdziłem jaki rodzaj rysunków ci się podoba el doktore i stwierdzam, że jesteśmy chyba z przeciwnych biegunów. Trudno będzie się dogadać przy takim rozstrzale gustów.



machi - So lut 02, 2008 5:16 pm
Elfen Lied jest jak dla mnie jednym z lepszych anime. Podobała mi sie fabuła a także sami bohaterowie. Nie mam z góry obranego typu anime. Nie wszystkie tytuły zaliczające sie do typu Elfen Lied przypadły mi do gustu. Jednak to anime, zawarta w nim brutalność, ponura atmosfera i nawet wątki poboczne mi odpowiada. Jedynym anime jakie wywarło na mnie podobne wrażenie jest Zombie-Loan.



Luik - So lut 02, 2008 5:36 pm
Niestety na tym forum ludzie mówiący w ten sposób ściągają na siebie nieprzychylne spojrzenia redakcji, która (zdaje się w całości) należy do obozu widzącego w EL syf
Ale ja się z tobą zgadzam



machi - So lut 02, 2008 5:45 pm
To zrozumiałe, że Elfen Lied wywołuje mieszane uczucia jednak każdy odbiera je na swój własny sposób. Mnie akurat odpowiada coś takiego tym bardziej, że całość w Elfen Lied posiada własny, indywidualny, odrębny sens - nic nie bierze się z niczego, każdy wątek, każde znaczenie ma własny, ukryte znaczenie. Owszem, gdy podczas pobierania EL mając na już na dysku pierwszy odcinek włączyłam go i przewinęłam do środka byłam przerażona tym co zobaczyłam. Wtedy jeszcze nie znałam tego typu fabuły przedstawionej w anime i nastawiłam się zupełnie negatywnie. Jednak później, gdy miałam już wszystkie odcinki obejrzałam je i przekonałam sie, że bez brutalnych scen, które mnie z początku zniechęciły to anime nie byłoby takie dobre.



Luik - So lut 02, 2008 5:50 pm
Z EL jest właściwie tak, że przebrnąć 3 pierwsze odcinki jest dość trudno, ale potem następuje jedna z dwóch możliwości: albo anime cię wciągnie po uszy, albo zniechęci maksymalnie. U mnie wystąpiła to pierwsza wersja, choć przyznam, że po pierwszym odcinku poważnie się zastanawiałem czy kontynuować oglądanie.



machi - So lut 02, 2008 7:24 pm
O tym samym również mówię. Pierwszy moment EL jaki ja widziałam to była rzeź w laboratorium. A wywołało to u mnie tym większą traumę, jako, że to był pierwszy raz, gdy coś takiego zobaczyłam w anime. Jednak, gdy pobrałam całość obejrzałam jeszcze urywkami kilka innych odcinków i w jakiś taki szczególny sposób mnie zafascynowało.



Góral - N lut 03, 2008 7:45 am

(...)każdy wątek, każde znaczenie ma własny, ukryte znaczenie.(...)
Hmm... Gdzie się podział el doctore ?
Nie spodziewałem się po osobie, która obejrzała Hikaru no Go, by podobał się jej również Elfen Lied (czyt. kaszanka). Podobno jednak o gustach się nie dyskutuje więc się zamykam.


Z EL jest właściwie tak, że przebrnąć 3 pierwsze odcinki jest dość trudno, ale potem następuje jedna z dwóch możliwości: albo anime cię wciągnie po uszy, albo zniechęci maksymalnie.
Właśnie pierwsze 3 odcinki jeszcze da się oglądać, bo przynajmniej ma się jeszcze nadzieję, że będzie lepiej, ale im dalej tym nudniej i coraz bardziej idiotycznie. Najbardziej śmieszy mnie zawsze ten "ukryty sens" który widzą fani Elfen Lied.

Mam hipotezę, że umysły podatne na sugestię i hipnozę wpadały w pułapkę zastawioną przez twórców chłamu, tzn. psychologów i zdolnych manipulatorów ;P. Golizna, krew, przemoc, muzyka zaserwowane w odpowiednich proporcjach i już mamy w garści kilku elfenotardów, którym logiczna lub ciekawa fabuła (nawet niekoniecznie "i"), ani wiarygodni bohaterowie nie są potrzebni.

P.S.
@machi
Widzę, że nie licząc Hikaru no Go mamy kompletnie inny gust. Nie lubisz ani Al-a, ani Lust no i uwielbiasz Elfen Lied.

Korzystając z okazji, że znów się odezwałem w tym temacie odpowiem Luik na Twoje argumenty przeciw moim zarzutom.

[hide]

No po pierwsze on nie znał prawie żadnych ludzkich uczuć. Jedynie złość chyba (tak się naprawdę tych ludzi szkoli Zaskoczenie ). Uderzenie kogoś nie było żadnym problemem. Po drugie on był ciągle na wojnie, jak nie na prawdziwej akcji to na ćwiczeniach, więc nic dziwnego, że zapomniał, że nic mu akurat nie grozi. Gdyby to dziewczyna naprawdę była jego wrogiem, to nie było by czasu na zastanawianie się czy ją uderzyć czy nie. By przeżyć trzeba działać instynktownie.
Jak nie znał, skoro miał poczucie wdzięczności wobec tej dziewczynki, która go uratowała. Jeśli chodzi zaś o jego "odruch". Rozumiałbym, gdyby kolesiówa go dotknęła i ciało mogłoby wykonać odruch bezwarunkowy, ale ona tylko zagadała. Gdyby to, że w bazie ktoś zagaduje żołnierza z tyłu wystarczyło temu żołnierzowi do reakcji jak na polu bitwy, to raczej ten żołnierz kariery by nie zrobił żadnej, ale został wcześniej ubity/wrzucony do pokoju bez klamek.


Policja pyta się Kouty o to czy nie widział zaginionej osoby, a on od razu podejrzewa teorię spisku i kłamie... To nie jest normalne.
No to sobie wyobraź, że znajdujesz się w podobnej sytuacji. Chcesz kogoś chronić a tu wbija się policja i cię o niego wypytuje. Policjant był dość agresywny, więc od razu nasuwa się przypuszczenie, że chodzi o coś poważnego. Co robisz? Poza tym nie wiem jak jest w Japonii, ale u nas zaufanie do policji jest bardzo ograniczone.



el doctore - N lut 03, 2008 8:30 am

Hmm... Gdzie się podział el doctore ?
Heh. Jak widzę kolejne posty w tym temacie, to od razu mija mi dobry nastrój. Ale nic to. Wiadomo, że o EL można do upadłego, przynajmniej dopóki będą pojawiać się kolejne pokolenia neofitów. Aż mnie kusi, by podawali swój wiek. Przynajmniej to by ich tłumaczyło.
Polecam komentarz Solar do recenzji EL - utrafia w sedno. Ale i to można podważyć i zbagatelizować, więc już sam nie wiem.
Fascynacja EL jest jak niegroźne przeziębienie, które z czasem mija i człowiek czuje się dużo lepiej. Niestety, czasem pojawiają się powikłania i trwa to dłużej.



machi - N lut 03, 2008 9:38 am
Jeśli już chodzi o moje gusta to nie Elfen Lied uwielbiam ale jak już to Hikaru no Go. EL jedynie lubię - podobało mi się jednak jakichś głębszych uczuć nie wywołało. Co do twojej wzmianki odnośnie Ala i Lust to tak jak mówiłam, nie znoszę ich. Lust to jednak z najgorszych kobiecych postaci anime, jakie znam a Al to głupi dzieciak, który był na tyle bezużyteczny by odebrało mu całe ciało i w ten sposób zmusił brata by ten się dla niego poświęcił oddając mu rękę. (Przepraszam, ale tak ja uważam) Poza tym ciągle by Eda tylko pouczał choć najczęściej to te jego rady były zupełnie zbędne. A wracając do Elfen Lied to jak już mówiłam lubię je, wywołało ma mnie dobre wrażenie i choć nie zajmuje ono poczytnego miejsca wśród moich ulubionych anime to jednak odbieram je jak najbardziej pozytywnie.

Z góry przepraszam adminów za fillerowanie FMA w temacie o EL. Mam jeszcze nadzieję, ze nie doprowadzi to do żadnej wymiany zdań na temat postaci w FMA.



Luik - N lut 03, 2008 10:41 am
I znów się czuję jak osaczony niedźwiedź Jak miło
Wiecie co? Chyba mi się nie chcę znów toczyć tej batalii, która nic nie zmieni. Wy dalej będziecie gardzić EL i jego zwolennikami, a i ja swojego stanowiska nie zmienię.
Chciałbym tylko żebyście odrobinę bardziej szanowali ludzi z innym gustem niż wy.



Dark Rael - N lut 03, 2008 11:25 am
Luik w jednym sie mylisz, nikt z nas nie gardzi fanami el, nam tylko chodzi o to, zeby nie twierdzic ze el to wspaniale wyjatkowe anime, bo widzielismy juz wczesnie anime, ktore tymi rzeczami zajely sie ciekawiej. (el to zbieranina pomyslow, ktore gdzies juz wczesniej wykorzystano). Po prostu nie mowcie ze to najlepsze anime swiata, jak nie znacie klasyki i niewiele wiecie o tym jak anime sie tworzy, ani jakie sztuczki stosuja producenci aby zatrzymac Was przy ekranie. Przy elfen lied pozytywem jest to ze umiejetnie zastosowali sztuczki, aby widz dal sie nabrac, na wielkosc tego dziela. Wszystko podswiadomie. Moze sie Wam wydawac ze to wcale nie fanserwis czy krew, czy cukierkowy projekt postaci trzymaja Was przy tym anime, ale taka moze byc prawda. Japonczycy sa ekspertami w wywolywania duzych emocji minimalnym kosztem. Takie jest anime, tu pozycji nie liczacych na tani zysk szuka sie dlugo i gleboko.



Luik - N lut 03, 2008 11:46 am
Nigdy nie powiedziałem i nie powiem, że EL to najlepsze anime świata (no chyba, że obejrzałbym wszystkie możliwe produkcje, ale to jest niemożliwe).
Po prostu uważam, że to anime jest dużo więcej warte niż myślicie.
Nie zaprzeczę też, że "nie fanserwis czy krew, czy cukierkowy projekt postaci trzymaja Was przy tym anime" Bo to po części prawda, ale nie cała i nie jedyna.

Mimo to kilkukrotnie poczułem się (być może niesłusznie) jakby co poniektórzy uważali mnie za jakiś mniej wartościowy rodzaj użytkownika.
I nie chodzi mi to o to, że nazywali mnie dzieciakiem (mam 17 lat, nie uważam się za dorosłego i jest mi z tym dobrze), ale o to, że brutalnie mówiąc określano lubiących EL naiwnymi głupkami (oczywiście w większości używając trochę innych słów, ale z takim przekazem).

el doctore podaje swój wiek, nie wstydzę się go. Tylko powiedz mi czy on jest naprawdę taki ważny? Czy to wiek decyduje o wartości człowieka? Osobiście uważam, że można znaleźć 7-latka "doroślejszego" ode mnie i 27 latka będącego w porównaniu ze mną dzieciakiem. Tyle, że nie wiem, co ty uznajesz, za "dorosłe", a co nie. Ja zawsze mierzyłem tą nieszczęsną "dorosłość" umiejętnością brania odpowiedzialności za siebie i innych.


Strona 1 z 2 • Zostało znalezionych 304 wyników • 1, 2